<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6659335699966341168</id><updated>2012-02-16T11:40:54.964-08:00</updated><title type='text'>erotyczne opowiadania</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://seksipiersi.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Gorąca Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02683475488685416474</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>52</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6659335699966341168.post-1537875466856651390</id><published>2010-02-01T08:14:00.001-08:00</published><updated>2010-02-01T08:14:20.584-08:00</updated><title type='text'>Joanna i Maciuś</title><content type='html'>Joanna dopiła swoją kawę i biorąc dziennik klasy VB pod pachę, wyszła z pokoju nauczycielskiego. Jeszcze ta jedna lekcja i koniec na dzisiaj. No, oczywiście wyjąwszy ten jeden sprawdzian, który musi jeszcze dzisiaj wieczorem w domu poprawić. Jutro powinna podać swojej klasie oceny. Maj się kończy. Jeszcze trochę i koniec roku. Boże, jak ten czas leci. Nagle, idąc szkolnym korytarzem zauważyła jakieś zamieszanie.- Hej! Co tu się dzieje? - Joanna szybkim krokiem szła w kierunku kotłującej się grupki chłopców. Znowu się biją. Ci nieznośni chłopacy. Dlaczego nie mogą wykorzystać przerwy między lekcjami na jakieś przyjemniejsze rzeczy, zagrać w coś, czy coś innego. Nie. Oni muszą się bić. Ostatnio zauważyła, że często bierze w nich udział jeden z jej uczniów. Maciej. Do tej pory miał u niej opinię dobrego i spokojnego dziecka. Ale od jakiegoś czasu dość często wdawał się w bójki. Będzie musiała o tym porozmawiać z jego rodzicami na najbliższej wywiadówce.- Co tu się dzieje? Przestańcie! W tej chwili! - na widok nadchodzącej nauczycielki chłopcy przerwali bijatykę. Poprawiając pomięte ubrania, stali patrząc na zbliżającą się ich Panią ze wzrokiem przyłapanych na występku szczeniąt. Rozbawiły ją te ich miny, ale nie dała po sobie poznać. Było tam siedmiu, może ośmiu chłopców. Pośrodku nich stał Maciej.- No oczywiście. Jakżeby inaczej. Znowu on - pomyślała zirytowana.- Co to ma znaczyć - odezwała się głośnym i stanowczym głosem - co to za bijatyki? Jak jeszcze raz was zobaczę bijących się, będziecie mieli uwagi w dzienniczkach.- My tylko, proszę Pani wymierzmy sprawiedliwość - odezwał się jeden z chłopców.- Sprawiedliwość? Bicie kolegów jest sprawiedliwe?- Oduczamy Maćka kłamać. On ciągle kłamie.- No proszę. Maciej kłamie? A co on takiego mówi?Cisza. Nikt się nie odezwał. Wszyscy pospuszczali głowy, wzrokiem błądzili gdzieś po podłodze.- Nie chcecie mówić? - Joanna spojrzała uważnie na chłopców. Zauważyła, że Maciej ma rozerwany rękaw od bluzki. Zrobiło jej się go żal.- Maciek - poproszę Cię do gabinetu po lekcji, dobrze?- Dobrze, proszę Pani.- A teraz chodźcie już na lekcję - zwróciła się do wszystkich.Po lekcji poszła do gabinetu. Za nią pojawił się Maciej.- Wejdź proszę.Wszedł do środka zamykając drzwi cichutko. Stanął na środku gabinetu ze spuszczoną głową.- No, więc o co poszło?- Nie mogę powiedzieć - jego głos się załamywał. Był bliski płaczu.- Jak to? Mnie? Twojej wychowawczyni nie możesz powiedzieć? Jestem po to aby wam pomagać. A widzę, że masz problemy z kolegami. Co to za kłamstwa?- Nie mogę powiedzieć - powtórzył i wybuchnął płaczem.Joannie zrobiło się miękko na sercu. To przecież jeszcze dziecko. Ile on ma lat? Chyba piętnaście. Zrobiło jej się żal tego chłopca. Podeszła do niego i po prostu objęła go ramionami. I wtedy wtulony w nią rozpłakał się na dobre. Był taki drobny, drżący, bezbronny. - Biedactwo, potrzebował tego - pomyślała wzruszona. Potrzebował czyjegoś ciepła, tego, żeby się nim ktoś zajął. A co na to jego rodzice? Koniecznie musi z nimi porozmawiać. Zaczekała aż się uspokoi.- No, już dobrze - pogładziła go po głowie, kiedy przestawał szlochać. Spojrzał na nią załzawionymi oczami. Dostrzegła w nich wdzięczność.- Czy teraz powiesz za jakie to okropne kłamstwo cię biją? - ciągle tuliła go do siebie. Tak będzie mu łatwiej się zwierzyć. Musi czuć, że jest akceptowany.- Nie wierzą mi, że się kochałem.- Słucham? - nie bardzo rozumiała co do niej mówi.- Oni mi nie wierzą, że uprawiałem seks.Wszystkiego się spodziewała, ale nie tego. Tylko spokojnie. On fantazjuje. W jego wieku fantazje się często zdarzają.- Czy ty w ogóle wiesz co to jest  &lt;a href="http://pornonisza.pl" target="_blank"&gt;&lt;b&gt;sex&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;?- No jasne. Pani mi też nie wierzy, prawda? - znowu spojrzał jej w oczy.- A z kim ty...- Z moją ciocią. Z ciocią Grażyną. I jeszcze z...- Dosyć. A jak ten wasz seks wyglądał? - ciągle się obejmowali. Maciej już nie drżał. Nie szlochał.- Normalnie. Jak ciocia u nas śpi, to ja rano idę do niej do łóżka. Najczęściej śpi nago. Ja rozbieram się z piżamy i kładę się pod kołdrę obok niej. Potem kładę się na niej. Potem się kochamy.- Nnnie... nnnie rozumiem... - Joanna była całkowicie zbita z tropu.- Po prostu. Najczęściej kładę ją na plecach, rozsuwam jej nogi i kładę się na nią. Wtedy już mam erekcję. Układam się między jej udami no i wchodzę w jej...- Przestań, przestań zmyślać - na pewno widział coś w jakimś filmie i teraz fantazjuje.Przypomniała sobie, że ciągle się obejmują. Ta ich pozycja. Poczuła się nagle w bardzo niezręcznej sytuacji. Ale nie mogła go teraz odrzucić. To by go uraziło. Mógłby się zamknąć w sobie. Musi się przemóc i wyjaśnić mu, że to tylko fantazje. W rzeczywistości nie mógł przecież...- I z Panią też chciałbym się kochać - spadło to na nią jak grom z jasnego nieba.- Ccco... co ty...- Chcę z Panią uprawiać seks - znowu spojrzał jej w oczy. Tym razem było to głębokie spojrzenie... mężczyzny.- Jest Pani taka cudowna, delikatna, taka kobieca - czuła jak jego uścisk staje się coraz mocniejszy. Próbowała delikatnie się uwolnić.- Właściwie to ja od dawna o Pani marzę. Ma Pani wspaniałe ciało - teraz chciała już się wyrwać, ale wypadki potoczyły się błyskawicznie.Maciej był od niej niższy o jakieś pół głowy. Wspiął się więc na palce aby sięgnąć jej ust i pocałował ją. Raz krótko. Joanna była tak zaskoczona, że nie zareagowała. Wtedy pocałował ją po raz drugi. Dłużej, namiętniej. Jednocześnie jego dłoń, którą trzymał do tej pory na jej boku, zaczęła sunąć w górę. Pod pachę i w bok w kierunku piersi. Zanim zdążyła się zorientować w sytuacji, złapał ją za biust i zaczął pieścić przez bluzkę. Ciągle stał na palcach, całując ją namiętnie. Teraz już próbowała się wyrwać. Na próżno. Trzymał ją mocno. Całował i pieścił jak mężczyzna.- Pragnę cię, Joanno - wyszeptał, a jego druga ręka, którą do tej pory obejmował ją w pasie zsunęła się w dół. Na pośladek.- Puść mnie Maciej, proszę.Ale nie puszczał. Całował teraz jej szyję, pieścił jej pierś, ugniatał jej pośladek. Joannę przebiegały dreszcze. Nie, nie może. Musi to przerwać. Wyrwała się w końcu silnym, gwałtownym ruchem. Zatoczyła się. Byłaby upadła, gdyby nie przytrzymała się biurka. Bluzka jej się rozpięła ukazując między fałdami materiału kuszące kształty w białym, koronkowym staniku. Była pochylona, oparta o blat biurka, wypinając tyłeczek. I wtedy poczuła, jak dwie drobne dłonie suną po jej udach w górę. Tego dnia było ciepło i Joanna nie miała na sobie rajstop. Wrażenie dotyku było bardzo silne. Drżała. Bezceremonialnie dotarł do jej pupci, zadarł jej spódnicę, zarzucając ją na plecy nauczycielce i przywarł do jej majtek biodrami. Przywarł mocno. Na tyle mocno, że czuła na swoich pośladkach jego odciśniętą wypukłość w spodniach.- To szaleństwo - pomyślała - co on robi?A on mocno przylgnął do niej od tyłu i wysunąwszy ręce złapał jej obie piersi w dłonie. Była podniecona. Wyczuł jej sztywne sutki. Rozchylił rozpiętą bluzkę i ujął jej piersi w dłonie, wyczuwając pod palcami delikatną koronkę stanika. Jednocześnie biodrami ocierał się o jej pośladki.- Boże, a jak teraz ktoś wejdzie - pomyślała przerażona. Drzwi do jej pokoju były przecież tylko przymknięte.- Wystarczy! Dość! - szarpnęła się ponownie i wyrwała się małemu prześladowcy.Odwróciła się gwałtownie do niego. Normalnie w tym momencie spoliczkowałaby napastnika. Ale to było jeszcze dziecko, jej uczeń. Nie, nie mogła tego zrobić. Więc co? Musi koniecznie porozmawiać z jego rodzicami. I to zaraz. Nie może czekać do najbliższej wywiadówki.Po południu powiedziała mężowi, że musi iść do rodziców jednego ze swoich uczniów, porozmawiać o jego problemach. Oczywiście nie przyznała się o czym dokładnie chce rozmawiać, ani co się wydarzyło w szkole. Pojechała samochodem męża na osiedle, gdzie mieszkał Maciej. Wziąwszy głęboki oddech zapukała do drzwi jego mieszkania. Otworzył jej średniego wzrostu mężczyzna, ojciec Maćka, jak się od razu domyśliła.- Dzień dobry.- Dzień dobry. Słucham panią.- Jestem wychowawczynią Macieja. Przyszłam, ponieważ syn Państwa ma kłopoty. Chciałabym o tym z Państwem porozmawiać.- Ach, to Pani! Proszę, proszę wejść. Maciej mówił, że Pani przyjdzie. Jestem Janusz, ojciec Maćka.Joanna zdziwiona, że Maciej uprzedził o jej wizycie weszła do mieszkania.- Cześć Maciej - chłopiec pojawił się w drzwiach swojego pokoju.- Proszę, niech Pani wejdzie, zapraszam do pokoju. Proszę usiąść.Usiadła na wygodnej kanapie. Janusz usiadł naprzeciw niej w fotelu. Obok niego Maciej.- Może się Pani czegoś napije - zaproponował Janusz.- Nie, dziękuję, przejdę od razu do rzeczy. Maciej, czy mógłbyś zostawić nas samych?- Idź do swojego pokoju - poparł ją Janusz.Odprowadziła chłopca wzrokiem, a gdy zamknęły się za nim drzwi, spojrzała Januszowi w oczy i zaczęła mówić.- Maciej dziwnie się zachowuje w szkole (jak ona ma mu powiedzieć, że jego syn się do niej dobierał). Czy Pan albo Pańska żona zauważyliście coś podejrzanego w domu?Janusz zaczął z uśmiechem.- Przede wszystkim muszę Pani powiedzieć, że jestem sam. Żony nie ma. Odeszła jakieś pół roku temu.- Przykro mi.- No cóż. Nie mogła z nami wytrzymać.- Z Wami? Jak to z Wami. Ma Pan na myśli siebie i chłopca?- Tak. Miała dosyć i mnie i syna. No cóż, tak czasami bywa.- Dziwne... Ale nie o tym chcę mówić.Wzięła głęboki oddech, jak student na trudnym egzaminie.- Maciej twierdzi, że uprawia seks - wypaliła jednym tchem czerwieniąc się jak nastolatka.Janusz roześmiał się.- A więc o to chodzi. Wygadał się, skurczybyk - rozbawiony patrzył na Joannę.- Jak to "wygadał się"? Czyżby to była prawda? - czuła jak ją policzki pieką.- A o kim dokładnie mówił?- O jakiejś cioci. Chyba Grażyna.- No tak. Droga Pani. Jak już mówiłem, żona odeszła ode mnie. Grażyna, to jej siostra. Współczuła mi i Maciejowi. Odwiedzała nas. Czasami robiła nam obiad. Czasami nocowała u nas. Było fantastycznie.- Pański związek z siostrą żony mnie nie interesuje. Ale Maciej...- A co? Grażyna to fantastyczna kobieta. Bardzo atrakcyjna. Niech się chłopak uczy...- Czy on... Czy on Was widział razem? - Joanna czuła, że znowu oblewa się purpurą.- Czy widział? Mój Boże. No jasne. Nie tylko nas podglądał. Przychodził do naszego łóżka. Najczęściej nad ranem. Wtedy dobierał się do Grażyny.- Uprawiał z nią seks?- Tak. Kilka razy. Oboje twierdzą, że było cudownie.Joanna nie wiedziała co o tym wszystkim myśleć.- Przecież tak nie można...- Można, droga Pani, można - przerwał jej - lepiej, żeby się chłopak uczył seksu w domu, bezpiecznie, z osobą, która go kocha, nawet z ciocią, niż gdzieś w krzakach, z jakąś brudną prostytutką.- Pan zwariował.Janusz mierzył Joannę przez chwilę wzrokiem.- Coś Pani pokażę, chodźmy.Poszła za nim. Zaprowadził ją do sypialni. Stanęła w drzwiach. Janusz stał za nią. Stało tam duże, wygodne, szerokie łóżko.- Tu, na tym łóżku przeżyliśmy razem wspaniałe chwile. Grażyna, ja i Maciek. Było naprawdę fantastycznie.Joanna wyobraziła sobie dorosłą nagą kobietę na tym łóżku, uprawiającą seks jednocześnie z Januszem i Maciejem. Zrobiło się jej gorąco. Duszno. Musi stąd wyjść. Na powietrze. Musi.Wtem poczuła dłonie Janusza na swoich biodrach. Chwilę później objął ją od tyłu w pasie i wtulił twarz w jej włosy.- Maciej nie mówił, że ma tak fantastyczną nauczycielkę - szepnął jej do ucha.Joannie zrobiło się jeszcze bardziej gorąco. Szarpnęła aby się wyrwać. Na próżno. Janusz trzymał ją już mocno.- Proszę mnie puścić.- Jesteś cudowna. Może teraz my się zabawimy?- Zostaw mnie!Lecz Janusz ani myślał jej zostawić. Poczuła nagle obie jego dłonie na swoich piersiach, kiedy złapał ją bezceremonialnie i zaczął pieścić.- Puść!Ugniatał jej piersi i całował jej policzek, szyję, ucho... W tym momencie do pokoju wszedł Maciej. Joannie zrobiło się słabo. Oto widzi ją teraz w tak niezręcznej sytuacji. Nie mogła się jednak uwolnić od uścisku Janusza. Trzymał ją mocno. Maciej podszedł od przodu i chwilę się przyglądał z zainteresowaniem.- Maciej, wyjdź proszę. Wyjdź z pokoju - prosiła- a ty mnie puść, natychmiast - dodała ostrzejszym tonem.Maciej jednak ani myślał wyjść. Zbliżył się do Joanny i wsunął jej dłonie pod spódnicę. Poczuła dobrze już znane sobie uczucie dotyku małych rączek dotykających jej ud, sunących wyżej i wyżej, do majtek...- Przestańcie, proszę...Ale Januszowi udało się rozpiąć jej bluzkę. Obnażył jej piersi w cudownym koronkowym staniku. Pieścił ją teraz przez delikatną koronkę. Wyczuł że jej sutki sztywnieją. A Maciej? Maciej przesunął bezceremonialnie malutką dłonią po jej wzgórku łonowym. Poczuła mrowienie w okolicach krocza. I rozchodzącą się falę ciepła. Maciej dalej dotykał jej krocza. Cofnęła biodra do tyłu, ale natychmiast nadziała się pośladkami na twardą już wypukłość Janusza. Odruchowo podała biodra do przodu, byle dalej od jego kutasa. I wystawiła się ponownie na dotyk ręki Macieja. Przesuwał teraz śmiało palce wzdłuż jej majtek pieszcząc ją z wprawą dorosłego mężczyzny.- Tato, ona robi się wilgotna. Chce tego. Weźmy już ją.- Tak, czuję jak jest podniecona - odparł ugniatając lekko palcami twarde sutki Joanny.- Zwariowaliście?! Puśćcie mnie!- Zaczynamy - Janusz popchnął Joannę na łóżko.Upadła bezwładnie na wznak. Janusz błyskawicznie uklęknął na łóżku u głowy Joanny. Chwycił jej ręce i wygiął za głowę. Joanna szamotała się, ale zaraz doskoczył do niej też Maciej. Zadarł jej spódnicę odsłaniając delikatne, białe majtki. Joanna zwarła odruchowo uda, ale mały napastnik silnym ruchem rozwarł je szeroko. Delikatny zarost łonowy prześwitywał przez koronkę majtek. Maciej usadowił się błyskawicznie między jej rozwartymi udami. Położył się na niej i przywarł do jej krocza swoimi biodrami. Poczuła wyprężonego małego penisa w jego spodniach. Poczuła go na swojej cipce. Napierał na nią rytmicznie kopulacyjnymi ruchami. Rozpalał ją. Jednocześnie rozchylił rozpiętą wcześniej przez ojca bluzkę nauczycielki. Duże, ciemne sutki prześwitywały przez koronkę stanika. Przywarł ustami do jej jednego sutka. Na drugiej piersi położył rękę. Pieścił ją z wprawą. Była coraz bardziej podniecona. Mimo tego próbowała się jeszcze uwolnić. Na próżno. Janusz cały czas trzymał jej ręce za głową przygniatając je silnie do łóżka. Nic więcej nie robił. Tylko trzymał ją i patrzył.- Dobrze Maciej, bierz ją.Jak za przyzwoleniem ojca Maciej uklęknął między udami Joanny. Zsunął jej stanik z jej piersi. Dotykał je teraz nagie, cudownie delikatne, tak kuszące. I on i ona byli bardzo podnieceni. Przerwał po chwili i dotknął jej majtek. Zadrżała. Pieścił ją chwilkę przez cienką koronkę, wywołując u Joanny kolejne fale rozkoszy, po czym odsunął na bok pasek materiału obnażając jej cipkę. Dotknął ją palcami. Ponownie zadrżała. Pieścił przez chwilę jej wilgotne fałdy, po czym wsunął do środka jeden palec. Po chwili wysunął, po to aby wsunąć dwa. Za następnym razem wsunął już trzy. Joanna jęknęła. To zachęciło Maćka. Zaczął ją posuwać palcami. Raz po raz Joannie wyrywały się jęki rozkoszy. Jej sutki sterczały w silnym podnieceniu, chociaż nie pieszczone teraz przez nikogo.- Dalej Maciej. Weź ją - niecierpliwił się już mocno podniecony Janusz.Maciej nic ni mówiąc wstał i błyskawicznie rozebrał się do naga. Joanna teraz zobaczyła go w całej krasie. Nie miał jeszcze zarostu łonowego. Ale jego kutasek sterczał prawie pionowo w górę, czerwony, nabrzmiały, w pełnej erekcji. Maciej szybko zerwał z Joanny spódnicę. Joanna próbowała jeszcze protestować, ale po chwili równie szybko zdjął jej majtki. Ponownie zwarła uda w obronnym geście. Ale co to było dla Macieja rozewrzeć jej uda, gdy ojciec ją mocno trzymał. Zrobił to bez wysiłku. Joannę zalał gorący rumieniec wstydu. Oto leży teraz przed swoim uczniem, naga, rozwarta, a przy tym rozpalona. Tak, była bardzo podniecona. A widząc układającego się między jej udami nagiego chłopca wiedziała już, że nie uniknie stosunku.Maciej przywarł genitaliami do jej muszelki. Poczuła dotyk delikatnego małego męskiego członka i niewielkich jąder. Poczuła jego ciepło. Ocierał się o jej rozpaloną cipkę. Przywarł całym swoim drobnym ciałem do jej nagiego ciała. Wtulił się w nią. Jego twarz znalazła się na wysokości jej twarzy. Spojrzał przez moment jej głęboko w oczy, po czym pocałował ją namiętnie w usta. Penetrował z wprawą języczkiem wnętrze jej ust, pieszcząc jednocześnie dłonią jej biust. Genitaliami ocierał się o jej krocze. Oboje byli coraz bardziej podnieceni. Aż w końcu za którymś ruchem bioder, naparł członkiem na jej wilgotne fałdy i wślizgnął się do jej wnętrza. Była tak gorąca i wilgotna. Czuła w sobie wyraźnie jego niewielkiego, ale bardzo twardego penisa. Rozpalił ją do maksimum. Nie przypuszczała, że taki chłopiec może ją tak podniecić. I te pieszczoty piersi. I ten namiętny pocałunek. Od samego początku jak tylko w nią wszedł poruszał biodrami szybko i gwałtownie. Jakby się bał, że mu ucieknie. Może by i uciekła. Ale nie mogła. Jego ojciec nadal silnie trzymał ją za przeguby rąk. Penis Macieja, pomimo, że był mały, głęboko penetrował jej pochwę. Fale rozkoszy przeszywały jej ciało z każdym jego ruchem. Posuwał ją szybko. Coraz szybciej. Jego oddech też stawał się coraz szybszy. Jednocześnie Joanna czuła, że dochodzi. Jeszcze chwila, jeszcze kilka ruchów i... Potężny spazm rozkoszy targnął jej rozpalonym ciałem. Jęknęła przeciągle wypuszczając powietrze z płuc. Objęła mocno nogami drobne biodra chłopca i przycisnęła go mocno do swojego łona. Jakby pragnęła wessać go do środka. Wtedy dopiero Janusz uwolnił jej ręce. Mogła teraz objąć także rękoma swojego małego mężczyznę, który właśnie ją posiadł. Mocny uścisk chłopca przyspieszył u niego erekcję. Poczuła jak silny orgazm wstrząsnął jego ciałem. Poczuła jak jego gorąca sperma wypełnia jej pochwę. To przedłużyło jeszcze jej orgazm. Szarpnął jeszcze dwa razy i znieruchomiał wtulając się mocno w swoją panią. Całując ją gorąco w pełne, spragnione teraz pieszczot usta. Zamarli oboje w miłosnym uścisku.Tak splecionych Janusz razem obrócił na łóżku tak, że teraz jego syn leżał na plecach pod Joanną, a ona na nim. Ciągle obejmowała jego biodra udami. Dzięki temu była teraz szeroko rozwarta i wyeksponowana na penetrację Janusza. Penis Macieja po minionym orgazmie wysunął się miękki z jej cipki. Była otwarta, mokra, rozpalona. Była gotowa na dalszy seks. Janusz długo nie czekał. Zbliżył swojego dużego męskiego kutasa do jej szparki i wszedł w nią jednym pchnięciem. Poczuwszy w sobie tym razem dojrzałego dużego penisa jęknęła ponownie z rozkoszy. Teraz penetrował ją duży, gruby penis rozciągając jej cipkę, i sprawiając jej dalszą rozkosz. Posuwał ją wprawnymi ruchami. Jęczała za każdym pchnięciem. Maciej czuł na swojej twarzy każdy jej gorący oddech, w rytm jak jego tata posuwał panią Joannę. Drżała. Czuł jej rozkosz. Czuł jak jej mięśnie prężą się z każdym pchnięciem taty. Coraz silniej. Coraz mocniej. Jeszcze, i jeszcze. Pokój wypełniły teraz zmieszane jęki Janusza i Joanny. Coraz głośniejsze i coraz szybsze. w miarę jak Janusz coraz szybciej ją rżnął. Wsunął ręce między splecione cała Joanny i syna, chwytając w dłonie jej nabrzmiałe piersi. Tak spleceni oddawali się dzikiemu seksowi prze dobrych kilka minut aż Joanna szczytowała ponownie. Drugi, silniejszy orgazm targnął jej rozpalonym ciałem. Silne skurcze jej pochwy wywołały szybszy wytrysk u Janusza, który wypełnił ją silnym strumieniem gorącej i lepkie mazi. Wtulił się w nią posuwając ją jeszcze szybko kilkanaście chwil. Pieścił jej piersi. Joanna znowu całowała się namiętnie z Maciejem. Jeszcze się pieścili, jeszcze Janusz ją posuwał, ale już wolniej, wolniej, delikatniej...Upadli na pościel wykończeni, ale szczęśliwi i zaspokojeni. Maciej po jednej stronie, Janusz po drugiej, Joanna w środku pomiędzy nimi. Obydwaj objęli czule leżącą między nimi kobietę i jeszcze przez dłuższy czas pieścili ją delikatnie. Aż cała trójka usnęła.Joanna zbudziła się. Było ciemno. Nic nie widziała. Czuła tylko jakby przygniatało ją coś ciężkiego. I to ciepło rozchodzące się w okolicach jej krocza. Coś było w niej. Twarde, gorące, śliskie. Penetrowało jej pochwę. A ona leży na wznak z szeroko rozłożonymi nogami. Po woli wracała jej świadomość ostatnich wydarzeń. Powoli przypominała sobie gdzie jest i jak się tu znalazła.- Boże! - pomyślała przerażona - jest noc! Jak ja się wytłumaczę mężowi. Powiedziałam, że jadę do rodziców ucznia porozmawiać o jego kłopotach. Nie mogę przecież wrócić nad ranem. Która jest godzina?- Która godzina? - zapytała szeptem Janusza, bo to on leżał na niej posuwając ją od kilku minut.- Cicho kotku - odparł zauważywszy, że się zbudziła.Nie zdążyła ponowić pytania, gdyż Janusz zamknął jej usta namiętnym pocałunkiem. Wsunął jej język do wnętrza i penetrował nim jej usta. Ich oddechy stały się szybsze, urywane. Czuli na sobie nawzajem gorące, wydychane powietrze. Czuli dotyk swoich nagich, rozpalonych ciał. Posuwał ją jednak powoli, jakby chciał przedłużyć ten błogi stan podniecenia tak długo, jak się tylko da. Miał ją już wcześniej. Pierwsze pożądanie zaspokoił. Teraz rozkoszował się z długiego kontaktu fizycznego z tą wspaniałą kobietą. Rozpalał ją powoli, ale skutecznie. Próbowała jeszcze rozglądać się za jakimś zegarem, ale na próżno. Drżała z podniecenia. Z resztą i tak nie miałaby siły zepchnąć go z siebie. Oddała mu się całkowicie po raz kolejny. Wykorzystał to w pełni całując ją gorąco, pieszcząc dłońmi jej nabrzmiałe piersi i penetrując penisem jej rozpaloną ponownie cipkę. Wchodził głęboko, bardzo głęboko. Czuł już zbliżający się orgazm. Nie przyspieszył jednak ruchów. Nadal posuwał ją powoli, z namaszczeniem. Przedłużał ten ekstatyczny stan tuż przed orgazmem do maksimum. Jego penis był niesamowicie wyprężony, duży i twardy. Czuła go w sobie. Czuła że jest już bliski. Ona z resztą też dochodziła. W końcowej fazie uniosła biodra w geście całkowitego oddania. Pozwoliło mu to na jeszcze głębszą penetrację. I wtedy nie wytrzymał. Wytrysnął. Potężny orgazm wstrząsnął jego całym ciałem. Wtłoczył w nią kolejną porcję gorącego nasienia. Wypełnił ją całkowicie. Wszedł głęboko w jej pochwę i zamarł. Wtulił się cały w jej gorące ciało. Trwał tak w jej wnętrzu przez długą chwilę. Rozkoszował się trwającą ekstazą. Joanna rozpalona, lecz nie zaspokojona czekała. W końcu nie wytrzymała.- Weź mnie. Weź, zerżnij mnie - wyszeptała.Nic nie odpowiedział. W odpowiedzi tylko obrócił się przez bok na plecy, ciągle zespolony z Joanną. W ten sposób teraz ona leżała na nim. I o to mu chodziło. Wysunął się z niej zaspokojony, ociekający lepką spermą. Joanna niezaspokojona poruszała nerwowo biodrami ocierając się cipką o jego genitalia. Dzięki pozycji w jakiej ustawił ją Janusz tyłeczek miała wypięty. I tam właśnie od tyłu poczuła dotykającego ją drugiego penisa. Maciej! Zupełnie o nim zapomniała. Nie powinna mu pozwolić. Powinna przerwać, uciec stąd do domu, do męża. Była jednak zbyt rozpalona. Pragnęła teraz jak nigdy na świecie zaspokojenia. Ostrego, bezkompromisowego seksu. A tego mógł jej teraz dać tylko jej piętnastoletni uczeń. Puściły jej wszystkie hamulce. Wypięła tyłeczek w zapraszającym geście. Maciej skorzystał skwapliwie wchodząc w jej cipkę jednym pchnięciem. Nie miał tak dużego i grubego penisa jak jego ojciec, ale sprawiał jej nie mniejszą rozkosz. Wyginała się jak kotka nadziewając się na niego coraz głębiej i umożliwiając mu jak najgłębszą penetrację. Boże, jaka ona była rozpalona. Jak nigdy jeszcze w życiu. I ten młody chłopiec, posuwający ją, doprowadzający ją do jęku rozkoszy z każdym pchnięciem. Potężny orgazm nadchodził nieubłaganie. Drżała, cała maksymalnie rozpalona. A kiedy Maciej chwycił w dłonie jej pełne piersi, kiedy poczuła na swoich sztywnych sutkach dotyk jego rączek nie wytrzymała. Spazm rozkoszy targnął jej seksownym ciałem. Napiął się każdy jej mięsień. Jęknęła głośno, lecz zaraz Janusz leżący pod nią zamknął jej usta gorącym pocałunkiem. Silne rytmiczne skurcze pochwy podziałały na Maćka. Szybko wytrysnął w nią wypełniając ją ponownie kolejną dawką spermy. Nasienie wypłynęło z jej cipki cienką strużką i spłynęło po udach na pościel. Maciej w szalonej ekstazie posuwał ją teraz szybko, przedłużając moment rozkoszy. W końcu wyczerpana Joanna upadła na Janusza. Maciej na Joannę. Leżeli tak bez ruchu ciężko dysząc kilka minut.- Boże, muszę iść, która to godzina? Muszę iść. Co ja powiem mężowi - zerwała się. Zakładając w pośpiechu bieliznę i ubranie na zbroczone spermą ciało wybiegła szybko z mieszkania.Epilog.Od pamiętnej nocy upłynęły już dwa tygodnie. Lekcja dobiegała końca. Joanna zauważyła jakieś poruszenie w ostatniej ławce. Podeszła tam. Zauważyła, że chłopcy z wypiekami na twarzy oglądają jakieś zdjęcia. Zaaferowani nie zauważyli nadchodzącej nauczycielki. Wyrwała je im z zaskoczenia. Przyjrzała im się i silny rumieniec oblał jej twarz. Na zdjęciach widać było zupełnie nagą kobietę leżącą w pościeli w wyzywających pozach. Szeroko rozwartą z wyeksponowaną cipką ociekającą spermą. Na niektórych widać było fragment męskiego penisa, penetrującego tę pochwę. I chociaż na żadnym zdjęciu nie było widać twarzy kobiety ani mężczyzny, od razu rozpoznała siebie i Janusza. Maciej musiał robić te zdjęcia gdy zasnęła. Boże. Mam nadzieję, że inni chłopcy mnie nie rozpoznali - zarumieniona rozejrzała się po klasie. Widziała jednak tylko wystraszone twarze, przyłapanych na gorącym uczynku uczniów. Wyjątek stanowił Maciej, który uśmiechał się nieznacznie patrząc jej śmiało w oczy. Gdy spojrzała na niego, dodatkowo oblizał lubieżnie wargi. Nie zareagowała na to i zakończyła lekcję, oznajmiając, że jak jeszcze raz złapie kogoś z takimi zdjęciami, to pójdzie z nim do dyrektora szkoły.Zamykała właśnie salę, gdy usłyszała za sobą:- Odwiezie mnie Pani dziś do domu? - za nią stał Maciej i uśmiechał się szelmowsko.- Maciej - odezwała się ostro - jak jeszcze raz to zrobisz...- To co? Wyrzuci mnie Pani z klasy? Do dyrektora? Na pewno będzie ciekawy kto jest na tych zdjęciach.- Powiedziałeś komuś? - pobladła.- Nie. Jeszcze nie. Nikt nie wie. Ale mogę powiedzieć - wyciągnął rękę i bezceremonialnie wsunął jej pod spódnicę, łapiąc za pośladek.Chwyciła tę rękę w nadgarstku odrywając ją od siebie. Szybko rozglądnęła się dookoła czy nikt nie widział. Ale na korytarzu byli prawie sami. Ostatnie grupki uczniów odchodziły do wyjścia na końcu korytarza. Byli tyłem do nich. I wtedy poczuła jak druga ręka sięga pod jej spódnicę. Tym razem od przodu. Dłoń wsunął między jej uda i przeciągnął po jej majtkach, po je kroczu. Dotykał jej łona. Nie mogła mu w tym przeszkodzić, bo w drugiej ręce trzymała dziennik.- Przestań, przestań proszę - wysapała.Przerwał ciągle jednak trzymając dłoń na jej cipce.- Odwiezie mnie Pani dziś do domu? - spytał przymilnie się uśmiechając.- Nie bądź bezczelny. I puść mnie.- Jeżeli dziś mnie Pani nie odwiezie to wszystkim rozpowiem... - zawiesił znacząco głos, nadal dotykał jej cipki.- Niech to szlag! Dobrze, odwiozę cię do domu a potem dasz mi spokój.Maciej nic nie odpowiedział. Przesunął tylko dłonią jeszcze raz po jej wzgórku łonowym, wyjmując dłoń spod jej spódnicy.Jechali w milczeniu przez miasto. Niesforna spódnica Joanny jak na złość podsuwała się w czasie jazdy w górę, obnażając jej kształtne uda więcej niż do połowy. W końcu Maciej nie wytrzymał. Wsunął dłoń między jej uda.- Przestań. Przestań natychmiast!Ale Maciej ani myślał przestać. Pieścił jej wewnętrzną stronę ud zbliżając się do jej sekretnej norki.- Tata już czeka na nas w mieszkaniu.Joanna poczuła jak robi jej się gorąco.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6659335699966341168-1537875466856651390?l=seksipiersi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seksipiersi.blogspot.com/feeds/1537875466856651390/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2010/02/joanna-i-macius.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/1537875466856651390'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/1537875466856651390'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2010/02/joanna-i-macius.html' title='Joanna i Maciuś'/><author><name>Gorąca Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02683475488685416474</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6659335699966341168.post-3882098621380806165</id><published>2010-02-01T08:13:00.008-08:00</published><updated>2010-02-01T08:14:08.415-08:00</updated><title type='text'>Szybcy i Wściekli - PART 2</title><content type='html'>Zatrzymaliśmy się przed dużym blokiem w obskurnej dzielnicy. Chad zaparkował samochód przed wejściem a Trish mojego Nissana tuż za nim. Całą drogę się nie odzywała, jechała jednak jak szalona. Na jej twarzy widziałem satysfakcję przy każdym gwałtownym przyśpieszeniu lub zakręcie, które uwielbiała brać z niekontrolowanym piskiem opon.Chad wysiadł pierwszy (widziałem gnata wsuniętego za pasek spodni) i otworzył drzwi Jen. Powoli wysiadła z samochodu. Spojrzała na mnie z ogromnym wyrzutem w zalanych łzami oczach. Splunęła i ręką wytarła spermę ze swoich ust.Trish kazała mi wysiąść. Podeszliśmy do nich i weszliśmy do budynku. Śmierdziało w nim starością i moczem. Skierowaliśmy się do zdezelowanej windy. Otworzył żelazną kratę i weszliśmy do środka. Wcisnął piątkę. Winda leniwie ruszyła z ogromnym zgrzytem.- Twoja niunia już inicjację ma sobą. Muszę przyznać, że jak się ją odpowiednio zmotywuje to naprawdę może Cię doprowadzić do szału swoim języczkiem – nie odezwałem się, nie miałem również odwagi spojrzeć Jennifer prosto w oczy.- Mam nadzieję, że zostało w nim jeszcze trochę mocy? –  &lt;a href="http://foto.sex.pl" target="_blank"&gt;&lt;b&gt;sex&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;owna azjatka podeszła do niego i zaczęła masować rączką jego krocze przez materiał spodni.Jen stała przestraszona w kącie, pustym spojrzeniem wodziła po przyciskach windy. Na jej policzkach i w kącikach ust dostrzegłem rozmazane strużki spermy. Skurwysyn. Zapłaci mi za to.W końcu dojechaliśmy. Otworzył drzwi do windy i wpuścił nas do swojego mieszkania. W przeciwieństwie do samego budynku sprawiało przyzwoite wrażenie. Ładnie urządzone, dużo drogiej elektroniki, nowoczesne meble.Sam poszedł do kuchni a nam kazał zostać w pokoju. Po chwili przyszedł trzymając w ręce kawałek liny. Kazał mi usiąść na krześle i przywiązał do niego moje nogi i ręce – nie mogłem się ruszyć. Jen patrzyła na to z przerażeniem.Jeszcze raz wyszedł z pomieszczenie. Trish posadziła moją dziewczynę na kanapie i zaczęła się przyglądać jej nogom. A nogi miała wspaniałe. Troszkę umięśnione, ładnie opalone, skóra bardzo delikatna. Spojrzała bezczelnie prosto w oczy i zaczęła ją dotykać po wewnętrznej stronie ud, zbliżając powoli rękę w stronę jej czarnych stringów. Podniosła trochę spódniczkę do góry i wsunęła za majtki rękę. Jan napięła wszystkie swoje mięśnie jednak nic nie zrobiła. Wiedziała, że nie jest w sytuacji, w której może pozwolić sobie na sprzeciw.Wrócił Chad. Usypał ścieżkę na szklanym stoliku i kazał dziewczynom wciągnąć działkę. Trish zrobiła to bez wahania jednak Jen miała opory. Przy mnie nigdy nie brała narkotyków i nie wiem, czy wcześniej miała z nimi kontakt. Przemogła się jednak i szybko wciągnęła swoją ścieżkę do nosa. Na chwilę ją zamroczyło, kichnęła.- Jen, może pokażesz mojej dziewczynie jak wspaniale potrafisz pracować językiem. Trish, ściągnij spodenki i usiądź na kanapie. Ta latynoska pokaże Ci jak jest wdzięczna za naszą gościnę – uśmiechnęła się i wstała z kanapy. Wyprężyła przed przestraszoną dziewczyną swój zgrabny tyłek i powoli ściągnęła krótkie spodenki eksponując swoje twarde jak skała pośladki. Nie miała na sobie majtek więc od razu siadła na kanapie rozchylając całkiem zgrabne nogi.Druga dziewczyna z wielkim oporem klęknęła przed jej rozchylonymi nogami. Zbliżyła twarz do gorącej szparki i zaczęła ją nieśmiało całować. Objęła tyłek azjatki rękoma i za pomocą języka stymulowała jej łechtaczkę raz po raz wkładając język głębiej. Drugiej się to podobało. Co pewien czas dziko prężyła się na kanapie, po chwili przycisnęła głowę Jen mocniej do swojego krocza i rękoma nadawała tempo.Chad siedział na fotelu obok i przyglądał się całemu zdarzeniu. Z kieszeni kurtki wyciągnął kajdanki i klęknął za moją dziewczyną. Siłą wygiął jej ręce do tyłu i spiął kajdankami w nadgarstkach. Próbowała się przeciwstawić jednak Trish przycisnęła jej głowę jeszcze mocniej, tak, że prawie nie mogła złapać powietrza. Bezbronna Jen teraz już całkowicie była zdana na łaskę spragnionej miłości kochanki, która ściągnęła swoją obcisłą bluzeczkę eksponując duże piersi. Podniosła głowę dziewczyny i zmusiła ją do całowania sutków. Widziałem jak rękoma steruje głową dziewczyny, która za pomocą ust oraz języka sprawiała jej wielką rozkosz. Po chwili całe piersi pokryły się błyszczącym się śluzem.- Dobra, teraz ja! – wtrącił się Chad. Usiadł na kanapie, rozpiął rozporek i wywalił sztywnego, chyba ponad 24 centymetrowego kutasa. Jennifer spojrzała na niego z przerażeniem – Trish, ta suczka nie potrzebuje już majtek.Ona posłusznie wstała z kanapy odsuwając dziewczynę na bok. Zmusiła ją aby się wyprostowała. Brutalnie ściągnęła jej majtki i rzuciła gdzieś do drugiego pokoju. Podniosła ze stołu duży nóż myśliwski i rozcięła bluzkę dziewczyny. Chad ujrzał jej piersi. Nie były tak duże jak u azjatki jednak równie zmysłowe oraz zdecydowanie bardziej opalone. Obleśnie się oblizał.Azjatka zmusiła Jen aby usiadła okrakiem na mężczyźnie. Pomogła jej się na nim usadowić w taki sposób, że obejmowała swoimi zgrabnymi nogami jego lędźwie a piersiami dotykała jego twarzy. Chwyciła ogromnego fiuta Chad’a do ręki i wprowadziła go do jej cipki. Zmusiła ją aby usiadła i ponad dwudziestocentymetrowy przyrząd wbił się w nią aż po same jajka. Jen aż wrzasnęła z bólu. Nic nie mogła jednak poradzić.On objął jej tyłek przez króciutką dżinsową spódniczkę i zaczął nim poruszać. Podobało mu się to. Początkowo Jen przyjęła bardzo bierną postawę. Była sztywna jak kłoda, próbowała amortyzować każdy jego ruch. Denerwowało go to. Podniósł jej spódniczkę do góry odsłaniając jej przepiękną pupcię i mocno uderzył otwartą dłonią pozostawiając duży, czerwony ślad odciśniętej ręki na jej prawym pośladku. Zawyła ponownie.- Obiecałaś mi wszystko dziwko. Jeśli coś Ci się nie podoba zawsze możemy to zakończyć na tamtym parkingu. Chłopaki z chęcią przejęli by Twoją ciasną szparkę po tym., jakbym z Tobą już skończył. Więc jak będzie – dasz dziś z siebie wszystko mała?- Tak - wyjęknęła i sama zaczęła poruszać tyłkiem.Kurwa, pomyślałem jak ona teraz musi mnie nienawidzić. Co ja zrobiłem? Przegrałem w jakimś pierdolonym zakładzie moją ukochaną Jen. Kurwa, jeśli piekło istnieje to dostanę miejsce w pierwszym rzędzie.Nie wiem, czy była to kwestia działania narkotyku czy może Jennifer udawała, że wczuwa się w rolę ale dostrzegłem w jej zachowaniu przemianę. Jej ruchy stawały się bardziej naturalne, nie wymuszone. Płynnie poruszała tyłeczkiem ze sterczącą pałą w swojej ciasnej cipce. Zaczęła nawet cicho stękać raz po raz przeszywana wielką dzidą kochanka.Chad złapał ją za jej loki i odchylił głowę do tyłu. Pisnęła. Nie widziałem za dobrze ale chyba zaczął całować jej piersi. Stękała coraz głośniej.Trish, która do tej pory biernie przyglądała się całemu zajściu teraz uklęknęła za ujeżdżaną dziewczyną i wzięła w dłoń zarośnięte jądra mężczyzny. Zaczęła je ściskać miętosić. Widać, że mu się to podobało bo przyśpieszył swoich bioder ruchy.- Jesteś niesamowita, muszę przyznać, że ten skurwysyn mu gust jeśli chodzi o zabaweczki do rżnięcia – wystękał.Azjatka zaczęła całować miarowo poruszający się tyłek dziewczyny. Objęła go rękoma i wodziła językiem po poruszających się w górę i w dół pośladkach. Jen próbowała się odwrócić i zobaczyć co się tam z tyłu dzieje, jednak on mocniej ścisnął jej włosy i uniemożliwił ruch. Przysunął jej twarz do swojej i zaczęli się cholernie namiętnie całować. Kurwa, zazdrościłem mu, bo ona faktycznie potrafiła wykorzystywać swój języczek.Azjatka przestała całować jej pośladki. Włożyła swój palec do ust, zwilżyła go i skierowała w stronę drugiego, nie wykorzystywanego do tej pory otworka. Ku wielkiemu zaskoczeniu Jennifer azjatka gwałtownie wsadziła swój paluszek do ciasnej dupeczki. Jen mało nie podskoczyła z wrażenia. Nigdy nie próbowaliśmy miłości analnej więc było to dla niej całkowicie nowe doznanie. Próbowała wyrwać swój przepocony już teraz tyłek z tego uścisku, jednak uniemożliwili jej to. Trish zaczęła miarowo wsuwać i wysuwać palec z jej odbytu.Jen była już prawie na orbicie. Głośno krzyczała wijąc się jak tygrys złapany w sidła zastawione przez myśliwego. Całe jej ciało błyszczało od potu (w pokoju nie było klimatyzacji). Skrępowane kajdankami ręce wyginały się pod wpływem silnych pchnięć mężczyzny.Nagle Chad zrzucił ją z siebie. Zmusił aby położyła się na plecach na kanapie. Wysoko podciągnął jej brązowawe nogi, ułożył je sobie na barkach i odchylając dżinsową spódniczkę wszedł w nią brutalnie. Zawyła ponownie. Zaczął ją naprawdę ostro pieprzyć. Jej piersi falowały opętańczo przy każdym potężnym pchnięciu. Już teraz byłem pewien, że nie udaje i faktycznie oddaje się rozkoszy. Krzyczała niesamowicie głośno – głos niósł się echem po całym pomieszczeniu, a mogę się założyć, że był słyszany w całej dzielnicy.Jej wymęczona cipka elastycznie zaciskała się na jego pale, która brutalnie wdzierała się do jej słodkiego i całkowicie pozbawionego owłosienia gniazdka rozkoszy. Trish również postanowiła skorzystać. Na początku zaczęła wyuzdanie całować się z pieprzoną dziewczyną. Wkładała jej język głęboko do gardła, podszczypywała sterczące sutki, kąsała po szyi. - Wycałujesz moją szparkę? –spytała po chwili Jen.- Tak – wyjęczała – Trish nie traciła czasu. Zwinnie weszła na kanapę i uklęknęła na rozgrzanymi ustami mojej dziewczyny. Prawie siadła na twarzy Jen i zaczęła kręcić swoim  &lt;a href="http://sex.gix.pl" target="_blank"&gt;&lt;b&gt;sex&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;ownym tyłeczkiem. Kochanka maksymalnie wysunęła język i zaczęła muskać narządy intymne azjatki, która w tym momencie zaczęła oddawać się gorącym pocałunkom wciąż pieprzącego moją dziewczynę Chad’a.Ile bym dał aby w zupełnie innej sytuacji dołączyć do tego pieprzącego się trio, które nieubłagalnie zbliżało się do wielkiego finału swojego koncertu na kanapie.Dla Jennifer było to już za dużo. Odurzona narkotykiem, który teraz już na dobre zaczął działać, osiągnęła orgazm. Jej ciałem targnęły konwulsje. Zawyła donośnie i odleciała, prawie straciła przytomność. Później Chad. W ostatniej chwili wyciągnął swoją pałę z wycieńczonej cipki dziewczyny i strzelił w okolice jej pępka. Sperma bryzgnęła na jej brzuch oraz po chwili ściekła na prawie parującą szparkę. Jen zaczęła dochodzić do siebie.Trish zeszła z dziewczyny i uklęknęła przy niej obok kanapy. Gdy już nasyciła swój wzrok widokiem białej spermy na ciele opalonej dziewczyny, zaczęła zlizywać to co jeszcze pozostało na rozgrzanym ciele mojej kobiety. Na początku wsadziła swój języczek do pępka i wyssała z niego całą zawartość białego płynu. Następnie ręką zaczęła rozsmarowywać nasienie po całym brzuchu wymęczonej kochanki a językiem penetrować okolice szparki w poszukiwaniu pozostałych kropelek płynu.Chad wstał z kanapy i zapalił papierosa. Jen ciężko oddychając zaczęła wodzić narkotycznym spojrzeniem po pomieszczeniu. Sprawiała wrażenie, jakby zupełnie nie wiedziała co przed chwilą jej się przytrafiło. Trish skończyła zlizywanie pozostałości spermy i spojrzała pytająca na Chad’a.Kiwnął głową. Skośnooka piękność podeszła do mnie kręcąc nagim tyłkiem.- Jak Ci się podobało? – spytała z orientalnym akcentem- Jesteście pierdolnięci! – jęknąłem.- Może faktycznie nie jestem zbyt inteligenta ale zaraz się przekonasz ile radości głupia koreanka potrafi Ci zapewnić swoim zwinnym języczkiem.- Nie, odpierdol się ode mnie – krzyknąłem – zostaw mnie w spokoju głupia dziwko.- Zaraz będziesz inaczej śpiewał jak zajmę się Twoim fiutem…Zgrabną rączką zwinnie rozpięła mi rozporek.………………………………….Ciąg dalszy wkrótce nastąpi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6659335699966341168-3882098621380806165?l=seksipiersi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seksipiersi.blogspot.com/feeds/3882098621380806165/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2010/02/szybcy-i-wsciekli-part-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/3882098621380806165'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/3882098621380806165'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2010/02/szybcy-i-wsciekli-part-2.html' title='Szybcy i Wściekli - PART 2'/><author><name>Gorąca Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02683475488685416474</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6659335699966341168.post-5687117483153410439</id><published>2010-02-01T08:13:00.007-08:00</published><updated>2010-02-01T08:13:57.015-08:00</updated><title type='text'>Taniec jest moim życiem: Epilog</title><content type='html'>1. ŻalTamtego wieczora coś pękło we mnie. Było cudownie ale też runęło coś bardzo cennego między nami. Paweł otworzył moje oczy na zupełnie inny świat jednocześnie poświęcając tak wiele.Nie wiedział, że Rolandas miał mój numer.Gdy jeszcze spał, wyszłam i pojechałam do siebie. Sobotni ranek był rześki, skłaniał do rozmyślań nad tym co zaszło. Czułam się dziwnie, jak mała dziewczynka przedwcześnie zmuszona do obejrzenia filmu dla dorosłych. Moje dzieciństwo skończyło się, film na zawsze pozostanie w mojej głowie.Paweł dzwonił kilka razy, ale nie wiedziałam jak z nim rozmawiać. Zadzwonił też Rolandas, mając tyle w sobie musiałam z kimś porozmawiać.Powtarzał jaka to cudowna jestem i jak dziwny jest Paweł. Mówił, że on sam nigdy by mnie nie oddał innemu. Nie jestem naiwną dziewczynką, jedna rozmowa nie buntuje mnie przeciwko chłopakowi z którym jestem od niemal roku.Musiałam porozmawiać a Rolandas był jedyną osobą w temacie poza samym Pawłem. Spotkaliśmy się o godzinie 15 w Pizza Hut, na terenie neutralnym. Powiedziałam mu, że bardzo Pawła kocham ale zaskoczył mnie nieco swoim zachowaniem. Postawiłam sprawę jasno - nie spotkałam się z nim by cokolwiek powtórzyć, potrzebowałam rozmowy.Nadal czułam się dziwnie, Rolandas nie był najlepszym wyborem, bo ciągle przypominał mi o tym co się wydarzyło. Wciąż czułam zmęczenie między nogami.Rolandas słuchał ale też nudził swoją gadką o nie zrównoważeniu mojego chłopaka.Wszystko było takie dziwne. Jednocześnie miałam to Pawłowi za złe, jednocześnie byłam wdzięczna. Czułam się wykorzystana, przeszkadzało mi, że cała inicjatywa wyszła z jego strony, jednocześnie wiedziałam, że inaczej być nie mogło. Dzieliliśmy tą samą fantazję, nigdy jednak nie potrafiłam wyobrazić sobie związku opartego na takich relacjach. Byłam zagubiona. Rozmawialiśmy do 18, po czym poszłam do domu. W drodze zadzwoniłam do Pawła, powiedziałam, że jestem z koleżanką na zakupach, skłamałam, że wszystko jest OK i że zobaczymy się następnego dnia.Wieczorem nie mogłam zasnąć. Przed oczami przewijały mi się obrazy poprzedniej nocy, siła emocji nie pozwalała mi o tym zapomnieć. Czułam podniecenie połączone z objawiającym się bólem brzucha poczuciem winy. Byłam wściekła i tak potwornie napalona. Chciałam złapać za słuchawkę i zadzwonić do Pawła, kazać mu natychmiast przyjechać i kochać się ze mną. Ale to on był wszystkiemu winny i to na niego byłam zła.Wyjęłam mój stary, dobry wibrator. Jak tylko zanurzyłam go w sobie, uderzyło mnie, że to nie brak faceta jest moim problemem. Miałam przed oczami wciąż te same sceny. Po prostu nie mogłam.2. LekarstwoRankiem wciąż czułam się źle. Najprostszym remedium byłoby zmuszenie go do kochania się z obcą na moich oczach, ale nie, zaraz, to było by jeszcze gorsze. Chciałam poczuć się znowu silna, u władzy, decydująca o własnym losie. Próbowałam wyprzeć z głowy radochę jaką czułam będąc oddawana wbrew mojej woli. Wymyśliłam plan. Rolandas znowu zadzwonił i umówiłam się z nim u siebie o trzynastej. Zadzwoniłam też do Pawła i zaprosiłam go na czternastą. Plan był następujący - godzinne, lecznicze gadanie z Rolką, po czym wpadnie Paweł i poczuje się głupio. Będzie zazdrosny, straci kontrolę nade mną, pożałuje swoich czynów. Znowu byłam zadowolona, czekałam na ten moment.Potrzebowałam go. Założyłam zwykłe, białe majtki i długą, ozdobną sukienkę. Dałam odpocząć stopom zakładając sandały.Odebrałam Rolandasa z przystanku i ruszyliśmy na górę. Był inny, nie mówił nic o Pawle, głównie słuchał.- Why so quiet all of a sudden? – zapytałam- I was thinking lately Sonia.- What about?- I regret we met like we did.To, jak się spotkaliśmy nie było jego winą, ani też moją.- I don"t, if there was someone that had to be for this job, I can"t imagine anybody else than you. Do you feel like a cup of tea?- Actually I brought this, it"s my favorite.- Red wine? It"s one o"clock. - uśmiechnęłam się Nie pamiętam, czy o tym rozmawialiśmy ale uwielbiałam czerwone wino. Wstałam i ruszyłam po kieliszki, zastanawiając się, czy to nie będzie zbyt wiele dla Pawła. Czy biedak to przeżyje?Zaczęliśmy pić, rozmawiając o sprawach kompletnie nie związanych z naszym "incydentem". W pewnym momencie, gdy wróciłam z toalety, zastałam Rolandasa na moim łóżku. Gdy tylko mnie zobaczył, usiadł i chciał wstawać.- I was straightening my back, very comfortable I must...what"s this? - zapytał, gdy nagle jego dłoń wyczuła coś pod przykryciem- I don"t have a clue. - odpowiedziałam na luzie i wtedy sobie zdałam sprawę, co to było- Just leave it, OK? - dodałam lekko zdenerwowanaDokładnie wymacał kształt.- I think that I know what"s that, naughty girl.- It"s not your business. - uśmiechnęłam się- O"rly? You used it and forgot last night, thinking about the previous one.- I"ll say no more and you better do the same.Wino sprawiło, że czułam się luźno, z miłym ciepłem w środku i zawrotami głowy, niemniej łatwo mogłam się wkurzyć. Rolandas znalazł przełącznik i rozległo się poniżające bzyczenie.Tego było za wiele, w tamtym momencie przegiął. Ruszyłam szybko w jego kierunku by zakończyć tę mało zabawną grę. Odrzuciłam kawałek przykrycia, wsunęłam rękę pod spód i uciszyłam pieprzony wibrator. Jak mogłam tak go zostawić?!Nagle poczułam szarpnięcie, a świat zawirował. Gdy doszłam do siebie, leżałam na łóżku z Rolandasem na sobie. Czułam znajomy zapach, przystojna twarz przestawała się kręcić. Byłam spokojna.- Rolka, please. Get off me, don"t act like a damn kid.A on tylko patrzył. Podniosłam nieco ręce chcąc go zepchnąć, gdy impulsywnie złapał je i docisnął do łóżka. Przeszedł mnie dreszcz. Napięłam mięśnie ramion z całej siły ale nawet nie drgnęły. Zgięłam nogi i kopnęłam go kolanami w tyłek, ale wtedy na nich usiadł, kompletnie mnie unieruchamiając.Moje serce zaczęło walić.- Listen to me. I"m not your boyfriend forcing you to do things. You are free, the same as your hands will in a moment. Tonight I"m flying back to Altus, we will probably never see each other again. I was sure you would never let me so close anyway.Puścił mi ręce. Nie wiedziałam co powiedzieć, leżałam w ciszy.- I felt like a puppet in his hands, a puppet I don"t wanna be any longer. - szepnąłNigdy nie czułam się tak bliska komuś. Skrzyżowałam dłonie nad głową.- There are invisible handcuffs, handcuffs of my trust. - szepnęłam a on wstał3. NiewinnośćPatrzyłam na niego, a on na mnie. Ściągnął koszulkę i zobaczyłam jego opalony, gładki tors. Był ślicznie zbudowany. Rozpiął spodnie i spuścił je na ziemię. Podekscytowana wpatrywałam się w jego białe, obcisłe majtki. Uśmiechnął się, zrzucił buty i skarpetki po czym i je zsunął. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz, serce ponownie przyspieszyło i chyba się zarumieniłam.Nigdy nie miałam opinii o goleniu włosów łonowych ale Rolandas wyglądał bez nich smakowicie, jego członek wydawał się dłuższy.Nie wiedziałam co robimy, dawałam się ponieść sytuacji.Zauważył mój krem Nivea na szafce, zdjął moje sandały i zaczął smarować stopy grubą warstwą. Krem był chłodny i przyjemny, jego dłonie delikatne i czułe. Gdy skończył, ukląkł na skraju łóżka i założył ręce za głowę, splatając palce.- Do what you want. It"s my turn to be naked in front of you.Nieśmiało podniosłam nogę i musnęłam jego umięśniony brzuch zostawiając białą kreskę. Wzdrygnął się i zamknął oczy. Podniosłam znowu, pozwalając sukience osunąć się i dotknęłam palcami jego brodawek zostawiając na nich krem, przejechałam w dół brzucha i wtedy jego członek drgnął. Drgnęło też coś we mnie.Uniosłam obie stopy i przyłożyłam na płasko do jego ud, zaczęłam powoli brnąć w górę a gdy byłam na wysokości lędźwi jego członek drgał już w rytmie tętna, rosnąc i zadzierając się coraz wyżej. Patrzyłam, jak moje blade stopy o czarnych paznokciach powoli suną po brązowej skórze, rozmazując po niej tłusty krem.Byłam podniecona, napięte mięśnie brzucha drżały. Był taki gorący. Powoli zaczęłam łączyć stopy aż ujęły jego sterczące prącie. Zamknęłam oczy a usta same się rozchyliły. Było jak wtedy ale znacznie lepiej. Obejmowałam jego rosnące przyrodzenie, sunęłam wzdłuż aż poczułam pod skórą kołnierz masywnej główki. Wtedy objęłam go palcami i wracając zaczęłam zsuwać napletek.Starał się kontrolować, ale i tak czułam mimowolne napieranie bioder pragnących frykcji. Moim oczom ukazał się widok jego pulsującego na czerwono żołędzia wyłaniającego z moich białych stóp. Obciągnęłam go do końca czując jak pulsuje, po czym wsunęłam prawą stopę między jego uda i zaczęłam ocierać nakremowanym szczytem o jego krocze i mosznę. Dyszał z podniecenia, jego wzniesione prącie mnie hipnotyzowało. Miałam już mokro w majtkach.Rozprostowałam palce aż się rozchyliły, podbiciem najechałam na jego nasadę, dociskając do brzucha i wślizgując się na nie. Robiłam to mocno, ale powoli, czując dokładnie ciężar, twardość i strukturę jego ślicznego członka.Otworzył oczy a ja przestałam.- Roll over your belly. - nakazałPrzetoczyłam się na brzuch z rękami przed sobą i grzecznie czekałam. Gdy nagle zadarł sukienkę i lekko ściągnął mi majtki aż sapnęłam z podniecenia. Słyszałam jakby jeszcze rozsmarowywał na sobie krem po czym wpełz na mnie i poczułam jak ociera się swoją klatą o moje pośladki, czułam nawet muśnięcie twardego sutka. Przeciągnął się po nich cały aż penis dotknął mojego uda.Wtedy poczułam dłonie wcierające krem, najpierw na łydkach, później udach by w końcu masować moje pośladki. Sukienka przeszkadzała, więc ściągnął ją ze mnie zupełnie, zostawiając zmiętą na przedramionach. Był obłędny używając swojego całego ciała do kremowania mnie. Sunął po moich udach, wspinał się na pupę i spływał w dół pleców.- Roll over. - usłyszałam i przeszedł mnie kolejny, niesamowity dreszcz- It"s all a game, if you ever wanna stop, just say " ultima" and I will stop right away, I promise.Zawahałam się chwilę, po czym ciągle z rękami nad głową znowu przetoczyłam się na plecy. Tym razem kompletnie naga.Poczułam gorąco zalewające mi twarz, jego wzrok na sobie. Moje majteczki spinały mi uda kilka centymetrów poniżej wyeksponowanego łona, sukienka kłębiła się nad głową krępując ręce. Moje podniecenie rosło, Rolandas wpatrywał się we mnie, kolejny raz smarując swój tułów.Wszedł na mnie jak dzika bestia, obojczykami dotknął czubków palców u moich stóp i ruszył całym ciałem. Gdy moje palce zjechały na jego brzuch, tors dotknął kolan i zaczął ocierać uda aż w końcu dosięgnął wzgórka łonowego.Jęknęłam czując jak napiera na mnie, odsłania łechtaczkę, brnie wyżej, po spoconym brzuchu wślizguje się na mnie, odbiera mi zmysły. Poczułam go na żebrach i zaraz natrafił na piersi. Spłaszczył je swoim ciężarem zaczepiając o brodawki i pociągnął za sobą aż stawiły opór i poczułam cudowne tarcie o moje piersi.Twarde prącie trąciło moje łono i wpijając w brzuch wędrowało w górę wraz z ciałem. Na wysokości mostka jego biodra uniosły się rysując moje ciało tylko czubkiem naprężonego prącia które nagle oderwało się zupełnie zadzierając do przodu i zatrzymało nad moją twarzą.Nie wiem czemu, ale poderwałam na chwilę głowę i przekornie je pocałowałam. Uśmiechnął się.- It"s strange, but I want to dance with you. Last time. - powiedział- Let"s dance then.Zdjęłam do końca majtki, zrzuciłam sukienkę i podbiegłam do Piano Crafta. Szybki rzut oka na płyty i jeden ze srebrnych krążków zniknął w napędzie.- Shall we?To wykraczało poza moją wyobraźnię, tańczyliśmy nago na środku pokoju, wysmarowani kremem. To było niesamowite. Po kilku minutach zostało to niestety brutalnie przerwane. Nagle usłyszałam dźwięk sms"a, jak oparzona podbiegłam do komórki. Była trzynasta czterdzieści, sms był od Pawła, treść brzmiała "Spóźnię się jakieś dwadzieścia minut, sorry."Jednocześnie odetchnęłam z ulgą ale też przypomniałam sobie o całym planie i jak to miało wyglądać. Plan się zmienił. Na tamten moment chciałam znaleźć jakąś wymówkę, po czym na zawsze pozbyć się Rolandasa z mojego życia, doprowadzić się do porządku i jakby nigdy nic przyjąć Pawła, wykorzystać zbudowane napięcie na namiętny, godzący nas  &lt;a href="http://pornoamator.pl" target="_blank"&gt;&lt;b&gt;sex&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;. W tych okolicznościach nie zniosłabym gdyby nakrył nas na choćby niewinnej rozmowie.Wiem, pozwoliłam sobie na wiele, ale pomogło mi to usunąć negatywne uczucia wobec Pawła. To co robiliśmy było bardzo erotyczne ale dla sumienia nie dało się tego jeszcze nazwać "zdradą".4. Grzech- Who was that?- Umm...Paul, my boyfriend. You better go now. - usiadłam na łóżku zakrywając się narzutą- Can I kiss you the last time? - zapytał Spojrzałam na dywan, odwracając głowę w bok. Byłam mu to winna.- Sure. - podniosłam głowę, zamknęłam oczy i nastawiłam ustaPoczułam jego dłonie na policzkach po czym jego usta dotknęły moich. Nawet nie drgnął, po prostu stykał je z moimi. Czułam jego zapach, ciepło warg. Sytuacja przedłużała się aż poczułam się nie komfortowo, wtedy jego usta delikatnie rozchyliły się, zaczęły wolno całować moje. Ładunek elektryczny przeszył mój kręgosłup wskrzeszając iskry w całym ciele. Przełknęłam ślinę, serce znowu zaczęło walić a usta mimowolnie odpowiedziały.Jego pocałunek był tak delikatny i przejmujący zarazem, nie mogłam myśleć, nie byłam w stanie drgnąć, mogłam jedynie całować. Jego usta otwierały się coraz bardziej, całowały coraz silniej, namiętniej, niecierpliwiej,  &lt;a href="http://tavern.pl" target="_blank"&gt;&lt;b&gt;sex&lt;/b&gt;&lt;/a&gt; owniej. Czułam się jak na roller coasterze bezlitośnie rozpędzanym siłą grawitacji, jak na pierwszym, obłędnym spadku "The Big One".Jego dłonie wsunęły się w moje włosy, mocno je chwytając. Poczucie jego kontroli i dominacji popłynęło przeze mnie falą paraliżującej przyjemności. Nasz pocałunek przestał być niewinny, stał się ekstatyczną eksploracją granic oralnej pieszczoty. Stał się dla mnie potwornie erotycznym doznaniem, lubieżnym, niemal obscenicznym. Poczułam, że mi słabo, że drżę. Panicznym haustem zaczerpnęłam powietrza a on szarpnął moje włosy, odchylając głowę w tył.Niemal słyszałam stukot kółek, obraz pędził szybciej i szybciej. Jego zęby na mojej szyi, pocałunki zostawiające ślady, moja ręka trzymająca narzutę odrzucona w bok jak proteza bez czucia, gwałcona wrażliwość i intymność mojego biustu, usta kąsające nakremowane ciało, ssące do bólu, zęby przemykające po obrzmiałych brodawkach...Kolejne szarpnięcie ściągnęło mnie na łóżko a on docisnął swoją głowę całując mój brzuch, wiłam się opętana rozkoszą, zdominowana, bezsilna. Gdy przemykał po moim sromie, biodra wystrzeliły w górę, zajęczałam jakimś nieartykułowanym głosem, stopy wbiły mi się paznokciami w dywan, nogi napięły. Wtedy wskoczył na mnie okrakiem, ciągle trzymając za włosy wsunął członek w moje usta, zaczął mnie pieprzyć oralnie.Moje biodra bezwolnie zataczały kręgi, uda ocierały o siebie, pochwa domagała się penetracji, a on wciąż pieprzył mnie w usta, aż traciłam dech. Błagalnie wpiłam paznokcie w jego ramiona aż w końcu wyszedł ze mnie pozwalając na zaczerpnięcie oddechu. Coś spadło na podłogę, nie wiedziałam co się dzieje, moje ciało drgało, świat wirował a on robił ze mną co chciał.Podniósł moje nogi z podłogi i zaczął wkładać mi jakieś buty. Spojrzałam, były to moje buty na wysokim obcasie jakie miałam na sobie w piątek. Stały pod ścianą więc musiał je zgarnąć gdy ze mnie zszedł. Całkowita nagość była czymś naturalnym, nasz wcześniejszy taniec był czysty. Teraz przyozdabiał moje kompletnie nagie ciało jedynie w buty do tańca, wyginał stopy w łukowaty kształt, podkreślał ściśnięte paluszki w małym wycięciu na czubku. Ciągle błyszczały tłuste od kremu a ja poczułam się z tym zmysłowym atrybutem kobiecości nieco perwersyjnie, brudna niczym gwiazda &lt;a href="http://sexstrony.pl" target="_blank"&gt;&lt;b&gt;porno&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;.- I know your true self horny girl, so naughty...Bezwstydnie splunął między moje rozchylone nogi.- Deprived, decadent...Wsunął we mnie dwa palce aż odjęknęłam.- Yeah, I am...a bad girl, very baad...Chciałam, żeby to trwało bez końca. Jego słowa były mocne a palce delikatne.- You are so wet, think you deserved a good fuck, want to be fucked?- Oh yeah, certainly sir... - wplotłam dłonie we włosy, dysząc ciężko z przymkniętymi oczami- Like that? - nagle jego palce ruszyły jak opętane, biodra poszły w górę, rozległ się chlupot mojej mokrej piczy by równie niespodziewanie zamilknąć po cmoknięciu gdy je ze mnie wyciągnął Zwinęłam się w kłębek drżąc i pojękując.- More...I beg of you...more... Słyszałam jak dopija resztkę wina, by po chwili poczuć jak dotyka moich wypiętych warg końcówką zimnej, szklanej szyjki. Wiedziałam co to, ale nie byłam w stanie się powstrzymać. Naparłam biodrami i rozkosz wróciła wraz z szyjką zanurzającą się w moim ukrwionym, rozpalonym wnętrzu. Zagryzłam wargi i pchałam dalej aż kształt butelki zaczął rozchylać wejście do pochwy, poczułam opór, lekki ból, zaczęłam pieprzyć się coraz szybciej, bezwstydnie.- You are so perverse...shameless... - ledwie usłyszałam jego słowa przez swoje pełne wysiłku jękiRuszył lekko butelką i nagle poczułam zimną ciecz zalewającą mi wnętrze, po zimnie uderzyło pieczenie a na końcu gorąco. Moje biodra zaczęły poruszać się jak szalone, twarz mi się wykrzywiła w krzyku, orgazm przeciął ciało.Kiedy się ocknęłam, byłam cała mokra, mięśnie mi drżały, obraz wirował, krew pulsowała w skroniach. Sięgnęłam po komórkę, drżące palce bez czucia ledwo ją uchwyciły. Była czternasta dziewięć i jeden nieodebrany sms czekał na przeczytanie. Paweł."Nie wyrobię się, możemy się umówić na wpół do czwartej, na pewno będę."Poczułam Rolandasa kładącego się za mną. 5. Granice ciała i umysłuChyba przysnęłam. Obudził mnie delikatny dotyk przechodzący przez talię do biodra. Otwarte oczy zobaczyły leżącą na boku komórkę. Wskazywała czternastą trzydzieści. Czułam się tak dobrze, nie miałam poczucia zdrady ani wykorzystania. Świeże powietrze wlatywało przez uchylone okno, komputer szumiał, ściągając kolejną komedię której nigdy nie obejrzę. Dotyk był spokojny, zmysłowy, powolutku budził mnie z letargu.Nagle zdałam sobie sprawę, że chyba coś nadal tkwi w mojej pochwie. Nie była to butelka. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz ale nadal udawałam, że śpię. Jego palce wędrowały po moim ramieniu w górę i w dół, okrążając plaster antykoncepcyjny, zeszły powoli na ułożone na sobie, sterczące do przodu piersi. Uśmiechnęłam się, starając nie drgnąć, łaskotał mnie tam bardziej. Ukradkiem patrzyłam jak opuszki palców muskają moją delikatną skórę, jak przemykają niebezpiecznie blisko błyszczącej brodawki. Gdy dotknął jej, mimo moich starań całym ciałem minimalnie wzdrygnęło, a ja poczułam impuls w swoim wnętrzu. To drgnął jego członek.Było coś magicznego w tym, że wsunął się we mnie gdy spałam i teraz czekał uśpiony w środku, wrażliwy na najmniejszy bodziec. Tego wina musiała być kapka bo nic już nie piekło. Pasemka włosów lepiły mi się do spoconego czoła, czułam zapach potu i zmęczenia, skóra była zimna ale wrażliwa, wnętrze ciągle się żarzyło. Jego dłoń przeszła po biodrze, udzie, zgiętym kolanie aż do kostki. Moje obcasy dotykały jego ud. Gdy poczuł moje buty wydawało mi się, że poczułam kolejny impuls.Powoli badał moje ciało, przeszedł na dekolt i nagle spokojnie ale pewnie chwycił moją szyję. Ciało zareagowało same, spinając się a jego członek odpowiedział silnym impulsem, powiększając się we mnie. Zrobiłam co w mojej mocy by ukryć ekscytację tym faktem, ale chyba już wiedział, że nie śpię. Czułam, jak pulsuje we mnie, skupiłam się by powstrzymać w reakcji skurcze pochwy.Gdy tylko zwolnił uścisk, przełknęłam ślinę i starałam się cicho łapać powietrze. Jego palce znowu zjechały na pierś i zaczęły okrążać miękką aureolę. Lekkie łaskotanie zgasło pozostawiając pustkę bez czucia którą po chwili zastąpiło ciepło i swędzenie. Patrzyłam, jak okręgi stawały się mniejsze aż w końcu krążył po samej brodawce. Jego dotyk czułam jak na ugryzieniu komara - kojący nieznośne swędzenie ale i też je rozogniający. W przeciągu kilkunastu sekund poczułam się dziwnie. Drażniona brodawka zaczęła podchodzić krwią, ciemnieć i puchnąć na moich oczach. Jego pieszczoty były coraz bardziej zdecydowane, zostawił brodawkę i wziął w dłoń całą pierś, zaczął mocno ją macać.Cofnęłam biodra i poczułam kolejny impuls, stawał się większy i większy. W tej pozycji moja lewa pierś sterczała mocno do przodu wieńczona spuchniętym czubkiem. Wystawił palec wskazujący i wcisnął go w głąb piersi aż zagryzłam wargi nie chcąc się wydać. Zaczął kręcić palcem, czułam, że bardzo go to podnieca, rósł gdy widział mój ból który był dla mnie tylko kolejnym, silniejszym stadium rozkoszy. Świadomość, że zadaje go także dla własnej satysfakcji, że czuje to, była cudowna.Wydawało mi się, że zastanawia się chwilę, po czym niespodziewanie wyszedł ze mnie, wziął za włosy i zwlekł z łóżka.- Co robisz... - zawyłam odruchowoZaprowadził mnie do łazienki i wciągnął do wanny. Nie zabicie się w butach na obcasie było nie lada wyzwaniem. Złapał za rączkę prysznica, wycelował we mnie i odkręcił lodowatą wodę. Pisnęłam przylegając plecami do kafelków, które nagle wydały mi się gorące. Mimo mojego krzyku oblewał mnie całą i nagle jego otwarta dłoń uderzyła z boku w moją pierś. Usłyszałam strzał, piersi zatańczyły a ja wśród zimna poczułam gorące odbicie jego dłoni. Nie fizyczność tego doznania a jego charakter ścisnął mi gardło i przeszył rozkoszą.Było to niespodziewane, stawiające twardo na nogach. Brutalność wytrącała mnie jeszcze bardziej spod kontroli, pokazywała, że nie żartuje, nie zatrzyma się przed niczym by dać mi rozkosz. Lodowata woda spływała po natłuszczonym, tężejącym ciele. Przestawałam czuć zimno, zmieniało się we wrzątek. Dostałam po twarzy, w ciągu ułamka sekundy zalewając mi głowę koktajlem emocji. Uczuciem poniżenia, podporządkowania memu panu. Cofnęłam ręce i wtedy znowu zdzielił moje piersi. Nie było już tak przyjemnie. Uniosły się, stwardniały i stanęły na baczność, w ogóle nie absorbując uderzenia.Zakręcił wodę a ja stałam w rogu, trzęsąc się z zimna z sercem w gardle, prawie łkając. Widziałam jaki jest podniecony i podekscytowany, jego członek prężył się dumnie. Rozejrzał się dookoła i znalazł kabel od suszarki. Nie byłam ofiarą przemocy, trudno wytłumaczyć co wtedy czułam, ale doskonale wiedział jak mną zawładnąć. Potrafił zamienić świadome oglądanie filmu w przeżywanie go na żywo. Wytrącać mi z rąk racjonalne myślenie i zatracać mnie w emocjach. Wymagało to radykalnych gestów.Autentycznie przestraszona, odruchowo odwróciłam się bokiem. Pamiętałam o haśle ale gdzieś w głębi ufałam mu bezgranicznie, chciałam przekraczać te granice. Dostałam po pupie. Rozległ się strzał i mój krzyk, po czym palący, ostry ból przeciął moje pośladki wraz z rysującą się czerwoną kreską. Wtuliłam piersi w zimne kafelki i zobaczyłam w nich swoje odbicie. Rolandas zabrał mnie na przejażdżkę mojego życia. Dojrzałą eksplorację mrocznych zakamarków mojej psychiki.- Tell me things... - szepnęłam i stanęłam trochę szerzej, wypinając lekko pupę, przygotowując na kolejny razDla odmiany sięgnął po ręcznik, chyba wyczuł, że kabel był za mocny.- Bad girl, naughty girl, dirty girl! - trzy strzały wylądowały na moim nagim tyłku, bardzo go czerwieniącOdwróciłam się nagle i opierając o wannę uderzyłam w jego twarz. Był całkowicie zaskoczony, dyszał a ja zamarłam. Nie mogłam się powstrzymać i patrząc mu w oczy zdzieliłam jego sterczącego członka. Syknął, ciągle sparaliżowany moim zachowaniem. Wyszczerzyłam zęby, dysząc. Jego agresja wymierzona wcześniej we mnie znajdowała teraz ujście.- What"s wrong fucker, wanna play? - wysyczałamPoczułam się silna, za silna. Zamachnęłam się jeszcze raz ale Rolandas zatrzymał mnie pewnie dłonią i zgiął boleśnie nadgarstek.- Ałaa, aułaa, auaa! - zapłakałam z bólu, zostając sprowadzona na kolanaBezceremonialnie złapał mnie za włosy, rozchylił usta i znowu poczułam jego grube przyrodzenie pieprzące mnie w buzię. Nie pozostawiał wątpliwości, to on był moim panem.- Havin" fun my whore? - zapytał cynicznieTrwało to tylko chwilę, chciał mi jedynie pokazać kto tu rządzi. Za włosy wyciągnął mnie z wanny i z powrotem zaciągnął do pokoju, rzucił na łóżko To on decydował o wszystkim. Leżałam na brzuchu a on uniósł moje biodra.- Relax... - szepnął i poczułam jego członek przy moim odbycie- O taaak...proszę... - jęknęłamSeks analny był moją nie spełnianą fantazją, kiedyś próbowaliśmy z Pawłem ale wyraźnie go to brzydziło, nie chciałam naciskać czy do tego wracać. Zacisnęłam palce na pościeli i poczułam jego żołądź napierającą na zwieracz. Starałam się rozluźnić, jednocześnie napierając biodrami.- Oh yeah, push...fuck my ass! - jęknęłam z ekscytacji gdy wszedł do środkaByło tak cudownie ciasno a on parł do przodu, rytmicznie rżnął mnie w tyłek. Nagle poczułam coś twardego na brzuchu, to był mój wibrator w jego dłoni. Zjechał niżej i wcisnął go w moją mokrą pochwę, racząc po raz pierwszy w życiu podwójną penetracją. Na przemian ruszał Dildo i swoim członkiem. Leżałam na mokrej pościeli jeszcze lekko drżąc z zimna, ubrana tylko w buty do tańca, z gołą, wypiętą pupą i uczuciem całkowitego wypełnienia.Było tak ciasno, wypełniał mnie tak dokładnie, że bez zbytniego wysiłku dostałam pierwszego orgazmu. Pochwa zaczęła się opętańczo zaciskać na wibratorze.- O kurwa... - wyrwało mi się piskliwym, jęczącym głosem- What Sonia? - szepnął Rolandas- N-nothing... - wyjęczałam ciężko łapiąc wielkie hausty powietrza, ciągle drżąc- I swore in polish because of you...Dźwignął mnie do pionu i przekręcił głowę w bok.- Teach me.Zaczęliśmy się znowu całować, uniosłam ręce a jego dłonie instynktownie odnalazły zmarznięte piersi. Dla odmiany był delikatny, czułam silne, męskie dłonie błądzące po ich kształtach, zjeżdżające do brzucha. Przerwał pocałunek dając mi odpowiedzieć.- No way. - odparłamPosłyszałam pstryknięcie i wibrator ożył w mojej pochwie, jego ramiona mocno mnie złapały, biodra naparły. Złapał mnie wokół otwartych ust i przekręcił głowę w bok. Myślałam, że eksploduję z rozkoszy, nadmiar doznań szukał ujścia.- Say it! - krzyknął- O kurwaa... - wyjęczałam drżącym, płaczliwym głosemPchnął mnie na łóżko, złapał za włosy i zaczął pieprzyć jak oszalały. Świat wokół zniknął. Czułam jak jego penis przeszywa mnie tak blisko wibrującego Dildo, też musiał go czuć. Te dwa potężne źródła doznań intensyfikował jeszcze bardziej ciągnąc za włosy, trzymając mnie w garści, jak na smyczy. Zaczęłam krzyczeć, gryźć pościel. Napięcie rosło coraz szybciej i szybciej, kolejna eksplozja wstrząsnęła moim ciałem. Złapał za Dildo i zaczął mnie pieprzyć jednocześnie, jeszcze oślepienie orgazmem nie wygasło na dobre a kolejny pędził na szczyt.Nagle wyszedł ze mnie i rzucił na wznak. Wciąż wibrujące w mojej pochwie Dildo było świadkiem jeszcze jednego orgazmu, wyginającego mnie w łuk. Oszalałam. Przez fajerwerki widziałam jego spocone, napięte ciało, dłonie na fallusie mojego Boga i nagle ciężkie, gorące krople jego nasienia uderzyły o moje chłodne piersi, poszybowały dalej bryzgając na twarz, obfity strumień zaczął zalewać mi brzuch.W obłędzie, instynktownie dotknęłam pępka, zanurzając palce w jego spermie, ruszyłam w dół po włosach łonowych, zaczęłam ją wcierać w nabrzmiałe wargi obejmujące wciąż pracujący wibrator, drugą dłonią rozsmarowałam ją po piersiach, dekolcie, zbierałam krople z twarzy smarując wargi i język, byłam spragniona jej smaku. Widział to, szybko wszedł na mnie, ukląkł w rozkroku nad moją głową i szybko pracując dłonią, doił swojego zmęczonego, pożylonego fallusa do ostatniej kropli, by w końcu wsunąć go w moje usta. Czułam jak jego ognisty pal pulsuje, zmniejszając się, jak Rolandas wygina się w tył i jeszcze ostatkiem sił pieprzy mnie wibratorem by w końcu osunąć się, wyłączyć i wyjąć go.6. UltimaPożegnanie i doprowadzenie się do porządku zajęło jej sporo czasu. Spod prysznica wyszła prawie punkt wpół do czwartej, Paweł zadzwonił do jej drzwi dziesięć minut później. Był spokojny, nieco jakby smutny, jego oczy były opuchnięte.- Hej! - przywitała go Sonia wycierając włosy ręcznikiem- Hej.- Sorry, że się nie odzywałam, miałam trochę do załatwienia, martwiłeś się, że coś nie tak?Paweł usiadł na fotelu i złożył twarz w dłoniach.- Ultima - szepnął - gra skończona.Sonia na początku nie załapała o co mu chodzi.- Co?- Po piątkowym wieczorze, w sobotę, dzwoniłem do ciebie. Nie odbierałaś...- Tak, mówiłam ci...- Martwiłem się, czułem, że coś jest nie tak. Twój dziwny telefon wcale mnie nie uspokoił. Chciałem zadzwonić, ale nie chciałem cię budzić, przypomniałem sobie o naszej starej zabawie, byłem ciekaw, czy hasło do twojej kamerki internetowej ciągle działa, pamiętałem, że ostatnio i tak ściągasz po nocach jakieś filmy.Serce Sonii zaczęło podchodzić do gardła.- Chciałem sprawdzić, czy już śpisz, nie miałem podejrzeń. Było ciemno. Gdy dzisiaj umówiłaś się ze mną byłem taki szczęśliwy, mówiłem sobie, że to się już nigdy nie powtórzy, że jesteś dla mnie zbyt cenna. Kamera była wycelowana jak kiedyś, w okolice łóżka. Obserwowałem jak się krzątasz, tęskniłem.Gardło zaczęło się jej zaciskać, podbródek drgać.- Gdy koło trzynastej pojawił się ten Litwin, nie wiedziałem o co chodzi. Czy chcesz to razem powtórzyć, czy właśnie psuję sobie niespodziankę? Kiedy to się zaczęło, patrzyłem. Jego plecy zasłaniały mi ciebie, nie wiedziałem o co chodzi. Gdy na ciebie wszedł, gdy zaczęliście, gdy powiedział "to tylko gra", ustalił hasło, po raz pierwszy nie byłem w stanie patrzeć, wyłączyłem. Czułem ciężar w środku, serce mi waliło.Pierwsze łkania płaczu zaczęły wyrywać się z jej gardła, łzy pociekły, a on mówił dalej.- Czekałem i czekałem. Gdy już miałem wychodzić włączyłem znowu. Doznałem wielkiej ulgi, łóżko było puste, leciała tak bliska mi melodia. Chciałem dać ci szansę, jeszcze raz wszystko przemyśleć, dlatego napisałem, że się spóźnię. Komórka leżała obok łóżka, ty byłaś nadal naga. Usiadłaś, znowu zobaczyłem jego i... - zawiesił głosSzloch Sonii był coraz głośniejszy, łkała, dławiąc się łzami.- Chciałem, żeby to już się skończyło. Samo. Nie mogłem uwierzyć w to, co widzę, czułem się winny, rozbity. Myślałem i myślałem, błądziłem w pustce, czekałem. Włączyłem znowu, sam dźwięk. To był obłęd. Napisałem kolejnego sms"a. Nie mogłem temu zaprzeczać, zmusiłem się do słuchania aż w końcu dobiegła mnie cisza. Nie minęło pół godziny a do komputera ściągnął mnie jeszcze większy horror. Nie wiedziałem, czy mam biec ci na ratunek, czy siedzieć cicho, byłem sparaliżowany tym, co dobiegało z łazienki. Przerażony.- Przepraszam, tak bardzo przepraszam...- mówiła przez łzy- Nie wiem, co robić. To moja wina, to moje fatum, moje przekleństwo. Taniec jest twoim życiem, nie trać go w moich chorych fantazjach. - podniósł załzawione, przekrwione oczyPatrzyli na siebie w ciszy, po czym Sonia wstała i włożyła do odtwarzacza jedną z wielu płyt. Stanęła na środku i wyciągnęła do Pawła rękę. Wstał i podszedł do niej. Wcisnęła czwórkę -  "Nigdy więcej nie tańcz ze mną"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6659335699966341168-5687117483153410439?l=seksipiersi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seksipiersi.blogspot.com/feeds/5687117483153410439/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2010/02/taniec-jest-moim-zyciem-epilog.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/5687117483153410439'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/5687117483153410439'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2010/02/taniec-jest-moim-zyciem-epilog.html' title='Taniec jest moim życiem: Epilog'/><author><name>Gorąca Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02683475488685416474</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6659335699966341168.post-593934367124377072</id><published>2010-02-01T08:13:00.005-08:00</published><updated>2010-02-01T08:13:38.839-08:00</updated><title type='text'>Dupcia Madzia - Gorące Życzenie</title><content type='html'>Czwartek, 6 grudnia 2007 roku. Godzina 7:38Magda Wojnowska miała dobry humor.Święta Bożego Narodzenia zawsze kojarzyły jej się z Mikołajem, śniegiem i zabawą. Idąc ulicami swojego miasteczka uwielbiała wpatrywać się w kolorowe wystawy sklepów, często zatrzymując się przy tym z niewiadomych powodów przed witrynami zapełnionymi przeróżnymi zabawkami. Fascynowało ją jakim to przedziwnym sposobem nawet najmniej ciekawe miejsca tego świata potrafią zmienić się w tętniące życiem i kolorem, ozdobione migającymi lampeczkami, zieloniutkimi choineczkami z plastiku czy też srebrno-złotymi foliowymi łańcuchami. Ta zima nie przyniosła zbyt wiele śniegu, ale wynagradzała to mrozem, dokuczając dość cienko ubranej Magdzie. Święta to był dla Madzi czas wyjątkowy. Szczególnie dla niej.Dziewczyna nie mogła oderwać zafascynowanego wzroku od przecudnych pluszowych zabawek oddzielonej od lekko zaparowaną szybą. Mimo tego, że pluszowy miś naprawdę wydawał jej się słodki, nie weszła do sklepu zapytać o cenę. Nawet gdyby był wyjątkowo tani, nie było by ją na niego stać z jednego prostego powodu – Magda nie dostawała żadnych pieniędzy. Podczas gdy jej koleżanki fundowały sobie nowe fryzury czy kiecki, a koledzy przechwalali się pomiędzy sobą osiągami swoich komputerów, Magda nie mogła sobie pozwolić nawet na głupi soczek w sklepiku szkolnym. Jednak nie odczuwała tego w jakiś szczególny sposób, nigdy nie była przyzwyczajona do posiadania własnych pieniędzy. Czasam, prawda, zdażyło jej się znaleźć coś w swojej kieszeni, zwykle jakąś pozostałość po zakupach jakie zlecił jej ojciec lub brat, ale taka sytuacja zdażała się nader rzadko. Pół roku temu odkładała nawet w sekrecie na sukienkę którą swego czasu była naprawdę zafascynowana, zdołała nawet zebrać sporą jak na jej wyobrażenie kwotę 17 złotych i 58 groszy, jednak pewnego dnia kiedy Madzia była w szkole jej mamusia zdecydowała się zrobić porządki w jej pokoju. O ile pani Wojnowska zawsze trzymała się z daleka od wszystkich miejsc należacych do brata Magdy to jej szafeczki były przez nią naprawdę regularnie sprzątane. W związku z czym, przemyślny schowek na skarb ukryty w pudełeczku po jogurcie zawiniętym w jeden z jej swetrów został dość szybko odkryty i ogołocony. Magda nie zorientowała się gdzie zniknęły jej fundusze, nie wiedząc nawet o rewizji jaką sprawiła jej mamusia. Za to przeszukała wszystkie miejsca gdzie - zdawało jej się – mógłaby je schować ona sama, po czym uznała ze smutkiem i irytacją że jej kryjówka (gdziekolwiek by nie była) jest tak udana, że ona sama nie może jej odnaleźć. Niedługo potem jak zwykle zapomniała o całej sprawie.Z uśmiechem odwróciła się od rozświetlonej tysiącem kolorowych światełek witryny sklepowej i ruszyłą w dalszą drogę do swojego liceum. Dzisiejszy dzień był dla niej wyjątkowy także z innego powodu.Madzia Wojnowska pełniła funkcję członka Samorządu Uczniowskiego klasy 2C już od kilku miesięcy, wybrana przez pokaźny odsetek uczniów biorących udział w głosowaniu. Nie mogła oczywiście wiedzieć, że większość klasy, jeśli nie jej całość, postanowiłą zabawić się jej kosztem i sfałszować te małe wybory, wynosząc Dupcię na pozycję niegroźną dla otoczenia ale też pozwalającą angażować się jej w przeróżne akcje związane z samorządem. Zrobili o oczywiście dla czystej zabawy i przyjemności oglądania Magdy toczącej nierówną walkę z licznymi powierzonymi jej zadaniami, które często wzostały wymyślane tylko po to, żeby dać Magdzie jakieś zajęcie i zapewnić sobie tym samym trochę rozrywki. Mimo wszystko Magda była z siebie dumna. Dziś także miała do wykonania specjalne zadanie. Wszakze dziś były klasowe Mikołajki!#Wchodząc do szatni Magda strzepnęła resztki śniegu pozostałe na podeszwach jej butów. Uśmiechnięta zeskoczyła lekko z kilku schodków prowadzących w dół i skinieniem główki witając się z naburmuszonym woźnym. Gdy tylko go minęła mężczyzna obowiązkowo spuścił wzrok na jej przyjemnie zaokrąglone pośladki, miękko ruszające się w szybki rytm stawianych przez Magdę kroków. Wydawało się, że lekko pokręcił głową.Gdy dotarła do swojego rzędu szafek, Aneta – dziewczyna z jej klasy dzieląca szfkę z Magdą właśnie kończyła zmieniać obuwie na obowiązujące w szkole klapki. Koleżanka przywitała Madzię zmęczonym wzrokiem, wsuwając stopę w drugi klapek. Magda ściągnęła swój kolorowy plecaczek i rzuciła go na podłogę pod szafką.- Zaczekasz na mnie Anetko? Za momencik się przebiorę, tylko...- Oj wiesz... nie mogę – rzuciła Aneta równie znużonym głosem – Muszę jeszcze przepisać matmę więc lece... Na razie.- Na razie – odpowiedziała Madzia już do pleców odchodzącej koleżanki.Po chwili dziwnego wachania Magda zaczęła ściągać kurteczkę.Wokół krzątało się coraz więcej osób. Dochodziła już godzina ósma, za kilka minut zaczynała siępierwsza lekcja, gdy do wciąż przebierającej się Magdy podszedł Marek. Marek Witanowski był przewodniczącym Samorządu jej klasy i dziewczyna zawsze podziwiała go za jego umiejętności organizacyjne. Tutaj trzeba było jej przyznać rację, chłopak zawsze znajdował dla niej coś do zrobienia, co sprawiało że naprawdę czuła się ważna i potrzebna.- Słuchaj Magda...  zaczał, krzyżując w charakterystyczny sposób ręce na piersi – Chodzi mi o dzisiejsze Mikołajki. Pamiętasz, że będziesz nam pomagać?Magda uśmiechnęła się do przystojnego, ale niewysokiego bruneta.- No pewnie! Ale ciągle nie powiedziałeś mi co będe miała robić.Tym razem to przez poważną dotąd minę Marka przeleciał cień uśmiechu.- Nic trudnego, ale wszystko ci wytłumaczę na zebraniu. Przypominam, że jest na długiej przerwie, przed wychowawczą. Tam gdzie zwykle, ok?Uradowana kiwnęła głową, na co on również zareagował tym samym gestem. Chwilkę potem spojrzał na zegarek, odwrócił się i unosząc rękę odszedł. Mandi zamknęła żółtą szafkę na klucz i udała się tą samą drogą. Po drodze minęła jeszcze raz woźnego, tym razem przechodząc do lekkiego biegu aby zdążyć na lekcje. Gdy strażnik szkolnego porządku oderwał wreszcie natrętne spojrzenie od podskakującej pupy Madzi, odzianej w obcisłe jeansy pokręcił głową i mruknął do siebie.- Ech, te dzisiejsze podlotki... – po czym dodał, wracając do obserwacji zupełnie już innej części szkolnego korytarza – Zupełnie jakby nie miała nic pod spodem...#Pierwszymi zajęciami był polski. Magda wpadła na salę zaledwie minutę po tym jak drzwi zamknęły się po ostatnim uczniu i zdyszana usiadła w przedostatniej ławce, dosiadając się do szczupłej blondynki w okularach o imieniu Kasia. Ta ostatnia nie zwróciła na nią większej uwagi.Tymczasem Madzia już siedząc wzięła na kolana swój osławiony już w całej szkole plecaczek, którego nie powstydziłaby się żadna uczennica drugiej klasy. Niestety, co najwyżej gimnazjum. Błękitno-żółty, niewielki tornister który ledwo mieścił książki formatu A4 był tak ciasny, że Magda z trudem pakowała kilka zeszytów i może ze dwie książki na raz. Dodatkowo szelki które posiadał były o wiele za krótkie żeby mogła go swobodnie nosić, w rezultacie czego chodziłą wiecznie wyprężona, a cokolwiek by nie nosiła i tak ładnie opinało się jej na jej zgrabnym biuście. Dopełnieniem jednak tego lekko dziecinnego wizerunku był wybijający się napis „Pokemon” umieszczony na dolnej części tornistra Magdy, co bywało inspiracją dla przezywających ją często chłopaków. Najciekawsze w tym wszystkim było jednak to, że Magda zdawała się nie widzieć absolutnie niczego złego w noszeniu takiego a nie innego plecaka do szkoły. Zresztą, nigdy przecież nie miała innego.- Madzia...! – odezwał się szept za plecami rozpakowywującej się dziewczyny – Chcesz gumę?Mandi odwróciła głowę i spojrzała na chłopaka siedzącego za nią w ostatniej ławce. Trzymał w wyciągniętej ręce małą paczkę gum Orbit.- Nie lubię miętowych – wypaliła i wróciła do grzebania w malutkim plecaczku.Tymczasem chłopak z ostatniej ławki skrzywił się i uśmiechnął krzywo.Mandi starała się skupić na lekcji. Mimowolnie jednak jej myśli odwróciły się zupełnie od tematu jakim było omawianie kolejnej lektury i odleciały wspominając zdarzenia z ostatnich dwóch dni. Najgorzej oczywiście było we wtorek wieczorem, kiedy to jej tata wrócił z późnego obiadu. Wydawało jej się, że już trochę ostygł ze złości jaką wywołała u niego informacja o kolejnym niepowodzeniu Magdy, jednak dalej czuła promieniującą od niego niechęć. Tego wieczoru dostała jeszcze zakaz odzywania się, ale na szczęście obowiązywał ją tylko do następnego ranka. Zresztą, wcale nie miałą ochoty na rozmowę i prawdę powiedziawszy nie bardzo miałaby nawet z kim porozmawiać – tego wieczora była sam na sam z ojcem który zamknął się w salonie oglądając telewizję. Brat Magdy wrócił późno, a z jego wyglądu i zachowania wywnioskowała że był na jakiejś porządnej imprezie.Brat Madzi po powrocie nie omieszkał naturalnie zbesztać starszej siostry. Nie wiedzał też nic o jej szlabanie na odzywanie się, więc zdziwiony kontynuował swój obraźliwy monolog przez dobre pół godziny. Magda wolała nie ryzykować mówienia przy nim, nauczona że jej brat wiernie i szybko przekazywał wszelkie informacje o niej ojcu, a zapytany rano czy rozmawiała z nim na pewno przekazałby prawdziwą i niekorzystną dla niej wersję zdarzeń. Poza tym wiedziała, że Kara ciszy nie jest taka zła jak mogły by być pozostałe.Blondynka zorientowała się, że mineło już dobre dwadzieścia minut odkąd zatopiła się w swoich wspomnieniach. Spojrzała na swoją koleżankę z ławki.- Co robimy? – spytała półszeptem.- A nic ciekawego. „Zbrodnia i Kara”, ciąg dalszy. Nie przejmuj się. – odpowiedziała, zapisując coś w zeszycie.Mandi westchnęła cicho. Przypominała sobie co działo się następnego dnia, czyli wczoraj. Poranek, szkoła i powrót minęły jak zwykle, bez większych wydarzeń. Niezwykłym wydarzeniem było tylko to, że ktoś zadzwonił do Magdy. Nie do ojca, nie do brata czy o mamę ale właśnie do niej.Poszukała go wzrokiem i znalazła, uśmiechając się. Marcin Witanowski siedział w prawym rzędzie koło ściany. To właśnie on – imponujący jej facet wykonał do niej wczoraj telefon, jak się okazało aby się upewnić, że Magda może mu dzisiaj pomóc w organizacji Mikołajek. Magda zgodziła się z chęcią, nie żałując nawet potem małego przesłuchania jake urządził jej ojciec w związku z tajemniczym telefonem. Całe szczęście, że obecna była tylko mama Magdy, która potem i tak poinformowała co jej mała Mandi robiła przez cały dzień. Dziś zdawała się cała aż drżeć z podniecenia na samą myśl jaka to rola jej przypadnie. No i oczywiście jaki prezent dostanie podczas losowania klasowego. Te wszystkie myśli biegały po jej ślicznej główce, aż do momentu kiedy ostre polecenie nauczycielki wyrwało ją zupełnie ze świata domysłów i marzeń.- Kontynuować będzie.. Wojnowska Magdalena – zapadł wyrok z ust wiekowej kobiety siedzącej za ciężkim burym biurkiem.Madzia jęknęła cicho, ale posłusznie podniosła się z krzesełka do odpowiedzi. Miała dość poważne przypuszczenia na temat swojej przyszłej oceny, i wcale nie malowały się wesoło.Kilka chwil później chłopak siedziący tuż za nią jakby od niechcenia spojrzał wprost na gorące krzesełko Madzi...#Magda stała oparta plecami o pomalowaną na zgniły żółty kolor ścianę. Była zupełnie obrażona i wnerwiona, co było po niej widać – jej słodką buzię wykrzywiał niepasujący do niej grymas dziecka które zostało niesprawiedliwie skrzywdzone przez rodziców. I prawdę powiedziawszy tak też się właśnie czuła. Pierwszą rzeczą której nie mogła nikomu darować to to, że jej dzisiejszy dzień został zepsuty kolejną złą oceną. Magda od lat kolekcjonowała złe oceny, ale przyznać trzeba bylo, że w tym roku jej kolekcja wyglądała naprawdę imponująco. Lub porażająco, w zależności od punktu widzenia. Drugi rok liceum ogólnokształcącego przyniósł Madzi nie tylko całą masę złych ocen – na jej koncie figurowała także pokaźna liczba uwag wypisywanych przez różnych nauczycieli za – w najczęstszym przypadku – „naganne zachowanie” lub „niestosowny ubiór”. Oczywiście większość z tych negatywnych opinii wpisywana była bez większych konsultacji ze zdaniem Magdy i z jej punktem widzenia sprawy. Nauczyciele, w większośći przypadków przestali już dochodzić do przyczyn które sprawiały, że Magda zasługiwała na taki wpis i głusi na wszelkie tłumaczenia Magdy wstawiali uwagę – nawet dla świętego spokoju. W innym wypadku cała klasa solidarnie buntowałaby się z pretensjami czemu oni mogą dostać taką notatkę, a jedna głupia Magda jest nietykalna. Więc nie była.Statystycznie Magda zajmowała jedno z najniższych miejsc w szkole o ile nie najniższe w ogóle. Ponadto była również jedną z najstarszych uczennic – podczas gdy inni ludzie z jej klasy mieli po siedemnaście lat ona w tym roku obchodziła swoje dziewiętnaste urodziny. Jednak mimo swojego wieku nie wyglądała wcale na starszą od reszty klasy – przeciwnie – zarówno styl jej ubierania się oraz zachowanie dawało wrażenie że ma się od czynienia z małolatą która nie dorosła jeszcze nawet do liceum. To również czyniło Madzię wyjątkową.Teraz jednak Magda była wyjątkowo zła. Nie dość, że do jej obfitej kolekcji trafiła kolejna zła ocena, co na pewno jeszcze bardziej rozzłosci jej tatę – to dodatkowo musiała usiąść gdzieś w jakimś głupim miejscu, bo dosłownie przed chwilą zorientowała się, że do jej spodni przykleiła się obrzydliwa guma do żucia. Pomogły w tym wpradzie śmiechy osób które mijała na korytarzu i pokazywanie jej palcami. Teraz walczyła z nią w ukryciu, oparta o ścianę starając się zebrać ją palcami, które co rusz wycierała o pomalowany tynk. Szło jej nieźle i po chwili guma praktycznie zupełnie zeszła z jej tyłeczka. Napięcie jednak nie zeszło z niej zupełnie. Obserwowała ludzi ze swojej klasy tłoczących się wokół drzwi prowadzących do sali 38, gdzie zaraz miała odbywać się lekcja fizyki. Każdy zajęty był swoją własną sprawą i prawdopodobnie niewielu zauważyło jej zażartą walkę z kawałkiem gumy do żucia. Uwolniona od rezultatu przykrej niespodzianki Magda dostrzegła nareszcie tego kogo szukała wzrokiem – Marcin stał kilkanaście metrów dalej, jak zwykle otoczony wianuszkiem bliskich kolegów. Magda bardzo chciała dosłyszeć o czym rozmawiają, jednak panujący na szkolnym korytarzu hałas skutecznie jej to uniemożliwił. Zresztą i tak chwilę później świdrujący odgłos dzwonka zmusił wszystkich do przerwania zcegokolwiek by nie robili i wejścia tłumnie do klasy w której odbywały się zajęcia z fizyki.#Gdy nadeszła długa przerwa Madzia drżała z podniecenia. Kiepski humor zginął gdzieś po drodze, Magda nawet nie pamiętała że wogóle była zła na cokolwiek tego dnia. Liczyło się tylko tu i teraz – a tu i teraz miało być specjalne!Magda została wybrana na członka, a właściwie członkini samorządu uczniowskiego zaraz na początku drugiego roku liceum. Wszyscy w klasie zdążyli już ją poznać i dobrze wiedzieli... że Mandi absolutnie nie nadaje się na żadne odpowiedzialen stanowisko! Oczywiście zamiast powiedzieć jej to wprost – głosowali, ale w taki sposób aby nieświadoma dziweczyna wylądowała na ostatnim miejscu hirerarchii – tam, gdzie nie będzie mogłą nikomu zaszkodzić. Sama zainteresowana była oczywiście zachwycona tym faktem, ale jak się szybko okazało – powierzane jej zadania były conajmniej nietypowe i niezbyt produktywne. Ale były zabawne, o co chodziło jej „wyborcom”.Wczorajszy telefon podbudował jednak w niej wielkie nadzieje – dziś, w klasowe Mikołajki Magda miała odgrywać”bardzo ważną rolę” – jak to powiedział Marcin. Podekscytowanej dziweczynie cały ranek przechodziły przez główkę najróżniejsze kombinacje co takiego miała by robić. Nie zatrzymała się jednak w końcu na żadnej konkretnej myśli, więc teraz niespodzianka jeszcze przybrała na tajemniczności. Po ostatniej lekcji którą była biologia klasa Magdy rozeszła się po liceum – jedni w stronę szkolnego sklepiku, inni do toalety, a jeszcze innych na mróz wygnał głód nikotynowy. Madzia zmierzała w kierunku pomieszczenia gdzie znajdował się radiowęzeł, spełniającego też rolę głownej kwatery samorządu. Tłoczyła się własnie w ciasnym przejściu pomiędzy dwoma budynkami liceum gdy obok niej wyłonił się Artur – skarbnik jej klasy, któr także podążał w tą samą stronę co ona. - Hej, hej Arti! – zdołała przebić swój głosik nad tłumem, machając przy tym ręką.Chłopak dostrzegł ją i poprawiając okulary podniósł dłoń w powitalnym geście. Po chwili zdołali przedostać się blisko siebie i Madzia zauważyła, że oprócz swojego zwykłego plecaka Artur w rękach niesie zawiniętą reklamówkę.- No co cie nie było na lekcjach? – zagadała, jak tylko zbliżyli się na odległość pozwalającą prowadzić normalną rozmowę.Artur odchrząknął i poprawił reklamówkę w rękach, sprawdzając przy tym czy jest szczelnie zawinięta.- Musialem załatwić pare rzeczy w związku z dzisiaj, no wiesz... Te Mikołajki. – odpowiedział.„Ach tak!” – Magdzie aż zaświeciły się oczy. Jeszcze raz rzuciła okiem na trzymaną kurczowo przez swojego kolegę torbę i uśmiechnęła się szeroko. W tej chwili była po prostu przekonana, że pakunek który niesie Artur ma duży związek z jej dzisiejszymi obowiazkami. Postanowiła nie dopytywać się już więcej, napawając się satysfakcją czerpaną ze swojej znaczącej pozycji. Nie poczuła z tego powodu nawet dotyku na swoim udzie, na który w tłumie pozwolił sobie jeden z uczniów innej klasy, również stłoczony w ścisku.Kilka minut potem Madzia i Artur byli już pod drzwiami sąsiadującymi z pokojem woźnego, w którym znajdował się cały osprzęt radiowęzła. Magda nacisnęła klamkę – było otwarte. Niewiele myśląc radośnie wszła do przodu, a tuż za nią Artur który zamknął za sobą drzwi i pzrekręcił mały kluczyk tkwiący w ich zamku. W małym pomieszczeniu radiowęzła znajdowało się w sumie sześć osób. Oprócz przewodniczącego – Marcina, Madzi i Artura znajdowała się tam jeszcze trzy osoby. Ciemnowłosa Anka pełniąca rolę zastępcy przewodniczącego patrzyła na nią chłodnym wzrokiem. Stojący obok sekretarz klasowy - Damian rozmawiał z kimś przez komórkę, natomiast szczupły Rafał który grzebał przy dużym worku z materiału oprócz odbywania służby harcerskiej znajdował też czas na pełnienie roli kolejnego członka samorządu.- Jesteśmy w pełnym składzie? – zapytał Marcin.Nie czekając na odpowiedź skinął głową i swoim zwyczajem skrzyżował ręce na piersi. Tymczasem telefoniczna rozmowa Damiana dobiegła końca, schował komórkę do kieszeni i przeciskając się w wąskim pomieszczeniu między pozostałymi kolegami przedostał się za plecy Magdy i oparł wygodnie o drzwi. Magda stała w dalszym ciągu uśmiechnięta, Marcin zerknął na zegarek.- Dobra, drużyna. Zostało nam mało czasu, przerwa zaraz się kończy. – zaczął wyjasniać – Przejdziemy od razu do rzeczy.Przesunał się trochę w stronę Artura i wziął od niego kurczowo trzymaną reklamówkę. Sympatyczny okularnik zdawał się wyraźnie zrelaksować w tym momencie, jakby zostało z niego zdjęte wielkie brzemie. Tymczasem przewodniczacy kontynuował, a Magda słuchała z zapartym tchem.- Plan jest taki: na początku krótki wstęp, ogólne życzenia od samorządu i inne takie duperelki. Potem Rafał z Damianem wnoszą ten worek – tu wykonał ruch dłonią w kierunku plecionego, pękatego worka przy okazji szeleszcząć trzymaną w ręku foliową torebką – i zaczynamy rozdawać prezenty. Troche nam zejdzie, bo w tym roku mamy nowy pomysł.Ciemnowłosa Anka podniosła się z parapetu i widząc przyzwolenie Marcina kontynuowała.- Każdy dostanie swój prezent indywidualnie, będą podchodzić do nas pojedyńczo a my będziemy im je rozdawać. Damian, ty będziesz trzymał worek żeby się wszystko nie wysypało w cholerę, a Rafał będzie podawał prezenty. Ja zajmę się robieniem fotek, pewnie przydadzą się do szkolnej gazetki lub coś w tym stylu.- Lub coś w tym stylu, no tak – podjął Marcin, widząc że jego koleżanka skończyła omawiać swoją część. – Wszystko może trwać nawet całą lekcję, więc przygotujcie się, dobra?Małe pomieszczenie przeszedł szmer zgody. Jedna tylko Magda patrzyła tylko ze światełkiem w oczach na swojego idola w oczekiwaniu na przydzielone zadanie.- A co ja będę robić? – zapytała w końcu, gdy w radiowęźle zapadła cisza.Damian parsknął cicho, tłumiąc śmiech, Marcin na chwilę wbił wzrok w sufit, natomiast skryty za plecami Magdy Artur wyraźnie się zaczerwienił.Szeroki uśmiech, dotąd goszący na buzi Magdy powoli zniknął i zastapiło go zdezorientowanie. Marcin szybko jednak odzyskał fason i z przekonaniem otworzył reklamówkę trzymaną w rękach.- Ty, Magda, będziesz dzisiaj najwazniejszą osobą – zaczął, przerzucając przez chwilę zawartość torby.Serce dziewczyny zabiło mocniej – jej marzenia nareszcie przybierały formę. Podeszła krok bliżej do przewodniczącego, nie mogąc opanować emocji. Gdy tylko Marcin wyciągnał z reklamówki kawałek różowego, półprzezroczystego materiału, Magda tylko przez moment zastanawiała się co to takiego. Sekundę później chłopak złapał za koniuszki tkaniny i rozpostarł ją w powietrzu.- Będziesz naszą Śnieżynką – oznajmił, prezentując Wojnowskiej naprawdę malutką, prześwitującą spódniczkę.#Usta Madzi otworzyły się samoczynniew miarę jak obserwowała kostium zaprezentowany jej przez samorząd. Jakoś nie mogła – lub nie chciała przyjąć do wiadomości w co przyjdzie jej się przebrać. Przed sobą, ładnie rozłożone na stoliku różowe, lekko prześwitujące wdzianko składające się z ekstremalnie krótkiej spódniczki, małego topu z śmiesznymi, bufoniastymi rękawakami oraz pary wąskich baletek.Madzia nie mogła wydusić z siebie ani słowa. Patrzyła tylko wystraszonym i zdezorientowanym wzrokiem na ubranko prawie dziecięcego rozmiaru, nie wiedząc co właściwie ma to oznaczać. W każdym razie, ten dzień rzeczywiście zapowiadał się specjalnie.Marcin spojrzał jeszcze raz na zegarek i odchrząknął.- Dobra Magda, wyjdziemy na chwilę i damy ci się przebrać. Streszczaj się tylko, bo musimy już lecieć do klasy.- Czy naprawdę muszę...?- Wszyscy na ciebie liczą. Cieszę się, że chcesz nam pomóc. – przerwał jej Rafał, jakby nie słysząc nieśmiało zdawanego przez nią pytania.Odwróciła się chcąc jakoś zaprotestować, ale nie zdołała wydusić z bezsilnie uchylonych ust już nic więcej. Patrzyłą tylko jak zamykając za sobą drzwi radiowęzła Marcin unosi jeszcze plaec w górę.- Masz minutkę.Po chwili była już zupełnie sama w wąskim pomieszczeniu, sam na sam z przerażającym ją kostiumem Śnieżynki.Madzia walczyła sama ze sobą. Ubranie się w COŚ TAKIEGO przerażało ją głównie z tego powodu, że nie miała absolutnie nic pod spodem i z tego też powodu nie planowała nosić niczego oprócz spodni. Tu jednak miałą do czynienia z wyjątkowo odsłaniającą spódniczką, śmiesznie małego wręcz rozmiaru. Potrafiła już przeboleć dziwaczną koszulkę z błazeńskimi wykończeniami krótkich rekawów czy też połyskujące białe buciki, jednak na myśl o zmianie jej spodni na miniówkę tego typu nie potrafiła do niej dotrzeć.Stała tak, gapiąc się ciągle niezdecydowanie gdy ktoś energicznie zapukał do drzwi.- Skończyłaś już? – odezwał się głos zza zamkniętych drzwi, ewidentnie należący do Marcina.- Chwila! – odezwała się Madzia i w akcie desperacji zaczęła zdejmować z siebie ubranie.Nie chciała zawieźć swojej całej klasy, kiedy wreszcie miała szansę się wykazać. Tym bardziej nie chciała sprawić zawodu Marcina. W momencie gdy rozpięła pierwszy guzik swoich jeansów korytarze szkoły przebiegł wibrujący dźwięk dzwonka kończącego przerwę.#Każdy z jej kolegów starał się ukryć uśmiech oraz starać sięnie gapić zbyt nachalnie na biedną Magdę. Szli teraz w kierunku sali – Damian taszczący worek szedł z tyłu grupy, tak samo jak Magda, nieśmiało szurająca baletniczkami, które i tak okazały się być kilka rozmiarów za małe. Reszta szła przodem, czasami oglądając się na przebraną dziewczynę.Sama Madzia wygladała prześmiesznie. Była dosłownie wciśnięta w różowy kostiumik przypominający baletnicę. Prześwitujący kawałek szmatki owinięty poniżej jej pasa nie powiniem wogóle być nazwany spódniczką – mimo, że Magdula starała się jak mogła nasunąć ją możliwie jak najniżej, to i tak zakrywała zaledwie lekko ponad dwie trzecie jej krągłych pośladków. Pozbawiona jakichkolwiek majteczek dziewczyna starała się iść możliwie jak najkrótszymi krokami, stawiając nogi bardzo wąsko, ciągle zasłaniając swoje półodkryte krocze splecionymi dłońmi.Wprawdzie w liceum do którego chodziła Magda nie było oficjalnego zakazu noszenia bluzek odkrywających pępek, jednak gdyby którykolwiek z pedagogów w tym właśnie momencie zobaczył Magdę to na pewno by się to zmieniło. Bluzeczka jaką nosiła kończyła się tuż za splotem słonecznym a w dodatku była mocno wydekoltowana. Kolorem pasowała do miniówki, a dopełnieniem słodkiego obrazu były śliczne rękawki tego mini-topu, kończące się zaraz za ramionami Magdy, zakończone wielkimi bufami. Krój bluzeczki wykluczał noszenie normalnego biustonosza, tak więc i jego musiała się pozbyć. Zarówno jego brak, jak i rozmiar oraz materiał topu sprawiały że piersi Magdy ładnie kreśliły się pod nią, znacząc położenie sutków dwoma mało dyskretnymi punkcikami.W tym całym kostiumie nawet buty okazały się źle spasowane – Magda uważała, że mogły by być conajmniej o trzy do czterech rozmiarów większe. Mimo wszystko jakoś udawało się jej w tym poruszać.Cała sytuacja wydawała jej się dziwnie znajoma. Nieodparte wrażanie, że historia powatarza się nie dawało się przegonić. Jednak Magda wolała skoncentrować się na obecnej sytuacji i unikaniu chciwych spojrzeń przypadkowych osób.Cale szczęście korytarze były zupełnie wyludnione. W całej szkole trwała własnie szósta z koleii lekcja, w planie klasy drugiej „c” odbywały się teraz zajęcia wychowawcze. Madzia dzielnie pokonała schody prowadzące na piętro, stawiając niepewny krok na każdym pojedyńczym stopniu. Przy tym nie zauważyła nawet, że niosący prezenty Damian dał się jej wyprzedzić o kilka kroków i obserwował wysiłki dziewczyny z bardzo satysfakcjonującej perspektywy.Nareszcie stanęli przed drzwiami oznaczonymi numerkiem szesnastym. Marcin wyłamał palce i odezwał się.- Dobra. Wszyscy wiedzą co mają robić? Umówiłem się z Grędrzejową, że zostawi nam salę na tą godzinę, więc powinniśmy mieć spokój.Magda w duchu odetchnęła lekko. Pani Grędrzej była bardzo wymagajacą wychowawczynią a dodatkowo ucząc ich matematyki była jednym z jej licznych koszmarów. Ucieszyła się, że chociaż jej nie będzie.- Co tam, Magda? Stres? – zagadał Rafał do półnagiej blondyneczki.- Nie no.. tylko nie wiem co mam robić tak wogóle... – odpowiedziała z wątłym uśmiechem, nie dostrzegając że chłopak najwyraźniej pomylił się i zamiast w jej oczy wpatrywał się w dwa punkciki wybijające się na różowym materiale.- Nie przejmuj się, nic trudnego. Musisz tylko... – tutaj spojrzał się na kolegów, po czym skończył – usiąść każdemu na kolanie, wysłuchać jego życzeń i dać mu całusa w policzek. Łatwe, no nie?Marcin westchnał cicho i nacisnął na klamkę drzwi.- Dobra, wbijamy się. – zakomendował.W klasie panował ogólny chaos. Każdy siedział gdzie popadnie i gadał w najlepsze. Na widok wchodzacych członków samorządu ucichli trochę, ale ta poznorna cisza zakończyła się pogwizdywaniem gdy tylko Madzia przekroczyła próg pomieszczenia. Kilka osób biło brawo, ktoś wyciągnął komórkę i zaczął kręcić filmik, komentując go przy tym na głos.Magda weszła, drobiąc zgrabnymi nóżkami i dołączyła do stojących na podeście grupy kolegów z samorządu. Podczas gdy Marcin wraz z Anką składali życzenia całej klasie, co trwało kilka minut, Mandi zauważyła coraz większą liczbę telefonów komorkowych, wycelowanych w nią obiektywami.„Fajnie, że nagrywają sobie życzenia” – pomyślała. „Też chciałabym mieć komórkę...” Nie zdążyła jednak nawet się rozmarzyć, gdy przyszła kolej na następny punkt programu.Rafał z Damianem wtaszczyli worek przez drzwi i to na nim koncentrowałą się przez chwilę uwaga wszystkich uczniów. Artur ustawil krzesełko pośrodku podestu i odsunął się na bok, robiąc miejsce na torbę z prezentami, którą podtrzymywał Damian. Drugi z członków samorządu stanał obok, czekając na pierwszego szczęśliwca do obdarowania.Ciemnowłosa Anka przesunęła się tymczasem w głąb sali, wyjmując ze swojego plecaka kamerę cyfrową. Poświęciła chwilę na uruchamianiu sprzętu i odpowiadaniu na pytania podekscytowanych kolegów, po czym machnęła ręką do Marcina na znak, że wszystko jest gotowe.Przewodniczący klasy uniósł mały, przezroczysty pojemniczek i grzebiąc w nim ręką wylosował mała karteczkę z nazwiskiem.- Paweł Maliński, zapraszamy!Wyczytany energicznie poderwał się z miejsca i szeroko uśmiechnięty wyszedł na przód sali. Szybko usadowił się na miejscu wskazanym przez Rafała i jego wzrok spoczął na stojącej obok zestresowanej Madzi. Ta nie wiedząc co ma zrobić w tej sytuacji usłyszała szept Damiana trzymajacego worek z prezentami.- Siadaj! Siadaj mu na kolana!Nie chcąc zepsuć swojej „roli” skąpo ubrana dziewczyna wykonała obrót i szybko klapnęła gołymi pośladkami na kolana uradowanego Pawła.-O, taak... – zamruczał. – Jesteś zajebistą Śnieżynką, Mandi. Robota w sam raz dla ciebie!Madzia przygryzła dolną wargę, czując ciepło bijące od chłopaka. Nie była pewna, czy jej ojciec pochwalałby takie zachowanie. Chłopak pociągnął ją za biodra i wsunał bliżej swojego ciała, w taki sposób, że jej odsłonięta pupa dotykała już jego brzucha.- Tak więc, czego życzyłbyś sobie w Mikołajki? – zapytał Rafał siedzącego Pawła.Anka trzymająca kamerę zbliżyła się trochę, stała teraz odrobinkę z boku i kręciła cała akcję.- Noo... jest tego całkiem sporo. Hehe. – zaśmiał się Paweł, ani myśląc szybko opuszczać miejsca. Zaczał wymieniać swoje potencjalne prezenty i zachcianki.Równocześnie Magda poczuła jak jego ręka przylega do jej pleców, tuż za linią kończącego się materiału koszulki. Powoli osunęła się w dół i zatrzymałą dopiero w miejscu w którym różowa gumeczka jej miniówki przechodziła w prześwitujące falbanki. Madzia czuła się dziwnie, od pewnego czasu przechodziły ją ciarki, a przed sekundą dopiero poczuła jak bardzo wilgotna jest w swoim Niegrzecznym Miejscu. Paweł kontynuował wylicznie, wcale nie zamierzając przestać. Specjalnie przeciągał zdania, ale nikt nie pospieszał go ani trochę. W międzyczasie chłopak przesunął Madzię odrobinkę na bok, tak, że jego noga znajdowała się pomiędzy gładziutkimi nóżkami Śnieżynki. Obydwie ręce Magdy oparły się teraz o jego kolano aby pomóc utrzymać jej równowagę w tej pozycji. Nie przerywając wypowiadania coraz to mniej składnych zdań na temat swoich wymarzonych prezentów zaczął poruszać naprzemiennie w tył i w przód nogą na której przysiadła Magdula. Z początku bardzo powolny ruch stopniowo przybierał na sile, tak samo jak coraz głębszy oddech Pawła. Po chwili dupcia Madzi już dosłownie jeździła po jego nodze, z każdym razem powodując ciche jęknięcie dziewczyny. Zaczynała czuć drażniące, palące ciepło pomiędzy nóżkami a dodaktowo od nadmiaru wrażeń zaczynało kręcić jej się w głowie. Zupełnie nie zwróciła uwagi na to, że dziecięcego rozmiaru spódniczka którą nosiła podjechała w trakcie składania życzeń o kilka centymetrów w górę przez co jeszcze bardziej widać było wszystko to, co nieumiejętnie do tej pory skrywała. O ile szparka Madzi ciągle pozostawała zasłonięta dzięki temu, że dziewczyna musiala lekko się pochylać, to jej krągły tyłeczek wystawał sporo do tyłu, dając mnóstwo radości Pawłowi.Magda dyszała, nie potrafiąc znieść coraz to intensywniejszych ruchów. Jej naga szparka paliła niewidocznym ogniem, ciągle pocierana o jasne jeansy chłopaka, a jej nózki zaczynały od czasu do czasu spazmatycznie zaciskać się na jego. Dodatkowo gdy była zmuszona się cofąć na swoim prawym pośladku czuła przez spodnie Pawła twardniejącego pod nimi kutasa. Cały świat wirował, przymknęła oczy. Zapomniała o klasie, patrzącej na nią wścibskimi oczami czy o Ance trzymającej w ręce kamerę wycelowaną prosto na nią. Dziwnym trafem wciąż myślała o stojącym kilka kroków od niej Marcinie. Otworzyła oczy i spojrzała na niego. Patrzył na nią prawie obojętnym wzrokiem. Madzia uśmiechnełą się przymykając oczy, czując, że nadchodzi dla niej bardzo wyjkątkowy moment... Nagle przewodniczący machnał ręką.- Dziękujemy Paweł. Mamy nadzieję, że twoje życzenia się spełnią.Chłopak zaśmiał się cicho i w miejscu zatrzymał rozbujaną Madzię. Ta, nagle wytrącona z ruchu musiaął złapać się jego drugiej nogi aby nie spaść na podłogę.Stojący obok Rafał wyciągnał z wielkiej torby średniej wielkości paczuszkę opatrzoną odpowiednim imieniem i nazwiskiem i wręczył ją Pawłowi. Ten klepnał wolną ręką Magę w udo po czym wstając zdjął ją z kolan. Odchodząc w głąb sali zatrzymałsię jeszcze i pokazał stojącym wokół uczniom podłużną mokrą plamę na swojej lewej nogawce, na co odpowiedział mu ogólny śmiech znajomych.Magda Wojnowska siedziała tymczasem na rozgrzanym krzesełku, kurczowo zaciskając nóżki i wiciąż dysząc z podniecenia. Kolejny raz podniosła swój zmęczony nieco wzrok na przewodniczącego. Ten krótko odwzajemnił spojrzenie, po czym ponownie zanurzył dłoń w pojemniczku z nazwiskami. Do klasy 2”c” zapisanych było szesnastu chłpaków. Odliczając samorząd, dwunastu w kolejce.#- Dzielnie się trzyma, co? – Rafał ukradkiem odezwał się do Marcina po tym, jak kolejny obdarowany opuscił stanowisko.Przewodniczący szybko ocenil sytuację, spoglądając na siedzącą na skraju krzesełka Magdę. Dyszała już mocno, starając się usilnie wcisnąć obydwie ręce pomiędzy kurczowo zaciśnięte kolana. Dwa stwardniałe suteczki przebijały się mocno przez cieniutki materiał bluzeczki.Na liście pozostały jeszcze dwa nazwiska, a lekcja dobiegałą końca. Marcin westchnął.- Kończymy zabawę.Kolejną wylosowaną osobą okazał się być Adrian, ten sam którego Magda miałą pecha spotkać dwa dni temu podczas oczekiawnia na dodatkową lekcję matematyki.Gdy tylko jego nazwisko zostało wyczytane przez Marcina, Śnieżynka jęknęła cicho, przeczuwając najgorsze. Ze strachu przed spotkaniem poprawiła jeszcze raz skromną miniówkę i przełknęła ślinę. Była w stanie zrobić bardzo dużo dla Marcina, ale akurat w tym przypadku nie zapomniała co zrobił jej rudawy kolega.Adrian podszedł pewnym krokiem, usmiechając się od ucha do ucha. Gdy tylko Magda opadła mu na kolana oblizał się i zarechotał.- No cudnie, Dupcia. Podoba ci się bycie taką dziwko-śnieżynką? – powiedział, kładąc dłoń na jej kolanie.Magda, naburmuszona parsknęła cicho.- Nie jestem dziwką. – wypaliła, obracając do niego głowę.Zaśmial się znowu. Podnosząc kolana zdołał posadzić ją głębiej i bardziej na środku. Szeptali teraz do siebie – on trzymając ją na kolanach, ona wygięta w tył aby móc mu się odgryzać po cichu. Nie chciała żeby Marcin widział u niej jakikolwiek sprzeciw w wykonywaniu powierzonej jej roli. - O, przepraszam Pannę Madzię... – wyszeptał szyderczo, kładąc dłoń wprost na jej pośladku. – Czy może powienienem powiedzieć Pannę Dupcię?Poczuła jego palce naciskające na jej rozgrzane ciało, podwinął jej spódniczkę z tyłu, dotykając jej pupy. Magda starała się uwolnić z tej pozycji, ale drugą ręką złapał ją za kolano.- A może masz ochotę na mały show, co? – wyszeptał jej do ucha.W tym momencie Adrian powiększył odrobinkę rozkrok w jakim siedział. Równocześnie przytrzymywał obiema rękoma kolana Magdy w ten sposób, że wraz z jego nogami ruszały się nóżki Madzi.- Co ty wyprawiasz...? – zdołała rzucić przez ramię, gdy odległość pomiędzy jej nogami ponownie się powiększyła.Magda zaczęła panikować. Wraz z rozsuwaniem się jej nóg, skrawek miniówki zakrywającej jej rozpaloną szparkę unosił się lekko do góry. Nie zamierzała jednak sie tak łatwo poddać. Naprężyła mięśnie i spróbowała ściągnąć ich nogi spowrotem do środka. O dziwo, dało to nawet dokładnie taki efekt, ale zdołała zbliżyć je do siebie tylko na kilka centymetrów zanim Adrian zorientował się co się dzieje i sam nie zatrzymał „buntu” Śniezynki.- Aż tak chcesz walczyć, Panno Dupciu? – zapytał z nieukrywanym jadem. – Proszę, może mnie pokonasz...Nie spodziewała się takiej siły, która nagle zadziałała na jej nogi, rozchylając je niemalże dwukrotnie bardziej niż do tej pory. Rąbek spódniczki zatrzymał się dosłownie na granicy ukazania całej klasie jej sekretu.Nie poddała się, owijając stopy wokół jego łydek. Zaparła się, zaciskając zęby. - No proszę – rudzielec zachihitoał – To się nazywa siła.Magda wyglądała jakby ćwiczyła na siłowni na jakiejś bardzo dziwnej, ludzkiej maszynie. Wkładając w to wielki wysiłek utrzymywała swoje i Adriana nogi w mniej więcej równej odległości.- O, tak. Naprawdę świetna zabawa, co? – zagadał Adrian. – Pobawmy się jeszcze trochę!Tym razem nie miała najmniejszych szans. Nogi chłopaka odsunęły się od siebie błyskawicznie a wraz z nimi rozjechały się nóżki Madziuchny, zupełnie eksponując nagą cipkę. Cała klasa zawyła śmiechem. Magda czuła nieopisane upokorzenie, nawet pomijajac taki publiczny pokaz – bardziej z powodu przegrania pojedynku z Adrianem.Tymczasem chłopak robił z nią już co chciał. Zaczął naprzemian rozszerzać ich nogi i zamykać, co naprawdę sprawiało wrażenie jakby Madzia trenowała obdarzonej własną wolą, sadystycznej maszynie. Trwało to kilka minut, a na sam koniec Adrian puscił jej kolana i pozwolił jej osunąć się na podłogę.Magda się podniosła, poprawiając spódniczkę która wywróciłą się na drugą stronę podczas zjazdu z jego kolan. Cała klasa tonęła w śmiechu.- Dwa – zero dla mnie, Dupciu. – Adrian puścił oczko do czerwieniącej się Magdy.#Magę zaskoczył odgłos dzwonka kończącego lekcję wychowawczą. Wszyscy rzucili się aby zebrać swoje rzeczy i potokiem ludzi wytłoczyli się na korytarz. Marcin podszedł do wyczerpanej dziewczyny. - Świetnie się dzisiaj spisałaś, Magda. Naprawdę wielkie dzięki. – powiedział do niej z uśmiechem. Wszystkie złe emocje nagle ją opuściły. Nie wiedziała dokładnie czemu, ale upokorzenie związane z kolejną przegraną z Adrianem uciekły gdzieś daleko, poza horyzont. Marcin swoim zwyczajem spojrzał na zegarek.- No, lepiej zmykaj się przebrać, kochanie. – powiedział, wskazując na drzwi.Magdzie zaparło dech w piersiach. Kręciło jej się w główce i sama nie wiedziała czy to rozpalane w niej przez ostatnie czterdzieści minut podniecenie czy słowa wypowiadane przez przewodniczącego.Jako że nie wiedział co odpowiedzieć, wypadła uradowana na korytarz. Szła sprężystym krokiem, szeroko uśmiechnięta. Pełna dumy nie zwracała uwagi, że niegrzczna spódniczka znowu wycięła jej numer, podjeżdżając kilka centymetrów wyżej niż powinna była być, a każdy kogo mijała obracał głowę, aby przyjżeć się tej ponętnej istotce chwilę dłużej.#Damian schował pusty worek do plecaka.Wstał i otrzepał ręce.- No, na dziś skończone. – westchnął, podchodząc do Marcina. – To co, całkiem nieźle się udało, co?Marcin skończył pisać smsa i schował komórkę do kieszeni.- Całkiem. – przyznał – Musimy jeszcze tylko skonfiskować od wszystkich materiał z dzisiaj. Wiecie: zdjęcia, filmy... Prawie każdy coś kręcił, a nie chcemy żeby coś się przedostało do netu.- Zawsze o wszystkim pomyślisz, co nie? – przekornie spytała Anka, wkładając kamerę do czarnego futerału.- Skąd właściwie wykombinowałeś ten idiotyczny strój? – zwróciła się do patrzącego przez okno Artura.Ten uśmiechnął się bardzo nieprzyjemnie i pstryknął palcami.- Moja siorka ma w podstawówce zajęcia z czegoś w stylu baletu, nie obrazi się chyba że nasza Dupcia pożyczyła sobie jej strój.Anka zaśmiała się, całkiem szczerze rozbawiona.Marcin spojrzał na koleżankę o czarnych włosach. Jego wzrok błądził chwilę po jej gładkich policzkach i ładnie pomalowanych ustach, aby potem przejść do obserwacji jej ładnych, delikatnych dłoni.- Wyślę jeszcze raport do „T”, a potem chodźcie na fajkę. Trzeba się jakoś...Zauważył jak ciemne włosy koleżanki opadają jej na bluzkę, zaokrągloną w miejscu jej biustu.- ...wyluzować – dokończył zdanie.#Wszystkie postacie oraz zdarzenia przedstawione w opowiadaniu są fikcyjne. Podobieństwo do realnych postaci niezamierzone. Wulgaryzmy zastosowane w celu podniesienia realizmu opowiadania. Autorka nie pochwala wszystkich zdarzeń / poglądów opisanych w opowiadaniu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6659335699966341168-593934367124377072?l=seksipiersi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seksipiersi.blogspot.com/feeds/593934367124377072/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2010/02/dupcia-madzia-gorace-zyczenie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/593934367124377072'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/593934367124377072'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2010/02/dupcia-madzia-gorace-zyczenie.html' title='Dupcia Madzia - Gorące Życzenie'/><author><name>Gorąca Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02683475488685416474</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6659335699966341168.post-7229938495385453105</id><published>2010-02-01T08:13:00.003-08:00</published><updated>2010-02-01T08:13:25.716-08:00</updated><title type='text'>Przekleństwo Ekstazy cz.4</title><content type='html'>Kamienie pryskały spod kopyt karego ogiera mknącego przez step. Słońce zaczynało zachodzić, błękit nieba mieszał się z czerwienią gorejącego kręgu. Oron pochylał się nad grzywą konia, tuląc do piersi nieprzytomną dziewczynę. "Cholera, jaki ja jestem głupi", pomyślał.--------------------Jak co dzień, Oron przechadzał się uliczkami Guniwy, jednego z wielu miasteczek na pograniczu rimońsko-narodańskim. Problem polegał na tym, że Guniwa leżała po stronie wroga, więc nie mógł zbytnio wyróżniać się z tłumu. A ponaddwumetrowy, szeroki jak futryna półork wyróżnia się, i to cholernie. Tym razem jednak dziwnie nikt nie zwracał na jego odmienność uwagi, może dlatego, że z powodu upału ludziom nie chciało się wznosić głów do góry. Po raz któryś dzisiaj dotarł do rynku, małego placu o powierzchni ćwierć hektara. W ciągu ostatniej godziny jednak coś się zmieniło. Ustawiono naprędce szafot. Pewnie kolejny złodziej albo morderca. Nawet na takim zadupiu jak tysięczne miasteczko trafią się tacy.Leniwie zrobił kolejny obchód dokoła Guniwy. "Jeszcze dwa dni i mnie tu nie będzie", cieszył się. Przybędzie mój informator i wrócę do Rimu. Do wielkomiejskiego życia. A potem Efellas znowu wyśle mnie z karkołomnym poleceniem, cholera wie gdzie. Był już w Narodzie, i to kilkaset razy. W Sharku, nieoficjalnej stolicy wszystkich orków, około stu. I kilka razy na Trombie. Słowem, na wszystkich frontach. Końca tej misji oczekiwał ze szczególnym utęsknieniem. Król obiecał podwoić mu żołd (i tak niemały) i pomóc mu załatwić pewną wstydliwą sprawę, wykupując dlań wszystkie narodańskie niewolnice pomiędzy piętnastym a osiemnastym rokiem życia będące w okolicach Rimu. Lekko licząc, kilka tuzinów głów.Wrócił na rynek. I przeżył szok. Nie wieszali złodzieja. Ani mordercy. Wieszali wysoką, kobiecą blondynkę w wieku około osiemnastu lat. Ciekawe, za co. Kat postawił ją już na stołku i założył pętlę na drgającą ze strachu szyję. Z tłumu wystąpił wysoki, odziany na zielono jegomość i rozwinął arkusz pergaminu.- Rychelo z Buterii! -zakrzyknął- Niniejszym zostanie na tobie wykonany wyrok za próbę uwiedzenia syna szlachcica i zabójstwo tegoż z racji niepowodzenia swego zamiaru. Sąd nie przychylił się do twej prośby i nie zostaniesz pochowana w ojczystej ziemi, lecz na cmentarzu dla straconych. Kacie, wykonaj wyrok.Skazana zlustrowała wzrokiem tłum. W chwili, gdy jej oczy zatrzymały się na twarzy Orona i spotkały z jego, coś w nim drgnęło.- Kurwa mać... -wymruczał- To nie może być prawda...Zakapturzona, barczysta postać, podśmiewując się kopnęła z całej siły w stołek, który wysmyknął się spod nóg dziewczyny. Lina nie zdążyła się jeszcze napiąć, gdy przeciął ją mknący w powietrzu kordelas. Upadła nieprzytomna ze strachu na drewniany postument. Powstała wrzawa, na podest wbiegł, rozpychając gapiów, potężny mężczyzna. Zarzucił ją sobie na ramię i wskoczył w tłum. Nikt nie zagradzał mu drogi, dopiero na skraju rynku otoczyło ich pięciu żołdaków narodańskich.- Jesteś aresztowany pod zarzutem zakłócenia porządku publicznego! Poddaj się, a zostaniesz osądzony łagodniej! -ryknął jeden z nich.Nastała niezręczna cisza. Tłum stał z wlepionymi w nich oczami. "Nie mogą mnie złapać. Nie teraz" -pomyślał Oron. Sięgnął prawą ręką ku lewej stronie głowy i wyjął miecz z pochwy przebiegającej mu skosem przez plecy.- Mamy to traktować jako odpowiedź? -skomentował żołdak- Trudno. Jeśli chcesz za nią umrzeć, twoja wola.Doskoczyło do niego trzech spośród nich, ale ich ostrza były krótsze od półtoraka Orona. Brali do od przodu i z flanek, ale zręcznie wywijane młyńce zasłaniały go praktycznie z trzech stron. Po dwóch tysiącach lat nauki szermierki ostrze wirowało z szybkością nie pozwalającą nawet go zobaczyć. A ze słuchu człowiek niewiele zrozumie. Zaatakowali. Trzy ostrza chciały go pchnąć i wszystkie zostały wyrwane z dłoni właścicieli. Potężne uderzenie sparaliżowało im prawice. Wycofali się, ich miejsce zajęło dwóch następnych. Ci byli bardziej wyszkoleni, dlatego był zmuszony odciąć jednemu dłoń, a drugiemu całe ramię. Nim trójka rozbrojonych podniosła miecze, Półorka nie było już na rynku. Zdumienie strażników nie miało granic.- Pal go licho... -syknął dowódca, bandażując sobie kikut ręki.Dopadł do stajni na przedmieściu i w ciągu pięciu minut zniknął z Guniwy. Na zawsze. Po kilkunastu minutach usłyszał krzyki pogoni. Zgubił ich dopiero po południu. Dwie godziny temu.Zatrzymał się na popas w pierwszym lepszym brzozowym zagajniku, kilka kilometrów za granicą. To wcale nie dawało mu bezpieczeństwa. Narodańczycy zapuszczali się nieraz kilkanaście kilometrów wgłąb Rimonu w pościgu za renegatami. Liczył jednak na względny spokój.--------------------Dwa zające skwierczały nad ogniem, gdy położona na niedźwiedzim futrze Rychela się przebudziła. Zerwała się na równe nogi. Kilka metrów dalej Oron beztrosko sobie sikał pod młodą brzózkę.- Dlaczego to zrobiłeś? -spytała.Nie odpowiedział.- Dlaczego?Cisza.- Będę bronić swojej czci. -zapewniła- Greco się o tym przekonał.- Więc jednak jesteś winna? -rzucił niedbale.- To on się do mnie dostawiał. Byłam niewolnicą na farmie jego ojca. Zajmowałam się ogrodem i dziećmi. Ten dzieciak miał czternaście lat a marzyło mu się Jarre wie, co.- Jesteś wierząca?- Wyznaję kult Jarre'a, buteryjskiego boga niepocieszonych. Od kiedy jestem w niewoli.- Czyli?- Dziesięć lat. Mieszkałam na północy, na wschód od Is. Pewnego dnia zagon narodański najechał moją wioskę i... bogowie...Olbrzym usiadł przy niej i objął ją ramieniem. Drżała i płakała. Miała na sobie tylko lnianą, niebieską sukienkę. I nic poza tym.- Chcesz zająca?Przestała pochlipywać. Pokiwała głową. Zjedli w milczeniu. Potem wynalazł dla niej w jukach jakiś płaszczyk. Zasnęli przytuleni do siebie, bardziej dla ciepła niż z powodu uczucia.Obudził go jęk. Otworzył oczy. Świtało. To Rychela gramoliła się na Jasefela, jego wierzchowca. A ten za każdym razem przyklękał i strząsał ją z siebie, po czym wstawał. "To mi się koniokradka trafiła" -roześmiał się w duchu. Jasefela nikt poza nim nie mógł dosiąść. Nawet po opętaniu konia zaklęciem lub ziołami. Wstał i cicho zaszedł ją od tyłu.- Nieładnie kraść konia wybawiciela. Myślałby kto, że jesteś miła i sympatyczna. I przejechałby się na całej linii.Odwróciła się do niego. Wyjęła zza pasa sztylet. Uśmiechnął się, uklęknął i zamknął oczy.- Zabij mnie. Morderca zawsze nim zostanie. Dalej, nie krępuj się.Podeszła do niego i sprawnym ruchem poderżnęła gardło. Po czym krzyknęła z przerażenia. Na jego szyi została tylko czerwona pręga. Chwilę później leżała ze spętanymi nogami i rękami na tym samym futrze, na którym obudziła się kilka godzin wcześniej.- Na półorki nie działa żelazo ani stal. Tylko zaklęte ostrze. Dlatego takowych nie używam. Jeszcze sporo się musisz nauczyć.Rozpłakała się. Uklęknął przy niej.- Otrzymasz szybką i treściwą lekcję życia. Ostatnią.Sprawnym ruchem zerwał z niej wszystko, co miała na sobie. Ujrzał blade, lecz trochę brudne, osiemnastoletnie ciało. Falujące piersi i małe, wiśniowe sutki. Delikatnie owłosiony wzgórek łonowy. Wziął ją pod pachę i zaniósł nagą do strumyka, który znalazł wczoraj wieczorem. Wsadził do wody i umył. Drżała z zimna.- Ty obrzydliwy potworze. -wyjąkała, szczękając zębami- Nie jesteś nawet człowiekiem...Bez ostrzeżenia wsunął palec do jej wnętrza. Dziewica.- Nie zasługujesz na żadne wyjaśnienia. -odparł zimno. Wytarł ją czystą płachtą płótna i wrócił do obozu. Ułożył ją plecach, wiążąc dłonie za plecami. Mogła jednak, po naciągnięciu sznura, wyciągnąć spod siebie. Ale to na nic się zdało. Rozebrał się.- Nikt nas nie usłyszy. -zapewnił.Pozostał tylko w bieliźnie przypominającej luźne bokserki z nogawkami do kolan.- Zgwałcisz mnie, a potem zabijesz?- Nie. Jedno i drugie naraz.Wyprostował jej podkurczone i złączone do tej pory nogi, po czym usiadł na nich. Widział, jak oddycha głęboko, jak drżą jej piersi. Jak próbuje wyrwać się spod niego, szarpiąc biodrami. Dłonie Orona spoczęły na piersiach Rycheli. Ujął między palce wskazujące i środkowe sutki, po czym wykonał serię powolnych, kolistych ruchów. Brodawki stwardniały w ciągu niespełna minuty. Ścisnął piersi z całej siły. Krzyknęła. Zwarł ze sobą palce, gniotąc sutki. Znowu krzyknęła. Schylił się do jej ust i wysunął kilkunastocentymetrowy, lekko spłaszczony język. Przywarł do niej ustami i sięgnął nim aż do jej gardła. Ogarnęły ją spazmy wymiotne, więc się wycofał. Gdy oderwał się od niej, dyszała mocniej niż wcześniej.- Ja tak nie chcę... -wydusiła z siebie.- A będziesz grzeczna?- Mhm... -potrząsnęła skwapliwie głową.Sięgnął po sztylet i rozciął więzy. Przywarli do siebie ustami, a on delikatniej pieścił dwie tłamszone wcześniej półkule. Ich języki toczyły ze sobą zapasy, razy w jednych ustach, raz w drugich. Przez kilka minut słychać było tylko mlaskanie i tłumione, kobiece jęki. Czasami zostawiał rozpalone półkule i błądził po jej ciele, przesuwając się po bokach i biodrach, ugniatając pośladki (a przynajmniej te ich partie, które mógł dosięgnąć). Ona masowała i ściskała tors, plecy i ramiona kochanka, delektując się grą mięśni pod spoconą skórą. Włożyła dłoń w spodenki i cofnęła ją szybko. Uśmiechnął się w duchu i wrócił na piersi. Ruchy bioder Rycheli uświadomiły mu, że czas na bardziej śmiałe pieszczoty. Zszedł z niej i rozszerzył nogi dziewicy, przy czym podkurczył je i delikatnie przycisnął kolana do ziemi, trzymając je dłońmi. Uklęknął nad jej kobiecością i przywarł do niej ustami. Zadowolona dziewczyna zamruczała kilka razy i jęknęła, gdy przesunął językiem po wilgotnej muszelce, a potem trącił łechtaczkę. Odessał się od niej i przyjrzał z bliska cudowi natury. Dwie zbiegające się u dołu i góry, jasnoróżowe, pomarszczone wargi. Przylegały do siebie i błyszczały w porannym słońcu. W ich górnym zbiegu nabrzmiała łechtaczka rozmiarów ziarnka grochu. Całość delikatnie porośnięta blond włoskami delikatnymi niczym młodzieńczy zarost.- Coś nie tak? -spytała, zaintrygowana przerwą w pieszczotach.- Bardzo nie tak. -odpowiedział, wstał i zrzucił z siebie bieliznę. Krzyknęła. Spomiędzy nóg Orona wyrastał stojący członek, mierzący jakąś stopę albo i więcej. Napletek odsłaniał czubek żołędzi wielkości kurzego jajka.- To jest nieludzkie... -skomentowała.- Tak, przecież jestem Półorkiem.- Będzie bolało.- Dlatego pytam, czy naprawdę tego chcesz. Chciałem cię zerznąć i porzucić ciało, ale powinnaś jednak o tym wiedzieć. Żadna z moich kochanek nie żyje. Zabił je orgazm.Przełknęła ślinę. Westchnęła.- Raz kozie śmierć. Chcę mieć coś z życia, zanim się zakończy.Nie protestował.Podłożył jej pod tyłeczek ubrania, unosząc biodra na wysokość kilkunastu centymetrów. Patrzyła ze zdumieniem, gdy przyłożył członka do jej muszelki. Poczuł wilgoć na żołędzi. Złapał ją za biodra i pchnął z całych sił. Wszedł do połowy żołędzi i zatrzymał się. Wycofał się i wrócił. Kilka razy. Mimo to nie mógł jej przebić.- To było cudowne... -westchnęła Rychela- już nie mogę się doczekać, jak się we mnie znajdziesz.- Ciekawość to pierwszy stopień do zatracenia. -odparł. Skoro nie można tak, to rozdziewiczy ją dłonią.Przyłożył czubek środkowego palca do lekko rozwartych warg. Napiął wszystkie mięśnie i naparł na oporną błonę. Rozerwała się za pierwszym razem. Krzyknęła.- O Jarre, spełniłeś me modlitwy! -krzyknęła w uniesieniu.Wyjął z niej zaróżowiony palec i wrócił dłonią na biodro.- Teraz... -jęknęła i w tym momencie zanurzył się w niej największy fallus w Rimonie.Żołądź dotarła tylko nieznacznie dalej, niż ostatnio. Napotkała silny opór mięśni dziewiczej pochwy. Rozgrzane i wilgotne wnętrze Rycheli walczyło z nadnaturalną męskością, przynosząc tym ból i rozkosz właścicielce.- Ale boli! Ale rozkosznie boli! Zaraz dojdę! Jeszcze moment! -krzyczała, kręcąc biodrami, wyginając się w łuk i tarmosząc swoje piersi."Cholerna nimfomanka. Aż dziw, że dziewica" -pomyślał Oron. Wycofał się i wrócił. Trochę głębiej. Wykonał kilkanaście szybkich, mocnych ruchów, a dotarł tylko kilka centymetrów do przodu. Niezbadane przez nikogo zakamarki Rycheli zazdrośnie broniły swych tajemnic. Ku rozkoszy obojga. Pochwa zaczęła się rozkurczać i zaciskać, mimo to wciąż nie mogła zmieścić w sobie członka Orona. Półork postanowił zadowolić się tym, co ma, i nie wnikał w nią głębiej. Po prostu ją posuwał, zatrzymując się stale w tym samym miejscu. Drganie bioder i pulsowanie wnętrza Rycheli było coraz mocniejsze i szybsze.- To niesamowite! -krzyczała, a ze słowami mieszały się jęki. Głos jej się łamał.Oboje czuli nadchodzący orgazm. Po kilku minutach  &lt;a href="http://sexhub.pl" target="_blank"&gt;&lt;b&gt;sex&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;u "na pół gwizdka" Oron ścisnął jej biodra, aż zawyła z bólu, i nabił ją na siebie, wykonując przy tym ruch do przodu. Trafił idealnie na rozkurcz pochwy. Nim się zorientowała, wszedł w nią do połowy. Kobiecość zabolała ją mocniej niż dotychczas, a cała radość ze zbliżenia uleciała. Popłakała się kolejny raz.- Co zrobiłeś? -spytała przez łzy. Bolały ją wnętrzności.- To, co chciałaś. -odparł i pchnął jeszcze raz. I jeszcze raz. I znowu. Za każdym razem głębiej. Wypełniał ją całą. Wargi ciasno napięły się na jego członku. Dzięki temu pocierał swą powierzchnią o łechtaczkę. Rzucił się do tyłu i wylądował ciężko na łopatkach. Pociągnął ją za sobą. Leżał na plecach, o ona była nabita na połowę jego męskości i płakała. Trzymał ją za biodra. Wykonał ruch w górę i w dół. Krzyknęła i chwyciła go za przeguby. Chciała z niego zejść, ale jej nie pozwolił. Zamiast tego ponowił manewr.- Nienawidzę cię! Och! Jesteś okropny! Ach! Obrzydliwy! Oooooooooch! Zdegenerowany! Ach!Rytmicznie nabijał ja na siebie, a ona poddawała się mu. Piersi unosiły się w górę i ciężko opadały w dół, klepiąc o jej ciało. W środku wszystko piekło ją coraz bardziej, mięśnie zaciskały się i rozluźniały, wilgoć wypływała z niej obficie i spływała po udach i członku Orona. Stymulowana łechtaczka dostarczała coraz silniejszych doznań. Nie potrafiła tego sobie wytłumaczyć, ale znowu dochodziła. Od jakiegoś czasu jej biodra przesuwały się w przód i do tyłu. Pot lał się z niej strumieniami. Skurcze zintensyfikowały się. Ból był coraz słabszy, a rozkosz rosła. Nagle zdjął ją z siebie.- Co ty robisz?! Nie przerywaj teraz! -krzyknęła. Położyła dłoń na obolałej kobiecości. Paliła niczym wrzątek.- Chciałaś, żebym przestał. -droczył się z nią.- Nie! Nie teraz! Chcę czuć cię w sobie!Uśmiechnął się i rzucił ją na brzuch. Uniósł jej biodra i rozsunął nogi, podkładając pod brzuch ubrania. Leżała na piersiach i twarzy z rozsuniętymi, lekko zgiętymi nogami. Poczuła, jak kładzie się na niej. Nie mogła zewrzeć nóg, bo ulokował się między nimi. Podparł się na przedramionach i wszedł w nią ponownie. Krzyknęła, gdy żołądź przesunęła się po przedniej ścianie pochwy i po drodze podrażniła punkt G. W ciągu kilku minut znów była na szczycie. Każde pchnięcie drażniło sutki, które przesuwały się po posłaniu, bowiem także podparła się na przedramionach, by mogły falować jej piersi. Docierał coraz głębiej, a ona to czuła. Rozgrzany organ penetrujący każdy zakamarek jej wnętrzności. Drażniący przy tym łechtaczkę, która osiągnęła maksymalne rozmiary i była równie rozpalona, jak przetarte ścianki pochwy. Ani się spostrzegła, gdy doszedł na szczyt. Zaczął posuwać ją w szybkim tempie, w końcu wszedł w nią cały. I wtedy wybuchnął. Każdy strzał wzmagał w nim spazmy orgazmu, podczas pompowania spermy męskość Orona pulsowała, wzmacniając w niej rozkosz. Po trzecim strzale doszła. Krzyknęła przeciągle i opadła na piersi. Biodra drgały w epileptycznym ataku, wynosząc ich na wyżyny, na jakie do tej pory nie dotarli. Podczas orgazmu Oron nadal pracował biodrami tak, by wycofywać się w czasie strzału. Gdy wysunął się z niej, z jej kobiecości chlusnęła na jego podbrzusze sperma, śluz, trochę krwi. Z ust Rycheli wypływała ślina. Zostało jej kilka minut życia.Zszedł z niej i opadł na bok. Był wyczerpany. Znowu oszukało go przeznaczenie. Odsapnął, w tym czasie jej ciało uspokoiło się. Sięgnął po manierkę i wypił wszystko. Dwa litry wody, duszkiem. Wstał z lekkimi trudnościami i udał się nad strumyk. Tam usiadł we wodzie i obmył się. Wrócił. Leżała tak, jak wcześniej. Naciągnął spodnie i usiadł plecami do niej, sięgając po ogryzki zająca z kolacji. Po chwili para rąk objęła go od tyłu. Drgnął.- To było cudowne... -wyszeptała.Wyrwał się jej i odwrócił. Miał łzy w oczach. Bez słowa przywarł do niej ustami. Kochali się jeszcze raz. Po czym spakowali  się i ruszyli do Rimu.--------------------- Świetna historia. -pochwalił Pascel- Przepowiednia wreszcie się spełniła.- Noo... -Oron dopił dwudzieste piwo. Kompan kończył szóste. Czuł lekki szum w głowie.- Nareszcie. Po dwóch tysiącach lat.- W zasadzie to chyba nie wyjawiła ci jej matka?- Nie. Mogę ci opowiedzieć, jak ją poznałem. Ale jutro wieczorem. Nie mam już siły ruszać szczęką.CDN.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6659335699966341168-7229938495385453105?l=seksipiersi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seksipiersi.blogspot.com/feeds/7229938495385453105/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2010/02/przeklenstwo-ekstazy-cz4.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/7229938495385453105'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/7229938495385453105'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2010/02/przeklenstwo-ekstazy-cz4.html' title='Przekleństwo Ekstazy cz.4'/><author><name>Gorąca Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02683475488685416474</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6659335699966341168.post-903322733530071874</id><published>2010-02-01T08:13:00.001-08:00</published><updated>2010-02-01T08:13:15.266-08:00</updated><title type='text'>Zgwałcili moją żonę</title><content type='html'>Mleczko i śmietanka- Kochanie, to wspaniała opowieść – wyszeptała zasłuchana Ola.- Tak, ja zaczęłam od takich okrutnych scen gwałtu, ty Oleńko opowiedziałaś o wspaniałej utracie dziewictwa w hotelu z klerykiem, a zakończyła opowieść o rozdziewiczaniu najpierw pupy Iwonka. - Te opowieści przypominały mi opowiadania z „Dekamerona” Boccaccia, tam też jest tyle perwersji, chociaż napisane zostały przed 500 laty.- Jej, nie czytałam – odezwała się zdziwiona Ola.- Kobiety opowiadały podobnie jak my…- Ale, Iwonko, to jeszcze nie koniec… - przerwała Małgorzata – teraz czekają cię kary, żadna cię nie ominie, zaręczam ci, poddasz się wszelkim próbom. - Nie zamierzam uciekać – zaśmiała się moja żona i poprawiła się w fotelu. Była jednak lekko zdenerwowana, starała się naciągnąć cienki muślinowy materiał sukieneczki na uda, które wciąż były obnażone tak bardzo, że widać było jej majteczki wciśnięte mocno w krocze. Musiała być tam bardzo wilgotna, bo majteczki się zwinęły i wsuwały w szpareczkę niczym ten sznurek, którym niedawno jedna z kobiet była owinięta.Patrzyłem na moją żonę z zachwytem, była naprawdę piękna, podniecona, ale już troszkę wystraszona. Przecież wszystko mogło się zdarzyć, a wiedziała, że nawet, gdyby nie chciała się zgodzić na którąś karę, to przywiążą ją i kara zostanie egzekwowana. Strach jednak dodatkowo wzmacniał jej wewnętrzne napięcie erotyczne. Ta cała sytuacja była tak dziwna, przez długie lata baliśmy się wszelkich nowości. Staraliśmy się żyć po staroświecku, bo wydawało nam się, że w takiej cudownej staroświeckości można dziś znaleźć szczęście, moderna jako taka zawsze budziła raczej lęk człowieka, gdyż nowość wprowadza niepokój. To, co nowe (chodzi mi tu o krąg spraw damsko-męskich) najczęściej pobudza sfery erogenne człowieka tak dalece, że rodzi zapotrzebowanie na rozładowanie napięcia. Bardzo różnie się to rozładowanie dokonuje. Najpierw rozpoczyna się „taniec godowy”, czyli u ludzi zwyczajna (a może właśnie niezwyczajna) adoracja – tak przez kobietę mężczyzny, jak i odwrotnie. W zależności od oporów, charakterów, zasad moralnych, ta adoracja jest krótsza lub trwa dłużej. A później następuje zbliżenie (u zwierząt jest to raczej tylko zaspokojenie popędu, a u ludzi nazywa się to miłością). I tak jest potocznie, przeciętnie, z dużym uśrednieniem. Tak zawsze sobie z Iwonką i znajomymi mówiliśmy, tak pocieszaliśmy się, trwając w zupełnej błogości i iluzji. Nie wiem przecież jak wcześnie, tj. kiedy moja żona zaczęła udziwnienia swego życia erotycznego. Wiedzieliśmy, że nowość pobudza, stąd jednostka dąży do tej nowości, ale owa nowość wywołuje lęk, a my baliśmy się tego lęku. Człowiek bowiem na ogół woli się poruszać w znanych sobie strukturach, wszelka zmiana struktury powoduje wysiłek i jakieś zagrożenie, powoduje utratę bezpieczeństwa. Nowość w sferze erotycznej budzi częściej lęk w kobiecie, gdyż kobiety są bardziej wyczulone na potrzebę bezpieczeństwa, doznawania opieki, poczucie stałości. Jednak w dzisiejszym świecie, przy tak rewolucyjnych zmianach w mentalności społeczeństw i jednostek, także mężczyźni podczas kąpieli w nowości czują lęk. Bałem się, że przez jakąś nowość w naszym życiu małżeńskim stracę zonę. Ten lęk czasami przeradza się w lęk egzystencjalny – to u jednostek szczególnie wrażliwych, natomiast na ogół jest to lęk dezintegracyjny, rozwalający struktury poznawcze, związki uczuciowe i tak dalej. Moja koleżanka Agnieszka tworzy wspaniałe małżeństwo. Nigdy się nie pokłóciła z mężem, a on zaspokaja wszystkie jej pragnienia oraz potrzeby ze sfery erotycznej itd. Tak być powinno. Stwierdziła kiedyś w rozmowie, że nigdy nie weszłaby w krąg takich zdarzeń, o których ja tu piszę. Opowiadała mi jednak, iż takie opowieści działają na jej wyobraźnię, to wszystko pobudza ją, jest lekkim afrodyzjakiem. Prosiła czasami, abym jej opowiadał. Mój związek małżeński opierał się na miłości, która podobnie jak w Agnieszki przypadku była pojmowana tak tradycyjnie, staroświecko. Wspomniałem wcześniej, że po adoracji następuje rozładowanie potrzeby  &lt;a href="http://sexstrony.pl" target="_blank"&gt;&lt;b&gt;sex&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;ualnej i to na ogół nazywa się u ludzi miłością. I tak jest. Myślę jednak, że Agnieszka zupełnie inaczej, głębiej pojmuje miłość. Znam dużo osób, które traktują miłość nie tylko jako wartość erotyczną, psychiczną, ale także jako wartość duchową. Dla mnie też ona taką była, zawsze powtarzałem, że miłość to połączenie nie dwóch ciał, ale ducha, który w tych ciałach się znajduje. Jako małżeństwem z wieloletnim stażem, także nigdy nie pokłóciliśmy się, nigdy nie podnieśliśmy na siebie głosu, nie zdradziliśmy itp. Każdą chwilę staraliśmy się spędzać razem. To, co nas najbardziej zbliżało do siebie, to była  nasza intymność. Potrafiliśmy rozmawiać ze sobą o wszystkim, o każdej naszej myśli opowiadać, dzielić się każdym zwątpieniem, każdą sprawą najmniejszą. Najbardziej podniecało nas to (skoro już o zmysłach mowa), jak rozmawialiśmy ze sobą, jak zbliżaliśmy się tak bardzo duchowo do siebie, wtedy orgazm u niej i u mnie nadchodził natychmiast. Dlatego zaraz kochaliśmy się drugi raz, czasami trzeci… bo to podniecenie wciąż było, nie mijało, nie przechodziło. Jak się kochaliśmy, jak rozmawialiśmy, to nigdy nie fantazjowaliśmy, czuliśmy po prostu siebie, opowiadaliśmy o swoich myślach, pragnieniach, potrzebach itp. Oj, to tak trudno wyrazić. Byliśmy tacy cholernie staroświeccy. Baliśmy się wszelkich nowości w tej materii  &lt;a href="http://pornowrota.pl" target="_blank"&gt;&lt;b&gt;sex&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;ualnej, gdyż to naszym zdaniem prowadziło do zerwania więzi, psuło relacje duchowe. Materia przecież jest czymś innym niż duch, a podniecanie sztuczne materii musi odbić się na jakości połączeń duchowych. A teraz patrzyłem na moją żonę, poprawiającą kusą sukienkę, aby nie pokazywać obnażonych ud, krocza z majteczkami mokrymi od soczków wciśniętymi w wargi sromowe. Patrzyłem na moją żonę po przeżyciach ostatnich kilku dni, tygodni, miesięcy zadziwiony – oto do czego doszliśmy. Ale lęk, o którym zawsze myśleliśmy, nie pojawił się jeszcze, wciąż dominowało perwersyjne podniecenie. I tylko jakiś odcień niepokoju, co z tego wszystkiego wyniknie. Muszę jednak szczerze przyznać, że już w tym momencie, gdy Iwona miała rozpocząć wykonywanie kar, miałem ochotę poprosić ją o szczerą rozmowę, chciałem, abyśmy znów mówili sobie wszystko, bo bez tego trudno się żyje. Czułem, ze lada dzień to uczynię, wtedy jeszcze nie wiedziałem, że czas ten nadejdzie dość szybko. Moja żona drżała, widząc jak Ola zbiera kartki do kuferka. Chodziła obok alkow cała naga, z małymi ślicznymi piersiami, z twardymi pośladkami, posiniaczonymi, poharatanymi chłostą. Gdy usiadła, znów nakryła się puchowym kocykiem. - Kochana Iwonko – oznajmiła Ola – twoim pierwszym zadaniem będzie pieszczenie Gosi tak, aby zebrać z jej cycuszków pół szklaneczki mleczka i wypić ją na zmianę ze śmietanką mężczyzny, od którego także w drodze pieszczot musisz ją uzyskać. - Jej, ale ja nie lubię mleka – zaśmiała się Iwona – naprawdę – dodała nieco przestraszona – mogę zwymiotować. - A spermę lubisz? – zapytała Gosia.- Uwielbiam, ale nigdy nie piłam ze szklanki, tylko prosto z penisa mojego męża.Gdy usłyszałem, jak wypowiedziała moją osobę, zrobiło mi się tak miło na serduszku. - Ale moje mleczko jest pyszne – tłumaczyła Gosia – mój maluch bardzo je lubi. Teraz doi mnie rano i wieczorem, uwielbia. Będzie ci smakowało. Wołaj pana naszego i bierz się do roboty.Przyszedł mężczyzna, który przecież już raz się spuszczał, sądziłem więc, że nie będzie miał dużo spermy, a poza tym długo potrwa wyciskanie jej. Tymczasem Iwona tak się zabrała do rzeczy, że po trzech minutkach chłopak zaczął drżeć. Całowała jego penisa, ściskała jądra, masowała od nasady do czubka członek i wylała białą śmietankę do szklaneczki. Chłopak zawstydzony wciągnął swoje spodnie i odszedł. Iwona tymczasem stanęła za Gosią, rozsunęła jej poły szlafroka, i zaczęła dotykać obie średniej wielkości piersi karmiącej Małgorzaty. Sprawiło jej to przyjemność, bowiem zamknęła oczy, a wtedy moja żona z wielką wprawą zaczęła uciskać palcami brodawki, z których siknęły strumyki białego mleczka do podstawionej pod pierś szklaneczki. Cudowny był to widok odciągania pokarmu z cycuszków kobiety, która karmi dziecko, a teraz miała nakarmić swoją kochankę. Notabene, nie lubiąca mleka. Byłem ciekaw jak jej pójdzie to picie. Iwona uciskała brodawkę, mleczko płynęło. Po chwili zmieniła pierś, a Gosia pochwaliła ją, że ma wielką wprawę. Po minutce ciepłe mleczko było już w szklance. Miała więc moja żona dwa cudowne rozkoszne napoje do wypicia, śmietankę mężczyzny i mleczko kobiety.Wzięła najpierw pod nos szklankę ze spermą, powąchała i pokazała swój lubieżny uśmiech. Po chwili podsunęła mleko, ale zapach chyba jej się spodobał. Ola i Gosia były ciekawe, co jej bardziej będzie smakowało. Popędzały ją, aby piła póki ciepłe. Najpierw spróbowała spermę, która wolno przesuwała się po szkle do jej ust. Zaczęła mlaskać, pokazywać dziewczynom na języki, jak ją rozmazuje po zębach, aż połknęła popijając odrobina mleka. Mlaskała przy tym zabawnie, znów sperma i troszkę mleczka. Chyba nie tak bardzo jej smakowało mleko, wolała spermę, którą wypiła w trzech łyczkach. Bawiła się nią jeszcze w buzi, przeciskała ze śliną przez ząbki, rozciągał językiem, aż połknęła wszystko. Mleko z piersi Małgorzaty nie szło już tak dobrze, ale też piła. W końcu zaczęło jej ciec po brodzie, na sukieneczkę, poplamiło ją, ocierała się wierzchem dłoni, ale wypiła wszystko.Golenie cipki- Brawo, brawo – krzyczały jak w natchnieniu kobiety.- Urośniesz duża i okrąglutka – powiedziała Małgorzata.- Już jestem wystarczająco duża i okrąglutka – odezwała się moja żona i poprosiła o następna karę.- Już czytam – odezwała się tajemniczo Ola i zaczęła czytać – niehigienicznie jest nosić włoski na cipce, dlatego teraz koleżanki pięknie cię wygolą.- Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeee – krzyknęła Iwona – nieeeeeee.- Cicho, nie krzycz – tupnęła noga Ola. – To i tak nie ma sensu, a tylko przedłuża. Pewnie, że nie powinnaś nosić owłosienia łonowego, bo to jest niehigieniczne i niemodne.- No, Iwonka ma śliczne kędziorki – wtrąciła Gosia – ale popatrz, my też jesteśmy wygolone.- Ale, ale … - jąkała się Iwona – ale mój mąż. Po pierwsze on mi nie pozwalał się golić…- To pozwoli – wtrąciła Ola, przerywając jej stanowczym tonem.- Ale jeszcze nie pozwolił – ciągnęła moja żona.- Szkoda, że się spóźnił – śmiała się Ola i przyniosła narzędzia niezbędne do golenia, piankę Nicea, nożyki jednorazowe, nożyczki, maszynkę elektryczną i grzebyki.- Nie zgadzam się, dziewczyny, proszę was, jak ja wrócę do domu… - jęczała ze łzami w oczach Iwona – przecież on się zorientuje, że…- Zostaniesz u mnie – podpowiedziała Ola. - Nie – powiedziała zdecydowanie – czytaj następna karę, to przecież jest w końcu zabawa.- Żadna zabawa – powiedziała Ola i rzuciła się na moją żonę. Gosia jej pomagała, przybiegł mężczyzna i razem zaczęli wiązać moją żonę. Rozciągnęli jej ciało na kanapie, nogi rozsunęli szeroko i przywiązali je do poręczy, a ręce związali jej nad głową. Była więc teraz taka ślicznie rozciągnięta, jej łono zostało wyeksponowane, gotowe do zabiegów higienicznych w postaci golenia. Widzieliśmy jej czerwoną otwartą szpareczkę, napięte piersi, drżące jednak pod szlochami. Iwona płakał strasznie, prosząc, by jej nie golili, ponieważ nie będzie mogła wrócić do domu, do męża. Kobiety jednak nie miały dla niej żadnej litości.Małgorzata wycierała jej łzy i całowała w policzki, tłumaczyła, aby się nic nie bała, mówiła, ze podczas kochania będzie miała zupełnie inne doznania, gdy będzie wygolona. Mówiła, że jak facet całuje i liże, to tak cudownie się wtedy czuje jego języczek. Ola czesała grzebykiem włoski i przycinała maszynką elektryczną, która słodko i cicho trzeszczała, tnąc śliczne kędziorki mojej niewiasty. - Już nie ma odwrotu – mówiła z nawiedzonym uśmieszkiem do mojej żony. – Już są coraz krótsze, coraz mniej ich jest. Zobacz – pokazała jej kosmyki czarnych loczków, które jeszcze przed chwileczką porastały miejsce tuż nad łechtaczką, a które zawsze lubiłem sobie nawijać na palec podczas pieszczot.- Tylko mnie nie pokaleczcie – prosiła, wciąż płacząc Iwona. Poczuła bowiem na swoim łonie chłodną piankę do golenia, którą rozprowadzała po jej podbrzuszu Gosia. Ola teraz całowała jej policzki, zalane łzami, całowała nosek, usta, szyję…- Nie bój się – powiedziała z przekonaniem w głosie Małgorzata – golę się dwa razy w tygodniu, mam wielką wprawę, nawet nie poczujesz, kiedy będziesz miała taką śliczną, czystą cipeczkę, którą z przyjemnością twój mąż będzie całował. Przecież teraz to musiały mu do ust wchodzić twoje kłaczki, a to chyba do przyjemności nie należy.- Ale mój mąż nigdy nie chciał się zgodzić, żebym się ogoliła. Uwielbiał mnie właśnie zarośniętą. I co teraz będzie, co mu powiem, jak zobaczy? – załkała.- Że zrobiłaś mu niespodziankę – podpowiadała beztrosko, ale bardzo podniecona całą sytuacją Małgosia.Ola cały czas całowała Iwonę, ugniatała jej duże piersi schowane pod sukieneczką i stanikiem. Moja żona leżała tak z podwiniętą sukieneczka z muślinu, w staniku. Sukienka zadarta była aż do pępka, widać więc było jej okrągły brzuszek. Małgorzata wzięła w dłoń golarkę i zaczęła najpierw od góry, od strony brzucha delikatnie pociągać w dół. Pianka schodziła na ostrzach, odsłaniając nagie, czyste, bo pozbawione zarostu ciałko podbrzusza. Jedną ręką pomagał sobie naciągając gdzieniegdzie skórę i cały czas pracowała. Golarkę płukała w miseczce z wodą. - Nie boli? – zapytała.- Nie … - szepnęła spłakana Iwona, kręcąc głową.- Jeszcze troszkę, teraz tu pomiędzy udami, tu najtrudniej – mówiła.- Proszę, ostrożnie – szeptała moja żona.Małgorzata goliła dalej. Bardzo się do tego zadania przykładała, aż język wysunęła na brodę, była cała skupiona. W pewnym momencie zrzuciła nawet z siebie ten wielki granatowy szlafrok, ponieważ przeszkadzał jej dokładnie golić. Jednak jej sprawność była faktycznie duża, gdyż poradziła sobie z wygalaniem miejsc pomiędzy udami a szpareczką, a później od strony pupci. Na koniec przemyła wodą całość, poprawiła jeszcze jakieś miejsca i powiedziała, że kara został wymierzona. Gdy odwiązywały moją żonę, ta strasznie płakała. I to płakała nie na żarty. Posmarowały ją kremem w tych miejscach, które teraz świeciły blaskiem ogolonej skóry. To, co ujrzałem, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Pipunia mojej ukochanej niewiasty lśniła w świetle lampki jak zwierciadło w promieniach słonecznych. Dotykała te miejsca bardzo zdziwiona, czuła bowiem jakąś pustkę. Cos jej tam wyraźnie brakowało.Przymierzanie rajstop i pończoszekZrobiło mi się potwornie żal mojej zony, miałem prawie ochotę wyjść z ukrycia i powiedzieć jej, żeby się nie bała, że ja o wszystkim wiem i że żyjemy dalej, bez żadnych konsekwencji tych naszych działań z ostatnich tygodni. W ogóle już miałem zamiar powiedzieć jej o wszystkim. Patrzyłem jak dotyka się na wygolonym dokładnie łonie, jak obmacuje delikatna niczym u niemowlęcia skórkę i płacze, płacze, płacze. Być może ona też przyzwyczaiła się do zarostu, a być może faktycznie się bała… nie wiem (no dziś już wiem, ale wtedy nie wiedziałem). Stała taka bezradna z podciągniętą do góry sukieneczką, poplamiona mlekiem, które wycisnęła z piersi Małgorzaty i które musiała wypić na zmianę ze spermą tego młodego mężczyzny z jej biura. Stała wciąż z obnażonym, wygolonym podbrzuszem, brzuszkiem, pępkiem schowanym w fałdki miękkiego brzuszka, z nagimi pośladeczkami. Jej wargi sromowe były nieduże, generalnie schowane do wnętrza, ale teraz, po goleniu, widać je było dokładnie. Stała taka bezradna, zapłakana…Opuściła w końcu sukienkę, usiadła na brzeżku fotela, taka chyba zniechęcona tym wszystkim, załamana, podniecenie gdzieś od niej odeszło. Czuła się bardzo niepewnie, nieswojo, patrzyłem na nią naprawdę z litością w sercu, dziewczyny zresztą też były tym wszystkim zaskoczone. Milczały jeszcze, gdy Iwona odezwała się:- Straszne to wszystko, czuje się taka upokorzona, zbrukana tym goleniem, na które się nie chciałam zgodzić. Strasznie źle się czuję, chciałabym już pójść do domu…- Ale wiesz, ze trzeba doczekać do końca – powiedziała jakoś nieswoim głosem Ola, która także czuła się w tej sytuacji niepewnie.- Wytrzymam, ale moje podniecenie odeszło ode mnie, czuję się źle, jakoś tak wstydzę się teraz sama nie wiem kogo i czego.- Wytrzymaj jeszcze Iwonko, proszę cię, proszę… - szeptała Ola i podeszła do fotela, na którym z brzeżku siedziała moja żona. Uklęknęła u jej nóg, dotykała kolanka, łydki, wsuwała paluszki pod kusą sukieneczkę, aby muskać uda, ale Iwona cały czas miała te uda zaciśnięte, kolanka złączone razem. Naprawdę wyglądała jak panienka, która z jakiegoś zawstydzenia siedzi skruszona i przerażona. Ola rozszerzyła jej kolanka, uda także się rozstąpiły i wtedy pomiędzy Olą (siedziała cała nago, bo taka była cały czas pod kocem, widziałem więc jej cudowną pupę, plecki, zadarte piersi z profilu) a fotelem dostrzegłem między nogami mojej żony jej czerwoną owieczkę, już teraz bez wełenki, całkiem ostrzyżoną. - Czytaj następną karę – odezwała się w końcu moja żona – myślę, że już teraz będą tylko przyjemności, może znów mnie to wszystko zacznie bawić. Oj, a tak było mi cudownie…- Czytam następną kartę: Twoim zadaniem będzie przymierzanie kilku par rajstop i pończoch bez majtek i pokazywanie się w nich bez sukienki, tylko w staniku.- Nie rozumiem – powiedziała moja żona jakoś taka nieobecne podczas czytania.- Masz ubierać rajstopy na gołą pupę i cipeczkę, zdjąć sukienkę i paradować w tych rajstopach i staniku.- Jej, to będzie widać moja wygolona myszkę… - wyszeptała z takim jakimś zawstydzeniem Iwona.Ola wyszła z salonu i po chwili wróciła z wypchana torbą. Przygotowana przez nią reklamówka zawierała cały stos przeróżnych rajstop, które moja zona oglądała pobieżnie. Było tam kilka par rajstop w różnych odcieniach beżu, kilka czarnych, w tym jedne grube, nieprzezroczyste, o aksamitnym połysku, a nawet takie nieprzezroczyste rajstopki w białym kolorze, jak nosiło się kilka lat temu. Pamiętam, że w dniu, w którym poznałem moją żonę, miała na sobie właśnie takie białe rajstopy i długą spódnicę z koronkami u dołu, więc gdy usiadła, to widziałem skrawki jej nóg przez dziurki w spódnicy, a te uda były właśnie w białych rajstopach. Zawsze lubiłem podglądać kobiety w rajstopach, ich łydki, uda, lubiłem gdy miały rajstopy w butach na niskim obcasie, w takich kamaszkach bez żadnych skarpeteczek. Bosa stopa, rajstopki cieliste i kamaszki. Na widok tak ubranej kobiety zawsze rósł mi penis do niebotycznych rozmiarów. Lubiłem tez podglądać, jak chyba my wszyscy, panowie, jak kobiety siedzą, a na nogach mają rajstopy…- Dobrze, będę przymierzała – odezwała się w pewnym momencie zrezygnowana Iwona – ale będę wychodziła tam – wskazała ręką drugi pokój – a tu będę wchodziła już ubrana. Wstydzę się zakładać przy wszystkich rajstopy, ja teraz w ogóle się wstydzę.- Dobrze, idź – zgodziła się Ola.W tym czasie, gdy nie było mojej żony, Ola ubrała się. Założyła czarne stringi, krótką spódniczkę jeansową. Nie miała ani grama tłuszczyku, jej brzuszek w spódniczce, gdy ją zapięła, był śliczny, płaski, a pępuszek wyraźnie widoczny, wyeksponowany do pocałunku. Na górę założyła koszulkę na ramiączkach. Pod nią widać było rysujące się twarde suteczki. Po chwili wróciła Iwona. Zamurowało mnie, wyglądała ślicznie, miała na sobie tylko rajstopy i biustonosz. Szła w stronę kanapy niepewnie. Były to cienkie błyszczące rajstopy z delikatnym wzorkiem zygzaka, który biegł po boku nogi, nie miały one w ogóle części majtkowej ani zgrubień przy palcach. W ręku trzymała sandałki. Zatrzymała się, sprawdziła czy wzorek jest równo ułożony po obu stronach, poprawiłam rajstopy naciągając je mocniej. Gumka od rajstop wcisnęła się w jej brzuszek, fałdki wystawały, ale wyglądała bosko. Rajstopki były przezroczyste, prześwitywało przez nie ciało, napięta skóra łydek, kolan, ud, brzuszka. A przede wszystkim cudownie widać było wygoloną muszelkę, która nie była opięta, gdyż od podbrzusza zrobiła się wolna przestrzeń w rajstopkach. Jej płateczki na sromie, gdy szła, rozchylały się, czerwieniały, przesuwały, teraz – bez włosków – były bardzo dynamiczne. Usiadła znów na brzeżku fotela. Widziałem wyraźnie, że jest wciąż jakaś nieswoja. Stopki trzymała wyciągnięte przed siebie i założone jedna na drugą tak, że siedząc z boku widziałem wierzch jednej i spód drugiej. Rajstopy były dość mocno naciągnięte, układały się one w prostej linii między piętą a paluszkami, wyraźnie odstając na wycięciu stopy. A na paluszkach miała minimalnie grubsze zakończenie rajstop, było ono w tym samym kolorze, co reszta, ale nie miało już wzorków, przez co wydawało się jaśniejsze.Gosia w tym swoim dużym granatowym szlafroku i Ola ubrana w krótką spódniczkę i koszulkę, patrzyły na moją żonę troszkę przestraszone. Bały się, że może za chwilę wybuchnąć płaczem, przerwać cała zabawę i wynieść się… i co by wtedy zrobiły. Widziałem w ich oczach dziwny niepokój, innego rodzaj niż w oczach mojej ukochanej żony, która siedziała przede mną taka biedna. Widziałem jej duże piersi schowane w koronkowym staniku, widziałem jej pupę, uda, łydki w ślicznych rajstopach i chciałem podejść do niej, całować ją, tulić, zmusić do natychmiastowego kochania tu przy wszystkich. Pomyślałem nawet, że obróciłbym ja tyłem, kazał uklęknąć, wypiąć pupę. Rozdarłbym wtedy na pupie te rajtuzy i wsadził w jej wygoloną cipeczkę swojego sterczącego pręta, któremu już niewiele brakowało, aby się spuścić.- A w czym lubisz najczęściej chodzić - Ola zapytała z ciekawością Gosię, pewnie też po to, aby przerwać tę drażniąca cieszę.- Najczęściej do biura chodziłabym w spodniach, bo to najwygodniej. Ale na wszelkie wyjścia zakładam spódnice. Tylko w lecie częściej chodzę w sukienkach.- A ja lubię się pokazywać w mini – stwierdziła Olcia - wiem że mam zgrabne nogi i lubię jak chłopaki próbują mnie podglądać. Już mam w nawyku chodzenie, schylanie i siadanie w krótkich spódniczkach. Nie przeszkadza mi to a sprawia dużo frajdy. Czuje ten ich morderczy wzrok, później pewnie myślą o tych moich nogach i tryskają spermą w ubikacjach lub do prezerwatyw, gdy ujeżdżają swoje  żonki. Co ty na to, Gośka? Przecież też nie masz kłopotów z poruszaniem się. Przeszkadza ci to, ze faceci patrzą na twoje nogi?- Absolutnie nie. Już jestem przyzwyczajona. Jak mówiłam chodzę prawie tylko w spódniczkach i sukienkach, mam niewiele par jenasów. No, czasami teraz chodzę w spodniach 7/8 i szpilkach, to też facetów rajcuje. Jedyny kłopot z rajstopami to, że trzeba uważać na nie, żeby ich nie podrzeć, ale zakładam je nawet w lecie, bo nogi o wiele lepiej wyglądają i na służbowe wyjścia muszę.- To przy wielkich upałach nie jest ci za gorąco? - spytała Ola.- Kupuję takie cienkie 7-8 DEN i czasami chodzę bez majtek – powiedziała z cieniem intymności w głosie Małgorzata. Iwona tylko przysłuchiwała się tej rozmowie. Patrzyłem na Iwonę. Jej stopkę miałem na wyciągnięcie ręki, o niczym innym zresztą nie marzyłem, jak tylko pieścić teraz jej nogi. Tak bardzo chciałem ją ująć, położyć sobie na kolanach, głaskać, pieścić, całować... Tymczasem jednak mogłem tylko patrzeć i byłem wściekły, że oprócz mnie jeszcze pięciu facetów na nią patrzy, patrzy na jej rozżalenie, łzy, które tak naprawdę powinny być tylko dla mnie. Podziwiałem jej paluszki z idealnie wypielęgnowanymi paznokciami, przysłonięte delikatnie grubszym zakończeniem rajstop. Dopiero teraz je zauważyłem, wcześniej jakoś nie zwracałem na jej stopy uwagi. Dalej widziałem idealnie zarysowaną stopę, trzymała ją w stosunku do mnie trochę bokiem, tak, więc widziałem również idealny łuk podbicia i doskonałą piętę. Nie miała ona żadnych zgrubień, była idealnie okrągła, po prostu doskonale piękna. Nie wiedziałem tak właściwie, na co mam się gapić, na stópki, tyłeczek, kolanka, wiedziałem jedno: żadna siła nie skłoniłaby mnie w tej chwili do odwrócenia wzroku.- Chodzisz czasami bez majtek? Naprawdę? - wykrzyknęła zaskoczona Ola - a jak podwieje ci sukienkę?- Kupuję takie rajstopy, które mają ładną grubszą część majtkową i niewiele przez moment można zobaczyć, a zresztą cóż, niech się wstydzi ten co widzi.- Fantastyczny pomysł, muszę kiedyś spróbować! - oświadczyła zainteresowana Ola.W czasie jej rozmowy Iwona założyła sandałki, które ze sobą przyniosła. Zapięła paski i chyba miała zamiar wyjść. Wtedy jednak Ola przesunęła swój fotel do niej, bardzo blisko. Z namaszczeniem ujęła jej nogi za kostki i delikatnie uniosła, po czym ułożyła je na swoich udach i kolanach. Iwona uśmiechnęła się do niej w podzięce, ale Ola nie zamierzałem na tym poprzestać. Rozpiąłem pasek przy jej jednym sandałku. Odstawiwszy go na ziemię, przejechała otwartą dłonią po spodzie jej stópki, po czym ujęła ją i zaczęła delikatnie masować. Uciskała jej stopę miejsce przy miejscu. Sprawiało to wyraźną przyjemność mojej żonie, bo odprężona ułożyła się wygodniej w fotelu, a wierzchem drugiej stopy, cały czas obutej w sandałek, zaczęła delikatnie pocierać o udo Oli. Olcia uniosła jej stópkę i złożyła na niej pocałunek. Iwona westchnęła i sama zjechała stopą na brzuch swojej kochanki, po czym zaczęła nią wodzić po nim, po chwili jej paluszki znalazły brzeg jej bluzki i wślizgnęły się pod nią. Poczuła pewnie dotyk jej zimnej stópki na gołym ciele, bo wzdrygnęła się lekko. Moja żona masowała ją delikatnie po płaskim twardym brzuchu. Po chwili jej stopka zaraz zaczęła się wpychać pod krawędź spódniczki. Ola, aby jej pomóc, bo spódniczka była obcisła, odpięła znajdujący się z tyłu guziczek i rozsunąłem zamek. Zwinne paluszki Iwony chwyciły brzeg spódniczki i zaczęły ją ściągać w dół. Dziewczyna uniosła się lekko i po chwili półleżała na fotelu. Ale znów podniosła się, i gdy moja żona zsunęła jej spódnice do kolan, rękami uchwycił jej drugą stopkę i przysunąłem sobie do ust. Zaczęła kolejno całować wystające z sandałka paluszki, wodziłem językiem wzdłuż pasków utrzymujących go na jej stopce. Było to szalenie podniecające, widziałem jak Olcia całuje stopy i sandałki na nich, zacząłem drżeć bliski wytrysku. Sandałek zaczynał już wyraźnie być nie na miejscu. Składając na jej stopce pocałunek przy pocałunku doszła do zapięcia i chwyciwszy brzeg paska zębami, zaczęła go rozpinać posługując się wyłącznie ustami. Kiedy pasek był rozpięty, również zębami ściągnęła cały bucik. Cała druga stopka mojej zony była teraz do jej dyspozycji. Iwona sama zresztą delikatnie przejechała jej paluszkami po wargach, domagając się dalszych pieszczot i pocałunków. Nie dotykając jej nogi rękami, Ola wystawiła język i dotknęła jej palców. Westchnęła i przycisnęła je do swych ust. Rozchyliła wargi i ucałowała je wszystkie na raz. Przesunęła stopę tak, że teraz jej wnętrze przylegało do jej ust, które natychmiast rozchyliła szerzej i zaczęła lizać. Iwona oddychała już bardzo głośno i rytmicznie, jednocześnie jej stopa jeździła po całej twarzy Oli, zawadzając co chwila o usta, które bynajmniej tej chwili nie marnowały. Wiedziałem, że moja żona znów jest podniecona, ze ten krótkotrwały zły humor, ta depresyjna atmosfera spowodowana goleniem, już przeminęła. Byłem więc ciekaw do czego tak naprawdę jest zdolna moja żona, skoro teraz już chyba nie ma żadnych oporów przed niczym.Iwona podniosła stopę wyżej i dotykała piersi Oli, masowała je, przygniatała, a później wsuwała paluszki w rajstopkach pod ciasne springi, rozchylając jej wargi sromowe. Ola szybko zsunęła majtki do kolan, wtedy Iwona mogła pieścić palcami stóp jej szpareczkę bez przeszkód. Po chwili widziałem na tych paluszkach obleczonych w rajstopy soczki Oleńki, która zajęczała głośno i szeroko rozchyliła kolana. Cipka Iwony była wyraźnie widoczna, było widać jej rozchylone delikatne wargi, spod których pulsowała czerwonością i nowymi sokami jej szparka. Ola na przemian to jęcząc, to śmiesznie posapując, napierała całym ciałem na stopę mojej żony, która ustawiona była u wejścia do groty miłości. Drugą stopkę niemalże wbijała w jej usta, gdzie jeździła językiem po gmerających na nim paluszkach, a wargami ściskała ją mocno, na granicy ugryzienia.- Dość tego drogie panie – przerwała im w końcu Gosia – teraz czas na zmianę rajstop. Iwona wstała, wybrała inne rajstopy. Naciągnęła je na rękę i gładziła się nimi w ten sposób po twarzy, brzuchu, wreszcie zsunęła poprzednie rajstopy z bioder i rękę ubraną w inne rajtki zaczęła się onanizować. Ola siedziała rozkosznie i anielsko podniecona.Po chwili Iwona zaczęła nową akcję. Patrzyłem, jak urzeczony, jak ściąga rajstopy z ud, następnie popychając dłońmi zdejmuje je z nóg tak, że rajstopy zwijają się w obwarzanki. Następnie wreszcie jak chwytając dłońmi najpierw za jedne palce potem za drugie ściąga je ze stóp, zwija i niedbale wrzuca do śmietniczki. Następnie z dużą wprawą zwinęła jedną nogawkę innych rajstop na dłoni i nałożyła na prawą stopę. Obserwując jej bose stopy mogłem wyraźnie stwierdzić, że są naprawdę starannie wypielęgnowane, paznokcie miała pomalowane na ciemnowiśniowy kolor. Po chwili i druga noga była już obleczona rajstopami, a moja żona zaczęła podciągać je do góry. Jak się nachylała, aby założyć je na stopy, wypinała cudownie tyłeczek. Założyła drugie rajstopy i chodziła w nich jak modelka. Wtedy wstała Ola, wciągnęła stringi i spódniczkę i wybrała dla siebie kabaretki. Zakładała je. Przy tym swoją obcisłą spódniczkę podciągnęła zupełnie powyżej pasa. Zrolowała na dłoni i zaczynając od stopy bez najmniejszych problemów założyła jedną nogawkę aż do kolana, potem drugą i bez trudu już naciągnęła je aż do bioder. Stała przodem do mnie, tak więc przez chwilę przed samymi oczami miałem jej czarne koronkowe majteczki. Koronkę miały mocno przezroczystą, wyraźnie było widać płateczki na jej cipce. Potem delikatnymi ruchami wygładziła je na nogach, podciągnęła zmarszczki i nie mogła się powstrzymać, żeby nie podbiec do lustra. Czułem, że już dłużej nie wytrzymam, jak czegoś nie zrobię, ale nic zrobić nie mogłem. Mogłem tylko siedzieć i patrzeć...Ola usiadła na kanapie. Wciągnęła obie nogi pod siebie i usiadła bokiem tak, że ramieniem oparła się o ścianę, a stopy miała na kanapie wysunięte na zewnątrz. Przez krótką chwilę mym oczom ukazał się trójkącik czarnych koronkowych majteczek. Ułożyła się wygodnie. Leżała na boku, oparta o ścianę, jak wcześniej, tyle, że teraz widziałem wyraźnie cały tył ud, łydki, stopki a nawet tył majteczek wyglądający zza spódniczki. Wreszcie dziewczyny się zerwały i zaczęły tańczyć piruety. Iwona w cielistych cienkich rajstopkach i biustonoszu, a Ola w kabaretkach, spódniczce mini i koszulce na ramiączkach. Po chwilki wtuliły się mocno w siebie i zaczęły namiętnie całować. Widziałem pośladki mojej żony, nagie, obleczone tylko w rajstopki.W tym czasie, gdy dziewczyny się pieściły i całowały, Gosia zrzuciła z siebie granatowy szlafroczek, założyła znów swój czarny koronkowy staniczek, który tak pięknie uwydatniał jej piersi, podnosił bardzo do góry, czynił je zadziornymi. Wyglądała niesamowicie z gołą pupą, a tylko w biustonoszu. Założyła jednak czarne springi, śliczna jeansową spódniczkę, którą wyjęła z komody, krótką bluzkę, ciemnoniebieską, zostawiająca na wierzchu pępuszek. Małgorzata miała bardziej zaokrąglony brzuszek od Oli, ale znacz nie mniej od mojej żony. Nie miała też tak wyraźnych śladów po ciąży, czyli rozstępów, jak moja żona. Gdy już założyła tę garderobę, podeszła do torby z rajstopami i wyjęła z niej pudełko. Okazało się, że są tam pończochy, uśmiechnęła się i rozpakowała pudełko.- Cudowne pończochy -powiedziała to z lekkim entuzjazmem.Patrzyłem na tulącą się Ole i Iwonę, pieściły swoje pośladki, uda, plecy, patrzyłem na Małgosie, która zamierzała zakładać pończochy. Poczułem lekki Skórcz w brzuszku, to było niesamowite oglądać kobiety właśnie podczas ubierania się, zakładania rajstop czy pończoch. Małgorzata wyciągnęła pończochy z opakowania i oglądnęła dokładnie naciągając jedną z nich na dłoń. Podeszła do niskiego stolika stojącego pod ścianą, a przechodząc obok pieszczących się kobiet, poklepała po pupie moją żonę. Były jednak tak bardzo zajęte sobą, że zupełnie nie zwróciły na nią uwagi, chyba w ogóle zapomniały, gdzie są – Iwona pewnie odreagowywała stres związany z tym goleniem. Teraz starła się uspokoić i zrelaksować w ramionach Olci.Małgosia stanęła przed stolikiem, uniosła nogę i postawiła ją na blacie. Poczułem jak mój penis zaczyna twardnieć do granic wytrzymałości, a na czole wystąpiły kropelki potu.  Przejechała dłonią po gładkiej skórze wydepilowanej nogi, po czym zaczęła zakładać pończochę. Robiła to powoli i starannie, a ja nie mogłem wytrzymać z podniecenia. Myślałem, ze w tym momencie spuszczę się drugi raz. Jakoś jednak wytrzymałem. Gosia kończyła zakładać pierwszą pończochę. Podciągnęła lekko spódniczkę i umieściła na udzie koronkę pończoch. Ściągnęła nogę ze stolika i wsadziła stopę w szpilkę. Stała bokiem do mnie, ale teraz odwróciła się w moją stronę, a po sekundzie założyła pończochę na drugą nogę. Gdy skończyła stanęła przede lustrem i popatrzyła w dół na swoje nogi.- No i jak? – zapytała dziewczyny, które już przestały się całować.- Cudownie – powiedziała Ola, a gdy Gosia uniosła nieco spódniczkę i pokazała koronkę pończoch na udach, dodała: - super &lt;a href="http://pornonisza.pl" target="_blank"&gt;&lt;b&gt;sex&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;i, żaden facet by ci się nie oparł, miałabys każdego, którego byś chciała.Teraz jej nogi połyskiwały w świetle lamp. Gosia usiadła na kancie komody. Jej spódniczka podciągnęła się ukazując całe udo odziane w pończochę i tę &lt;a href="http://sexstrony.pl" target="_blank"&gt;&lt;b&gt;sex&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;owną koronkę, bat na każdego faceta. Niech tylko ktoś powie, że nie lubi podglądać kobiecych nóg w takich pończochach i koronkach wystających spod krótkiej spódniczki, gdy jeszcze się podciągnie, jak kobieta siedzi. A nogi cudowne, a uda gorące, parujące wręcz ekstazą, pożądaniem jakiś nieziemskim. Ola uklęknęła przy jej nogach, miała kobiecą szpilkę tuż koło swojej twarzy. Zastygła w tej pozycji i popatrzyłem się w oczy Gosi. A ona podsunęła jej lekko stopę pod usta. Wysunęła język i lekko musnęła jej szpilkę. W odpowiedzi Małgorzata jeszcze bardziej podsunęła jej stopę. Wtedy moja zona podeszła do siedzącej Gosi, objęła ją ramieniem i zaczęła całować w usta. Drugą dłoń wsuwała pod spódniczkę, która tym samym jeszcze bardziej się podwijała, ukazując zarówno koronkowe zakończenia cielistych pończoch, jak i nagie uda, a nawet czarne majteczki. Ola ściągnęła szpilkę z jej nóżki i rzuciła na podłogę. Najpierw masowała jej stopę, po czym ją pocałowała. Po chwili lizała jej nogę centymetr po centymetrze, posuwając się w stronę ud. Iwona potarmosiła głowę Oli, gdy ta zbliżyła się do uda. Masowała obie jej nóżki, a dotyk śliskich i delikatnych pończoch oprowadzał ją chyba do szału, bo powiedziała:- Mam całe majteczki mokre od soczków.Małgorzata rozchyliła nogi na tyle, na ile pozwalała jej spódniczka. Iwona całowała ją od góry, a Ola od dołu. Moja żona stopniowo lizała jej szyję aż w końcu dotarła do nabrzmiałych piersi. Jej sutki były twarde i sterczące, przebijały przez koronki stanika i materiał bluzeczki. Lizała i przygryzałem je przez materiał, co doprowadzało dziewczynę do obłędu. Oddychała coraz szybciej i gwałtowniej wydając z siebie ciche pomruki. Olcia podciągnęła jej spódniczkę do pasa i rozchyliła całkiem nogi, masując je i rozkoszując się dotykiem pończoch. Po chwili jej język znalazł się dokładnie przed jej cipką. Gdy delikatnie dotknęła majtki musiała poczuć, że Małgorzata też jest  już bardzo mokra. Olcia podniosła głowę, a wtedy Gosia złączyła nogi, trąc kolanem o kolano, słychać było przyjemny szelest pończoch. Po chwili znowu rozchyliła uda najszerzej jak mogła. Po jej udach spływały lepkie soki pożądania. Ten wieczór trwał już dobre trzy godziny, dziewczyny mimo zmęczenia były tak bardzo podniecone, że soki dosłownie wypływały z ich różyczek, ust i całego ciała, które wydawało się parować. Olcia powoli i spokojnie zaczęła zlizywać z ud wilgoć,  przy okazji dotykając jej muszelkę przez czarne majteczki i wewnętrzną stronę ud, zahaczając o koronki pończoch. Małgorzata wplotła swoje dłonie w jej kręcone włosy i lekko przycisnęła do rozgrzanego łona.-Liż, liż - pojękiwała cicho i poruszała lekko biodrami chcąc jakby nabić się na jej język. Olcia delikatnie zagłębiła w niej środkowy palec, odsuwając nieco majteczki z krocza. Gosia natomiast teraz masowała nogi mojej żony, nogi obleczone w rajstopy, założone na gołą pupę, która tak ślicznie była widoczna przez te cienkie, cieliste, przezroczyste rajstopy.- Czas na czwartą karę – powiedziała niespodziewanie Ola i przerwała całą zabawę. Usiadły teraz na swoich miejscach. Ola i Gosia w spódniczkach minie, Ola w rajstopach kabaretkach, a Gosia w pończochach. Założyły nogę na nogę, ukazując uda. Iwona natomiast miała na sobie tylko rajstopy i biustonosz, ale założyła powrotem sukieneczkę z cienkiego muślinu i tez usiadła w fotelu. - Twoim następnym zadaniem będzie przejście przez wszystkich panów z zawiązanymi oczami, a u każdego pana będziesz tylko dwie minuty.- Jej – szepnęła moja żona – i będą ze mną robili, co zechcą czy też mają jakieś ograniczenia?- Wszystko, co tylko im fantazja podpowie, ale tylko przez dwie minuty.- A jak mi ktoś zacznie robić krzywdę?- Trudno, musisz wszystko ścierpieć, to jest kara… - powiedziała kategorycznie Ola, ale Iwona wcale się tak bardzo nie przestraszyła, bo była znów szalenie podniecona.Dwie minutki u facetaJak pomyślałem, że moja żona będzie przechodziła od jednego do drugiego faceta, a do tego będzie miała zawiązane oczy i będzie wystawiona na ich wszelkie pożądania, na ich niecne chucie, to ciarki przeszły mnie po plecach. Doskonale wiedziałem, co oznacza pozostawić Iwonę sam na sam teraz z tymi napalonymi facetami, z tymi knurami, którzy mieli takie zboczone pomysły. Zachciało mi się płakać z wściekłości, bo to już było coś o wiele za dużo. Wiedziałem, że za moment poczuje ich dłonie na swoich ramionach, plecach, pośladkach, cipeczce. Wiedziałem, że będą podciągali wiszącą luźno krawędź jej sukieneczki i dotykali jej pośladki w delikatnych rajstopkach. Wiedziałem, że obnażą jej piersi, rozedrą sukienkę. Nagie, pełne, cudowne, ze sterczącymi sutkami piersi będę brukać swoimi łapskami. Gdy Ola zawiązała jej oczy, Iwona zniknęła. Czułem, jak ja ktoś inny pieści, słyszałem westchnienia, ale ktoś chyba odchylił jej głowę, trzymając z tyłu za włosy i pocałował namiętnie w usta. Słyszałem jak się całowali. Po dwóch minutach zaczęła piszczeć, przeraźliwie piszczeć, krzyczeć. Słyszałem szarpanie i krzyk mojej żony:- Proszę mnie nie gryźć, to boli!!!- Jej – śmiała się Gosia do Oli. Dziewczyny z wielkim zainteresowanie słuchały odgłosów dochodzących z kabin. Po chwili znów zmieniła mężczyznę, słyszałem darcie materiału. Pewnie rozerwał jej sukienkę i dorwał się do jej piersi. Boże, to moje piersi, a on je tam tarmosi. Czułem, że przez cały czas dotykali ją, pieścili, ocierali się o nią. Wiedziałem, że te ich głodne dłonie buszowały po jej ciele, pieszcząc każdy zakamarek. Doszła w końcu do mnie. Wyglądała niesamowicie, jak jakaś zjawa. Sukienka w strzępach, piersi wyjęte ze stanika do góry, nad biustonoszem, przez co sutki były zadarte i sterczące. Rajstopy zwisały także w strzępach, uda miała pogryzione, widziałem krwawe odciski zębów, także na pośladkach. Rozdarte rajstopy świadczyły o tym, że dobierano się do jej szpareczki, była wilgotna, mokra i cienki materiał rajstop był wilgotny, ubrudzony jej soczkami. Miałem wrażenie, że także spermą, ale nie zdążyłem się przyjrzeć dokładniej, ponieważ musiałem coś z nią robić, aby nie wyglądało to podejrzanie. Dotykałem więc jej uda, pośladki, piersi i za chwilę znów ode mnie wyszła. Wiedziałem już, że ich zwinne palce penetrowały jej wnętrze, szpareczkę, odbyt. Pewnie rżnęli ją samymi palcami rozcierając jej wilgoć dookoła sromu. Słyszałem jak moja żona dyszała w kolejnej kabinie, łapczywie wdychając powietrze. Nic nie mówiła. Nie była w stanie. Gdy wyszła po ostatnim mężczyźnie była prawie nago. W podartej na strzępy sukience, bez biustonosza, w podartych rajstopach, mokra, spocona, ociekająca soczkami. Jej całe ciało falowało, napięte mięśnie zwiastowały zbliżające się szczytowanie. - Pogryzł mnie – szepnęła ze łzami w oczach.- To nic, kochanie – pocieszała Olcia – teraz czas na piątą karę, a później na szóstą i będzie już koniec. - To nie będzie koniec, wtedy dopiero się zacznie, aż się boję. Oni są zboczeni – dodała ciszej.- Piąta kara – czytała następną kartkę Olcia – dziewczyny zrobią ci na pośladku tatuaż w kształcie czerwonej, małej różyczki.- NIEEEEEEEEEEEEEEEEEE NIEEEEEEEEEEEEEEE NIEEEEEEEEEEETatuaż- Nie krzycz Iwonko, wiesz dobrze, że krzyk tu na nic – starała się mówić spokojnie Ola, ale widać było, że i ja ogarnął niepokój.- Ale ja rozumiem golenie, nie, nie rozumiem – plątała się moja zona, była wyraźnie zdenerwowana, już nie rozżalona, ale strasznie zła, wściekła. Widać było, że to koniec zabawy, ktoś przesadził z tą karą. Iwona wyglądała jak czarownica, poszarpana odzież na strzępy, włosy zmierzwione, potargane, spocona, mokra od soczków, z rozpalonymi oczami pełnymi pożądania, a teraz wściekłości. Zaśmiała się nerwowo i mówiła:- Z golenia się wytłumaczę mężowi, ale nie z tatuażu.- Też się wytłumaczysz – podpowiadała Ola, siląc się na spokój w głosie i opanowanie.- Nie wytłumaczę, bo on nie cierpi tatuażów. - Polubi może, no, Iwona, polubi – odezwała się wreszcie Gosia, która po woli wracała ze szczytów rozkoszy do rzeczywistości.Teraz już chyba do wszystkich dotarło, że ta piąta kara jest niemożliwa do zrealizowania. Moja żona nie mogła pozwolić na to, aby wytatuowano jej na pupie małą różyczkę, bo tego nie mogła mi wytłumaczyć chęcią zrobienia niespodzianki. To było zbyt poważne, ona była zbyt poważna jak na tego typu niespodzianki małżeńskie. Usiadła w fotelu, bardzo się skurczyła w sobie. Jej napięta skóra domagała się pieszczot, całowania, lizania, jej ciało domagało się innego męskiego ciała, doznań erotycznych, a nie kucia w pupę, i to jeszcze jakiego kłucia. Piersi mojej zony były takie napięte, jeszcze drżały, jeszcze czuły na sobie dziesiątki różnych, obcych palców, które przed chwilą je obmacywały, to samo było z brzuchem, teraz obnażonym, z pośladkami, z cipeczką… ciało mojej zony było okryte pożądaniem i strzępkami rajstop i sukieneczki. Pomiędzy jej rozchylonymi udami dostrzegłem czerwone płateczki jej dojrzałej różyczki, musiały być teraz smakowicie pachnące, widziałem ich boski nektar.- Nie polubi, nawet mnie nie namawiajcie, abym się zgodziła – powiedziała twardo.- Ależ my cię nie namawiamy – powiedziała nerwowo Olcia.- To dobrze, uff, uspokoiłam się troszkę – odetchnęła Iwona – czytaj ostatnią karę. - Ja cię nie namawiam – wyjaśniła zdenerwowana Ola – bo ty dobrze wiesz, że sama musisz się namówić. Po prostu…- Nie zaczynaj, proszę – szepnęła moja żona i poprawiła się w fotelu. Siedziała teraz z nogami opuszczonymi na dywan. Ze zdenerwowania ruszała kolanami, rozszerzała uda, więc od czasu do czasu pokazywała otwierająca się szpareczkę, taką czerwoną, wilgotną, nabrzmiałą, oczekującą wielkiej rozkoszy, przed którą wciąż ją powstrzymywano. Czułem, że Iwona chce już wielkiego rżnięcia, pragnie czuć w sobie penisa, który będzie rozrywał jej wnętrze tak samo, jak miała porwane ubranie. Nagle Iwona zerwała się, podeszła do komody. Wysunęła wielką szufladę i zaczęła przerzucać w niej ubrania. Znalazła jakieś majteczki, czarne, ze śliczną koronką z przodu. Rozkładała je w dłoniach, przyglądała się im, aż wreszcie nachyliła się i zaczęła je zakładać. Przełożyła jedną stopę, wypięła w tym czasie w nasza stronę swoją śliczną pupę. Miała na niej w dalszym ciągu podarte rajtuzy. Przypomniała sobie o tym. Podniosła się, majtki miała przełożone przez jedna stopę, na kostce. Złapała w obie dłonie gumkę rajstop i mocno pociągnęła, aż cienki materiał rajstop rozerwał się całkiem, Zrywała z siebie resztki cielistych, takich ślicznych jeszcze niedawno rajtuzy, odrzucała fragmenty na podłogę. Ola i Gosia patrzyły na nią bez słowa. Oczyściła nogi i znów zaczęła zakładać czarne majteczki. Wypinała w naszą stronę pupę, pośladeczki rozszerzyły się, widać było śliczny rowek między nimi i dziurkę, niżej zaś świeciła się od soczków idealnie wygolona myszka. Byłem ciekawy jak się będzie całowało teraz, bo słyszałem, że właśnie taka wygoloną cipuńkę całuje się i liże o wiele lepiej. A poza tym, mówił mi kiedyś ktoś, że jak włoski odrastają, to wtedy super kłuje mężczyznę. Jeszcze nigdy tego nie doświadczyłem.Iwona wkładała majtki, trzymała za gumkę i wsunęła przez kolanka, a gdy miała je na udach, odezwała się Ola:- Niepotrzebnie się ubierasz…- Potrzebnie, potrzebnie, ja już idę…- Chyba zwariowałaś – zdenerwowała się Ola.Moja żona nic się nie odezwała, włożyła majtki na biodra, poprawiła je. Koronka która była z przodu tak ściśle teraz przylegała do podbrzusza, kiedyś odstawała na sprężynujących kędziorkach. Wygrzebała w szufladzie biustonosz, czarny, z cienkiego, materiały, taki jedwabny czy tego typu. Zapinany był z przodu. Wtłoczyła w miseczki swoje duże, ciężkie, nabrzmiałe, stęsknione do moich dłoni piersi. Tak stęsknione do moich dłoni, bo potrafiłem je pieścić wspaniale i cudownie, bo przecież były moje. Naciągnęła stanik i zapięła, poprawiła jeszcze piersi w miseczkach, ale wtedy wszedł ten mężczyzna. Iwona wyjęła jeszcze z szuflady krótkie spodenki, takie z materiału, z szerokimi nogawkami. Chciała je założyć, ale facet podszedł do niej. Stanął za jej plecami i pocałował w kark. Coś jej szepnął do ucha.- Nie szantażuj mnie – krzyknęła.- Iwona, nie rób tragedii – powiedziała Ola – wiesz, że będziesz tatuowana, czy tego będziesz chciała, czy też nie. Zrób to dobrowolnie.- NIEEEEEEEEEEEEEEEEEE NIEEEEEEEEEEEEEEEEE NIEEEEEEEEEEEEE zostawcie mnie w spokoju – krzyczała i zaczęła zakładać na nogi krótkie spodenki. Poplątała się jednak, nie zdążyła złapać komody i przewróciła się na dywan. Wtedy obie kobiety i ten mężczyzna rzucili się na nią. Mimo że mężczyzna nie wyglądał na siłacza, zaprezentował dość dużą siłę,  bo złapał moją żonę i w jednym skoku przeniósł ją do kanapy. Teraz dopiero zauważyłem, że ta kanapa była przygotowana do tego typu historii. Była wygodna, wyprofilowana i miała nogi, do których można było wiązać ofiarę. Nawet nie zdążyła się wyrywać. Jej nogi leciały rozłożone w powietrzu, piersi drgały w biustonoszu, opięte. Postawił ją na podłodze i zanim się zorientowała zerwał z jej pupy majtki, przeciągnął przez uda, przez kolana i spuścił do kostek. - NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE puść mnie puść mnie – krzyczała, gdy mężczyzna po tych manewrach ze zdejmowaniem majtek, pchnął ją na kanapę. Chyba jednak przeraził się jej krzyku, bo na moment ją puścił, wtedy zerwała się i ruszyła w stronę drzwi. Jednak po dwóch krokach zaplątała się w majtki, które miała opuszczone do kostek i przewróciła się na dywan. Chciała się zerwać, lecz Ola i Gosia były szybsze. Rzuciły się na nią, przydusiły do ziemi. Moja żona leżała na brzuchu.  Mężczyzna podszedł do nie, chwycił jej ręce, wyciągnął do przodu i skuł w kajdanki. Rozległ się trzask zamykanego metalu i ryk Iwony:- NIEEEEEEEEEEE NIE ZGADZAM SIĘ.- Bądź cicho, bo zakneblujemy ci usta – ostrzegła Ola.Iwona krzyczała, więc Ola wzięła leżące przy rozłożonych nogach mojej zony majtki i przyłożyła je do jej ust. Zaczęła wpychać do środka, ale wtedy podszedł facet z takim dziwnym paskiem, który włożył w rozłożone usta mojej żony. Ten pasek miał w sobie coś jakby piłeczkę. Zawiązał go z tyłu, na szyi Iwony a piłeczkę włożył w jej usta. Miała więc buzie otwartą, ale nie mogła wydusić z siebie ani odrobiny głosu. Cos takiego widziałem na zdjęciach w Internecie, szczególnie Azjatek. Iwona nie była w stanie się rzucać, ponieważ miała skrępowane ręce. Chwycili ją w trójkę i przenieśli na kanapę. Patrzyła przerażonymi oczami, ale wiedziała, że już się stało, że nikt teraz nie żartuje. Zdenerwowania i wściekłość zamieniły się w rozpacz. Nawet nie kopała nogami, gdy przywiązywali je do mebla. Ola z Gosią przy pomocy faceta wytatuowały jej małą czerwoną różyczkę, widziałem twarz mojej żony. Nie, nawet wolę tego nie wspominać… nawet jak przypominam sobie widok tej twarzy, drżę cały i czuje dreszcze. Gdy skończyli, wypiła dwa kieliszki wódki, żeby sobie poprawić humor, ale nagle ogarnęło ją jakieś szaleństwo. Była gotowa na wszystko, a już na pewno na ostatnia karę, która okazała się bardzo interesująca.Miss mokrego podkoszulkaSzósta karą dla mojej żony były wybory miss mokrego podkoszulka, w których wystartować miała tylko ona. Poproszono, aby założyła na nagie ciało tylko cienka białą koszulkę, do połowy z przodu rozciętą, ale zawiązywaną w trzech miejscach na tasiemki. Koszulka sięgała do połowy uda, zasłaniając pośladki. Tatuaż był na prawym, troszkę wyżej, od środka, a po niżej biodra. Iwona beznamiętnie założyła koszulkę, w której wyglądała ślicznie. Chyba to, że była tak spłakana, taka jakaś skromna, czyniło z niej kobietę tak  &lt;a href="http://pornobaza.pl" target="_blank"&gt;&lt;b&gt;sex&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;owną i wyzywającą, że aż nie uwierzycie. Myślę, że o wiele bardziej taka skromność, delikatność, naturalność działa na zmysły męskie niż wszelkie depilacje, sauny, makijaże, bielizny itp. To wszystko jest potrzebne, ale taka amatorskość i naturalność w tej chwili były zabójcze. Moja żona weszła boso do okrągłego baseniku, który przyciągnął mężczyzna, nic się nie odzywając do dziewczyn, nawet się nie uśmiechając. Widziałem, że jest jej już wszystko jedno, pewnie czekała tylko, aby dobrnąć do końca, a nie wiedziała, że czeka ją jeszcze tyle przyjemności, że jeszcze dziś przeżyje kilka nieprawdopodobnych fal rozkoszy. Przyznaję szczerze, że i ja w tamtym momencie nie byłe w stanie nawet o czymś takim pomyśleć. Stała w baseniku, w tej białej koszulce, pod która widoczne były luźno puszczone piersi. Patrzyła przed siebie. Ola i Gosia wniosły nieduże wiaderka z wodą – jak powiedziała Olcia – ciepłą. Zaczęły polewać Iwonkę od góry, a wraz z każdą kropla koszulka przylepiała się do ciała mojej żony. Po chwili oblepiła całe piersi, które zostały tak cudownie wyeksponowane, razem z brązowymi brodawkami i sterczącymi dużymi sutkami. Jeszcze za chwilkę brzuch został oblepiony koszulką, później uda, krągłe pośladki. Iwona poruszyła się, widać było jak jej ciało drży. Zaczęła rozwiązywać tasiemki koszulki, pokazała piersi, brzuch… dziewczyny teraz na jej obnażone ciało lały wodę, spływała strumieniem, widok był fascynujący. Już dawno uwielbiałem oglądać piersi mojej żony, gdy brała prysznic. Nie tylko piersi, brzuch, pośladki i uda to niebiański widok, gdy pokryte są kroplami wody. Skórę miała napiętą, taką aksamitną, aż ogień rozpalał się we mnie. Dziewczyny też troszkę przy okazji się pomoczyły, koszulki przyklejały się do ich piersi w stanikach, do brzucha. Widok Cu-do-wny. W innych panach też rozniecił się ogień, bo w tym momencie zaczęli bić brawo. Oklaski były wielkie, ale jeszcze większa była orgietka, która po nich nastąpiła.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6659335699966341168-903322733530071874?l=seksipiersi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seksipiersi.blogspot.com/feeds/903322733530071874/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2010/02/zgwacili-moja-zone.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/903322733530071874'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/903322733530071874'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2010/02/zgwacili-moja-zone.html' title='Zgwałcili moją żonę'/><author><name>Gorąca Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02683475488685416474</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6659335699966341168.post-7195997318632583270</id><published>2010-02-01T08:12:00.005-08:00</published><updated>2010-02-01T08:12:46.563-08:00</updated><title type='text'>Szpikulec</title><content type='html'>Był sobotni wieczór, siedemnastoletni Kevin wracał do domu z jednego z barów w mieście. Powoli, nie śpiesząc się szedł ciemną ulicą prowadzącą do całkiem okazale się prezentującego parku. W jego głowie, kotłowały się różne po alkoholowe wizje i prawdę mówiąc chłopak był mało przytomny. Nie pił często, tego dnia wypił jednak kilka piw, które w znaczący sposób wpłynęły na jego percepcję. Nerwy połączone z alkoholem sprawiły, że Kevin poruszał się stosunkowo szybkim acz nie do końca pewnym krokiem. Tego wieczora wyjątkowo nie czuł lęku przechodząc koło otwartych do późnych godzin sklepów, przy których zawsze pełno było od agresywnych miłośników win za pięć złotych. W jego okrytej w miarę długimi blond ciemnymi włosami głowie ścierały się myśli i problemy o wiele większej wagi niż zagrożenie owymi menelami. Chłopak wyraźnie toczył wewnętrzną walkę, zadawał sobie coraz to trudniejsze pytania i szukał na nie własnych odpowiedzi, zgodnych z jego sumieniem, z tym, w co wierzył i co miało dla niego jakąś wartość. Do domu zostało mu kilka minut drogi, wchodząc do parku zdecydował, że nie może jeszcze wrócić, potrzebował czasu by spróbować zrozumieć. - Boli! O Boże, nie! Przestań, proszę! To boli, przestań! Proszę Cię, zostaw mnie! – Te słowa, tkwiły nieustannie w jego głowie, nie słyszał już nic innego, tylko kobiece krzyki, krzyki, których dźwięk był mu tak bardzo znajomy. Za wszelką cenę pragnął wyrzucić z pamięci obrazy, jakie zarejestrował jego mózg jeszcze parę godzin temu, gdy jego życie i świat wyglądały normalnie, gdy jeszcze nie miał świadomości własnego nieszczęścia. - Zamilcz suko! – Usłyszał w myśli. Trzeźwiał coraz szybciej, nerwy, adrenalina, świeże powietrze działały orzeźwiająco, ale te krzyki, jęki w nim ogłupiały go i doprowadzały do szaleństwa. Nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie, co przeżywał, co czuł wewnątrz i jak bardzo zmienił się w ciągu tych kilku godzin. Było dokładnie dwadzieścia minut po północy, gdy usiadł na niewielkiej brązowej ławce pośrodku niewielkiego ogrodu w parku. Światło księżyca i trzech smukłych latarni padało na jego bladoróżową twarz wpatrzoną w bezkres nieba nocą. Myśli jakby na moment ucichły, błogi stan trwał jednak tylko sekundy, bowiem przerażające wspomnienia wróciły zasłaniając wszystko inne niczym brunatno-fioletowe chmury przykrywające słońce podczas długich godzin deszczu. -Co ja mam zrobić, co ja mam teraz zrobić? Iść na policję? Nie! Więc co innego mogę zrobić? Zapomnieć? Udawać, że nic się nie stało? Żyć „normalnie”?! –  Bił się z myślami, ciągle trzymając głowę uniesioną do góry.- Musze to przemyśleć, musze pomyśleć, zastanowić… Ale przecież cały czas myślę tylko o tym i nic z tego nie wynika. Przecież ona…Co się ze mną dzieje?! Wariuję! – Łzy poleciały mu po zmarzniętych policzkach, ręce drżały nieustannie a w głowie szalała prawdziwa burza. Wstał nagle z ławki i rzucił się pędem przed siebie, biegł najszybciej jak potrafił mijając kolejne ławki, drzewa, latarnie, uciekał przed samym sobą, przed światem. Minęło jedynie kilka krótkich minut, gdy wyczerpany upadł na trawę chowając mokrą od łez twarz między dłońmi. Powoli, opanowywało zmęczenie doprowadzając go do stanu, w którym utracił świadomość miejsca i czasu. Przed zamkniętymi oczami zaczęły pojawiać się te same przerażające obrazy, lecz tym razem niezwykle wyraźne i trwałe. Widział drogę, którą szedł jeszcze parę godzin temu, ten sam park, następnie kilka przecznic między blokami i to miejsce. Było tam ciemno, świeciła się tylko jedna latarnia, niewielka przestrzeń między blokami wyróżniała się właśnie owym mrokiem, jaki w niej panował, powodującym, że niemal niewidoczna była ostatnia klatka stosunkowo niewielkiego bloku, jaki się tam znajdował. Kevin, półprzytomny i wycieńczony biegiem, przypomniał sobie jak dwa dni wcześniej dokładnie o 20:00 wszedł do tej klatki i zapukał do drzwi z numerem 23 mieszczących się gdzieś na drugim piętrze. Otworzyła mu wysoka, zgrabna, szesnastoletnia dziewczyna ze śliczną, uśmiechniętą buzią. Miała ciemne włosy z delikatnymi jaśniejszymi pasemkami, które dodawały jej niewysłowionego uroku. Była lekko zdenerwowana, bowiem nie zdążyła się uczesać i na jej głowie panował „artystyczny nieład” jak zwykła mawiać. Kevin wszedł do środka i już w progu poczuł przemiłą i kuszącą woń perfum Natalie. Przywitał się, krótkim „Cześć piękna” i pocałował ją delikatnie w usta. Dziewczyna, ubrana w czarne, obcisłe i podkreślające jej krągłe pośladki jeansy oraz białą bluzeczkę wzięła go za rękę i zaprowadziła do pokoju gościnnego. -Daj mi minutkę, muszę poprawić fryzurę, której przez twoją punktualność nie miałam czasu uczesać. -Działaj – odpowiedział jej śmiejąc się. Po chwili, wróciła, pachnąca, delikatna, zmysłowa. Usiadła koło niego na kanapie, przytuliła się lekko musnęła ustami jego szyję. W telewizorze leciał dobry film i lekki półmrok panujący w pokoju osnuwał ich postaci niczym ciepły kocyk. Mieli cały dom dla siebie, nie obawiali się, powrotu jej rodziców, bowiem wyjechali oni na parę dni w bliżej nieokreślone miejsce, o którym żadne z nich nie chciało tak naprawdę nic wiedzieć. Rozkoszowali się tą bliskością, ciepłem własnych ciał i czasem, który płyną jakby w zwolnionym tempie. Dokładnie o 22:14 film się skończył, Kevin wyłączył odbiornik i zapalił niewielką nocą lampkę, która świeciła soczystym żółtym kolorem. Podszedł do Natalie i patrząc jej w brązowe i pełne ognia oczy zbliżył swoje usta do jej szyi. Całował, jej skórę kierując się coraz wyżej, dłonią delikatnie gładził jej lewy policzek a ustami ciągle błądził po jej skórze w poszukiwaniu nieznacznie rozchylonych warg partnerki. Gdy do nich dotarł dłońmi zaczął masować jej ramiona. Całował ją, bardzo namiętnie, z miłością i pasją zatapiając się w jej wilgotnych ustach. W między czasie cały czas, osuwali się powoli na łóżko i będąc już w pozycji leżącej, przywarł do niej mocniej coraz bardziej czując jej piersi na swoim torsie. Powoli zaczęli miąć swoje ubrania, nieznacznie zsuwając je z siebie, ręce zdecydowanie śmielej błądziły i teraz wsuwały się pod materiały okrywające ich ciała. Kevin, ocierał się o swoją kochankę cały czas unosząc jej bluzeczkę, a gdy ów część garderoby spadła na podłogę, zintensyfikował pieszczoty piersi okrytych jedynie ciemnobrązowym stanikiem. Dłońmi ugniatał cudowne półkule, natomiast usta przesuwały się między nie, nieustannie całując i liżąc nagą skórę Natalie.W końcu poczuł, że przestaje już nad sobą panować, podniecenie i ciągle uwięziony w spodniach penis stawały się nie do wytrzymania, lewą ręką chwycił zapięcie stanika i po chwili rozpiął go, zaraz po tym zębami uchwycił część okrywającą piersi jego kochanki i zrzucił je na podłogę. Dziewczyna jęknęła, czuła jak Kevin ociera się o jej mokrą już, ale ciągle ukrytą pod jeansami i stringami cipkę. On tymczasem, niezwykle intensywnie ugniatał i całował jej piersi, co jakiś czas przygryzając delikatnie i liżąc sutki. W pewnym momencie uniósł się nieznacznie i szybkim ruchem ściągnął z siebie koszulkę, chwilę po tym chwycił zapięcie spodni Natalie i rozpiął je schylając się jednocześnie i mocno całując dziewczynę w usta. Odwzajemniała pocałunek najlepiej jak umiała i również poczęła rozpinać spodnie swojego kochanka. Lewa dłoń Kevina zeszła niżej, dostała się pod materiał jeansów i wylądowała na delikatnych majtkach Natalie. Subtelnie gładził to miejsce, przesiąknięte sokami, prawą ręką natomiast zdejmował spodnie podnieconej dziewczyny, której piersi znalazły się znowu w zasięgu jego ust. Natalie cichutko jęczała, całowała włosy swojego kochanka, a rękoma drapała go po plecach, w momencie, gdy chłopak dotarł do jej majtek dłonią, przylgnęła do niego mocniej, obejmując go nogami i rękami. Oboje nie mogli już wytrzymać, Natalie szybkimi ruchami nóg zaczęła zdejmować a raczej zsuwać spodnie z chłopaka nie wypuszczając jego głowy spomiędzy piersi. Kevin natomiast przeniósł prawą rękę, pieszczącą jej pierś i wsunął ją pod jeansy w ten sposób, że dotykał jej nagiego pośladka. Dzięki temu zabiegowi zsunął się niżej i po chwili zdjął spodnie ze swojej kochanki. Teraz widział ją ubraną jedynie w przesiąknięte stringi dobrane pod kolor stanika. Uniósł się lekko opierając ręką o oparcie kanapy szybko zrzucił na ziemię spodnie i tak już zsunięte na kostki. W tym samym czasie dziewczyna chwyciła jego bokserki, za którymi ukrywał się napęczniały członek i pociągnęła w dół. Penis niemalże wystrzelił i jeszcze się powiększył, wolny od ucisku zbędnego materiału. Natalie chwyciła go i delikatnie odsunęła skórkę, teraz już prężył się przed nią w całej okazałości, był cały mokry od wypływających z niego soków podniecenia. Kevin, ciągle patrzył rozognionym wzrokiem w oblicze swojej partnerki, której zamglone oczy wyrażały niewysłowione podniecenie. Chłopak pochylił się, sprawnie zahaczył palcami obu rąk o gumkę stringów i spokojnie ściągał je w dół aż do kostek by ostatecznie rzucić je na podłogę gdzie znajdowała się reszta ich garderoby. Natalie seksownie uniosła biodra, aby ułatwić mu tą czynność i szerzej rozchyliła spragnione usta. Wreszcie byli nadzy, wpatrzeni w siebie, podnieceni do tego stopnia, że nawet trzęsienie ziemi nie powstrzymałoby ich przed dokończeniem tego, co zaczęli. Kevin przywarł penisem do gorącej i wilgotnej cipki Natalie. - Poczekaj… Nie tak, chcę żebyś najpierw mnie tam….Chce poczuć na niej twoje usta i język, chcę to poczuć, zrób to proszę. Kevin, bez słowa pochylił się nad jej rozpaloną muszelką i delikatnie pocałował. Wysunął język i zatopił się między fałdkami jej skóry zagłębiając się w jej wnętrzu. Dłońmi masował jej brzuch i okolice tyłeczka potęgując tylko jej rozkosz i przyprawiając o kolejne spazmatyczne podrygi ciała. Natalie z trudem łapała powietrze, wywracając zamglone oczy przy każdym poruszeniu języka Kevina w jej cipce. -Wejdź we mnie. Teraz!Kevin, błyskawicznie przesunął się do góry i zatopił się w jej ustach, sprawiając, że dziewczyna poczuła własny śluz, jednocześnie naparł członkiem na wejście do jej groty i spokojnym, miarowym ruchem wszedł w nią przysparzając obojgu niepojętej rozkoszy. Rękoma błądził po całym jej ciele, szczególną uwagą obdarzając jej nagie pośladki i nabrzmiałe piersi. Poruszał się w niej jednostajnie, stopniowo przyspieszając pod wpływem jej coraz głośniejszych jęków. Ich spocone, rozpalone ciała ocierały się o siebie a języki toczyły nieustanną walkę.Łóżko wydawało ciche skrzypnięcia zagłuszane przez sapania i pojękiwania kochanków. Kevin wchodził w nią coraz szybciej, samemu będąc oszalałym z podniecenia. Dłońmi, które wsunął pod nią ściskał jej dupcię, lekko unosząc ją, co powodowało, że penetracją była jeszcze bardziej przyjemna. Trwało to kilka minut, podczas których osiągnęli graniczny stan podniecenia, pod sam koniec Kevin przyspieszył ale Natalie objęła go nogami, rękami i przechyliła ich ciała. Pod wpływem niezwykle agresywnej penetracji i tego nagłego ruchu, który wykonała Natalie spadli z łóżka wyswobadzając się na chwilę. Jednak to była część jej planu, pragnęła go i nie chciała przestawać. W momencie, gdy znaleźli się na podłodze dziewczyna obróciła się i przylgnęła cipką i piersiami do podłogi, wystawiając zarazem swój tyłeczek. Kevin natychmiast dopadł do niej przylgnął wyprężonym i ociekającym śluzem członkiem do jej dupci. Droczył się z nią tylko przez sekundy, bowiem sam nie był już w stanie wytrzymać. Szybkim ruchem wszedł w nią od tyłu i mimo utrudnienia, jakim była jej specyficzna pozycja zaczął poruszać się w niej z coraz większą siłą i prędkością. Oboje jęczeli i sapali, pot spływał po ich ciałach powodując, że niemalże ślizgali się po sobie. Kevin wsunął ręce pod dziewczynę i chwycił jej piersi, ból kostek u rąk, które pod ciężarem jej ciała wbite były w podłogę tylko zwiększył jego podniecenie. Jęki Natalie były już ciągle, nie przerywała nawet na chwilę, jej dupcia drżała pod wpływem pchnięć Kevina a ręce ściskały pomiętą bluzkę leżącą koło kanapy. W pewnym momencie poczuła, że dochodzi, krzyknęła przeciągle, a ręce skierowała na plecy swojego kochanka raniąc je poprzez wbicie paznokci, w tym samym czasie wystrzelił też Kevin. Wtłoczył w nią potężną dawkę nasienia, jęcząc przy tym przeciągle. Natalie cały czas poruszała tyłeczkiem, wzmacniając i przedłużając rozkosz, jaką osiągnęli. Drżeli oboje, wytracając powoli energię i pieszcząc się ostatkiem sił. Natalie obróciła głowę i zachłannie całował się z Kelvinem, którego dłonie ściskały ciągle jej piersi. Kevin nieustannie poruszał się w jej wnętrzu, mimo iż jego członek wracał do normalnych rozmiarów, natomiast Natalie opadła bezwładnie dysząc ciężko. Po chwili zmęczeni zatrzymali się całkowicie i Kevin wysunął mokrego członka z jej cudownej cipki. Zapach ich ciał unosił się w całym domu a zabrudzone ubrania poniewierały się wokół kanapy. Odpoczywali przez kilka chwil, po czym zaspokojeni zasnęli, przytuleni do siebie. Nic więcej chłopak nie był w stanie sobie przypomnieć, przejmujące zimno, które wprawiało go w dygotanie ciała nie pozwalało na dalsze wizje. - To była noc… - westchnął w duchu i podniósł się z ziemi. Był przemarznięty i coraz słabszy jednak pod żadnym pozorem nie mógł wrócić do domu. Z kieszeni spodni wyjął portfel, przeliczył pieniądze i ruszył przed siebie, nie wiedział, która jest godzina, stracił całkowicie poczucie czasu, a jedyne o czym myślał to odpocząć i ogrzać się. Po kilku minutach spaceru, doszedł wreszcie do niewielkiego, starego hotelu, w którym wykupił pokój tylko na jedną noc.- Proszę, aby mi nie przeszkadzano. – Rzucił krótko do portiera i skierował się do pokoju. Zaraz po wejściu, wbiegł do łazienki i wziął gorący prysznic, następnie wszedł pod ciepłą kołdrę i wpatrzony w śnieżnobiały sufit zanurzył się w wspomnieniach. Przypomniał sobie jak chwalił się swojemu trzydziestoośmioletniemu tacie, że ma wreszcie wymarzoną dziewczynę, która go rozumie i kocha i z którą jest mu naprawdę wspaniale. Po chwili znów zobaczył to samo osiedle, tą samą klatkę i te same drzwi z numerem 23. Wchodził po schodach, w dłoni trzymając niewielki pakunek owinięty złotą wstążką. Dokładnie jeden dzień po owej upojnej nocy, wczoraj, szedł do mieszkania Natalie. Wiedział, że będzie znowu sama i chciał jej podziękować za cudowną noc, jaką spędzili ostatnio. Nic więcej. Czas płyną wtedy powoli, jakby nie śpieszył się z przesuwaniem kolejnych wskazówek na zegarach. Kevin stanął pod drzwiami i zapukał, nikt jednak nie otworzył. Kevin nacisnął na klamkę i drzwi otworzyły się nieznacznie, cichutko skrzypiąc. Przekroczył próg, przymknął wejście, zrobił krok do przodu i wtedy usłyszał krzyk Natalie.- Boli! O Boże, nie! Przestań, proszę! To boli, przestań! Proszę Cię, zostaw mnie!- Zamilcz suko! – Odpowiedział męski głos.Kevin nie wiedział, co zrobić, w jednej chwili poczuł przypływ adrenaliny i strachu. Rozglądał się za jakimś ciężkim przedmiotem, którym mógłby powalić napastnika, ale niczego takie nie znalazł. Na drżących nogach poruszał się w stronę niewielkiego pokoju, z którego dochodziły krzyki i jęki. - Aaa…! O Boże! – Cały czas Natalie krzyczała.Kevin podszedł do pomieszczenia i zdrętwiał. Było tam duszno, przy wejściu porozrzucane były ubrania: majtki Natalie, spódniczka, rozerwana bluzka, bokserki, ciemna koszula i jasne jeansy. Zaraz za stertą ciuchów, znajdowało się łóżko, na którym widniało pomięte prześcieradło, kołdra musiała leżeć na podłodze po drugiej stronie. Słychać było nierówne, przerywane jękami oddechy i dźwięk ocierających się nagich ciał. Kevin zrobił dwa kroki, tak aby zobaczyć co dzieje się za łóżkiem. Mężczyzna koło czterdziestki, nagi leżał na Natalie i wchodził w nią ostrymi, ale miarowymi ruchami. Dziewczyna leżała twarzą na podłodze, ręce miała wyciągnięte i przywiązane do nogi od wersalki. Jęczała za każdym pchnięciem mężczyzny, który wchodził w nią bardzo agresywnie. Miała uniesioną dupcię w jego stronę i rozstawione nogi. Jego duże ręce, ściskały i pieściły mokre od śliny i potu piersi dziewczyny, a usta całowały i przygryzały szyję Natalie. Nie mogła się uwolnić ani opaść, bowiem cały czas była podtrzymywana przez tego faceta. Kevin przerażony wycofał się i pobiegł do kuchni po nóż lub jakąś broń, którą mógłby zaatakować gwałciciela. Na miękkich z przerażenia nogach, najciszej jak potrafił pobiegł do kuchni i znalazł szpikulec do lodu. Powoli i ostrożnie wracał do pokoju, z którego dobiegał odgłos kopulującej pary. - O tak! Chce być twoja, tylko twoja! Pierdol mnie mocno! - Lubisz ostrą grę, tatko o tym wie, tak jak ty wiesz ze tatko lubi niewinne przestraszone uczennice! Krzycz głośniej, krzycz o pomoc!- O ratunku! Gwałci mnie! O kurwa! Panie Kramer, jest pan taki ostry!Kevin zatrzymał się tuż przy wejściu, to nazwisko, ten głos, ten mężczyzna…Kevin stał jak trafiony piorunem, tysiąc myśli przebiegało mu przez głowę, nie wiedział, co się dzieje ani gdzie jest, zaczął słaniać się na nogach i czuł, że za chwilę zemdleje. Nie zważając już na to, że może zdradzić swoją obecność rzucił się pędem do wyjścia upuszczając jednocześnie szpikulec do lodu na podłogę. Gdy znalazł się na klatce przystanął i nasłuchiwał czy nikt za nim nie biegnie, czy nie przestali. Dyszał ciężko i wyrywał sobie włosy z głowy, w padł w szał. Targała nim niewyobrażalna złość, odwrócił się i znowu wparował do mieszkania Natalie. Odgłosy z pokoiku były coraz słabsze lecz ciągle słychać było pojękiwania obojga. Kevin zamknął drzwi na zamek i spokojnym krokiem ruszył do niemalże zaparowanego pokoju. Po drodze podniósł ów szpikulec, kroki stawiał spokojnie, aby podłoga nie trzeszczała, wszedł do pomieszczenia i znowu zobaczył parę uprawiającą dziki seks. Natalie była już rozwiązana, leżała na łóżku, a między jej nogami poruszał się mężczyzna. Całowali się namiętnie, sprawiając sobie niewysłowioną rozkosz. Natalie, co chwila drżała, poruszała biodrami starając się spotęgować rozkosz, jakiej doznawała, paznokcie wbijała w plecy swojego kochanka, a nogami obejmowała z całej siły. Pan, Kramer natomiast, poruszał się w niej miarowo, powoli, cały czas ugniatając i unosząc nieznacznie jej jędrne pośladki. Musiał czuć jej nabrzmiałe piersi, ocierające się o jego tors, oraz skurcze pochwy na penisie. Natalie miała orgazm, uwolniła usta i krzyknęła przeciągle. Chwilę później, mężczyzna wysunął ręce spod jej tyłeczka i uniósł się nad nią przyspieszając tępo kopulacji. Natalie rozwarła nogi najszerzej jak mogła i eksponując swą cudowną cipkę masowała ją dłonią doprowadzając się do następnego już orgazmu. Kolejne skurcze jej pochwy i krzyk rozkoszy sprawiły, że Pan Kramer również doszedł, opadł na nią swym ciałem, zacisnął dłonie na pomiętym prześcieradle i wystrzelił do jej wnętrza potężną dawką spermy, która zaczęła wyciekać na uda Natalie. Zmęczeni dyszeli ciężko, Kevin korzystając z okazji ze łzami wściekłości w oczach rzucił się na wycieńczonych kochanków. Zadał trzy ciosy szpikulcem mężczyźnie w prawy bok i dwa ciosy Natalie nad lewą piersią. Oboje krzyknęli z bólu i spadli na podłogę tracąc powoli przytomność. Kevin nie dał im krzyczeć o pomoc, doskoczył do krwawiących, nagich kochanków i zadał im kolejne, śmiertelne ciosy. Był cały we krwi, w domu panowała przerażająca cisza, a dwa trupy zdawały się krzyczeć w zaświatach o zbrodni, jaka się dokonała. Kevin wszedł do łazienki i umył twarz, następnie zdjął ubrudzone krwią ubranie i w samej podkoszulce i spodniach wybiegł z mieszkania. Serce waliło mu jak młotem, nie wiedział która godzina, ale na dworze było coraz jaśniej, nastawał krwawy świt. Kevin wszedł do pierwszego napotkanego baru i zamówił kilka kieliszków wódki… - Która godzina? – Pytał sam siebie, budząc się z zamyślenia. Znów był w pokoju hotelowym, mroczne wizje zniknęły i miał chwilową świeżość umysłu. - Tak, więc wyglądała moja historia – pomyślał.- Byłem u…Natalie, potem, następnego dnia chciałem dać jej ten…podarunek i widziałem ją z… nim, następnie bar, wódka, bieg przez park i oto jestem tutaj w hotelu „Nowy Dzień”. Po tych wypowiedzianych do samego siebie słowach, Kevin wstał z łóżka i podszedł na środek pokoju, spojrzał w górę i zobaczył sporej wielkości wiatrak. Patrzył na niego przez chwilę, po czym drżącą ręką postawił koło siebie drewniane krzesło od niewielkiego stolika. Wszedł na nie i rozpiął pasek od spodni, założył pętle na szyję, a drugi koniec dokładnie przywiązał do wiatraka. Opuścił ręce i beznamiętnym wzrokiem patrzył w ścianę. Uniósł jedną nogę i z całej siły kopnął w oparcie drewnianego krzesła, odskoczyło, nogi zsunęły się po nim i zawisły kilka centymetrów nad ziemią.W porannej gazecie, na pierwszej stronie widniał mroczny tytuł, „ Siedemnastoletni syn, zamordował ojca i jego szesnastoletnią kochankę, po czym powiesił się w hotelu”.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6659335699966341168-7195997318632583270?l=seksipiersi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seksipiersi.blogspot.com/feeds/7195997318632583270/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2010/02/szpikulec.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/7195997318632583270'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/7195997318632583270'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2010/02/szpikulec.html' title='Szpikulec'/><author><name>Gorąca Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02683475488685416474</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6659335699966341168.post-529728647429937272</id><published>2010-02-01T08:12:00.003-08:00</published><updated>2010-02-01T08:12:33.412-08:00</updated><title type='text'>Oficer cz 1</title><content type='html'>Dla Olka rok 1946, pomimo niedawno skończonej wojny i wszechobecnych zniszczeń, zapowiadał się znakomicie. W styczniu skończył 25 lat, co zbiegło się z awansem na porucznika i rozkazem wyjazdu do Berlina, gdzie miał pełnić obowiązki oficera operacyjnego wywiadu wojskowego GRU. Można by się dziwić, czemu ten niezbyt zdolny chłopak tak szybko awansuje, ale przestawało to być tajemnicą, gdy poznało się jego wuja. Fiodor Fiedorowicz Kuzniecow był obecnie szefem GRU, a od wielu lat bliskim współpracownikiem i zaufanym samego Józefa Stalina. Właśnie dzięki wujowi przez niemal całą wojnę cieszył się bezpieczeństwem, ciepłem, zdrowiem i nigdy nie zaznał uczucia głodu. Pięć lat wcześniej rodzice Olka zmarli, co stało się bezpośrednią przyczyną przeprowadzki do Fiodora Kuzniecowa. Olek dokładnie pamiętał pierwszy dzień, w którym zjawił się w domu wuja z niewielkim tobołkiem i z łzami w oczach. Pochował rodziców raptem dwa dni temu, i nadal odczuwał ich obecność tak, jakby wyszli gdzieś z domu i zapomnieli mu powiedzieć, że niebawem wrócą. Wuj przywitał go bardzo chłodno i pozostawił samego w mieszkaniu na następne kilka godzin. Olek miał zakazane wystawiać z mieszkania nawet nosa, co zresztą i tak było niemożliwe, ze względu na ciągłą obstawę, jaka patrolowała bramę i wejście do kamienicy. Wieczorem wuj wrócił i zastał chłopaka dokładnie na tym samym miejscu, w którym go pozostawił. - Musisz się wziąć w garść. – zawyrokował i wyciągnął sporą butelkę wódki. – Pij! – nakazał i nalał chłopakowi prawie pełną szklankę. Już na początku zaczął się krztusić, ale widząc niezbyt zadowoloną minę Fiodora, skupił całą siłą woli, by opróżnić naczynie. Jego wnętrzności zaczęły się gotować i parzyć. Nigdy wcześniej nie wypił na raz tak wielkiej dawki alkoholu. W jego domu pijano mało, lub wręcz bardzo mało, a stało się jasne, że w domu wuja jest zupełnie odwrotnie. Już prawie przyzwyczaił się do uczucia ognia w jego trzewiach, gdy zobaczył jak jego krewniak opróżnia szklankę, jakby była to zwykła woda i ponownie nalewa Olkowi. Szybki gest głową nie pozwalał się ociągać. Olek nabrał w płuca powietrza i zaczął przełykać kolejną szklankę. Co dziwne, ta nie paliła go już tak, jak pierwsza. Wuj Fiodor zaakceptował poczynania chłopca i podał mu obsuszoną kiełbasę i razowy chleb. - Jedz. W czasie, gdy przełykał kolejne kęsy, w jego głowie zaczęły gościć uczucia zapomnienia i spokoju. Smutek powodowany stratą rodziców stał się nieco mniej wyraźny i zaczął ustępować miejsca zrozumieniu i akceptacji. - Pójdziesz do szkoły oficerskiej. – głos i ton wuja wykluczał możliwość jakiegokolwiek pytania czy sprzeciwu. Jak się później okazało Fiodor Fiedorowicz Kuzniecow nigdy nikogo o nic nie prosił, on wydawał rozkazy i polecenia. Olek kiwając głową zaakceptował decyzję wuja i dochodził do stanu, w którym byłby gotowy podpisać swój własny wyrok śmierci. Z późniejszej rozmowy zapamiętał tylko jedno. Musi za wszelką cenę i najszybciej jak to tylko możliwe nauczyć się języka niemieckiego. Wszystko inne miało znacznie mniejszą wagę. Następnego dnia Olek udał się wraz ze swym nowym opiekunem do szkoły oficerskiej. Dzięki niezwykłym koneksjom i nazwisku szerzącym ogólny strach, chłopak miał odpowiedni mundur i siedział w sali wykładowej, zanim sekretarka dyrektora zdążyła wypełnić wszystkie niezbędne kwitki. Tak rozpoczęła się nauka w szkole oficerów, która miała w niedalekiej przyszłości wysłać go do Berlina, gdzie miał służyć umacnianiu władzy komunistycznej na podbitych terenach. Zanim jednak to nastąpiło Olek miał już w Moskwie dowiedzieć się, jak smakuje niczym nieograniczona władza. Początkowo chłopak nie przykładał się zbytnio do pracy. Było tak niemal w każdej dziedzinie prócz języka niemieckiego. Groźna twarz podpitego wuja stawała mu przed oczami za każdym razem, gdy niezbyt starannie przykładał się do nauki języka. Efekt tego był akie, iż z niemieckiego był najlepszy. Działo się to kosztem innych przedmiotów i zajęć, ale Olek sprytnie wyczuł, że dla wuja niemiecki jest najważniejszy, natomiast resztę mógł traktować nieco po macoszemu. Po kilku miesiącach Olek przestał już wspominać zmarłych rodziców i rozpoczął całkiem normalne życie. Obok zajęć w szkole jego zainteresowanie zaczęły wzbudzać kobiety. Interesowały go wszystkie, starsze, młodsze, zgrabne i te trochę bardziej puszyste. Miał 20 lat i wciąż nie był jeszcze prawdziwym mężczyzną, dlatego jego zainteresowanie było skierowane na tak szeroki wachlarz damskiej populacji. Chciał w końcu dowiedzieć się jak to jest być z kobietą i zobaczyć piękno nagiego ciała. Napięcie w młodym organizmie rosło każdego dnia, niemal z godziny na godzinę. Często zaraz po powrocie do domu ukrywał się w małej łazience, by własną dłonią doprowadzić się do chwilowej ekstazy. Pewnego deszczowego popołudnia Olka poniosła nieco fantazja. Postanowił, iż zrobi sobie dobrze w największym pokoju, wyobrażając sobie jednocześnie tańczącą nagą kobietę. Wszystkie marzenia i wizje Olka rozpłynęły się niczym dym, gdy w drzwiach stanął wuj Fiodor. Zmierzył go zimnym wzrokiem, a na ustach pojawił się lekki uśmiech zwiastujący coś bardzo niedobrego i upokarzającego. Nie rozmawiali przez resztę dnia, aż do wieczora, kiedy to wuj zapytał się jak idzie mu w akademii?Olek wolałby dostać ze sto batów niż znosić ten wstyd i upokorzenie, jakie miało miejsce przed kilkoma godzinami. Najgorszy był brak kary. Wuj, co go bardzo zdziwiło, nie zrobił niczego, co chłopak mógłby uznać za naganę lub przynajmniej upomnienie. Dzień skończył się jak każdy inny, z wyjątkiem wstydu, jaki wciąż dusił gardło Olka. - Dziś wieczorem przyjdzie do mnie pewna kobieta. Dotrzymaj jej towarzystwa… ja wrócę późno w nocy. – powiedział wuj następnego dnia w czasie śniadania. Olek zdziwił się, bo głos wuja był nieco łagodniejszy. Nie był to zwyczajowy rozkaz, ale coś, co w ustach innego człowieka byłoby zwykłą prośbą. Potaknął głową zgadzając się na wszystko, co miało go czekać. Późnym popołudniem, gdy Olek powtarzał kolejną porcję niemieckich słówek, rozległo się pukanie do drzwi. Od razu domyślił się, kto stoi za drzwiami. Pobiegł pospiesznie do drzwi i otworzył. - Witaj. Ty musisz być Olek? – zapytała go kobieta w drzwiach. – Ja mam na imię Natasza. Nic nie odpowiedział, tylko potaknął głową, mruknął swe imię i ręką zaprosił kobietę by weszła. - Nie jesteś zbyt rozmowny. – stwierdziła i rozsiadła się w jednym z foteli wuja, tak jakby bywała tu bardzo często. Olek dyskretnie zmierzył znajomą wuja. Na pierwszy rzut oka widać był, że nie jest to zwykła żona urzędnika ani jakakolwiek księgowa, czy nauczycielka. Ubranie, jakie nosiła przywodziło mu na myśl tylko jedno słowo – burżujka. Takie kobiety nie chodziły po ulicach Moskwy. One były wożone dobrymi samochodami i najczęściej miały ochronę złożoną z oficerów GRU lub wojska. Miała jakieś trzydzieści, a najwyżej trzydzieści trzy lata. Długie, bardzo jasne włosy opadały na jej ramiona. Bardzo duże niebieskie oczy zdradzały siłę i pewność siebie. Nie była to kobieta, obok której można było przejść obojętnie. Pełne usta wzbogacone czerwona szminką i lekko zarumienione policzki dawały świadectwo umiejętnego nakładania makijażu i pewności swojej własnej urody. Ubrana w ubrania, jakich Olek nigdy nie widział w szafie swej zmarłej matki, ani żadnej jej znajomej, by coś podobnego miała na sobie. Nie potrafił nazwać ani koloru, ni materiału, z jakiego były uszyte. Ale żadna z tych rzeczy nie byłaby tak piękna gdyby nie sama Natasza. Proste rysy twarzy układały się w przepiękne dzieło, w którym nie było niczego do poprawienia. Reszta ciała była równie doskonała. Ramiona i piersi falowały delikatne przy każdym oddechu, a smukłe, gładkie nogi zakończone były najzgrabniejszym tyłkiem, jaki Olek widział w swoim życiu. Buty na obcasach sprawiały, iż nogi kobiety wydawały się jeszcze dłuższe i jeszcze bardziej ponętne. - Napije się pani herbaty? – zapytał, gdy podziwianie jej ciała trwało trochę za długo i zaczynało być krępujące. - Chętnie. – odparła Natasza, jednocześnie ułożyła się jeszcze wygodniej w swoim fotelu. Chłopak wyszedł do kuchni, by przygotować imbryk, jednak nie mógł oderwać wzroku od tej niezwykłej kobiety. Z każda chwilą odkrywał w sobie jakąś nieznana mu siłę, która kazała mu podziwiać tą przepiękna boginię. Czekając na wodę, przez szparę w drzwiach spoglądał na siedząca w fotelu Nataszę. Nie zdawał sobie z tego sprawy, ale kobieta doskonale wiedziała, iż jest obserwowana. Postanowiła dać chłopakowi małą próbkę, tego, co i tak niebawem miało się stać. Siedząc na fotelu podniosła do góry jedną nogę i pozwoliła, aby jej spódnica zadarła się nieco powyżej kolan. Zaczęła przebierać palcami po gładkich pończochach, jakby starała się znaleźć jakąś skazę lub małą dziurkę. Olek powoli zaczynał robić się czerwony. Jego krew krążyła coraz szybciej, a żyły wydawały mu się rozszerzać za każdym uderzeniem jego młodego serca. Tymczasem Natasza jakby była w domu zupełnie sama zaczynała poczynać sobie coraz śmielej. Wstała i powoli podciągnęła spódnicę by ukazać krawędź pończoch i tasiemki prowadzącej do pasa. Podobnie jak wcześniej pogładziła to miejsce zarówno na jednej jak i na drugiej nodze. Olek przez chwilę był bliski zobaczenia bielizny kobiety, ale ciemna spódnica skutecznie zasłaniała ten najskrytszy sekret. Wyobraźnia chłopaka zaczęła pracować ze zdwojona siłą. Już niemal widział ją nagą, wyciągającą do niego ręce i prosząca by zbliżył się do niej. Na domiar wszystkiego rozpięła swoja marynarkę i pokazała nieskazitelnie białą koszulę, pod która ukrywały się dorodne piersi. Olek odwrócił się i podszedł do podskakującego czajnika. Woda już się gotowała, podobnie jak i jego całe ciało. Drżącymi rękoma przygotował imbryk i filiżanki. Maksymalnie skupiony na wibrującej tacy przeniósł wszystko do pokoju, gdzie zobaczył, że Natasza siedzi w swym fotelu i figlarnie bawi się kosmykiem swoich włosów. Rozstawił filiżanki i nie bardzo wiedząc, co począć dalej, siadł w fotelu naprzeciw. - Słyszałam, że uczysz się w akademii? – zapytała. Olek po raz kolejny kiwnął głową. Nie potrafił rozmawiać z ta kobietą. Coś w nim blokowało go i nie pozwalało wypowiadać prostych zdań. Każda kolejna chwila przynosiła nową i coraz mocniejszą falę pożądania. Już nie próbował maskować swego podniecenia i najzwyczajniej w świecie wpatrywał się w ciało kobiety. Natasza natomiast wydawała się bardzo rozbawiona. Z tym samym uśmiechem popijała swa herbatę i rozglądała się po pokoju, tak by nie skrępować wzroku i zachowania chłopca. Lekko zadarta spódnica ukazywała założone na siebie kolana. Olek lekko pochylił głowę. Zobaczył ściśnięte uda, które tworzyły dróżkę do zaciemnionego miejsca, między nogami kobiety, a materiałem fotela. Jakby tego było mało Natasza zaczęła się wiercić i zbliżać swój tyłek do krawędzi fotela. Chłopak już nie wiedział, czy to wyobraźnia, czy tez przez chwilę zobaczył coś ciemnego pomiędzy nogami swego gościa. Upił łyk herbaty i nie wiedział, co było bardziej gorące płyn w ustach czy on sam. - Mogę cię na chwilę przeprosić? – zapytała nagle. – Tylko na chwilkę. Olek podniósł się z fotela i wyszedł do kuchni. Nie wiedział, o co jej chodzi, ale był pewien, że za chwilę się dowie. Momentalnie stanął przy uchylonych drzwiach by obserwować pokój. Natasza wstała, zdjęła swą marynarkę i delikatnie położyła na łóżku, by nie stworzyć żadnego, nawet najmniejszego pomięcia. Przeszła pod okno i związała swe włosy w zgrabny, niezbyt długi kucyk. Teraz było widać, iż ma niezwykle długą szyję. Obraz doskonałości dopełnił się kolejnym szczegółem. Odwróciła się, jakby chciała sprawdzić, czy nadal jest sama i zaczęła robić coś, co sprawiło, iż Olek przestał oddychać. Pogładziła dłońmi swój tyłek i powoli zaczęła podciągać spódnicę. Końcami palców chwytała materiał i powoli, centymetr po centymetrze, unosiła go do góry. Gdy Olek zobaczył kolana poczuł mrowienie w całym swym ciele, a członek zaczął przybierać kształty widoczne przez materiał spodni. Kolejnych kilak ruchów sprawiło, iż połowa ud została odsłonięta wraz z koronką pończoch i tasiemkami podwiązek. Chłopak nie wytrzymał i uwolnił swego przyjaciela. Stali teraz obaj naprzeciw uchylonych drzwi i wpatrywali się dokładnie w to samo. Proste, zgrabne i z pewnością gładkie nogi ukazały się niemal w całej okazałości. Unosząc materiał kobieta przenosiła ciężar swego ciała z jednej na druga nogę, co tworzyło bardzo skromny, ale niezwykle erotyczny taniec. Jej tyłek kręcił malutkie ósemki i uwydatniał swe okrągłe kształty. Olek zaczął robić sobie dobrze. Chciał zrobić to jak najszybciej, ale bał się stracić choćby chwile z tego przedstawienia. Tymczasem Natasza nie zamierzała przestawać. Krawędź spódnicy sięgnęła pośladków. Białe ciało kontrastowało z ciemnymi pończochami i wydawało się świecić własnym, lekkim światłem. Wypięty tyłek ukazał się mu w całej okazałości. Czarne majtki były z jakiegoś lekko prześwitującego materiału. Gdy cała spódnica była już na wysokości pasa. Olek mógł bez przeszkód podziwiać całe nogi, wraz z pięknymi okrągłymi pośladkami. To one były teraz w centrum jego zainteresowania. Materiał majtek wydawał się jaśniejszy na wzgórkach, natomiast pomiędzy pośladkami, gdzie kobieta skrywa swój sekret, był ciemniejszy i mówił, że to miejsce jest bardzo szczególne. Nagle Natasza zrobiła kolejną niespodziewaną rzecz. Pochyliła się nieco jeszcze bardziej uwydatniając swoje kobiece krągłości. Tylko materiał majtek zasłaniał dokładnie to, co kobieta ma między nogami. Olek był pewien, że nigdy w życiu nie widział niczego bardziej podniecającego, ale się mylił. Kobieta sięgnęła do swych bioder i równie powoli jak to miało miejsce ze spódnicą, zaczęła ściągać majtki. Rowek pomiędzy pośladkami zaczął rosnąć, a białe półkule coraz jaśniej świecić. Minęła miejsce między swymi nogami, a majtki, jakby przyklejone do tego miejsca, jeszcze przez chwile skrywały kobiece łono. Bielizna opadła do kolan, by po chwili zatrzymać się na kostkach. Natasza po raz drugi nachyliła się by podjąć drobną część swojej garderoby. Olek pomiędzy pośladkami zobaczył włosy łonowe, a pomiędzy nimi różowe wargi sromowe. To był najbardziej podniecający widok, jaki można sobie wyobrazić. Piękna kobieta w odpowiedniej pozycji, gotowa do tego by być braną. Ostatkiem siły powstrzymał się by nie wyskoczyć z kuchni i nie rzucić się na nią. Tymczasem Natasza odwróciła się, ale nie opuściła spódnicy. Ciemne włosy łonowe przysłoniły wargi, jakie chłopak widział przed kilkoma sekundami. Trójkąt włosów był równiutki, i mógłby przysiąc, że muszą być regularnie strzyżone. Kobieta wzięła swoją torebkę i schowała w niej majtki, tak jakby była to chusteczka do nosa. Następnie znacznie szybciej opuściła spódnicę, wygładziła ją i zajęła swoje miejsce. - Możesz już wejść. – głos jej był spokojny i zupełnie nie zdradzał tego, co miało miejsce przed kilkoma sekundami. Olek zbliżył się do kobiety, usiadł w fotelu i czekał. Nie wiedział, co powiedzieć ani, co zrobić by znów zobaczyć to piękne ciało. Jednak jakaś mała cześć jego duszy podpowiadała mu, by nic nie robił, by pozostawić sprawy swemu własnemu biegowi, by czekać. Milczenie znów trwało trochę za długo. - Nie powiedziałeś mi, jak idzie ci nauka w akademii. – stwierdziła Natasza, próbując ponownie nawiązać rozmowę. - Dobrze. – odburknął, nie będąc do końca pewien swego tonu. – Całkiem dobrze. Natasza uśmiechnęła się, bo wiedziała, że ich rozmowa i tak nie będzie się kleić. Ani ona, ani on nie wiedzieli jak wybrnąć z tego niezręcznego milczenia. Jednak w chłopaku zaczęły kiełkować dziwne i nieznane mu wcześniej myśli. Nie mógł i nie chciał powstrzymywać tego, co w nim rosło. Uczucie, jakiego nie znał. Nie było związane z pożądaniem posiąścia kobiety. On chciał nad nią zapanować. Poczuć władzę nad nią i innymi takimi. Pragnął, by cierpiały i by wołały jego imię, jednocześnie jęcząc z rozkoszy. A pierwsza z tych kobiet siedzi teraz obok niego i z pewnością jest bez majtek. Świadomość ta była punktem zapalnym i beczką prochu. Wystarczyła jedynie jedna iskra, którą zobaczył zanim zdał sobie z tego sprawę. Natasza po raz kolejny przesunęła swój tyłek na skraj fotela i nieco za wolno przełożyła nogę na nogę. Fragmenty pończoch, podwiązek i ciemny wzgórek łonowy mignęły przed jego oczami. Nie był w stanie już dłużej się powstrzymywać. Wstał i zbliżył się do kobiety. Usiadł na podłokietniku fotela i bezceremonialnie zaczął wpatrywać się w piersi kobiety. Natasza jednak nie zareagowała tak, jakby można się tego spodziewać. Zamiast obrażonej miny chłopak zobaczył uśmiech przyzwolenia. Ręka chłopaka sama sięgnęła i od razu objęła całą pierś. Poczuł jej krągłość i niezwykłą miękkość. Zawsze myślał, iż pierś kobiety jest twarda niczym napięty muskuł, ale to, co teraz miał pod ręką w żadnym przypadku nie mogło być mięśniem. Było to niezwykle gładkie i miękki ciało, którego chyba jedynym przeznaczeniem było dostarczaniem rozkoszy męskiej połowie świata. - Wystarczy! – głos Nataszy był spokojny, ale stanowczy. Złapała rękę chłopaka i odsunęła ją od siebie. Olek być może zrezygnowałby i odszedł, gdyby nie cień uśmiechu i zadowolenie, jaki zobaczył w źrenicach kobiety. Teraz był pewien, że może sobie pozwolić na wszystko. Przestało mieć znaczeni to, że jest to jakaś bliska znajoma wuja i że może mieć przez to poważne kłopoty. Teraz istniał tylko on i kobieta obok niego, którą musi mieć i to już za chwilę. Nie zwracając uwagi na jej opór ponownie chwycił jej piersi. - Przestań! Nie możesz… – Natasza starała się brzmieć poważnie i stanowczo, ale nie była aż tak dobrą aktorką. Chłopak zapewne już domyślił się, iż Fiodor przysłał ją tutaj by zrobiła to, z czego on sam często korzystał. – Spokojnie! – starała się ostudzić nieco zapędy chłopaka. Było jednak za próżno. Olek wiedział, iż jest panem sytuacji. Teraz jedynie od jego sprawności fizycznej i siły będzie zależało to, jak szybko posiądzie tę kobietę. Zaczęli się szamotać, Olek jednym szarpnięciem ściągnął kobietę na podłogę, a następnie przygniótł ją swoim ciałem. Złapał jej ręce i z niezwykłą łatwością splótł je ponad jej głową. Wystarczyła mu jedna ręka by mógł utrzymać palce, a co za tym idzie również całe ramiona kobiety. Natasza wiła się, ale chyba powoli przestawała wierzyć, że uda się jej wydostać. Olek jednym ruchem ręki rozerwał guziki bluzki. Materiał ustąpił jakby był to zwykły kawałek papieru. Zaczął gryźć, lizać i całować jej policzki, szyję, uszy, nos i wargi. - Przestań! – głos Nataszy zawierał zarówno prośbę, jak i ton rezygnacji. Chłopak był dla niej zbyt silny i najwyraźniej nie zamierzał się zatrzymać. Jasny biustonosz skrywający piersi podnosił się i opadał w rym przyspieszonego oddechu kobiety. Olek na chwilę przerwał swoje pieszczoty i spojrzał na zniewalaną Nataszę. Jej oczy nie były przerażone, tak jak można by się tego spodziewać. Zdradzały raczej niewygodę i niecierpliwość niż przerażenie i chęć uwolnienia się. Sięgnął pod stanik i zadarł go do góry. Białe okrągłe piersi pokazały mu swe sutki. Był to piękny widok i Olek zamierzał się nim jeszcze trochę rozkoszować. Zaczął pieścić dłonią odkryte piersi. Miękkie ciało uginało się pod naciskiem każdego palca. Twarde sutki zaznaczały swoje istnienie na gładkiej, białej skórze. Teraz nadszedł czas by zobaczyć i poczuć nieco więcej. Wyciągnął rękę pod spódnicę kobiety i zadarł materiał do samego krocza. Zobaczył ciemne pończochy zakończone podwiązkami oraz zaciśnięte nogi, a pomiędzy nimi kępkę krótkich włosów łonowych. Jego palce zaczęły wdzierać się do tego tak mocno skrywanego trójkąta. Ciało w tym miejscu wydawało się jeszcze delikatniejsze i bardziej miękkie niż poczuł to na piersiach. Włosy łonowe skrywały śliskie wargi sromowe, które chłopak zaczął instynktownie pocierać. Kręcąc małe kółka powoli coraz głębiej wślizgiwał się w jej wnętrze. Dotarł do miejsca, w którym poczuł jeszcze większe zagłębienie. Wiedział, że to właśnie tam jest centrum i źródło największej rozkoszy, jaką kobieta może dać mężczyźnie. Nacierał ręka by rozewrzeć nogi, ale Natasza zwarła je mocno i nie zamierzała tak łatwo ustąpić. Ich oddechy przyspieszyły, tak samo mocno jak krew krążąca w ich żyłach. Olek postanowił dokładnie poczuć wnętrze kobiety. Powoli zaczął wciskać swoje kolano pomiędzy jej zaciśnięte nogi. Kiedy ustąpiła, postanowił wykorzystać sytuację i wcisnął tam drugą nogę. Krocze kobiety rozwarło się jeszcze bardziej. Droga do jej wnętrza była szeroko otwarta. Ponownie sięgnął dłonią, by bez przeszkód zagłębić się w jej wnętrzu. Jego krew się już prawie ugotowała, ale stan taki bardzo mu odpowiadał. Miał pod sobą niemal nagą kobietę, która całkowicie była w jego mocy. Był jej panem i mógł z nią zrobić niemal wszystko, a teraz chciał sprawdzić jak głęboko będzie mógł zagłębić swoje palce. Pogłaskał wejście do jamki, mieszając jej soki z włosami łonowymi. Była wilgotna i lepka, wręcz zachęcała, by sprawdzić, co kryje jej wnętrze. Olek powoli wcisnął swój palec. Spodziewał się, iż ten organ będzie sprawiał opór, a gwałcona kobieta zaciśnie któreś ze swoich mięśni, by uniemożliwić mu penetrację. Jednak tak się nie stało, palec nie napotkał żadnej przeszkody. Lekko i gładko cały zniknął w pochwie kobiety. Zaczął gładzić jej wnętrze, jakby chciał przysunąć bliżej to, co jest w samym środku. Kobieta zaczęła oddychać trochę inaczej. Oddech stał się niezbyt miarowy i zacinał się za każdym razem, gdy Olek zaginał swój palec. Był już pewien, że sprawia jej tym przyjemność. Przyspieszył i wzmocnił swoje ruchy, a następnie dodał drugi palec. Wszedł równie gładko jak poprzedni, a Natasza wydała z siebie lekki jęk. Kręcił dłonią coraz mocniej i coraz szybciej, a w miarę upływu czasu wyczuwał, iż opór kobiety słabnie. Powtarzał swoje nowo poznane ruchy aż poczuł, że chce czegoś nowego. Wolną ręką odpiął swój rozporek, i opuścił spodnie razem z majtkami. Jego członek wystrzelił do pozycji bojowej, uwolniony ze swego więzienia. On też był wilgotny i obślizgły. Jego główka świeciła od soków, które zdążył już z siebie wypluć. Przysunął biodra do rozłożonych nóg kobiety. Obydwoje wiedzieli, co się za chwile stanie. Olek wycelował swoje przyrodzenie i pchnął. Natasza jęknęła nieco głośniej, a chłopak poczuł śliskie ciepło, jakie objęło jego członka. To było coś nieopisanego. Uczucie, jakiego nigdy wcześniej nie doznał. Miał wrażenie, że kobieta już się poddała, ale mimo to nie zelżył swego uścisku, ale jeszcze mocniej zacisnął dłoń na palach Nataszy. Zaczął poruszać biodrami, a za każdym ruchem wchodził coraz głębiej. Jęki, jakie słyszał wcześniej zaczęły przeradzać się w drobne okrzyki pomieszane z coraz głośniejszym i bardziej porwanym oddechem. Uniósł jej nogi nieco wyżej i znów doznał nowego jeszcze ciekawszego uczucia. Było mu bardzo dobrze i bardzo wygodnie. Jednak poczuł, iż zbliża się kumulacja przyjemności. Zanim jednak nastąpi ten moment chciał jeszcze spróbować czegoś innego. Wyskoczył z niej jakby nagle coś go wewnątrz oparzyło i z tą samą prędkością odwrócił Nataszę na brzuch. Zobaczył okrągłe pośladki i nogi wciąż jeszcze ubrane w pończochy podtrzymywane przez podwiązki. - Wystarczy tego dobrego! – Natasza miała uwolnione ręce i pierwsze co zrobiła, to zakryła swój tyłek spódnicą i próbowała wstać. Olek doszedł za daleko by teraz pozwolić by uciekła. Ponownie schwycił jej ręce i splótł na plecach. Usłyszał tylko jęk zawodu i stęknięcie zaraz po tym, jak ponownie ją przygniótł swym ciałem. Znów zadarł spódnicę i znów rozszerzył jej nogi odkrywając jej nagość. Wcelował swego członka, ale nie dostał się do środka. Natasza zacisnęła pośladki, utrudniając możliwość penetracji. Chłopak doskonale to rozumiał. - Wypnij tyłek! – szepnął jej do ucha. – No już!!! Jednak kobieta nie miała najmniejszej ochoty spełnić tej prośby. Leżała dalej na podłodze, mając nadzieję, iż niebawem będzie po wszystkim. Olek momentalnie znalazł rozwiązanie problemu. Gnany popędem, z dziecinną łatwością poderwał kobietę i pchnął na oparcie fotela. Zanim zorientowała się, co się dzieje, stała zgięta w pół z wypiętymi pośladkami. Olek przytrzymał jej kark i po raz kolejny podniósł jej spódnicę. Walczyła przez chwile próbując opuścić materiał, ale znów przegrała. Po chwili niemal zwisała przewieszona przez fotel, ze skrępowanymi rękoma i maksymalnie wypiętym tyłkiem. Olek nie mógł się napatrzeć. Pośladki kobiety w tej pozycji zyskały dodatkową krągłość. Były to dwie idealnie symetryczne kule, połączone przecięciem, pomiędzy którym zobaczył mały otworek pupy, a zaraz za nią wargi sromowe. Jego nabrzmiały członek jeszcze nie osuszył się po ostatnim zbliżeniu, a już czekały go kolejne przygody. Z całej siły wtargnął w jej wnętrze. - AAAAA!!! – Natasza krzyknęła i nie był to krzyk rozkoszy. Kobietę naprawdę coś zabolało, a na Olka zadziałało to niczym kolejna dawka testosteronu. Z całą siłą uderzał w tyłek kobiety, wywołując jęki przerywane głośnymi klaśnięciami. Krzyk kobiety ponownie ustąpił miejsca jękom rozkoszy. Każdy ruch chłopaka rozchodził się po ciele kobiety, sprawiając, iż jej głowa i włosy podskakiwały w rytm ich stosunku. Stary mebel skrzypiał, dodając swoją własną melodię do jęków i klaśnięć stosunku. Po chwili Olek poczuł, że dochodzi do momentu, w którym stanie się prawdziwym mężczyzną. Orgazm całkowicie opanował jego ciało. Kilka konwulsyjnych ruchów i pochwa kobiety wypełniła się jego nasieniem. Było to najwspanialsze uczucie, które nie miało sobie równego. Rozumiał teraz wszystkich pisarzy, poetów, a także każdego człowieka pragnącego posiąść kobietę. Szatana i anioła w jednej postaci. Ta siła była największą siłą, jaką znał. Jednak teraz poczuł jak te same siły odchodzą go, ustępując miejsca uczuciu błogiego zaspokojenia. Powoli wyszedł z niej i osunął się na podłogę. Ciężko dyszał i nie pragnął już niczego więcej. Natasza w tym czasie obciągnęła spódnicę, ogarnęła włosy i koszulę, by po chwili wyjść z pokoju. Olek jeszcze przez chwilę nasłuchiwał odgłosy obcasów cichnące na klatce schodowej. Nie wiedział, dokąd udała się Natasza, ale w jakiś sposób czuł, że nie poniesie za swój czyn żadnych konsekwencji. Tą gorszą częścią było to, iż prawdopodobnie nie dojdzie do kolejnego spotkania z tą niezwykłą kobietą. Miał rację. Następnego dnia 22 czerwca 1941 roku, Hitler zaatakował jego ojczyznę. Wszystkie inne sprawy przestały mieć jakiekolwiek znaczenie, a Olek zrozumiał, dlaczego wuj Fiodor tak mocno nalegał na jego naukę niemieckiego. Dziś dobrze wiedział, jaką wartość mają wykute słówka i zwroty. Berlin miał się stać jego miejscem pracy i jednocześnie nieograniczonym placem zabaw z tysiącami kobiet, które będzie mógł posiąść i zmuszać niemal do wszystkiego…Ciąg Dalszy Nastąpi...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6659335699966341168-529728647429937272?l=seksipiersi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seksipiersi.blogspot.com/feeds/529728647429937272/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2010/02/oficer-cz-1.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/529728647429937272'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/529728647429937272'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2010/02/oficer-cz-1.html' title='Oficer cz 1'/><author><name>Gorąca Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02683475488685416474</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6659335699966341168.post-280530923133853650</id><published>2010-02-01T08:12:00.001-08:00</published><updated>2010-02-01T08:12:21.153-08:00</updated><title type='text'>Ryzykowna gra Joanny</title><content type='html'>Henryk (42 lata) wraz z żoną Joanną (35 lat) znudzeni monotonią małżeńskiego współżycia postanowili je sobie trochę urozmaicić. Odgrywali więc małe scenki w sobotnie wieczory. Scenariusz zawsze był podobny. Późno wieczorem wyjeżdżali samochodem do jakiejś podrzędnej knajpki. Joanna wchodziła tam sama. W swoim seksownym stroju od razu zwracała uwagę obecnych tam mężczyzn. Ciemne pończochy, czarna spódniczka mini (właściwie super-mini), a na górze żakiet. Szła tak przez salę do bufetu, śledzona spojrzeniami nieco zaskoczonych mężczyzn. Zamawiała jakiegoś drinka, rozglądała się niby mimochodem po sali i siadała na stołku przy barze. Ale jak siadała! Zawsze tak, żeby przynajmniej część sali zobaczyła przez moment jej majtki. Przy wysokim stołku barowym i jej króciutkiej spódniczce nie miała z tym większego problemu. Szmer na sali. Po krótkim czasie, niby zrobiło jej się gorąco, zdejmowała żakiet i kładła go na stołku obok. Znowu szmer na sali. Podchmieleni mężczyźni zobaczyli nowy widok. Bluzka z czarnej prześwitującej siateczki, pod którą widać było równie czarny, koronkowy skąpy stanik, ledwo okrywający duże dorodne piersi. Wszystko było z cienkich materiałów, więc gdy Joanna świadoma wrażenia, jakie robiła na mężczyznach podniecała się, bliżej siedzący mogli dodatkowo zobaczyć jej wyraźnie sterczące sutki. Joanna nie lubiła tych wysokich stołków barowych. Były dla niej niewygodne. Dlatego siedząc wierciła się co jakiś czas, poprawiała. Spódniczka i tak krótka, podsuwała się przy tym za każdym razem jeszcze wyżej. Czasami dochodziła do krawędzi pończoch i odsłaniała fragment jasnego uda ostro kontrastującego ze spódniczką i pończochami. Była już w centrum zainteresowania całej sali. Niejeden facet dotykał wtedy swoich spodni w miejscu, gdzie widoczna była wypukłość nabrzmiałej męskości i wyobrażał sobie jak ona leży pod nim z rozłożonymi nogami. Wtedy do knajpki wchodził Henryk. Podchodził do baru. Zamawiał drinka i udając, że nie zna Joanny, siadał dwa stołki dalej. Po jakimś czasie nawiązywał z nią rozmowę i przesiadał się bliżej. Następne wypadki toczyły się w zależności od reakcji tłumu.Rozmawiali coraz żwawiej, Joanna udawała, że wypity alkohol uderzył jej do głowy. Pozwalała Henrykowi na delikatne dotknięcia za rękę czy ramię. Potem przysuwał się jeszcze bliżej i obejmował ją. Czasami kładł dłoń na jej kolanie. Przesuwał po udzie w górę. Gdy docierał do spódniczki, Joanna delikatnie protestowała. Tak dla zasady. Potem zaraz jednak Henryk ją obejmował, całował w policzek, delikatnie w usta, potem mocniej, namiętniej, w końcu chwytał za pierś i pieścił ją. Czuli na sobie palące spojrzenia tych kilkunastu mężczyzn z sali. Wtedy Henryk wsuwał dłoń pod jej spódniczkę i chwytał za jej nagie udo. Często spódniczka przy tym podsuwała się znowu do góry odsłaniając większą część ciała Joanny. Gdy Henryk docierał dłonią do jej majtek i zaczynał pieścić Joannę, ta zwykle przerywała i wychodzili razem z knajpki. Czasami jednak była tak podniecona, że pozwalała mężowi na więcej. Wsuwał wtedy palce pod majtki i docierał do jej nagiej szparki. Pieścił jej łechtaczkę czując jak Joanna drży. Wsuwał czasami jej palec do wnętrza, czasami dwa. Na tym się jednak zawsze kończyło przedstawienie w barze. Raz ku zaskoczeniu żony wymyślił inne zakończenie. Zamiast dobierać się do jej majtek, zszedł ze swojego stołka, stanął za żoną i objął ją ramionami od tyłu. Chwycił jej cudowne piersi w obie dłonie i zaczął pieścić. Obrócił ją bokiem do bufetu, aby większość sali miała dobry widok na rozgrywającą się scenę. Joanna siedziała wówczas przodem do mężczyzn, którzy byli przy bufecie. Wtedy Henryk puścił piersi żony, zsunął dłonie w dół chwytając za uda i delikatnie je rozsunął. Tym samym Joanna pokazała im swoje majtki w całej krasie. Kiedy jednak Henryk dobrał się do nich, Joanna zdecydowanie zerwała się i wyszła, pociągając męża za sobą.Zdarzało się im jednak kończyć wcześniej. Działo się tak wtedy, gdy w trakcie gry podchodził do nich jeden lub więcej facetów i słyszeli teksty w stylu: "Hej, my też chcemy" albo "My tu byliśmy pierwsi, najpierw daj nam pomacać" albo "No dalej, zerwij z niej tę bluzkę" albo nawet "Weź ją, ona tego chce", czy też "Daj ją tutaj, na stół, razem jej dogodzimy". Zawsze wyczuwali, kiedy sytuacja robi się niebezpieczna i wtedy szybko wychodzili.Niezależnie od zakończenia w barze, wsiadali do samochodu i maksymalnie podnieceni jechali szybko do domu. Rozbierali się po drodze do sypialni, po czym padali na łóżko i uprawiali dziki, żądny rozkoszy seks. Henryk brał ją we wszystkich pozycjach, jakie znał. Wymyślał nowe. Joanna oddawała mu się. Pozwalała mu wtedy na wszystko. Była zawsze bardzo podniecona. Chciała, aby ją pieprzył, chciała, aby ją zaspokoił, aby posuwał ją szybko i głęboko. Wyginała ciało, rozkładała szeroko nogi, wypinała ponętny tyłeczek. Wszystko po to, żeby go sprowokować do jeszcze bardziej wyrafinowanego seksu. Czasami nie zdążyli dojechać do domu. Pieścili się już jadąc samochodem. Henryk wtedy skręcał w jakąś ciemną uliczkę, parkował wóz i rzucał się na żonę. Podciągał jej spódniczkę, rozrywał majtki, wyjmował swojego penisa ze spodni i wdzierał się w jej cipkę jednym ruchem. Dopiero wtedy podciągał jej bluzkę, wyswobadzał piersi ze stanika i pieścił jej sutki. Posuwał ją mocno, gwałtownie aż do orgazmu. Żona zazwyczaj szczytowała chwilkę wcześniej. Czuł skurcze jej pochwy na swoim członku, sam też miał orgazm.Mieli żelazną zasadę: nigdy nie przychodzili dwa razy do tego samego baru. Aż raz rozwój wydarzeń wymknął im się spod kontroli. Joanna jak zwykle weszła do baru, usiadła przy bufecie i zamówiła drinka. Popijając go czekała na męża. Zdjęła żakiet. W międzyczasie stwierdziła jednak, że musi iść za potrzebą. Wzięła żakiet i wyszła do ubikacji. W kabinie zrobiła swoje, po czym podeszła do umywalki. Myjąc ręce usłyszała za drzwiami przed ubikacją nienaturalny gwar. Zastanawiała się, co się tam dzieje. Trochę bała się wyjść, ale nic innego nie mogła zrobić. Otworzyła drzwi. Za nimi biegł korytarz długi na około pięć metrów, którym szło się na salę. Na tym korytarzu stało pięciu mężczyzn i wpatrywali się w drzwi damskiej ubikacji. Czekali na nią. Joanna zawahała się. Pomyślała jednak, że jeśli teraz zwróci, to oni ruszą na nią. Dobrze wiedziała jak by się to skończyło. Postanowiła więc przejść obok nich udając, że nic się nie dzieje. Ruszyła, zaczęły się gwizdy i cmoknięcia.- Hej, lalunia, może się zabawimy.- Pokaż nam co masz, podciągnij spódniczkę.- Rozepnij bluzkę, chcielibyśmy zobaczyć twoje piersi.- Tylko popatrzymy, nic więcej.- No chyba, że też chcesz się zabawić. Tylko powiedz.- Będzie cudownie. Nie będziesz żałować.Joanna czerwona na twarzy nie reagowała na te zaczepki. Szła równym krokiem. Minęła już trzech z nich. Jeszcze dwóch. Uda się! W tym momencie jednak poczuła jak czyjaś dłoń wsuwa się jej pod spódniczkę i chwyta za jej pośladek. Obróciła się gwałtownie i spoliczkowała delikwenta. Inna dłoń chwyciła ją za udo od wewnętrznej strony i zaczęła sunąć ku górze. Joanna drugi raz wzięła zamach, lecz ktoś złapał ją za nadgarstek i uniemożliwił uderzenie. Wtedy ruszyli pozostali. Poczuła obce dłonie dosłownie wszędzie. Przede wszystkim złapali ją za piersi i uda. Pieścili przez bluzkę jej sutki. Potem przyszła kolei znowu na pośladki. Zadarta do góry spódniczka odsłoniła w całości jej majtki. Ktoś chwycił ją za włosy, odchylił głowę i namiętnie pocałował w usta. Smak wódki zmieszanej z dymem papierosowym. W końcu poczuła ich palce na swoim łonie. Pieścili jej cipkę przez delikatną koronkę. Nie było szansy, żeby się wyrwać. Wtedy któryś z nich podciągnął jej bluzkę do góry. Pieścili piersi przez stanik. Wyłuskali nawet jeden biust ze stanika. Mężczyźni zaczęli na zmianę ssać nagi, wyprężony sutek. Ktoś odsunął na bok cienki pasek materiału jej majtek i mieli ją teraz całą. Dobrali się do jej nagiej szparki. Była już rozpalona i bardzo wilgotna. Pieścili jej wzgórek łonowy, łechtaczkę. Po chwili wsuwali jej palce do środka. Joanna mdlała. Kątem oka zobaczyła, że jeden z nich wyjął sterczącego w erekcji kutasa i zbliża się do niej. Poczuła, jak otarł się nim o jej nagie udo i jej krocze. Dotykał teraz jej łechtaczki. Nagi, śliski, wyprężony męski obcy penis ocierał się o jej najintymniejszą część ciała zarezerwowaną tylko dla ukochanego mężczyzny, dla męża. Myślała, że ten facet zaraz w nią wejdzie, wsadzi jej tego oślizgłego kutasa po same jądra, a potem będzie ją posuwał przy aplauzie pozostałych. Najpierw on, a potem pozostała czwórka. Będą się zmieniać.I wtedy wpadł tam Henryk. Dwoma ciosami powalił najbliższych mężczyzn, chwycił żonę za rękę i wyciągnął na salę. Biegła do wyjścia z podciągniętą spódniczką, rozerwaną bluzką i nagim biustem na wierzchu. Wpadli do samochodu i ruszyli z piskiem opon. Nie ujechali jednak daleko. Henryk skręcił w ciemną uliczkę przy parku i zatrzymał się pod jakimś drzewem. Zsunął spodnie ze slipkami i rzucił się na żonę. Rozerwał silnymi ruchami całe jej ubranie. Joanna już cała naga rozłożyła szeroko nogi wystawiając na jego pastwę swoją rozpaloną szparkę. Henryk wszedł w nią jednym ruchem. Zatrzymał się w jej wnętrzu, czuł na twarzy jej gorący, przyspieszony oddech. Mocno pocałował żonę w usta. Językiem penetrował jej wnętrze. Jedną ręką podpierał się, a drugą pieścił jej piersi. Zerwał stanik wyswabadzając drugą pierś. Jej sutki były niesamowicie naprężone. W końcu zaczął ją posuwać. Nie tak, jak robił to zawsze, tzn. najpierw powoli, delikatnie. Teraz od razu posuwał ją gwałtownie, mocno. Oboje nie potrzebowali już gry wstępnej. Oboje byli maksymalnie rozpaleni. Oboje pragnęli tylko czystego seksu bez straty czasu. Zerżnął ją jak nigdy jeszcze dotąd. Silny strumień spermy wypełnił jej pochwę. Joanna też miała silny orgazm, jakiego nigdy nie doświadczyła. Henryk czuł silne skurcze jej pochwy na swoim członku. Jeszcze kilka gwałtownych ruchów biodrami przedłużające ich rozkosz, po czym padli na siedzenie samochodu wyczerpani, ale zaspokojeni.Z ostatniej przygody wyciągnęli jednak wnioski. Oboje potrzebowali czegoś bardziej ryzykownego niż dotychczas. Pragnęli znowu przeżyć to, co za ostatnim razem. Chęć mocnych wrażeń przeważała nad rozwagą i zdrowym rozsądkiem. Henryk obmyślił scenariusz najbliższej sobotniej nocy. Jednak nie podzielił się pomysłem z żoną. To miała być niespodzianka. Poprosił tylko, aby się nie bała i zaufała mu całkowicie.- Wszystko, co się wydarzy będzie zaplanowane. Nad wszystkim będę miał pełną kontrolę. Joanna czekała niecierpliwie nadchodzącej soboty.Przyjechali do ustronnej knajpki swoim Peogeotem 406. Joanna wysiadła, Henryk został w wozie i dał żonie znak gestem, aby weszła do lokalu. Joanna jak zwykle wchodząc zrobiła duże wrażenie na obecnych. Siedziała z drinkiem przy barze. Obok był parkiet, na którym tańczyło kilka osób. Właśnie leciał jakiś szybki kawałek. Po kilku minutach wszedł Henryk. Podszedł do bufetu i zamówił drinka. Popijając go rozglądał się po sali. W pewnym momencie jego wzrok padł na żonę, powoli wstał i podszedł. Poprosił ją do tańca. Zgodziła się. Wyszli na parkiet. Nadal leciała szybka muzyka. Joanna poruszała się z gracją, lekko, zmysłowo. Piersi falowały jej w rytm ruchów. Obserwowano ich. Wiedzieli o tym. O to im chodziło.W pewnej chwili zmieniła się muzyka na wolniejszą. Henryk objął żonę ramionami w pasie, ona zarzuciła mu ręce na szyję. Kołysali się w rytm muzyki. Zaczął delikatnie pieścić ustami jej uszko. Joanna poczuła ciarki rozkoszy. Na parkiecie robiło się coraz tłoczniej. Zwłaszcza wokół nich. W pewnym momencie Joanna poczuła, jak ktoś łapie ją za pośladek. Henryk obie dłonie miał na jej biodrach, więc to był ktoś inny. Spojrzała na męża. Uśmiechał się w milczeniu. Obejrzała się za siebie. Kilka par tańczyło bardzo blisko. Nie potrafiła jednak wskazać, który to był mężczyzna. Tańczyli dalej. Było jeszcze ciaśniej. Teraz mogli się tylko kołysać w miejscu w rytm muzyki. Joanna znowu poczuła czyjąś dłoń na tyłeczku. Tym razem nie reagowała, ta dłoń zaczęła ją pieścić. Delikatnie ugniatała jej pośladek. Po chwili druga spoczęła na drugim pośladku. Tak pieszczona przytuliła się mocno do męża. Poczuła jak dłonie zsuwają się na jej uda okryte pończochami, jak je pieszczą. Po chwili zaczęły posuwać się znowu w górę, wsuwając się tym razem pod spódniczkę, dotarły do końca pończoch, dotknęły jej nagich ud. Znowu pieszczoty. Znowu wędrują do góry. Łapią za pośladki przez majtki. Pieszczą je. Joanna wiedziała, że ma zadartą spódniczkę i każdy, kto stoi za nią widzi jej pupcię, majtki i te dłonie. Nagle światło przygasło. Zrobił się półmrok rozświetlany tylko poświatą od strony baru. Spokojna muzyka grała dalej. Wtedy Henryk zwolnił nieco uścisk, w jakim trzymał żonę. Z boków między ich ciała wsunęły się dwie inne dłonie. Spoczęły na moment na brzuchu Joanny, po czym zaczęły przesuwać się w górę. Henryk pocałował żonę namiętnie w usta. Dłonie z przodu dotarły już do piersi. Chwyciły je i zaczęły delikatnie ugniatać. W kilka chwil sutki kobiety stały się sztywne. Dłonie teraz zaczęły rozpinać jej bluzkę. Guziczek po guziczku. Rozchyliły ją na boki i znowu złapały za piersi. Teraz w samym staniku wrażenie dotyku było o wiele silniejsze. Joannie robiło się gorąco. Jeden palec wsunął się pod miseczkę stanika i sunąc po aksamitnej skórce dotarł do wyprężonego sutka. Joanna oderwała usta od męża, który do tej chwili mocno ją całował i wzięła głęboki oddech. Po chwili drugi palec wsunął się pod stanik, trzeci. W końcu cała dłoń. Ktoś złapał ją pełną dłonią za jej pierś. Nie mieściła mu się w dłoni. Zaczął ją ugniatać. Joanna dookoła widziała tylko ciemne kontury mężczyzn. Odrzuciła głowę do tyłu, wygięła ciało w łuk, podtrzymywana przez silne ramiona męża, oddychała głęboko. Druga dłoń też wsunęła się pod stanik chwytając jej nagą pierś. Zaczęły razem je pieścić. Tymczasem jedna dłoń na tyłeczku delikatnie wsuwała się pod majtki. Joanna zawahała się czy tego nie przerwać, ale przypomniała sobie, jak Henryk twierdził, że nad wszystkim będzie miał kontrolę. Pozwoliła więc aby chwyciła jej nagi pośladek i pieściła go. Tak samo postąpiła druga dłoń. Joanna tak pieszczona czuła nadchodzącą falę rozkoszy. Na swoim podbrzuszu czuła wyprężonego w spodniach męża penisa. Ależ był podniecony. Ocierał się o nią delikatnie. Ci co pieścili jej piersi, robili to coraz mocniej, intensywniej. Ktoś obrócił jej głowę w bok i mocno pocałował w usta. Dłonie na pupie zaczęły tymczasem wsuwać się między jej uda. Powoli, powoli wprawne palce dotarły do jej szparki. Była rozpalona. Soki wyciekały obficie z wnętrza. Zaczęły pieścić jej muszelkę. Joanna drżała z rozkoszy. Jeden palec wsunął się do jej wnętrza. Mężczyzna na pewno czuł jak jest gorąca i wilgotna. Zaczął ją tam pieścić. Dołączył do niego palec drugiej dłoni. Po chwili robili to dwoma palcami. Po chwili trzy palce, cztery rozciągały jej cipkę do maksimum dając jej niewyobrażalną rozkosz. Gdy poczuła zbliżającą się falę orgazmu, zarzuciła ręce na szyję męża i zawisła na nim, nogami oplotła jego biodra. Dłonie dobierające się do jej cipki wyślizgnęły się przy tym gwałtownym ruchu z jej majtek. A ona w ogarniających ją spazmach ekstazy wtuliła się z całych sił w męża. Objęła rękoma mocno za szyję, objęła mocno nogami. Na swojej rozpalonej muszelce czuła wypukłość w jego spodniach. Jego penis był gotowy. Mógłby wejść w nią, posuwać ją dając jej jeszcze większą rozkosz. Jednak w takich warunkach nie było to możliwe. Żałowała tego. Wiedziała, że nie zaspokoi się dzisiaj do końca, jeżeli nie poczuje w sobie posuwającego ją męskiego penisa. Tymczasem orgazm był tuż, tuż. W takiej pozycji do wypiętego tyłeczka znowu zaczęły dobierać się czyjeś dłonie. Tymczasem jeszcze jeden ruch bioder, otarcie się szparką o męską wypukłość i fala gorącej rozkoszy zalała ją całą. Jej wszystkie mięśnie naprężyły się. Wstrzymała na moment oddech. Po czym wtuliła twarz w szyję męża. Męża? Nie męża. To nie był Henryk. Dopiero teraz to zauważyła. Mężczyzna, na którym wisiała, którego obejmowała, który czuł na swoim penisie jej pulsującą cipkę nie był jej mężem. W głowie odurzonej seksem kobiety zamglone myśli przelatywały jak błyskawice. To był dla niej szok. Jak to się mogło stać? Nie zauważyła, kiedy się zamienili wcześniej, w tańcu. Nie była jednak w stanie protestować. Tymczasem mężczyźni dookoła widząc, że szczytuje, znowu zintensyfikowali pieszczoty. Dostęp do piersi mieli nieco utrudniony, ale do jej pupci i szparki nie było przeszkód. Znowu majtki zostały odsunięte nieco na bok, odsłaniając jej ociekającą sokami muszelkę. Joanna jeszcze była w ekstazie. Znowu zadrżała, gdy dwa palce zaczęły posuwać jej łechtaczkę. Pieściły ją chwilę, przedłużając jej orgazm. W pewnej chwili wysunęły się i znikły. Po krótkiej chwili przerwy poczuła coś innego. Jej cipki dotknęło coś dużego, grubego, gorącego i śliskiego. Penis jednego z nich. Tego Joanna nie chciała. Czuła jak ociera się o wejście do jej norki.- Nieee - jęknęła.Ale on nie przestawał. Był zbyt blisko rozkoszy by mógł zrezygnować. Jeszcze dwa ruchy ocierające, po czym przywarł żołądziem do jej wejścia i zaczął wchodzić. Powolutku, powolutku, delikatnie, jakby rozkoszował się tym ruchem. Wszedł na głębokość żołądzia.- Nieee - to było wszystko, na co mogła się w tej chwili zdobyć.On tymczasem wchodził głębiej, głębiej, aż do samego końca. Czuła, jaki jest duży i gorący. Pulsował w jej wnętrzu. Zaczął ją posuwać. Rytmicznie wchodził i wychodził. Joanna jęczała. Teraz był jej już wszystko jedno.Nagle poczuła silne szarpnięcie. Ktoś chwycił ją za nadgarstek i pociągnął. Oderwał ją od mężczyzny, na którym wisiała. Wyswobodził od penisa penetrującego jej szparkę i dłoni ugniatających jej piersi. Upadła. Silne ręce postawiły ją na nogi a głos szepnął do ucha "Uciekamy". To był Henryk. Znowu chwycił ją za rękę i pociągnął w kierunku drzwi. Wybiegli na zewnątrz. Chłodne powietrze nieco ją orzeźwiło. Podbiegli do samochodu. Joanna otworzyła szybko pierwsze z brzegu drzwi. Tylne. Wsunęła się do środka. Henryk wskoczył za kierownicę. Nerwowo wsunął kluczyki do stacyjki i zapalił silnik. Ta chwila zwłoki wystarczyła jednak, aby kilku mężczyzn dogoniło ich. Otworzyły się wszystkie drzwi samochodu. Jeden wskoczył na miejsce obok Henryka. Dwóch do tyłu, po obu stronach Joanny. Próbowało ich tam wejść więcej. Ktoś chciał wyciągnąć Henryka z samochodu. Ale ten nacisnął gaz. Samochód ruszył z piskiem opon. Kilku mężczyzn odpadło. Został jednak ten obok kierowcy i dwóch z tyłu po bokach Joanny. Henryk zdał sobie sprawę z tego, że misternie ułożony plan wymknął mu się spod kontroli.Postanowił odjechać nieco, zatrzymać się i wyciągnąć żonę z samochodu. Siedzący obok niego mężczyzna domyślił się jednak jego zamiarów. Po chwili Henryk poczuł ukłucie pod prawym żebrem.- Jedź, nie zatrzymuj się - mężczyzna przystawił do niego nóż - Jedź za miasto.Henryk rzucił krótkie spojrzenie we wsteczne lusterko. Zobaczył żonę między tamtymi facetami, ale nic nie mógł zrobić. Wiedział, że ten obok nie zawaha się, gdyby Henryk coś kombinował. Jechał więc kierując się na drogę wylotową z miasta zerkając co chwilę w lusterko. Widział jak tamci dobierają się do Joanny. Jak rozerwali jej bluzkę i stanik. Jak ssali jej nagie piersi. Jak po chwili w strzępy poszła jej spódniczka, potem majtki. Nie widział, ale domyślał się, że dobierają się palcami do jej cipki. Joanna odrzuciła głowę do tyłu i głęboko oddychała. Tak robiła zawsze, gdy on penetrował jej cipkę palcami. Gdy posuwał ją trzema palcami ssąc jednocześnie piersi. Henryk poczuł jak robi mu się gorąco w spodniach. Świadomość, że ona jest tuż za nim, naga, pieszczona przez dwóch obcych mężczyzn bardzo go podnieciła. Miał wzwód. Jego penis sterczał w spodniach na baczność. Musiał jednak uważać na drogę. Tymczasem jeden mężczyzna obrócił Joannę przodem do drugiego. Tamten jedną jej nogę oparł o oparcie tylnej kanapy. Tym samym rozwarł jej uda i jej cipkę. Miał do niej swobodny dostęp. Zsunął spodnie i położył się na niej. Joanna jęknęła. Raz, drugi, trzeci... Jęczała w rytm ruchów tego, który był na niej. Między jej udami. Ten drugi był pod nią. Obejmował ją, trzymał w dłoniach jej piersi. Henryk nie miał cienia wątpliwości, że właśnie ją posuwają. Że właśnie cipkę jego żony penetruje obcy kutas. Jęki Joanny były coraz głośniejsze. W końcu mężczyzna eksplodował. Wygiął się w łuk. Zamarł na chwilę, po czym opadł na kobietę, którą przed chwilą zerżnął. Teraz zamienili się. Z tym, że ten drugi wziął ją od tyłu. Joanna musiała uklęknąć na siedzeniu na czworakach i wypiąć pupcię. Wszedł w nią jednym ruchem, po czym posuwał ją mocno. W rytm jego ruchów jej piersi kołysały się. Trwało to jakiś czas, po czym zmienili pozycję. Mężczyzna usiadł za Henrykiem, a Joannę posadził sobie na kolanach szeroko rozkraczoną. Siedziała tyłem do niego. Pochyliła się do przodu, objęła męża ramionami i wtuliła się w niego.- Przepraszam - szepnęła mu do ucha.Henryk poczuł jej zapach. Pachniała cudownie. Swoimi perfumami i seksem. Tak pachniała tylko wtedy, gdy się pieprzyli. Teraz robiła to z innymi. Poczuł jak drgnęła. Wiedział, że to tamten wszedł w nią. Zaczęła znowu głośno dyszeć. To tamten ją posuwał. Henryk czuł jej oddech na swoim policzku. Sam był maksymalnie podniecony. Czuł jej rytmiczne ruchy i oddechy w takt uprawianego seksu. Dyszała ciężko. Tamten posuwał ją dość długo. Dłońmi na pewno obejmował jej piersi. W końcu jednak doszedł i wystrzelił w jej wnętrze dawkę gorącej spermy. Kobiecy, przeciągły jęk rozległ się w kabinie samochodu. Wtuliła się mocniej w męża. W międzyczasie wyjechali za miasto. Jechali przez las.- Zjedź do lasu - ten obok polecił Henrykowi.Skręcił w las. Ujechał kilkadziesiąt metrów i zatrzymał się. Robiło się już jasno. Zaczęło świtać. Wszyscy wysiedli. Henryk zobaczył jak żona wychodzi z tylnych drzwi. Zobaczył jej duże, pełne piersi ze sterczącymi sutkami i ciemnymi obwódkami i jej delikatny zarost na podbrzuszu, cały w lśniących sokach i wyciekającej spermie. Ogarnęło go takie podniecenie, że stracił panowanie. Rzucił się na nią, przewrócił ją na trawę. Zsunął błyskawicznie spodnie uwalniając wyprężonego kutasa. Rozsunął jej nogi i spojrzał na wyeksponowaną cipkę. Wyglądała cudownie, naga, tylko w pończochach. Rozwarta, gotowa na seks. Nie potrzebował żadnej gry wstępnej. Jednym ruchem rzucił się na żonę i wszedł w nią. Była gorąca. Wilgotna, pełna spermy. To go dodatkowo podnieciło. Miał ją pod sobą, nagą, żądną seksu. Rżnął ją jak nigdy dotąd. To był dziki zwierzęcy seks. Przewrócili się na bok, potem tak, że ona była teraz na nim. Dalej ją posuwał. Ona leżała wypinając swój ponętny tyłeczek. Z tego skorzystał trzeci mężczyzna. Rozebrał się i ze sterczącym penisem uklęknął za nimi. Bez żadnych wstępów zbliżył penisa do jej pupci, kilka ruchów ocierających, po czym wszedł w jej pupę. Powoli, powoli, ale stanowczo wsuwał się do jej wnętrza. Zaczęli posuwać ją równocześnie. Joannie już więcej nie było trzeba. Eksplodowała orgazmem, jakiego nigdy nie doświadczyła. Obaj mężczyźni po chwili też wytrysnęli w obie jej dziurki, potęgując wspólną rozkosz.Dwaj pozostali widząc to doskoczyli jeszcze z boków dobierając się do jej piersi. Zaczęli znowu czuć podniecenie i domagali się następnej kolejki...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6659335699966341168-280530923133853650?l=seksipiersi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seksipiersi.blogspot.com/feeds/280530923133853650/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2010/02/ryzykowna-gra-joanny.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/280530923133853650'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/280530923133853650'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2010/02/ryzykowna-gra-joanny.html' title='Ryzykowna gra Joanny'/><author><name>Gorąca Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02683475488685416474</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6659335699966341168.post-4403102800507306155</id><published>2010-02-01T08:11:00.000-08:00</published><updated>2010-02-01T08:12:08.101-08:00</updated><title type='text'>Studium dominacji</title><content type='html'>Pamiętam ten dzień. Gdy tylko jego wspomnienie rozmywa się, spoglądam na mój wzdęty brzuch i natychmiast wydarzenia znowu stają mi przed oczami. Wzdycham i przekładam się ostrożnie na posłaniu. Tak wiele się zmieniło...*Był upalny, słoneczny dzień. Żar lał się z nieba gęstym ukropem, sprawiając, że przy najmniejszym ruchu na skórze pojawiały się krople potu, wyciskając z ciała ochotę do jakiejkolwiek pracy. Westchnęłam i przeciągnęłam się rozkosznie. Lubiłam taką pogodę. Mój najdroższy właśnie wrócił przed chwilą do naszego rodzinnego gniazdka i przyniósł ze sobą powiew otwartej przestrzeni i zapach drzew. Zapragnęłam spaceru. Takiego bezcelowego błądzenia między drzewami, chwili relaksu od ciągłego pamiętania o tym, że trzeba coś przyrządzić, ugotować, włożyć do garnka. No i przede wszystkim marzyłam o chłodnym, zielonym cieniu.Podeszłam do mojego mężczyzny i rozkosznie mrucząc mu do ucha, wzięłam go za rękę i pociągnęłam na dwór. Chyba nie miał specjalnie ochoty, ale jak zwykle stanęło na moim. Czasami wolałabym, żeby był bardziej stanowczy. Męski, władczy – taki, który potrafi zmieniać świat – a przede wszystkim panować nad swoją dziewczyną. No, ale to nie jego styl. Trudno, nie można mieć wszystkiego. Wyszliśmy. Pierwsze drzewa zaczynają się dosłownie o rzut kamieniem od naszego domostwa. Młoda, zielona trawa kołysała się pod stopami. Chwilę wałęsaliśmy się bez celu, aż znajoma droga przywiodła nas nad szemrzący strumień. Brodziliśmy chwilę w rześkiej, chłodnej wodzie, płosząc zabawne małe rybki, pierzchające błyskawicznie przed naszymi nogami. W końcu, zmęczeni spacerem i upałem, wyszliśmy na piaszczystą łachę. Ośmieleni spokojem tego miejsca i otaczającą nas pustką ułożyliśmy na nagrzanym brzegu. Uwielbiałam to bezludzie – właśnie dlatego, że mogliśmy spokojnie zasnąć na słońcu, pozwalając by brązowiło nasze nagie ciała. Mój mężczyzna szybko zapadł w sen, ale ja nie mogłam jakoś się odprężyć. Może sprawił to ten okropny żar lejący się z nieba, a może po prostu monotonia dzisiejszego poranka który prawie cały przespałam. Uśmiechnęłam się do siebie i zaczęłam obserwować ciało śpiącego, kołysane spokojnym oddechem. Mój wzrok prześlizgnął się po jego piersi, minął płaski brzuch i spoczął na śpiącym razem ze swoim panem członku. Wyglądał zabawnie, śmiesznie mały i pomarszczony, a mimo to poczułam przyjemny dreszcz. Zaczęłam sobie wyobrażać, czego bym pragnęła. Mrrrr...  Tak bym chciała, żeby obudził mnie kiedyś biorąc taką zaspaną, na wpół przytomną. Gdzieś w głębi duszy kryło się we mnie mroczne pragnienie bycia zdobytą, zdominowaną. Wszedłby w moją dziurkę, gdy jeszcze nie będzie gotowa. Bez wstępów, rytuału, czułych pomruków i nieśmiałych pocałunków. Pewnie bym się wyrywała, ale wtedy przytrzymałby moje wijące się ciało i wbił się w nie jednym, potężnym pchnięciem. O, na pewno by bolało… ale to właśnie wydawało mi się kuszące. Wyobraziłam sobie, jak jego palce zaciskają się na mnie, jak przygniata mnie swoim ciężarem. Jak jestem bezbronna, bezsilna i… podniecająca. Czułabym, że mój opór by go drażnił – ale i wzbudzał dziką żądzę w jego ruchach. Wyobraziłam sobie, że patrzę na całą tę scenę z boku. Ujeżdża mnie, dosiada, jak podniecony pies kryjący swoją sukę. Szybko, dziko, namiętnie. A ja, początkowo oporna i niechętna, stopniowo daję się ponieść tej dzikości. Skoro bierze mnie jak sukę – będę nią. Wypinam się do niego, pozwalam mu zakosztować słodkiej chwały zwycięzcy.Poczułam, jak w środku nagle staję się mokra. To nie było delikatne, stopniowe narastanie. To była nagła fala podniecenia. Przymknęłam oczy, aby słodki obraz mojego zniewolenia stał się jeszcze wyraźniejszy i sięgnęłam ku mojej cipeczce, natychmiast zagłębiając w niej palce. Jęknęłam przeciągle, gdy przeszedł mnie dreszcz – nie na tyle jednak głośno aby zbudzić śpiącego obok mężczyznę. Chciałam to zrobić sama, widząc się oczami pragnienia, niemal fizycznie czując, jak jestem brana – brutalnie twardo, aż do bólu. Chciałam, aby silne, męskie dłonie miażdżyły mnie, dawały mi rozkosz i ból… I wtedy, wiedziona jakimś dziwnym przeczuciem – otworzyłam oczy.Uniosłam głowę i rozejrzałam się. Cisza, spokój, obok mnie lekko pochrapujący facet. Co więc wyrwało mnie z mojej fantazji? Obejrzałam się za siebie. I struchlałam. Stał tam, jeszcze w cieniu drzew i wpatrywał się we mnie, zupełnie jak polujący drapieżnik. Drgnęłam, a on ruszył zwinnym, kocim krokiem. Wychynął z ciemnego kręgu drzew zupełnie bezszelestnie. Jak duch lasu, jak groźna kwintesencja dzikości. Zwalista sylwetka, znamionowała wielką siłę, olbrzymie muskuły prężyły się pod napiętą skórą – ale mimo to poruszał się zręcznie. Kwadratowa szczęka i proste, wręcz prymitywne rysy twarzy znamionowały żar testosteronu, który musiał buzować w jego żyłach. Z jego ruchów biła nieobliczalna, fascynująca, bezlitosna pewność. Spojrzałam na niego tylko raz, ale w jednym okamgnieniu wiedziałam do czego jest zdolny. I czego chce. Krzyknęłam cicho. Mój partner poderwał się i zastygł w przerażeniu. Spojrzenie przybysza przewinęło się po moim nagim ciele, jego oczy rozświetlił mroczny błysk. Usta rozciągnęły się w uśmiechu, nozdrza zafalowały. Przeniknął mnie dreszcz przerażenia. Patrzyłam na niego z mieszaniną strachu i odrazy… ale i z dziwną fascynacją. Budząca lęk prymitywna zwierzęcość, wywoływała gdzieś w mojej głębi dziwne uczucie. A on chyba wyczuwał to. Ruszył wprost na mnie.Mój mężczyzna zawahał się. Był niższy prawie o dwie głowy, dużo węższy w barach. Mimo to dzielnie stanął na drodze nadchodzącemu zagrożeniu. Wzniósł do góry zaciśnięte pięści, ale na obcym nie uczyniło to wrażenia. Szedł prosto, patrząc mi prosto w oczy, zupełnie nie zwracając uwagi na rywala. Miałam wrażenie, że mówi mi: czekaj, zaraz się tobą zajmę, tylko najpierw wdepczę w ziemię to chuchro.Zderzyli się w walce. Bez wstępu, bez zasad, bez reguł. Żadnego oszczędzania się. Liczyła się tylko nagroda. To ja miałam nią być. Stałam, jak wmurowana patrząc na to, co musiało nastąpić. Mój mężczyzna dzielnie próbował dosięgnąć przeciwnika – ale ten nie był dla niego rywalem. Jednym, potężnym ciosem obcy zwalił go na ziemię. Mój obrońca padł bez głosu, ujrzałam jak krew płynie z jego nosa i ust. Tamten nawet na niego nie spojrzał. Patrzył na mnie. Widziałam tylko jego groźną twarz i pałające chucią spojrzenie. Nie mogłam się ruszyć. Dwoma susami przebył dzielącą nas odległość. Obalił mnie na ziemię i przykrył swoim ciałem. Rozpłaszczył mnie na piasku, przygwoździł, boleśnie wbijając kolano w moje plecy. Jego wielka łapa sięgnęła ku mojemu kroczu. Zacisnęłam uda, ale rozwarł je przemocą. Wiłam się i próbowałam szarpać, ale na próżno. Poczułam jak grube, silne palce zanurzają się w mojej cipeczce. Poczuł wilgoć. Zagarnął ją i mokrą dłoń podniósł do twarzy. Usłyszałam, jak wciąga głęboko w nozdrza mój zapach. Przytrzymywał mnie jedną ręką, przyciskał do ziemi, tak że moja twarz zanurzyła się w piasek. Nie widziałam niczego, co się wokół dzieje – czułam tylko, że się szybko porusza, aby jak najszybciej zakosztować swojej nagrody. Po krótkiej chwili moich pośladków dotknął znajomy kształt. Był wielki, gorący i nabrzmiały. Nie! Resztkami sił spróbowałam zrzucić do z siebie. Podniósł mnie jak laleczkę i uderzył w twarz. Zabolało. Zachłysnęłam się i zrozumiałam. Miałam być posłuszna.Teraz widziałam go całego. Wielka, potężna maczuga prężyła się dumnie, wypychając ku mnie czerwoną główkę. Gruby wał otaczającej ją skóry zsunął się do połowy. Obcy ciężką ręką pchnął mnie na ziemię i sprawnie obrócił na brzuch. Szturchnięciem pokazał, czego chce. Posłusznie uklękłam, podpierając się rękami, zanurzając dłonie głęboko w żółty piasek. Chciał mnie dosiąść jak zwierzę, od tyłu. Jak wielka, ciemna małpa. Nie chciał nawet widzieć mojej twarzy, zadowalał się ciepłem mojej dziurki. Resztką buntu próbowałam zacisnąć uda, choć wiedziałam, że i tak na niewiele się to zda. Nie spodobało mu się to. Czułam jak jego mocarna ręka wsuwa się pod mój brzuch. Podniósł mnie do góry jak małego kociaka i obrócił tak, że widziałam teraz leżące ciało pokonanego. Przygryzłam wargi do krwi. Rozwarł kolanem moje nogi i poczułam, jak obleśnie wielki członek szuka wejścia w moje ciało. Moje palce zacisnęły się konwulsyjnie na piasku, gdy wielka główka otarła się o moją kobiecość. I wtedy pchnął. Mocno, zdecydowanie, brutalnie. Coś wielkiego wdarło się we mnie, wypełniło mnie i zaczęło się rozpychać. Krzyknęłam z bólu i zaskoczenia. Jakiż on był wielki. Nie wiem, czyby w ogóle się zmieścił, gdyby nie to, że na chwilę wcześniej wyśniona fantazja napełniła mnie moimi sokami. Czułam jego gorący oddech na karku, wielkie ramiona oplotły mnie tak że nie mogłam się ruszać. Olbrzymi narząd poruszał się we mnie z rytmiczną doskonałością, a jego kosmate jaja uderzały mnie po udach. Posuwał mnie i posuwał – a ja mogłam tylko poddać się brutalnej żądzy. Brał mnie, bo chciał – i jak chciał. W taki absolutnie dominujący sposób. I nagle, ku własnemu przerażeniu poczułam, że moje własne ciało mnie zdradza. Maltretowana cipeczka znowu wypełniła się wilgocią, reagując na odwieczny impuls. Każdy jego ruch tylko pogarszał sytuację. Chyba to zresztą wyczuł, bo z jego ust wydobył się triumfujący, gardłowy okrzyk. Moje ciało przestało poddawać się mojej woli. Tego rżnięcia nie można było uniknąć, można było tylko się mu poddać. Zamknęłam oczy, drżąc na całym ciele. Przepełniało mnie uczucie poniżenia, upodlenia i pogardy dla własnego ciała, które zaczynało czuć występną przyjemność. Tyłeczek wyprężył się na spotkanie jego wielkiego narządu. Nagle poczułam, że sama myśl, że podniecam go tak mocno jest dla mnie dziwnie pociągająca. Jestem suką – przemknęło mi przez myśl. Suka. Obracałam w myślach to słowo, z dziką, występną radością nadstawiając się na jego pchnięcia. Suka. Byłam nią. Napaloną, młodą suczką, o którą właśnie stoczono walkę i która nie ma nic do powiedzenia – może tylko oddać zwycięzcy swoje gorące wnętrze. Taka właśnie się czułam. Zezwierzęcona, oddana pierwotnej chuci. Przypadłam do ziemi, opuściłam głowę, wtuliłam ją w piasek i na znak posłuszeństwa rozszerzyłam nogi. Walił mnie tak, jak jeszcze nikt nigdy. Zaczęłam jęczeć z rozkoszy. Moje ciało przenikały nieznane dotąd emocje. Biedna, sponiewierana dziurka była tak pełna soków, że każdy suw wyzwalał w niej głośne mlaśnięcie.Zapamiętałam się w tym uniesieniu. Wyobraziłam sobie, że patrzę na to z oddali. Mała, drobna kobietka, zniewolona przez wielkiego samca; włochatą, dzika bestię. Oddana na łaskę jego męskiej, płodnej siły. Upokorzona. Ale jednocześnie słodka i podniecająca. I wtedy nagle zobaczyłam, że mój pokonany mężczyzna ma otwarte oczy. Z bólem i strachem przygląda się mojemu upodleniu, ale nie ma siły by wstać. Przez chwilę poczułam się winna, ale natychmiast przeszył mnie gniew. Gdyby tylko lepiej o mnie walczył. Gdyby nie był taki… taki słaby. Niech teraz zobaczy – pomyślałam mściwie i zaczęłam się ruszać z jeszcze większą pasją. Pieprz mnie – pomyślałam, jak przez mgłę – pokaż temu słabeuszowi jakim jesteś samcem. Jak dymasz mnie na jego oczach, jak sprawiasz mi rozkosz o jakiej nie śniłam, a ten biedny głupiec nie może nic zrobić. I wówczas, aby jeszcze bardziej skrzywdzić pokonanego, zrobiłam na jego oczach to, co  tak lubił: zaczęłam dziko kręcić tyłeczkiem, żeby walący mnie samiec jeszcze mocniej tarł o moje wnętrze. Zobaczyłam ból w oczach pokonanego – i w tym samym momencie poczułam, że mój jeździec zastyga w bezruchu i eksploduje spełnieniem. Jego gorąca sperma lała się we mnie i lała, przepełniając mnie dziwnym uczuciem dumy. Może to i ON mnie wziął – ale to JA zadecydowałam kiedy dojdzie. Ja, jego lubieżna, napalona suka. Napełnił mnie swoim nasieniem i teraz jego członek powoli wycofał się ze mnie, wypadając na zewnątrz z obscenicznym mlaśnięciem. Wstał powoli. Przekręciłam się na plecy i spojrzałam na niego. Wielka, owłosiona bestia. Patrzył na mnie, więc dotknęłam ręką oblepionej cipki i podniosłam wyciekającą spermę do twarzy. Powąchałam ją i roztarłam sobie jej resztki na brzuchu i piersiach. Nie znałam jego języka, ale pragnęłam, żeby wiedział, że odtąd należę tylko do niego. Stał niezdecydowany, więc - wciąż na kolanach - zbliżyłam się do niego. Jego wielki członek zmalał, ale i tak nadal był po prostu olbrzymi. Dotknęłam go dłonią, powiodłam palcami po śliskiej od naszych soków powierzchni. Wielka, nabiegła krwią główka dopiero chowała się pod grubym, ochronnym fałdem aksamitnie gładkiej skóry. Zebrałam trochę resztek jego białego nektaru i - nie spuszczając wzroku z jego oczu - powoli, lubieżnie przeciągając ruch, przeniosłam go na swoją obolałą cipeczkę. Zmierzył mnie wzrokiem. Czy zrozumiał, co chcę mu powiedzieć?Obrócił się i ruszył w stronę drzew, skąd przyszedł. Serce zabiło mi gwałtownie. Zostawi mnie tak? Przecież byłam jego. Gotowa, posłuszna, chętna. Nie może mnie tak zostawić! Jęk, który wydobył się z moich ust, był jak ciche skomlenie. Usłyszał. Obrócił się i spojrzał na mnie. Przepełniła mnie szalona, gorąca fala dzikiej radości. Zerwałam się na nogi i mimo, że śliska ciecz wypływała mi na uda pobiegłam za nim, nawet nie patrząc na leżącego na piasku drugiego mężczyznę. Należałam już do zwycięzcy. Wspólnie zanurzyliśmy się w chłodny cień puszczy.*Zawsze, gdy przypominam sobie ten dzień, wraca mi słodkie rozmarzenie. Ale nie czas na lenistwo, zbliża się mój wybranek. Słyszę jego kroki, rozbrzmiewają echem wśród kamiennych ścian.- Mój pan i władca – myślę – Mój brutal. Jego zwalista sylwetka przesłania drzwi. Spogląda na mnie z góry i rozciąga usta w powitalnym grymasie. Przez szerokie plecy przewieszona jest ubita sarna. Uśmiecham się do niego. Teraz, gdy będę niedługo rodzić, przyda się więcej jedzenia i nowa skóra. Wprawdzie zima w tym roku była krótka, ale poranki nadal są jeszcze chłodne. Podchodzi do mnie, do swojej Pięknej. Chwyta mnie za długie, poskręcane włosy. Mocno. Uwielbiam, gdy tak robi. Mój Samiec. Moja Bestia. Mój Pan.* Od tego dnia słońce wstawało i zachodziło setki tysięcy razy. Dawno w niepamięć odeszły brutalne czasy Lodowej Epoki. Nikt dziś już nie pamięta historii Pięknej i Bestii. Ale ... kto wie, może ich opowieść wzbudzi w kimś gorący dreszcz podniecenia, przypominając o dziedzictwie zapomnianych genów? :-) Homo neanderthalensis, żył ok. 200 tys. lat temu. Był potężnie zbudowany, masywny i umięśniony (charakterystyczne były jego potężne łuki brwiowe). Naukowcy przypuszczają, że mniejsi, lecz bardziej wszechstronni homo sapiens, którzy wyparli  neandertalczyków, okazali się po prostu lepiej przystosowani do zmiennego środowiska. Inna teoria zakłada, że gatunki stopniowo się wymieszały - mogły się bowiem krzyżować. Dowodem tego są znajdywane szczątki praludzi mających wyraźnie wspólne cechy obu gatunków. Obecnie kilka znanych uniwersytetów pracuje nad uzyskaniem pełnej mapy genomu neandertalczyka. Kto wie, co nas czeka - przy dzisiejszych postępie prac nad klonowaniem… Może sponsorują go tajemnicze, anonimowe i bardzo bogate zwolenniczki ognistej gry podporządkowania i dominacji? :-)i.ravenheart-at-gmail.com&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6659335699966341168-4403102800507306155?l=seksipiersi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seksipiersi.blogspot.com/feeds/4403102800507306155/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2010/02/studium-dominacji.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/4403102800507306155'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/4403102800507306155'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2010/02/studium-dominacji.html' title='Studium dominacji'/><author><name>Gorąca Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02683475488685416474</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6659335699966341168.post-5665370133398005230</id><published>2010-01-13T09:30:00.002-08:00</published><updated>2010-01-13T09:31:06.049-08:00</updated><title type='text'>Na tygrysiej skórze</title><content type='html'>Ela jest moją najlepszą przyjaciółką, znany się od dzieciństwa. Razem przechodziłyśmy przez wiele etapów naszego życia. Razem przeżywałyśmy pierwsze niepowodzenia i sukcesy, pierwsze imprezy i randki. Omawiałyśmy to wszystko potem w zaciszu naszych pokoików. Któregoś jesiennego wieczoru spotkałyśmy się u mnie na poddaszu żeby sobie spokojnie poplotkować. Zaproponowałam wcześniej Ela, żeby została na noc. Rozmawiałyśmy długo o różnych duperelach popijając czerwone wino. Zrobiło się już późno i postanowiłyśmy udać się na spoczynek. Pierwsza wzięłam prysznic i ubrana w krótki szlafroczek usiadłam na kanapie czekając na Elę. Po chwili moja przyjaciółka weszła do pokoju owinięta ręcznikiem z mokrymi włosami przyklejonymi do ramion.&lt;br /&gt;- Napijesz się jeszcze wina? – zapytała.&lt;br /&gt;- Chętnie – odparłam.&lt;br /&gt;Tak naprawdę to nie poruszyłyśmy tego wieczoru jednego tematu – chodziło o naszych chłopców. Tak się złożyło, że mój Damian od pół roku pracował w Londynie a Kamil Eli przebywał od kilku miesięcy w wojsku w Iraku. Usiadłyśmy obok siebie na kanapie podkurczając nogi z kieliszkami wytrawnego wina w rękach.&lt;br /&gt;- Masz jakieś wieści od Damiana ? – zapytała.&lt;br /&gt;- Niestety nie – stwierdziłam z żalem.&lt;br /&gt;- No to jedziemy na tym samym wózku – kontynuowała dziewczyna.&lt;br /&gt;- A jak sobie dajesz radę?........... no wiesz ......... co mam na myśli – dociekała znowu znacząco się uśmiechając&lt;br /&gt;- Coraz ciężej znieś mi rozłąkę z moim ukochanym – odparłam.&lt;br /&gt;- Nie myślałaś o jakimś skoku w bok? – podjudzała mnie znowu – wiem, że Damian to twój pierwszy chłopak i masz pewne opory.&lt;br /&gt;- A wiesz, że miałam ostatnio okazję przespać się z bardzo przystojnym chłopakiem ale nie zrobiłam tego – po prostu mu odmówiłam.&lt;br /&gt;- A ja mam ostatnio niesamowitą ochotę na &lt;a href="http://sex.gix.pl"&gt;sex&lt;/a&gt; – kontynuowała wątek – ale też mam opory przed zdradą mojego chłopca. Słuchaj –spojrzała mi prosto w oczy - czy &lt;a href="http://sexhub.pl"&gt;sex&lt;/a&gt; z dziewczyną byłby zdradą wobec naszych ukochanych czy tylko próbą zaspokojenia naszych żądz? – zapytała znienacka.&lt;br /&gt;Spojrzałam z lekkim niedowierzaniem na moją przyjaciółkę&lt;br /&gt;- Chyba nie myślisz o tym poważnie ? - zapytałam.&lt;br /&gt;- Dlaczego nie – odparła – zobacz, to przecież idealne rozwiązanie. Będziemy kochać się ze sobą myśląc o naszych chłopcach, nikt się o tym nie dowie i właściwie to nie będzie zdrada tylko jak powiedziałam zaspokojenie naszych potrzeb &lt;a href="http://tavern.pl"&gt;sex&lt;/a&gt;ualnych. Iwona, mam propozycję – spróbujmy TO zrobić a jak nie będzie się nam podobało to po prostu przestaniemy i o wszystkim zapomnimy, ok.?&lt;br /&gt;Chwilę rozważałam propozycję mojej przyjaciółki, bijąc się z myślami. Na przemian uważałam to za głupi pomysł albo rzeczywiście za „idealne rozwiązanie”.&lt;br /&gt;- Nigdy nie kochałam się z inna kobietą – odparłam nieśmiało.&lt;br /&gt;- A ja tylko raz pocałowałam w usta Anię z III b, tę długonogą blondynkę – i na tym się skończyło – to całe moje doświadczenie z dziewczynami.&lt;br /&gt;To mówiąc Ela przybliżyła usta do moich warg i pocałowała mnie delikatnie. Te kilka chwil odmieniło mój pogląd na &lt;a href="http://sexhub.pl"&gt;sex&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;- I jak pierwsze wrażenie ? – zapytała Ela&lt;br /&gt;- Fajne – odparłam – czując jak wzbiera we mnie pożądanie i robię się coraz bardziej wilgotna.&lt;br /&gt;Ela ponownie pocałowała mnie tym razem jednak mocniej i dłużej. Po chwili poczułam jak jej dłoń dotyka mojego uda, lekko je ściskając. Całowałyśmy się coraz namiętniej wpychając języki do ust. Ela miała większe doświadczenie jeżeli chodzi o kontakty intymne i to ona była stroną dominującą. Moja kochanka objęła mnie prawą ręką za szyję lewą zaś wsunęła pod szlafroczek pieszcząc stwardniałe sutki. Jej kolano wdzierało się brutalnie między moje nogi. Byłam bardzo podniecona i wcale już nie myślałam, że to „głupi pomysł”. Ela w tym czasie rozsupłała węzeł na pasku mojego szlafroczka i przybliżyła usta do moich piersi, delikatnie je całując i ssąc brodawki. Potem zaczęła zjeżdżać coraz niżej i niżej aż w końcu wpiła się w moją cipkę. Rozchyliła szeroko moje nogi lewą stopę opierając na oparciu kanapy prawą zaś na podłodze. Byłam w siódmym niebie, jęcząc coraz donośniej błagałam moja partnerkę aby nie przestawała.&lt;br /&gt;- Rozpuść włosy!! – usłyszałam jak przez mgłę – i trzymaj ręce nad głową!!&lt;br /&gt;Posłusznie wykonałam polecenie przyjaciółki czując jak nadciąga orgazm mojego życia. Jeszcze kilka pieszczot językiem w mojej szparce i zaczęłam szczytować krzycząc głośno:&lt;br /&gt;Elka !!!! – jesteś cudowna, boska, jedyna, błagam nie przestawaj!!!!!!!!!!&lt;br /&gt;Myślę, że na chwilę straciłam zmysły bo kiedy się ocknęłam Ela leżała na mnie zupełnie naga uśmiechając się i trzymając mnie w ramionach. Czułam na sobie wysportowane, jędrne ciało młodej kobiety, która doprowadziła mnie do szalonego orgazmu. Objęłam ją mocno w pasie całując jednocześnie w usta.&lt;br /&gt;-Dzięki, to było mocne wejście – zdołałam tylko wyszeptać&lt;br /&gt;-Iwcia, masz super orgazm, chyba słyszeli cię w promieniu kilometra – zaśmiała się Ela.&lt;br /&gt;-To dzięki tobie, najsłodsza – odparłam.&lt;br /&gt;-Chyba zasłużyłyśmy na następny kieliszek wina – powiedziała i wstała ze mnie. &lt;br /&gt;Miło było popatrzeć jak porusza się wolno, kręcąc lekko biodrami. Napełniła kieliszki i odwróciła się w moją stronę. Pierwszy raz mogłam ją zobaczyć zupełnie nagą w pełnej okazałości. Jakby wyczuwając moje myśli przystanęła na chwilę abym mogła nacieszyć oczy tym wspaniałym widokiem.&lt;br /&gt;- Wyglądasz jak leśna driada albo grecka bogini – pochwaliłam kochankę.&lt;br /&gt;- Dzięki Iwona, nasze zdrowie – to mówiąc wychyliła kieliszek do dna.&lt;br /&gt;Zdałam sobie sprawę, że teraz moja kolej zaspokoić przyjaciółkę. Postanowiłam zmienić trochę okoliczności i wtedy wzrok mój padł na skórę prawdziwego tygrysa, która leżała przy moim łóżku. Kochałam się kiedyś z Damianem na tej skórze i doznałam większej rozkoszy, kiedy sztywna sierść wbijała mi się w plecy i pupkę.&lt;br /&gt;- Połóż się na tygrysie, kotku – zaproponowałam – na plecach, z szeroko rozchylonymi udami. &lt;br /&gt;Ela zrobiła to o co ją poprosiłam. Klęknęłam przy jej nogach delikatnie masując lewą stopę. Następnie uniosłam ją w górę i przybliżyłam do moich ust. Zaczęłam całować ją i ssać palce. Powoli wspinałam się w górę pieszcząc łydkę i udo mojej kochanki. Dotarłam wreszcie do jej wąskiej cipeczki, która zaskoczyła mnie ilością soków jakie wypływały z jej wnętrza. Spojrzałam w górę jak Ela oblizuje spierzchnięte usta masując jednocześnie palcami swoje cudowne cycuszki. Była bardzo podniecona a ja zadowolona z siebie, że potrafię dogodzić przyjaciółce. Teraz zajęłam się drugą nogą dziewczyny zsuwając się coraz niżej i niżej aż do samych palców drugiej stopy. Powtórzyłam manewr z całowaniem i ssaniem palców po czym zbliżyłam usta ponownie do norki. Włożyłam dłonie pod pośladki partnerki delikatnie je rozchylając a następnie uniosłam pupę kilka centymetrów nad skórę tygrysa. Mogłam teraz swobodnie lizać jej cipkę i szparkę między pośladkami. Pomysł mój bardzo przypadł jej do gustu, oddech stał się krótki, urywany a z gardła dobiegały mnie raz po raz odgłosy świadczące o nadciągającej ekstazie. Orgazm Eli charakteryzuje się stekiem wyzwisk i bluźnierstw&lt;br /&gt;- Kurwa, nie przerywaj tego jebania !!!! – darła się dziewczyna – ściskając jednocześnie swoje piersi i wyginając ciało. Jeszcze, jeszcze, chcę więcej, pierdol mnie Iwona!!!!.&lt;br /&gt;Włożyłam jej dwa palce w cipkę kończąc jej orgazm ostatnimi skurczami macicy. Moja suczka leżała wpatrzona w sufit nie mogąc dojść do siebie. Położyłam się obok niej patrząc w te śliczne niebieskie oczy, które rozkochały niejednego mężczyznę. Byłam dumna z siebie, że uprawiałam &lt;a href="http://sexstrony.pl"&gt;sex&lt;/a&gt; z tak atrakcyjną dziewczyną i obie doświadczyłyśmy czegoś zupełnie nowego, porywającego, ekscytującego. Ściągnęłam z łóżka koc i nakryłam nasze nagie, zaspokojone ciała. Ela zasypiała w moich ramionach mrucząc coś cichutko o spełnieniu. Twarda sierść tygrysa przyjemnie wbijała się w nasze ciała. Zadzwoniła moja komóra, nie budząc kochanki sięgnęłam do nocnej i zdjęłam aparat. Na wyświetlaczu widniało jedno słowo – Damian. Odrzuciłam połączenie. Mocniej przytuliłam się do Eli delikatnie całując ją w usta na dobranoc.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6659335699966341168-5665370133398005230?l=seksipiersi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seksipiersi.blogspot.com/feeds/5665370133398005230/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2010/01/na-tygrysiej-skorze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/5665370133398005230'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/5665370133398005230'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2010/01/na-tygrysiej-skorze.html' title='Na tygrysiej skórze'/><author><name>Gorąca Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02683475488685416474</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6659335699966341168.post-7316913932261984321</id><published>2010-01-13T09:30:00.001-08:00</published><updated>2010-01-13T09:30:46.157-08:00</updated><title type='text'>Namiętna kusicielka w lesie</title><content type='html'>&lt;a href="http://erolinia.pl/gallery/2/4/1/241b704e/1.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://erolinia.pl/gallery/2/4/1/241b704e/1m.jpg" border="0"&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://erolinia.pl/gallery/2/4/1/241b704e/2.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://erolinia.pl/gallery/2/4/1/241b704e/2m.jpg" border="0"&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://erolinia.pl/gallery/2/4/1/241b704e/3.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://erolinia.pl/gallery/2/4/1/241b704e/3m.jpg" border="0"&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://erolinia.pl/gallery/2/4/1/241b704e/4.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://erolinia.pl/gallery/2/4/1/241b704e/4m.jpg" border="0"&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://erolinia.pl/gallery/2/4/1/241b704e/5.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://erolinia.pl/gallery/2/4/1/241b704e/5m.jpg" border="0"&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://erolinia.pl/gallery/2/4/1/241b704e/6.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://erolinia.pl/gallery/2/4/1/241b704e/6m.jpg" border="0"&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://erolinia.pl/gallery/2/4/1/241b704e/7.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://erolinia.pl/gallery/2/4/1/241b704e/7m.jpg" border="0"&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://erolinia.pl/gallery/2/4/1/241b704e/8.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://erolinia.pl/gallery/2/4/1/241b704e/8m.jpg" border="0"&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://erolinia.pl/gallery/2/4/1/241b704e/9.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://erolinia.pl/gallery/2/4/1/241b704e/9m.jpg" border="0"&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://erolinia.pl/gallery/2/4/1/241b704e/10.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://erolinia.pl/gallery/2/4/1/241b704e/10m.jpg" border="0"&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://erolinia.pl/gallery/2/4/1/241b704e/11.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://erolinia.pl/gallery/2/4/1/241b704e/11m.jpg" border="0"&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://erolinia.pl/gallery/2/4/1/241b704e/12.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://erolinia.pl/gallery/2/4/1/241b704e/12m.jpg" border="0"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6659335699966341168-7316913932261984321?l=seksipiersi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seksipiersi.blogspot.com/feeds/7316913932261984321/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2010/01/namietna-kusicielka-w-lesie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/7316913932261984321'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/7316913932261984321'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2010/01/namietna-kusicielka-w-lesie.html' title='Namiętna kusicielka w lesie'/><author><name>Gorąca Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02683475488685416474</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6659335699966341168.post-5383236048342165388</id><published>2010-01-13T09:29:00.000-08:00</published><updated>2010-01-13T09:30:34.651-08:00</updated><title type='text'>Seksowna ciasna azjatka</title><content type='html'>&lt;a href="http://erolinia.pl/gallery/1/6/b/16bd6496/1.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://erolinia.pl/gallery/1/6/b/16bd6496/1m.jpg" border="0"&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://erolinia.pl/gallery/1/6/b/16bd6496/2.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://erolinia.pl/gallery/1/6/b/16bd6496/2m.jpg" border="0"&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://erolinia.pl/gallery/1/6/b/16bd6496/3.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://erolinia.pl/gallery/1/6/b/16bd6496/3m.jpg" border="0"&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://erolinia.pl/gallery/1/6/b/16bd6496/4.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://erolinia.pl/gallery/1/6/b/16bd6496/4m.jpg" border="0"&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://erolinia.pl/gallery/1/6/b/16bd6496/5.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://erolinia.pl/gallery/1/6/b/16bd6496/5m.jpg" border="0"&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://erolinia.pl/gallery/1/6/b/16bd6496/6.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://erolinia.pl/gallery/1/6/b/16bd6496/6m.jpg" border="0"&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://erolinia.pl/gallery/1/6/b/16bd6496/7.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://erolinia.pl/gallery/1/6/b/16bd6496/7m.jpg" border="0"&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://erolinia.pl/gallery/1/6/b/16bd6496/8.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://erolinia.pl/gallery/1/6/b/16bd6496/8m.jpg" border="0"&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://erolinia.pl/gallery/1/6/b/16bd6496/9.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://erolinia.pl/gallery/1/6/b/16bd6496/9m.jpg" border="0"&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://erolinia.pl/gallery/1/6/b/16bd6496/10.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://erolinia.pl/gallery/1/6/b/16bd6496/10m.jpg" border="0"&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://erolinia.pl/gallery/1/6/b/16bd6496/11.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://erolinia.pl/gallery/1/6/b/16bd6496/11m.jpg" border="0"&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://erolinia.pl/gallery/1/6/b/16bd6496/12.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://erolinia.pl/gallery/1/6/b/16bd6496/12m.jpg" border="0"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6659335699966341168-5383236048342165388?l=seksipiersi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seksipiersi.blogspot.com/feeds/5383236048342165388/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2010/01/seksowna-ciasna-azjatka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/5383236048342165388'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/5383236048342165388'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2010/01/seksowna-ciasna-azjatka.html' title='Seksowna ciasna azjatka'/><author><name>Gorąca Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02683475488685416474</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6659335699966341168.post-5304681014561441600</id><published>2009-12-09T09:42:00.004-08:00</published><updated>2009-12-09T09:43:41.505-08:00</updated><title type='text'>Jak stałam się suką mojej Pani cz. 2</title><content type='html'>Kiedy Iwona wyszła Ewa podeszła do komputera. Parę dni temu skanując sieć akademicką, znalazła tę pocieszną sukę. Na gg pod nickiem Niedojebana opowiadała swoje fantazje jakiejś nieznajomej. &lt;br /&gt;Wiedziała jaki ma ip, a chwile później – numer pokoju. Przez parę dni ją obserwowała. Dobrze poznała jej sąsiadkę  – przesiadywały razem przed drzwiami i paliły. Gdy Iwona wychodziła z pokoju, dialog między nimi zwykle cichł i obie się jej przyglądały. &lt;br /&gt;Iwona podobała się jej. Z jednej strony była odrobinę nieśmiała i mało pewna siebie, często odwracała się i patrzyła na nie podejrzliwym wzrokiem. Z drugiej strony jednak ubierała się zwykle bardzo odważnie. To jej podświadomość wołała o zaopiekowanie się tymi fajnymi nogami i brzuszkiem. Piersi miała drobne ale dobrze ułożone.&lt;br /&gt;Trudno jej było uwierzyć, że to ona tak pisała przez gg. „Może to któraś z jej współlokatorek?” – myślała. Pewnego dnia wpadła na pomysł. Rozdała jej koleżankom bilety na koncert dobrego zespołu. Wszystkie poszły – została tylko Iwona. Włączyła swój skaner. Okazało się, że właśnie Niedojebana zagaduje do kogoś.&lt;br /&gt;Wtedy już zyskała pewność. Potem wszystko jakoś się samo rozegrało, trochę przypadkiem...&lt;br /&gt;Po wydarzeniach z tego dnia, Ewa dużo myślała jaką tu jej niespodziankę sprawić dzień później. Lubiła ją i nie chciała jej skrzywdzić, ale wiedziała że teraz już nie może się wycofać, nie mogą zostać normalnymi przyjaciółkami, zwyczajnie się pokochać. Temu związkowi była przeznaczona olbrzymia porcja adrenaliny.&lt;br /&gt;Następnego dnia spojrzałam w lustro. Zadawałam sobie pytania: Czy ja naprawdę tego chcę? Czy chce się tak upokorzyć? Ale odpowiedź była tylko jedna: tak! Wreszcie realizuje swoje fantazje!&lt;br /&gt;Tak więc ubrałam czarną, odważną sukienkę do kolan, odsłaniającą plecy. Nie wiedziałam jak ubierają się suki, ale pomyślałam że na pewno nie ubierają się na różowo.&lt;br /&gt;Musiałam dwa razy pukać do pokoju Ewy. Kiedy otworzyła mi, zdziwiłam się. Miała na sobie białą koszulkę z czerwonymi paskami i dżinsowe spodnie spięte czerwonym paskiem. To było jej zwyczajne codzienne ubranie, nie takie jak moje.&lt;br /&gt;- Uklęknij! – od razu przeszła do konkretów. Domyśliłam się o co jej chodzi, drżącymi palcami rozpięłam pasek u spodni i spuściłam je do stóp. Nie miała pod spodem żadnej bielizny. Jej dłonie ułożyły się na moich brązowych włosach. Głaskała mnie jak psa kiedy lizałam jej piśkę. &lt;br /&gt;- Dobra suka, dobra – mówiła z półprzymkniętymi oczami, przez chwile delektując się ruchami mojego języka – a teraz wstań! – Wtedy z kieszeni wyjęła czarną hustę, trzymając ją w dłoniach kazała się mi położyć na łóżku – a teraz mam dla Ciebie nagrodę kochana, ściągaj ta sukienkę! – pod nią miałam tylko stanik i stringi. Tak rozebrana położyłam się na ciepłym kocu. Ewa założyła mi na oczy hustę&lt;br /&gt;Zaczęła całować mój brzuch. Trwało to chwilę – zaraz potem kazała się mi lekko podnieść – ściągnęła resztki rzeczy które miałam na sobie. Usłyszałam jak ktoś wchodzi do pokoju, odgłosy rozbierającej się osoby, a potem poczułam dotyk kobiecej dłoni na ustach – na pewno nie Ewy, bo jej palce znajdowały się w tym czasie na moim brzuchu delikatnie masując go, a usta całowały muszelkę. &lt;br /&gt;Poczułam jak delikatnie przysiada na mojej głowie. Usłyszałam jakby znajomy kobiecy głos:&lt;br /&gt;- Liż! – najpierw delikatnie pocałowałam jej udo – nie wiedziałam jeszcze gdzie dokładnie znajduje się kluczowe miejsce. Wpadłam na fajny pomysł, najpierw całowałam uda wahadłowymi ruchami, omijając celowo ich środek, coraz bliżej zbliżając się do niego. W końcu umieściłam moje usta w najsłodszym miejscu, szukając językiem łechtaczki. Była już bardzo powiększona i wilgotna.&lt;br /&gt;Tymczasem Ewa gdzieś znikła na chwile. Słyszałam jak grzebie w jakiejś szafce jakby czegoś szukała. Nagle poczułam jak jakiś przedmiot wchodzi do mojego wnętrza. Był bardzo duży. Poruszał się w górę i dół w mojej cipeczce. Po chwili poczułam jak koniuszki jej palców zaczynają masować mój odbyt. Aż podniosłam z podniecenia tyłeczek do góry. &lt;br /&gt;Podobała się mi ta zabawa. Ale zaraz oprócz tajemniczego przedmiotu do cipki chciało się wcisnąć cos jeszcze! To były chyba jej palce, bo uszczypnęły piśkę paznokcie… zacisnęłam zęby, ale chciałam żeby kontynuowała, chciałam żeby znalazła jakiś drąg i mi go tam dodatkowo władowała… Nie wiem czemu mnie to tak podnieciło, może dlatego że sama byłam ciekawa ile się tam zmieści? A może dlatego że ten ból mnie podniecał? &lt;br /&gt;Niestety Ewa nie domyśliła się że chce więcej, przejęła się chyba tym że tak zasyczałam z bólu. Zaczęła masować jednym paluszkiem groszek na dziurką, a drugim – odbyt. Tajemniczy przedmiot wciąż leżał we mnie. Byłam tak podniecona że podkuliłam się. Nie mogłam się jednak całkiem skupić na tej przyjemności bo musiałam penetrować językiem cipkę nieznajomej. Tymczasem ona już dochodziła. Złapała moje dłonie i postawiła na swoich piersiach. Głaskałam je i delikatnie szczypałam. W końcu po liczbie soków spływających na mój język i dźwiękach jakie wydawała doszło do mnie że ma orgazm. Zmorzyłam swoje wysiłki, aż nagle usiadła na mnie, zgniotła udami i je z rozkoszy zacisnęła. Nie mogłam złapać oddechu, poczułam kwaśny zapach i dotyk włosów łonowych na nosie.&lt;br /&gt;Po chwili, która dla mnie była bardzo długa, położyła się spocona obok mnie na łóżku. A ja już byłam całkiem rozgrzana połączeniem bólu i rozkoszy, Ewa coraz mocniej, coraz szybciej szarpała moją łechtaczkę. Przerwała jednak swoje ruchy kiedy już prawie mnie zaspokoiła. Wiedziała kiedy to zrobić…&lt;br /&gt;Przytuliłam się więc do nieznajomej i zaczęłam ocierać wnętrzem ud o jej uda, ale ona wstała i kazały mi zejść z łóżka. Uklękłam na podłodze. Zdjęły mi huste z oczu. Zobaczyłam Ewę i jakąś dziewczynę – nie poznałam jej ponieważ obydwie były pochylone i wystawiały tyłki.  &lt;br /&gt;- Suko jeśli chcesz dokończyć to co zaczęłaś masz nas pocałować dupę! – usłyszałam.&lt;br /&gt;Podeszłam na kolanach do nich, kątem oka zauważyłam że Ewa odkłada na bok wielkiego szklarnianego ogórka! To jego wkładała mi do wnętrza, nawet nie ściągnęła folii w którą był zapakowany. Był na nim śluz i pojedyncze czerwone kropki, chyba krwi. Spojrzałam między nogi na swoją dziurkę. To nie była już dziurka, ale wielkie rozruchane cipsko! Dotknęłam to coś palcem, od razu poczułam fale rozkoszy, ale nie wolno mi było dokończyć tego, czekało mnie teraz zadanie.&lt;br /&gt;Zaczęłam całować najpierw jeden a potem drugi, na zmianę pośladek. Jedna dłoń masowała cipkę Ewy, druga nieznajomej. Słyszałam ich oddechy. Nieznajoma znowu się rozgrzewała, natomiast Ewa po raz pierwszy dochodziła, bardzo szybko, widocznie ta cała sytuacja bardzo ja podnieciła.&lt;br /&gt;- Nie tak suko! – gdy to usłyszałam, zaczęłam delikatniej muskać ustami, nagle poczułam na czole rękę Ewy żebym zniżyła się jeszcze bardziej.&lt;br /&gt;- Mam włożyć język do tej drugiej dziurki?? –zapytałam zdezorientowana.&lt;br /&gt;- Tak dziwko!&lt;br /&gt;Nie miałam wyboru, tymczasem Ewa rozszerzyła pośladki rękoma żebym trafiła gdzie trzeba. Na szczęście obie miały czyste pupy, nie miały dużo gówna w odbycie. Nie smakowało tak źle, wpychałam im język delikatnie do tego rowka i wyciągałam, jednocześnie nie przestawałam masować cipek. Moja ręka była bardzo wilgotna. Słyszałam ich głośne oddechy. Nie trzeba było wiele żeby je zadowolić. Po kilku minutach położyły się obie na brzuchach, a ja na Ewie. &lt;br /&gt;Przytuliłam ją i zaczęłam trzeć swoją cipką o jej pośladki. Tym razem pozwoliła mi w ten sposób dokończyć. Nieznajoma była cały czas odwrócona. Wyprostowała ręce do góry i wyprężyła się. Zobaczyłam kawałek jej twarzy. Nie mogłam uwierzyć, to była moja współlokatorka Marta.&lt;br /&gt;- Wiesz co Iwona, jesteś zboczona szmata, ale kochana zboczona szmata – powiedziała, patrząc jak trze udami o pośladki Ewy, po czym pocałowała mnie w policzek, ubrała się i wyszła.&lt;br /&gt;Po chwili moje sutki zrobiły się olbrzymie, a moja szyja zaczerwieniła się. Zatrzymałam swoje ruchy, było mi bardzo fajnie. Zgrzana rzuciłam się na łóżko i patrzyłam w sufit. Ewa jednak miała jeszcze jeden pomysł.&lt;br /&gt;- Chcesz żeby wszyscy zobaczyli tamten filmik? Żeby Twój brat walił sobie przy nim konia? Żeby wszyscy w akademiku wiedzieli jaka jesteś kurwa?&lt;br /&gt;- Powiedz proszę zrobię wszystko!&lt;br /&gt;- Proszę zrobię wszyściutko, WSZYŚCIUTKO, tylko nie pokazuj nikomu tego filmiku! &lt;br /&gt;- Dobrze, bardzo dobrze, masz jutro o północy przyjść do mnie ubrana tylko w ta różową halkę, żadnych stringów, rozumiesz: nic pod spodem! a teraz wynocha stąd szmato!&lt;br /&gt;- Tak Pani. – szybko założyłam na siebie swoją sukienkę, bieliznę i halkę wzięłam do łapki i wybiegłam z pokoju. Na szczęście nie było nikogo na korytarzu. Za to w pokoju tak, były wszystkie współlokatorki. Marta nic nie powiedziała, tylko się uśmiechnęła. Zdziwione spojrzały na to co miałam w ręce, powiedziałam im że miałam krwawy okres, że pobrudziła się od niego bielizna i wrzuciłam zawiniątko do szuflady. Marta puściła mi oko.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6659335699966341168-5304681014561441600?l=seksipiersi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seksipiersi.blogspot.com/feeds/5304681014561441600/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2009/12/jak-staam-sie-suka-mojej-pani-cz-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/5304681014561441600'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/5304681014561441600'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2009/12/jak-staam-sie-suka-mojej-pani-cz-2.html' title='Jak stałam się suką mojej Pani cz. 2'/><author><name>Gorąca Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02683475488685416474</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6659335699966341168.post-6055277389524627463</id><published>2009-12-09T09:42:00.003-08:00</published><updated>2009-12-09T09:42:51.888-08:00</updated><title type='text'>Moja przygoda wakacyjna</title><content type='html'>Po przeczytaniu opowiadania Ivety pt. „Sanatorium w Istebnej” postanowiłam opowiedzieć o swojej zeszłorocznej przygodzie wakacyjnej, która miała miejsce dwa lata temu w sierpniu.&lt;br /&gt;Mam na imię Gosia, mam 18 lat. Od zawsze miałam problemy z tuszą. W wieku 16 lat ważyłam 98 kg przy wzroście 169 cm. Nie czułam się z tego powodu napiętnowana, ale próbowałam się także jakoś uporać z moim problemem – gimnastyka w domu, ograniczanie słodyczy.&lt;br /&gt;Pewnego dnia mama po powrocie z pracy powiedziała mi, że dowiedziała się od swojej koleżanki o świetnym obozie odchudzająco – kondycyjnym. Córka owej koleżanki, moja rówieśnica, uczestnicząc w takich koloniach rok wcześniej zrzuciła prawie 6 kg wagi. Zajęcia sportowe nie były podobno zanadto wyczerpujące, a dieta także znośna.&lt;br /&gt;Właściwie ucieszyłam się z możliwości spędzenia części wakacji w sposób przyczyniający się do poprawy mojej figury i zdrowia. Miałam pojechać do tego ośrodka w Szczawnicy razem z Alą (tak nazywała się córka koleżanki mamy).&lt;br /&gt;W następną sobotę rodzice zawieźli nas do sanatorium. Na miejsce dotarliśmy późnym popołudniem. Obie zostałyśmy przydzielone do pokoju trzyosobowego. Był przytulny, czysty i posiadał własną łazienkę z WC (z tego faktu byłam bardzo zadowolona; nie znoszę wspólnych sanitariatów na korytarzu). Nie wiedziałyśmy jednak kto z nami zamieszka. Obawiałyśmy się dokwaterowania dużo młodszej koleżanki (obóz był przewidziany dla grupy wiekowej młodzieży 13 – 18 lat). Na szczęście okazało się, że zamieszka z nami Ewa – sympatyczna 17-latka. &lt;br /&gt;Wkrótce rodzice odjechali, a ja poszłam na stołówkę na podwieczorek. Po podwieczorku nie zdążyłam się nawet dobrze rozpakować, gdy trzeba było iść na kolację (dziennie przewidziano aż 5 posiłków – według zasady: małe porcje, ale spożywane w niewielkich odstępach czasu). Po kolacji zaproszono nas na małą pogadankę o programie obozu kondycyjnego i zasadach zdrowego odżywiania. W końcu mogłyśmy wrócić do pokoju i dowolnie zadysponować pozostały do ciszy nocnej czas. &lt;br /&gt;Zaczęłyśmy opowiadać o sobie, o problemach z figurą, zainteresowaniach itd. Po jakimś czasie postanowiłyśmy odświeżyć się pod prysznicem, a potem pogadać jeszcze leżąc w łóżkach, aż do późna. Jako pierwsza miała się iść kąpać Ala. Ku naszemu zdziwieniu zamknęła drzwi wejściowe na klucz, zasłoniła okno, a następnie rozebrała do naga w pokoju. Stanęła przed lustrem przyklejonym do drzwi szafy ubraniowej i zaczęła gładzić rękoma po piersiach i pupie. Stwierdziła, że jest nieco dziwnie zbudowana. Większość tłuszczyku odłożyła się jej na pośladkach, udach i brzuchu, natomiast miała dosyć małe piersi i szczupłe ręce. Nie odpowiadałyśmy na to ani słowem. Wtedy Ala powiedziała, że jest ciekawa jak my wyglądamy i zachęciła nas do rozebrania się. Widząc nasze zmieszanie oświadczyła, że jesteśmy we własnym gronie, wszystkie poza tym podobnie puszyste. Gdy miałam już wyrazić swoją dezaprobatę dla pomysłu Ali, nagle odezwała się Ewa, która wyraziła zgodę na porównanie się przed lustrem. Pomyślałam sobie, że może jestem nazbyt wstydliwa i także zaczęłam zdejmować ubranie. Po chwili wszystkie trzy stałyśmy gołe obok szafy. Wyglądało to trochę śmiesznie – nawiązanie do „Trzech Gracji” nasuwało mi się automatycznie :) W odróżnieniu od Ali ja i Ewa miałyśmy rozłożone równomiernie obfitości i wielkie piersi (ja dodatkowo, jak to w okresie intensywnego wzrostu biustu, opuchnięte sutki). Koleżanki zauważyły mój uśmiech i wytłumaczyły sobie powód jego zaistnienia po swojemu. Zrozumiały, że chodzi mi o to, że Ala była dokładnie wydepilowana w okolicach intymnych, zaś ja i Ewa – naturalnie owłosione. &lt;br /&gt;Gdy miałam im wyjaśnić swoje skojarzenia z  „Trzema Gracjami” Ala nieoczekiwanie zaproponowała, że pomoże pozbyć nam się niepotrzebnego „futerka”.  Ja od razu zaprotestowałam, ale Ewa wyraziła gotowość do wygolenia cipki. Opanowały mnie jednocześnie zmieszanie, ale także i ciekawość. Ala wołała już, że zostałam przegłosowana i bez sprzeciwu muszę zapisać się do klubu „jedwabiście gładkich, puszystych lasek”. Rozśmieszona tym występem zgodziłam się.  &lt;br /&gt;Ala powiedziała, że usuwa dokładnie włoski z całego ciała już od dwóch lat. Postanowiła pożyczyć nam jednorazowe maszynki do golenia i piankę. Ku mojemu niedowierzaniu chciała także odegrać rolę naszej „fryzjerki”. Ewa ze śmiechem przystała na to.  Wiedziona ciekawością i chyba trochę podniecona postanowiłam także skorzystać z propozycji. Poszłyśmy do łazienki. Ja pierwsza stanęłam pod prysznicem. Po kąpieli, na prośbę Ali, nie wytarłam ciała do sucha. Jedynie na mokre włosy nałożyłam „turban” z ręcznika. Do kabiny weszła Ewa, natomiast ja zasiadłam na stołku nakrytym ręcznikiem. Ala poleciła mi szeroko rozchylić uda i zaczęła nanosić dłonią piankę do golenia na moje podbrzusze i cipkę. Rozsmarowywała pianę delikatnie i długo. Muszę przyznać, że było to bardzo przyjemne. Później zaczęła mnie golić (specyficzne, raczej miłe uczucie). Po zabiegu wydawało mi się, że wyglądam trochę zabawnie, ale Ala i Ewa, która właśnie wychyliła się zza drzwiczek kabiny prysznicowej, odpowiedziały, że całkiem dobrze. Ala stwierdziła, iż Ewa może jeszcze nie wychodzić, gdyż nie skończyła jeszcze mojej depilacji. Po chwili okazało się, że chce usunąć mi włoski spomiędzy pośladków, spod pach i z nóg. Nie protestowałam. Po wszystkim naprawdę podobałam się sobie – wszędzie byłam taka gładka :) Teraz z kolei mogłam obserwować jak Ala nanosi piankę na krocze Ewy i delikatnie je masuje. Po chwili jednak zrobiło mi się chłodno i weszłam pod prysznic. Po kilkunastu minutach także Ewa była pozbawiona włosków na całym ciele. Ja i Ala opuściliśmy łazienkę, natomiast Ewa weszła do kabiny, aby jeszcze raz się opłukać. &lt;br /&gt;Ala zapaliła nocną lampkę i powiedziała mi żebym nie wkładała jeszcze piżamy. Uprzedzając moje pytania oświadczyła, że golenie zawsze bardzo wysusza skórę i dlatego dobrze natłuścić ją oliwką. Podeszła do swojej szafki i wyjęła z niej butelkę oliwki dla dzieci. Wzięłam oliwkę, usiadłam na ręczniku rozpostartym na moim łóżku i zaczęłam smarować najpierw nogi, później cipkę. Ala w milczeniu mi się przypatrywała. Nagle podeszła do mnie i zaczęła gładzić moje nogi. Było mi tak przyjemnie, że nie zaprotestowałam. Ala wylała trochę oliwki na dłonie i gładziła moje uda, później krocze. Masowała delikatnie, najpierw z zewnątrz, później rozchyliła wargi i zaczęła pieścić mi łechtaczkę i wsuwać paluszki do środka.&lt;br /&gt;Z jednej strony wstydziłam się tego co ona mi właśnie robiła, z drugiej nie mogłam się jednak oprzeć odczuwaniu błogości, która się z tym wiązała. Do pokoju weszła Ewa. Widok jaki zastała musiał ją powalić :) Nie trwało to jednak długo. Z uśmiechem rozłożyła swój ręcznik obok mnie, usiadła na łóżku i rozłożyła nogi. Ala bez trudu zrozumiała o co jej chodzi. Teraz masowała nas obie jednocześnie. O ile ja może tylko trochę głośniej oddychałam, Ewa całkiem głośno pojękiwała. Zaniepokoiło mnie to trochę – nie byłyśmy przecież same w ośrodku, a za żadne skarby nie chciałam żeby ktoś dowiedział się o naszych poczynaniach. Położyłam palec na ustach koleżanki, która zaczęła okazywać (na szczęście!) swoją radość trochę ciszej. Ala tymczasem nie próżnowała, masowała nas na przemian delikatnie i energicznie. Nagle poleciła nam uklęknąć w rozkroku i wypiąć pupy. O dziwo, poddałyśmy się poleceniu prawie automatycznie. Po chwili poczułam dłoń Ali pieszczącą moją cipkę. Po chwili zaczęła masować też delikatnie odbyt, ale nie wkładała palca do środka. Byłam bardzo podniecona. Po chwili pieszczoty ustały. Gdy odwróciłam się żeby zobaczyć dlaczego, bardzo się zdziwiłam. Ala klęczała  przy łóżku, masowała pośladki Ewy i pieściła wypiętą cipkę i pupę językiem. Zrobiło mi się gorąco. Z jednej strony miałam wyrzuty sumienia, że robię coś więcej niż bardzo nieodpowiedniego, ale pragnęłam być pieszczona w taki sposób. Mało tego, chciałam sama zrobić to drugiej dziewczynie. Zeszłam z łóżka i uklękłam za Alą. Rozchyliłam jej nogi i zaczęłam pieścić jej krocze nieco natłuszczonymi oliwką dłońmi. Ale jeszcze chwilę zajmowała się Ewą. Nagle wstała, a następnie ułożyła się wygodnie na moim ręczniku i rozsunęła uda. Ja klęknęłam przy łóżku i delikatnie pocałowałam jej cipkę. Zaczęłam lizać niewprawnie. Najpierw po wierzchu, później zagłębiałam język do środka mokrej piczki. Ewa obserwowała nas i pieściła się sama. Masowała swoje piersi i krocze. &lt;br /&gt;W pewnym momencie Ala powiedziała szeptem, że możemy sobie pomóc jednocześnie, trzeba tylko odsunąć stół i przenieść się na podłogę. Rozłożyła na wykładzinie koc i położyła się na nim na plecach. Ja miałam podeprzeć się na łokciach między jej nogami i wypiąć pupę tak, aby swobodny dostęp miała do niego znajdująca się za mną Ewa. Po chwili bawiłyśmy się już na podłodze. Co jakiś czas zamieniałyśmy się miejscami. Straciłam rachubę czasu. Nie wiem ile trwała ta wyuzdana zabawa. &lt;br /&gt;Po wszystkim prawie wcale nie rozmawiałyśmy. Gdy leżałam w łóżku ubrana w piżamę, wiele myśli nie pozwalało mi zasnąć. Było mi jednocześnie wstyd, ale czułam się też niezwykle zrelaksowana. Myślałam o setkach innych jeszcze rzeczy. W końcu usnęłam w pierwszą noc w tym ośrodku wakacyjnym. Muszę się jednak przyznać, że, mimo rozlicznych obaw, które dopadły mnie przed zaśnięciem, nie był to jednak ostatnia przygoda tego typu ze mną i koleżankami z pokoju.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6659335699966341168-6055277389524627463?l=seksipiersi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seksipiersi.blogspot.com/feeds/6055277389524627463/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2009/12/moja-przygoda-wakacyjna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/6055277389524627463'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/6055277389524627463'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2009/12/moja-przygoda-wakacyjna.html' title='Moja przygoda wakacyjna'/><author><name>Gorąca Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02683475488685416474</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6659335699966341168.post-9171228689133963665</id><published>2009-12-09T09:42:00.001-08:00</published><updated>2009-12-09T09:42:35.452-08:00</updated><title type='text'>Kasia i jej talenty</title><content type='html'>Nigdy nie lubiłam chodzić do fryzjera. Była to pewnego rodzaju kara za to siedzenie z głową w farbie &lt;br /&gt;I z plotkującymi babami za plecami. Do czasu. Wtedy właśnie poznałam Panią Kasie- uśmiech powalał na kolana a w głowie pojawiały się  perwersyjne myśli w stylu Ally McBeal Sposób w jaki rozmawiała szczególnie z mężczyznami mógł wskazywać na to , że cholernie ją bawi a może bardziej podnieca fakt że oni wręcz leżą u jej stóp i pragną by wydawała im polecenia aby mogli być jej rycerzami i ratować z każdej opresji...a po tym jak wychodzą ten ironiczny uśmieszek pod nosem i triumf w oczach  który ciężko było zauważyć jeśli się nie obserwowało jej tak jak robiłam to ja.&lt;br /&gt;Zawsze tylko ona zajmowała się moimi włoskami , niby nic dziwnego bo pełno uczennic w salonie a fachowcem tylko ona, jednak stawała jakoś tak niebezpiecznie blisko jakby zdawała się prosić żeby ja złapać za te dwa nieziemsko zgrabne pośladki. Nie wiem również dlaczego od pewnego czasu przetrzymywała mnie dłużej jakby przeciągając to, że już dawno powinnam siedzieć na tym przeklętym fotelu i mieć cokolwiek na głowie a nie ten cholerny bałagan z którym zawsze do niej przyjeżdżałam. Myślałam początkowo, że zwyczajnie mnie olewa ale w miarę poznawania jej lepiej -a w szczególności spostrzeżenia  tego ze ukradkiem bacznie mi się przygląda –przestało mi przeszkadzać to że czasami siedziałam tam po pięć godzin.&lt;br /&gt;- Widzę Pani się nie oszczędza w weekendy – mówiła to z pewną dozą złośliwości w głosie a zarazem  tak kobieco  kokietując – albo taki wiatr okrutny dzisiaj mamy...&lt;br /&gt;Podła, dobrze wie że środek lata i gorąco jak w piekle !!!&lt;br /&gt;- Bo widzi Pani, Pani Kasiu .. nie wszyscy potrafią wyglądać oszałamiająco uroczo o 11 rano w poniedziałek.-spojrzałam na nią tak wymownie że skwitowała to lekkim uśmiechem ale raczej wiedziała w tym momencie że to już nie jest zwykły komplement. &lt;br /&gt;- Jeśli się ma dla kogo ...to owszem...przyzwoitość wręcz nakazuje...- wydawało mi się czy to była bardziej okrężna wersja „ To z myślą o Tobie tak wyglądam”. Uśmiechnęłam się raczej do siebie niż do niej i już miałam na końcu języka zgrabną ripostę..&lt;br /&gt;- Kawy? Przyda się widzę ..- ojjj, lubi na złośliwo .. niech jej będzie skoro czerpie z tego przyjemność&lt;br /&gt;- Chętnie ale warunek że Pani zaparzy , z nutką złośliwości  pobudzi mnie bardziej&lt;br /&gt;- Z cukrem?- zdawała się tego co jej powiedziałam nie słyszeć, jednak obie wiedziałyśmy co robimy od dobrych 10 minut więc  byłam na sto procent pewna że to lubi. To właśnie cały jej urok owijanie sobie wszystkich wokół palca byciem zimną i wyrafinowaną  suką.&lt;br /&gt;Przyniosła gotową kawę stawiając ja na stoliku obok mnie nachyliła się i niemal wyszeptała mi do ucha:&lt;br /&gt;- To mój ulubiony kubeczek&gt; Jest taki...taki...poręczny.- wlepiła we mnie te swoje szare tęczówki i czekała aż się na niego spojrzę. Dlaczego zrobiło mi się gorąco między nogami gdy zobaczyłam że widnieje na nim napis &lt;br /&gt; „ zjedz mnie”? Dlatego , że właśnie w tym momencie miałam ochotę wywlec ją na zaplecze i grzecznie spełnić ten rozkaz widniejący na „ ulubionym kubeczku”&lt;br /&gt;-  Śliczny, bardzo oryginalny. Dziękuje za kawę- chciałam ją też tak pomęczyć, dobrze wiedziałam że tylko czeka aż znajdziemy się same i zacznie się ze mną pieprzyć&lt;br /&gt;Kawa jak to kawa, zawsze latam do toalety. Zastanawiałam się czy iść nie pytając czy też może lepiej zapytać  o pozwolenie i mieć pewność ze wie gdzie idę:&lt;br /&gt;- Pani Kasiu czy mogę skorzystać  z toalety?&lt;br /&gt;- Oczywiście, proszę na zaplecze i drzwi po prawej. Trafi Pani? – znów ten lubieżny uśmieszek&lt;br /&gt;- Jeśli nie zawołam po pomoc- puściłam oko i poszłam, odchodząc usłyszałam że bąknęła cos do uczennicy o tym że nie jadła śniadania&lt;br /&gt;Wychodząc z toalety zdążyłam tylko chwycić się za krzesło po tym jak ta Kocica z całym impetem pchnęła mnie na stół. Chwyciła ręką moją twarz po czym wbiła swojego długiego paznokcia w moje usta:&lt;br /&gt;- Ssss....aż tak niegrzeczna?- zabolało ale ta ciekawość do czego się jeszcze posunie była silniejsza&lt;br /&gt;- Cicho. Za to ty  masz być grzeczna...-szeptała mi do ucha delikatnie przeciągając ręką po wewnętrznej stronie uda- pytam czy będziesz grzeczna?&lt;br /&gt;- Będę...&lt;br /&gt;Wtopiła się w zakrwawioną wargę jakby chciała wyssać z niej całą krew, nawet oparta o stół nie mogłam utrzymać równowagi – do tego stopnia zdrętwiałam z podniecenia. Jakby czuła co się dzieje- złapała za pośladki zgrabnie wciągając mnie na siebie pozwoliła opleść się w pół nogami. Pocałunek był tak namiętny i pochłonął mnie do tego stopnia że nawet nie wiedziałam że  biega ze mną na rękach po całym zapleczu obijając się co chwile o jakąś ścianę. Posadziła mnie na stole, odsunęła się opierając o ścianę  zaczęła powoli podciągać swoją spódniczkę i bacznie obserwowała moją reakcje . Patrzyłam prosto w jej szklące się oczy do momentu gdy  zobaczyłam jej piękną cipkę która aż się prosiła o pieszczoty&lt;br /&gt;- A teraz chodź tu i zrób to tak żebym przestała oddychać, żebym błagał o jeszcze&lt;br /&gt;Zeszłam ze stołu i zbliżałam się tak powoli, że Ona zaczęła dyszeć z podniecenia. Patrząc jej w oczy zaczęłam powoli schodzić na dół nie dotykając jej wcale- wiedziałam że podobne czułości są nie na tą chwile i że przydadzą się następnym razem jak będzie więcej czasu. Wsadziłam jej palec do ust jednocześnie wsysając się w jej wilgotną szparkę. Palec stłumił jęk który z siebie wydała, lizałam ją tak intensywnie i szybko że przestała się kontrolować  i zaczęła wbijać swoje paznokcie gdzie popadnie. Docisnęłam ją mocno do ściany bo przez moment miałam wrażenie ze mi upadnie tak wierzgała w ekstazie:&lt;br /&gt;- Jeszcze chwilkę...błagam nie przestawaj...mmmmm- zarzuciłam sobie na bark jej prawą nogę żeby mięć lepszy dostęp do jej dziurki. Bez żadnych zbędnych ceregieli weszłam się w nią co przywitała wbiciem swoich pazurków w mój kark.&lt;br /&gt;- Aaaa....-wyjęczała i całkiem omdlała powoli osunęła się po ścianie , rzucała niewidzącym spojrzeniem po ścianach co chwile drgając po rozkoszy jakiej doznała przed chwilą &lt;br /&gt;- Tak grzeczna?- zapytałam przytulając się na chwile do jej piersi &lt;br /&gt;Uśmiechnęła się tak  delikatnie ale zarazem tak jakoś dziwnie  tajemniczo&lt;br /&gt;- Wiedziałam że będzie dobrze...ale...nie sądziłam że aż tak. .-ucałowała mnie w rozciętą przez siebie wargę po czym zaczęłyśmy się zbierać do powrotu na sale. &lt;br /&gt;- Wiesz ,może lepiej przyjedź do mnie domu to zrobię Ci te włoski...nie możesz  w takim stanie tam wyjść- spojrzała na poważnie przejęta tym że wyglądam jakbym wpadła w żywopłot – przepraszam nie sądziłam że mogę aż do tego stopnia Cię podrapać&lt;br /&gt;- Odbiorę to jako komplement wiec nie bój się nie oskarżę cię o napaść-dałam jej buziaka na obchodne- ale nie omieszkam Ci się odpłacić &lt;br /&gt;- Przyjedź o 21 adres wyśle Ci zaraz sms’em- machnęła ręką na do widzenia i zniknęła  za drzwiami a ja musiałam się ulotnić tylnym wyjściem ze względu na swój wygląd.&lt;br /&gt;Szłam do auta i tak sobie myślałam że chyba całkiem miły wieczór się zbliż i raczej trzeba się będzie wyspać teraz za dnia...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6659335699966341168-9171228689133963665?l=seksipiersi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seksipiersi.blogspot.com/feeds/9171228689133963665/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2009/12/kasia-i-jej-talenty.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/9171228689133963665'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/9171228689133963665'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2009/12/kasia-i-jej-talenty.html' title='Kasia i jej talenty'/><author><name>Gorąca Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02683475488685416474</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6659335699966341168.post-7819488732226087319</id><published>2009-10-27T10:48:00.005-07:00</published><updated>2009-10-27T10:48:45.477-07:00</updated><title type='text'>Udany wieczór</title><content type='html'>Historia, znana wielu osobom, opowiedziana moimi słowami. Będę pisać w 3 osobie aby nadać bardziej obrazową formę.&lt;br /&gt;Jest piątek, jeden z wielu, ale mimo wszystko coś jest inaczej. Może to ta nowa woda po goleniu, a może fakt, że tym razem obyło się bez żadnych zgrzytów na uczelni. Pełny energii wychodzi z kolegami, obierają cel, do którego dążą. Do klubu docierają koło 21, impreza dopiero się zaczyna, kilkoro młodych ludzi sączy piwo, gdzieniegdzie jakieś pary, wprawne oko rozpoznaje kto się zasiedział od południa, a kto czeka na rozpoczęcie wieczoru. &lt;br /&gt;Ktoś podchodzi, mężczyźni wymieniają mocne uściski, padają słowa: „Mam dla was stolik, ale musicie poczekać aż otworzą drugą salę.”, były one wybawieniem, bo posiadanie stolika to już połowa sukcesu. Cała grupa w międzyczasie postanowiła zamówić coś do picia, na mniejszej sali muzyka zaczyna grać, DJ zapodaje kilka starszych kawałków, można by rzec, coś na rozgrzewkę. Ludzie powoli się schodzą, zapowiada się udany wieczór. Parkiet powoli się zapełnia, jest w czym wybierać. Szybka decyzja i wszyscy są już na parkiecie, piwko na rozluźnienie pomogło. Wszyscy tańczą to z jedną, to z drugą dziewczyną, z jednym wyjątkiem. On tańczy ale sam, czeka, obserwuje, wybrał i nie zmieni tego wyboru, nie dziś. &lt;br /&gt;Wiedział, że będzie dzisiaj inaczej, ale tego się nie spodziewał. Stoi przy barze, średniego wzrostu brunetka, o bajecznych oczach, zmieniających odcień, w zależności od oświetlenia. Wpatrzony jak gekon w muchę, porusza się w rytm muzyki. Poczuła jego spojrzenie, takie intensywne, ale jednocześnie tak delikatnie opływające jej ciało. Jak większość wyrażałaby chęć zdjęcia tych i tak już niewielu ubrań, tak On chłonął ją całą. Poczuła dziwny dreszcz, zasadził ziarenko podniecenia w niej. Delikatne uczucie ucisku na brzuch. Czyżby się zakochali? Za wcześnie aby to powiedzieć, na pewno coś miedzy nimi powstało, jakaś więź. &lt;br /&gt;Jego spojrzenie osłabło, dostrzegł zagrożenie, jej koleżankę, która popełnia największą zbrodnię, zabiera Ją z Jego pola widzenia. Do ostatniej chwili prowadzi ją wzrokiem, daje do zrozumienia, że wywarła na nim ogromne wrażenie. Gdy znika, tańczy dalej, ale już jakby bez duszy, którą oddał razem ze spojrzeniem, która jest przy niej. Czuje na sobie inne spojrzenia, ale to już nie to, postanawia się przejść wokół Sali, może ją spotka? Po nieudanym okrążeniu, podczas którego odkrył, że druga sala, jest otwarta, postanawia zamówić kolejnego drinka i pójść trochę odpocząć. Po krótkiej odprawie wśród kumpli, usłyszeniu kilku docinek, określający jakim jest palantem, że nie zagadał, obiera kurs na kanapę, przy której na stoliku, na kartce, ładnymi czerwonymi literami jest napisane „rezerwacja”, po czym ściąga ją i oddaje się chwili relaksu. &lt;br /&gt;Kolega, który załatwił ten stolik właśnie przygotowuje klatkę, zaraz zaczną grać i na tej sali, jest Dj’em. Po chwili relaksu wstaje i zaczyna iść przed siebie, może dlatego, że samemu się mu nie chce siedzieć, a może znowu jej szuka. W pewnym momencie, ktoś go zaczepia, czuje delikatne damskie dłonie na ramieniu, nie musi się odwracać, wie, że to Ona. Obejmuje go z tyłu w pasie, dociska się piersiami do jego pleców, wodząc jej smukłymi dłońmi po jego torsie. &lt;br /&gt;Zbliżają się do parkietu, teraz się obracają do siebie. On chce coś powiedzieć, ale nie może, jest tak piękna. Ona widząc to, mówi tylko „dziękuję”. Tańczą, wtuleni w siebie, rozmawiają, szepcą, przedstawiają, Ona Karolina, On Mariusz. &lt;br /&gt;Jego dłonie wodzą delikatnie po jej plecach, czują swoje oddechy, kusi ją, muska delikatnie ustami o jej usta, ociera delikatnie nosem nos, całuje ją po twarzy, składa delikatne pocałunki na czole, policzkach, dłonie wtapia w Jej włosy, całuje płatki uszu, szyję, brodę, wodząc też delikatnie opuszkami palców jednej dłoni po tych miejscach, rozpala ją. Tańczą tak chwilę, po czym znikają. Nie obchodzi ich, że przyszli tu z przyjaciółmi, wychodzą sami, razem. Oboje młodzi, noc jest ich. Idą do Niej, koleżanka pojechała do domu, więc będą mieli spokój, bo u niego w każdej chwili mogą się kumple zwalić do domu. Prowadzi Go za rękę, wręcz ciągnie, idą dość długo, chłód ich ogarnia. Są u niej. On ściąga buty, kurtkę. Pyta się czy ma prysznic i czy ma się ochotę wykąpać. Karolina prawie jękiem mówi „TAK”. Już wolniej prowadzi Go do łazienki, gładzi jego tors, plecy, brzuch, ramiona. Ściąga jego koszulę, potem schodzi niżej, lecz Mariusz ją zatrzymuje. &lt;br /&gt;Jej wyraz twarzy mówi wszystko „Dlaczego?”, On nie odpowiada, jedynie obraca ją tyłem do siebie. Dłońmi wodzi w górę po jej ramionach, wie jak łokcie, nadgarstki i pachy są wrażliwe na dotyk, odgarnia jej włosy, delektuje się ich zapachem, potem przechodzi na szyję, oddycha nią, Ona czuje jego oddech. On czuje jej gęsią skórkę pod palcami, całuje szyję, przygryza ucho, widzi przez jej ramie sterczące przez cieniutki materiał sutki, których napięcie nie maskuje nawet biustonosz. Stojąc z tyłu zakłada jej ręce sobie na szyję, i pieści ją delikatnie, nie pozwoli aby jakiś skrawek jej ciała uszedł jego uwadze. &lt;br /&gt;Ściąga jej top, obraca do siebie, całuje jej dekolt, brzuch, schodząc niżej, zsuwa jej spódniczkę, Ona stoi przed nim rozpalona, jakby teraz przestał, oszalałaby. Piękna jak anioł, bezbronna jak kwiat, poddaje się jego pieszczotom, niczym podmuchom wiatru, delikatnej bryzie. Jest idealna, delektuje się jej kształtami, nie przerywając jego pieszczot ona rozpina jego spodnie i prawie je z niego zdziera. Są w samej bieliźnie, wchodzą pod prysznic, woda jest idealna, odpina jej biustonosz, całuje jej piersi, przygryza napięte sutki, ona masuje przez bokserki jego wybrzuszenie. On klęka i ustami stara się zsunąć jej mokre, nie tylko od wody, majteczki, czasami pomaga sobie dłońmi, centymetr po centymetrze odsłania jej skarb, delikatną starannie ogoloną różyczkę, w którą zatapia się ustami. &lt;br /&gt;Woda spływa po nich, a on pieści ją, żeby nie stracić równowagi, Ona chwyta się, czego może, czuje, że dochodzi, gładzi jej pośladki, plecy, sięga do piersi, ugniata je, drażniąc sutki, jego ręce uczą się mapy jej ciała. Ona szczytuje, jedną ręką wtapia się w jego mokre włosy, drugą przytrzymuje kabiny, traci na moment świadomość, orgazm jest tak silny, że zastyga w bezruchu wydobywając z siebie głośne jęki rozkoszy. On czuje rytmiczne skurcze jej pochwy na języku, ale nie przestaje przedłużając jej rozkosz. Gdy Karolina odzyskuje kontrolę, czuje się bezpiecznie, bowiem Mariusz trzyma ją w ramionach i delikatnie pieści, widzi, ze On nie ma już bokserek, a jego &lt;a href="http://foto.sex.pl"&gt;penis&lt;/a&gt; dumnie stoi czekając na pieszczoty, powoli klęka, bierze go w dłoń, jest duży, dla jej szczupłego ciała, delikatnie czubkiem języka pieści jego główkę, dłonią masując mosznę, bierze delikatnie do ust, ssie powoli, ale zdecydowanie, ugniata jego jądra, dla niego to za dużo. Każe jej wstać, po czym sam klęka i znów liże jej broszkę, rozchyla płatki, drażni jej łechtaczkę. &lt;br /&gt;Po chwili przestaje i siada, układając nogi w luźny kwiat lotosu, delikatnie ściąga jej dłoń na dół, Ona podąża za jego myślami, siada na jego udach, oplata go nogami i delikatnie nabija się na jego miecz. Gdy jest na nim maksymalnie, oplata jego szyję ramionami i po raz pierwszy tej nocy całuje go w usta, wymieniają namiętne pocałunki, ich dłonie błądzą po całym ciele partnera, Ona delikatnie unosi biodra, po czym znów opada, On lekko się kołysze, oboje dostarczają sobie ogrom niewypowiedzianej przyjemności. Patrzą sobie głęboko w oczy, pragną by ta chwila trwała wiecznie. &lt;br /&gt;Ona już drugi raz szczytuje, dla niego to za dużo, czując na członku zaciskające się jej mięśnie pochwy, oddaje w jej wnętrze dawkę nasienia. Siedzą tak jeszcze kilka minut, wstają myją i wycierają się wzajemnie. Po czym On zanosi ją owiniętą tylko w ręcznik do łóżka, w chwili przytomności pyta ją „co z ciążą?”, ona mówi, że bierze pigułki, po czym całuje go w usta. Już bez żadnych obaw kładzie się na plecach, a Ona wtula się w Niego. Przytuleni, okryci kołdrą, szczęśliwi zasypiają, prawdopodobnie od jutra będą razem, ale to dopiero jutro…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6659335699966341168-7819488732226087319?l=seksipiersi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seksipiersi.blogspot.com/feeds/7819488732226087319/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2009/10/udany-wieczor.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/7819488732226087319'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/7819488732226087319'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2009/10/udany-wieczor.html' title='Udany wieczór'/><author><name>Gorąca Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02683475488685416474</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6659335699966341168.post-6435816091392479985</id><published>2009-10-27T10:48:00.003-07:00</published><updated>2009-10-27T10:48:26.308-07:00</updated><title type='text'>Były nauczyciel. część 2.</title><content type='html'>O 22 byliśmy już u niego. Weszłam do środka. Przytulne mieszkanie w starej kamienicy na poddaszu. Nie był biednym nauczycielem. Uczył dla przyjemności. Oprócz tego zajmował się trenowaniem młodych drużyn piłkarskich. &lt;br /&gt;Mieszkanie było dosyć ciemne. Dużo drewna i ciemne ściany. Kuchnia połączona z pokojem, obok wejście do sypialni w której znajdowała się łazienka. Mieszkanie było bardzo ładne i dosyć duże. W sam raz dla przystojnego kawalera.&lt;br /&gt;Ściągnęłam kurtkę i weszłam do salony. &lt;br /&gt;- może coś zjemy?- spytał&lt;br /&gt;- no nie ukrywam że zgłodniałam po tym wszystkim :)&lt;br /&gt;podeszłam do jego lodówki. Otworzyłam i się zaśmiałam.&lt;br /&gt;- dużego wyboru raczej nie mamy&lt;br /&gt;- zapomniałem zrobić zakupy, miałem to zrobić dziś ale......- uśmiechną się- nie żałuje&lt;br /&gt;Zrobiliśmy sałatkę z tego co było. Zjedliśmy kolacje, rozmawialiśmy duże ze sobą. Mówił że często dziewczyny w szkole go podrywały. Udawały że je kostka boli. Dla niego było to nawet zabawne. Ale zawsze uważał co robi. Dziewczyną różne głupoty uderzają do głowy a jemu zależy na pracy i kontakcie z ludźmi. Widać że to co robi, robi z pasją. &lt;br /&gt;- wiesz, bardzo dobrze cię pamiętam. &lt;br /&gt;- Jak to?- trochę się zdziwiłam&lt;br /&gt;- Jako jedyna dziewczyna nie próbowałaś mnie oczarować- zaśmiał się- wszystkie inne miały bule brzucha, nadwerężone  mięśnie i skręcone kostki.&lt;br /&gt;- No tak pamiętam moje koleżanki, no ale sam rozumiesz. Widziały przystojnego nauczyciela...&lt;br /&gt;- No a ty?&lt;br /&gt;- A ja...- uśmiechnęłam się- a ja jestem tutaj. I chciałabym się wykąpać.&lt;br /&gt;Wskazał mi łazienkę. Powiedział że posprząta a ja w tym czasie mogę się umyć. &lt;br /&gt;Poszłam pod prysznic. Zmyłam resztki spermy z ud. Owinęłam się ręcznikiem i weszłam do pokoju. On już siedział na łóżku z winem i dwoma kieliszkami. Spojrzał na mnie i milczał. Uśmiechnęłam się i podeszłam.&lt;br /&gt;- pomyślałem że może uczcimy nasze spotkanie&lt;br /&gt;i nalał nam wino. Usiadłam na łóżku i szybko wypiłam wino. On znów nalał mi i wstał. Nachylił się i pocałował mnie w usta zdejmując ze mnie ręcznik. &lt;br /&gt;- rozgość się a ja się wykąpie i zaraz przyjdę do ciebie.&lt;br /&gt;Usiadłam i okryłam się kołdrą. Piłam wino i czekałam na niego. W pokoju świeciła się tylko niewielka lampa stojąca przy łóżku. Było bardzo przyjemnie. Po chwili wyszedł z ręcznikiem na biodrach. Odłożyłam wino i podniosłam kołdrę robiąc mu miejsce. Zrzucił ręcznik i podszedł. Usiadł obok i pochylił się. Zaczęliśmy się całować. Namiętnie i delikatnie. Już nam się nie spieszyło tak jak w aucie. Położyłam się. On odkrył mnie, leżał na boku oparty i dotykał mnie jedną ręką. Bardzo dokładnie patrzył na moje ciało. Delikatnie muskał moją skórę. Dotykał moich piersi. Najpierw w oku a potem chwycił sutek w dwa palce i delikatnie go ściskał. Ja coraz głośniej wzdychałam. Po chwili zsuną się w dół. Dotykał mojego brzuszka. A potem... jestem cała wygolona. Mam tylko mały skrawek włosków u samej góry. Zaczął się nimi bawić. Rozchyliłam nogi. On od razu przyjął to jako zaproszenie. Pochylił się nad moimi piersiami i zaczął je lizać i całować. Był delikatny i namiętny.&lt;br /&gt;Pierwsze głaskał moją pizdeczkę a potem włożył tam palce. Byłam bardzo gorąca i mokra! Oderwał się od moich piersi i spojrzał na mnie z uśmiechem. Położyłam mu rękę na ramieniu i delikatnie popchnęłam tak aby się położył. Usiadłam na nim. Jego &lt;a href="http://foto.sex.pl"&gt;penis&lt;/a&gt; był twardy i napalony. Wszedł we mnie bez problemów. Byłam bardzo mokra. Zaczęłam powoli ujeżdżać go. Wygięłam się do tyłu a on masował moje piersi. Delikatnie poruszałam biodrami. On patrzył na mnie. &lt;br /&gt;W jego oczach była namiętność i porządnie. Nie zawsze mężczyzna tak patrzy na kobietę. Nie musiał nic mówić. Jego oczy mówiły wszystko. Miał w nich ten błysk który wystarczał za tysiąc słów. Tak się patrzy tylko raz, i tylko na jedna osobę. Nie każdemu jest dane spotkać tą odpowiednią. Nie połączyła nas miłość tylko porządnie. W jego ramionach moje ciało przechodziły dreszcze! To było niesamowite.&lt;br /&gt;Spojrzałam na niego. On podniósł się. Obią mnie w pasie i położył na łóżku. Zaczął coraz mocniej i mocniej wchodzić we mnie. Czułam bicie jego serca. Zamkną oczy i mocno wszedł we mnie ostatni raz. Znów poczułam jego ciepłą spermę. &lt;br /&gt;Położył się obok. Ja położyłam głowę na jego ramieniu i przytuliłam go. Leżeliśmy tak dłuższą chwile. Położył się na boku, spojrzał mi w oczy i delikatnie pocałował.&lt;br /&gt;- nigdy jeszcze nie przeżyłem czegoś takiego.&lt;br /&gt;Po jakimś czasie usnęliśmy. W nocy jeszcze raz się kochaliśmy. Rano musieliśmy wstać i iść na targi. Poznałam go z dziewczynami i już przez cały dzień nie spuszczaliśmy z siebie wzroku. &lt;br /&gt;Nie wiem jak długo ta namiętność będzie trwać ale nawet jeśli się to kiedyś skończy... Te chwile będą we mnie na zawsze i wierzcie mi to uczucie jest warte wszystkiego! I każdemu życzę żeby choć raz przeżył takie uniesienie! Nie zawsze jest to związane z miłością ale nie bójcie się tego poczuć!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6659335699966341168-6435816091392479985?l=seksipiersi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seksipiersi.blogspot.com/feeds/6435816091392479985/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2009/10/byy-nauczyciel-czesc-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/6435816091392479985'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/6435816091392479985'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2009/10/byy-nauczyciel-czesc-2.html' title='Były nauczyciel. część 2.'/><author><name>Gorąca Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02683475488685416474</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6659335699966341168.post-3056245238617441564</id><published>2009-10-27T10:48:00.001-07:00</published><updated>2009-10-27T10:48:11.200-07:00</updated><title type='text'>Edith</title><content type='html'>Najpierw poczuła zapach. Męski, korzenny... Taki, jaki lubiła najbardziej. Następnie usłyszała niskie „Przepraszam, czy mogłaby się pani przesunąć?”, a gdy spełniła prośbę Głosu, ujrzała sięgającą przed nią męską rękę w krótkim rękawku. Wzrok Edith spoczął na jej części zwanej przedramieniem. W tym momencie zamarła. Tak, to zdecydowanie było to, co ją niesamowicie podniecało... Męskie przedramię  było jej fetyszem, zwłaszcza, gdy należało do postawnego mężczyzny, a więc nie było chude, a także gdy pokrywały je włosy – nie za długie, lecz dość gęste. Ten ktoś dokładnie takie posiadał. Kobieta z miejsca zapomniała o tym, że stoi w sklepie przed lodówką z piwami, w zamierzeniu kupienia jakiegoś. Patrzyła jak ręka otwiera drzwi chłodziarki, sięga po dwie butelki jej ulubionego Smålanda, zamyka lodówkę i wkłada zdobycz do koszyka. Nie mogła oprzeć się pokusie, by spojrzeć na jej właściciela. Podniosła wzrok i napotkała pytające spojrzenie... [cholernie przystojnego faceta.] Wysoki, barczysty, długie włosy koloru ciemny blond, broda. Czarna koszulka z czerwonymi znakami runicznymi na przodzie. [DRWAL.] Pod Edith ugięły się nogi, jednocześnie poczuła, że się czerwieni. No tak, głupio musiało wyglądać jak ona tak wodziła wzrokiem za jego ręką. &lt;br /&gt; - Coś się stało? Pomóc pani w czymś? - zapytał mężczyzna.&lt;br /&gt; - Yyy... Nie... nie... Nic się nie stało, dziękuję. - wybąkała zmieszana kobieta.&lt;br /&gt; - Na pewno? Pani chciała, zdaje się, kupić piwo, tak? Przepraszam, że poprosiłem o przesunięcie, ale dość długo się pani zastanawiała.&lt;br /&gt; - Noo, bo nie byłam pewna czy chcę do soku, czy samo.&lt;br /&gt; - Mhm. I zdecydowała już pani?&lt;br /&gt; - Jednak samo.&lt;br /&gt; - Które? - mężczyzna otworzył lodówkę, a wzrok Edith znowu podążył za jego ręką.&lt;br /&gt; - To, co pan. Akurat to moje ulubione.&lt;br /&gt; - O. Jestem mile zaskoczony. Dobry gust pani ma. - ręka wyciągnęła butelkę Smålanda. - Jednego, czy więcej?&lt;br /&gt; - Więcej. Trzy. Albo cztery. &lt;br /&gt; - Łoooo. Nieźle. - zaśmiał się mężczyzna. - Pani chce się lekko wstawić?&lt;br /&gt; - Owszem... Taki mam zamiar. - kiwnęła głową Edith, nie spuszczając wzroku z ręki rozmówcy, która w tym momencie zaczęła wkładać butelki do jej koszyka. - Dziękuję bardzo. - uśmiechnęła się.&lt;br /&gt; - Ależ nie ma za co. Pani już idzie do kasy, czy kupuje coś jeszcze?&lt;br /&gt; - Nie, jeszcze kupuję. &lt;br /&gt; - Aha. No dobrze, ja już mam wszystko, czego potrzebuję. - mężczyzna mrugnął do niej okiem. - W takim razie do widzenia.&lt;br /&gt; - Do widzenia.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Blondyn uśmiechnął się i skierował do kasy, natomiast Edith poszła po chipsy. [Boże, co za facet. Boski... Ma zajebisty głos, zajebiste ręce, posturę, wszystko... I w dodatku jest naprawdę sympatyczny... Ech, ale pewnie zajęty... TAKI mężczyzna nie może być sam.] Odwróciła głowę i zobaczyła, że wychodzi ze sklepu. [A jak pachniał... Ajj. Urąbię się dziś z żalu.] Wzięła dużą paczkę paprykowych, zapłaciła za wszystko i udała się do wyjścia. Gdy była już na zewnątrz, zobaczyła, że mężczyzna stoi przy motorze ze swoimi zakupami i obserwuje wejście do sklepu. Gdy ją zauważył, podszedł do niej. &lt;br /&gt; - Ja przepraszam... ale zaintrygowała mnie pani. Czemu pani tak się wpatrywała w moje ręce? Nie daje mi to spokoju. O co chodzi? - zapytał.&lt;br /&gt;Edith poczuła, jak jej policzki robią się czerwone, a ją samą oblewa fala gorąca. Przecież się nie przyzna, że jarają ją jego ręce!&lt;br /&gt; - Wydawało się panu coś... - bąknęła.&lt;br /&gt; - Nie nie nie, nie wydawało... Wpatrywała się pani w nie... Wręcz z zafascynowaniem, rzekłbym. - mężczyzna zmrużył oczy i uśmiechnął się pod nosem.&lt;br /&gt;[Już go nie lubię. Co ja mam mu powiedzieć? Cholera, jestem głupia, głupia... I nie umiem się opanować, szlag by to trafił... Nie no... idę w zaparte, wydawało mu się i koniec.]&lt;br /&gt; - Naprawdę się panu wydawało...&lt;br /&gt; - Z zafascynowaniem. Widziałem. Proszę się przyznać, inaczej nie dam pani spokoju. - wyszczerzył się. &lt;br /&gt;[Jestem załatwiona...]&lt;br /&gt; - Wydawa...&lt;br /&gt; - Zapraszam panią na kolację. &lt;br /&gt; - Ale...&lt;br /&gt; - Do Järnet Matsal &amp; Bar.&lt;br /&gt;[??]&lt;br /&gt; - Ale...&lt;br /&gt; - Na jakiej ulicy pani mieszka?&lt;br /&gt; - Na tej właśnie...&lt;br /&gt; - O! I ja pani wcześniej nie wiedziałem? Dziwne, dziwne... Hmm, którą to mamy godzinę? - mężczyzna spojrzał na zegarek. - No, ładnie, za kwadrans dziewiętnasta, w takim razie o wpół do dwudziestej, może być?&lt;br /&gt; - Pan nie mówi serio...? - nie mogła uwierzyć Edith. &lt;br /&gt; - Knut, miło mi. - wyciągnął do niej rękę. &lt;br /&gt; - Edith, mnie również... - uścisnęła ją.&lt;br /&gt; - I mówię jak najbardziej serio. Muszę od ciebie wyciągnąć o co chodzi z tą ręką. - Knut uśmiechnął się szelmowsko.&lt;br /&gt; - Pff... I tak się nie dowiesz. No ale dobrze, mogę iść z tobą na kolację. - zgodziła się kobieta.&lt;br /&gt; - Ha, czyli jednak coś z nią jest! Mam cię. Wyciągnę to od ciebie, zobaczysz. Hmm, w takim razie teraz cię pożegnam, muszę przygotować taktykę na 19:30. Bądź pod tym sklepem. - mrugnął do niej, podszedł do motoru, wsiadł na niego i odjechał, machając jej na pożegnanie.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; [O cholera... O cholera... O cholera...] To była jedyna rzecz, jaka przychodziła w tym momencie do głowy Edith. [Muszę się jakoś przygotować... CO JA NA SIEBIE WŁOŻĘ?!] Popędziła szybko do swojej kamienicy, weszła do mieszkania, włożyła zakupy do lodówki (tak, razem z chipsami – faceci ogłupiają...), zorientowała się ile ma czasu i wpadła pod prysznic. Odświeżyła się i stanęła przed szafą. [Tak... teraz co tu ubrać... Hmm... to za kolorowe na kolację, to za oficjalne... To za luźne, nie, musi być coś bardziej dolegającego... Oj, ale nie aż tak. To za jasne, w dodatku te paski... Nie nie nie. Cholera! Może ta czerwona sukienka? Nie... Zerwał mi się pasek w obcasach do niej. Kurde... Czas ucieka, a ja jeszcze muszę makijaż zrobić i jakoś włosy upiąć!] Spojrzała na zegarek. [Aaaa, jeszcze tylko 20 minut!!! Nie zdążeeę... Ech, uspokój się, bez paniki. W czym ci jest zawsze dobrze...? W... yyym. W... małej czarnej. O właśnie. Cholera, gdzie ona jest??] Gdy sukienka została znaleziona i założona, przyszedł czas na szybki makijaż. Edith podkreśliła swe niebieskie oczy czarnym eyelinerem, oczywiście tusz na rzęsy, na usta nałożyła szminkę w neutralnym kolorze. [Włosy... Co ja mam zrobić z włosami?? 7 minut, mamoooo... Myłam je rano... Może zostawić rozpuszczone...?] Rozczesała je dokładnie i stwierdziła, że takie opadające, brązowe, lekkie fale są porządku. [Dobra, teraz buty i torebka... 5 minut. Boże, jeszcze nigdy nie musiałam się szykować do wyjścia w tak ekspresowym tempie... Buty, buty... Dobra, czarne klasyczne szpilki są niezawodne. Jeszcze torebkę przepakować... No, już. Za dwie wpół do, lecim!] &lt;br /&gt; Wybiegła z mieszkania, zamknęła drzwi i ruszyła pod sklep. Gdy wyszła z kamienicy, zobaczyła, że Knut już czeka. Nie spieszyła się, szła spokojnie, lekko kręcąc biodrami. Widziała, że obserwował ją, co dodało jej pewności siebie. Idąc w jego kierunku zwróciła uwagę na to, jak się ubrał. Miał czarną koszulę z krótkim rękawem, czarne spodnie. Wyglądał w tym jednocześnie elegancko i tak...swobodnie. Pasowało mu to.&lt;br /&gt; - Jesteś. - powiedział, kiedy podeszła do niego. - Wyglądasz... bardzo ładnie. Ale nie myśl sobie, że swoim wyglądem odwrócisz uwagę od tego, czego się chcę dowiedzieć od ciebie. - wyszczerzył zęby w uśmiechu. - Nie zapomniałem, nie łudź się.&lt;br /&gt; - Ech... A już miałam nadzieję. I w ogóle dziękuję za komplement. - odpowiedziała uśmiechem. - To jak, idziemy? - spytała.&lt;br /&gt; - Jasne. - nadstawił ramię, zaskoczona Edith wzięła go pod rękę. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Ruszyli do restauracji, która była na tyle blisko, że po 5 minutach znaleźli się na miejscu. W trakcie drogi kobieta dowiedziała się, że jej partner od pół roku mieszka w pobliżu Järnet`a, w dodatku sam. [Jest WOLNY!!!] A raczej nie sam, a z kotem o imieniu Amon. Powiedział jej także, że ma 29 lat i pracuje jako informatyk. W restauracji zajęli stolik, gdy podszedł do nich kelner szybko złożyli zamówienie. Kontynuowali rozmowę, teraz to głównie Edith opowiadała o sobie, momentami Knut się wtrącał i coś dodawał. Zeszli na temat ich zainteresowań, okazało się, że obydwoje uwielbiają Jonathana Carrolla. Mężczyzna wspomniał o Głosie naszego cienia, książce tego autora, która w jego rankingu zajmuje pierwsze miejsce. Gdy jego towarzyszka stwierdziła, że akurat jej nie czytała, zaproponował, że po kolacji mogą pójść do niego, w końcu mieszka blisko, i jej pożyczy. Przystała na to. W międzyczasie dostali jedzenie, które podczas rozmowy powoli konsumowali. Edith nie mogła oderwać wzroku od poruszającego się ciągle prawego przedramienia jej rozmówcy. Gdy to robiła, to tylko po to, by utonąć w jego niebieskich oczach, które również jej się bardzo podobały. Z każdą chwilą czuła coraz większą wilgoć między nogami, zwróciła również uwagę na to, że i on bacznie się jej przygląda. Gdy skończyli posiłek, Knut zapytał:&lt;br /&gt; - Może pójdziemy się jeszcze gdzieś przejść?&lt;br /&gt; - No, czemu nie. Jakiś spacer do parku, albo coś. - zgodziła się Edith.&lt;br /&gt; - To jak, najpierw idziemy do mnie po książkę i później spacer czy najpierw spacer, a potem do mnie?&lt;br /&gt; - Hmm, może spacer... Co myślisz?&lt;br /&gt; - Dostosuję się do twojej woli.&lt;br /&gt; - To spacer.&lt;br /&gt; - Dobrze. - zgodził się, po czym zawołał kelnera, zapłacił rachunek, a następnie podał jej ramię i opuścili restaurację. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Szli wzdłuż ulicy, żywo rozmawiając. Mężczyzna coraz bardziej podobał się Edith, była oczarowana jego kulturą, inteligencją. Mimo że był informatykiem, nie interesowały go tylko i wyłącznie komputery, okazał się być człowiekiem o szerokich horyzontach i ciekawych zainteresowaniach. Również jego wygląd niezmiernie się jej podobał. Nigdy nie spotykała się [z drwalem. To ekscytujące. Ciekawe jaki jest w łóżku...] A świadomość, że dotyka jego przedramienia, powodowała, że wszystko jej się przewracało w środku, momentami ciężko się miała skupić na rozmowie, gdyż umysł jej zajmowały fantazje na temat towarzysza. Nie zwróciła w ogóle uwagi na to gdzie idą, nie wiedziała też ile już tak spacerują, w każdym bądź razie nagle znalazła się przed dość zadbaną kamienicą i usłyszała:&lt;br /&gt; - Tu mieszkam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Weszli do budynku, Knut zatrzymał się przed drzwiami na parterze. Otworzył je i wpuścił Edith przodem do środka. Kobieta znalazła się w dość dużym, jasnym przedpokoju. Usłyszała mruczenie i zobaczyła, że bardzo powoli i nieufnie od strony kuchni zbliża się do niej sporych rozmiarów, rudy kot. Kucnęła więc i wyciągnęła do niego rękę. &lt;br /&gt;Amon, przywitaj gościa. Edith, to jest właśnie Amon. Jak widzisz, nawet na mnie nie spojrzał, w tym momencie interesujesz go tylko ty. Ale on tak ma, nie przejmuj się. - zaśmiał się właściciel kociska.&lt;br /&gt; - Cześć Amon. Boże, jak ty na mnie patrzysz... Chyba nie chcesz mnie zjeść? - zapytała rozbawiona Edith. - Fajny, bardzo lubię koty.  - wstała, a Knut wskazał jej wejście do pokoju.&lt;br /&gt; - Zapraszam... - powiedział.&lt;br /&gt;Kobieta czuła, że przewraca jej się w brzuchu, a po tym, jak jej towarzysz na nią patrzył, wnioskowała, że ten wieczór zakończy się w zaskakujący dla niej sposób... Weszła przez wskazane drzwi do sypialni. [Sypialnia? To dość sugestywne... Kurde, chyba nie chce od razu...?? A, nie, tu ma książki. No dobrze...] Podeszła do regału, Knut podążył za nią. Zwróciła uwagę na to, jak różnorodna była tematyka książek, jakie on posiadał, w dodatku bardzo ciekawa. To ją ucieszyło. On wyciągnął z najwyższej półki jedną z pozycji i podał jej.&lt;br /&gt; - To jest Głos naszego cienia. Przeczytaj go, bo naprawdę warto... Jest genialny, niektóre fragmenty mnie rozłożyły na łopatki... Tylko ten gościu mógł takie coś napisać. Zresztą znasz go, wiesz do czego jest zdolny.&lt;br /&gt; - No wiem, wiem... Dziękuję, postaram się szybko przeczytać.&lt;br /&gt; - Nie ma sprawy, nie spieszy się... Ważne, żebyś w ogóle oddała, hehe. &lt;br /&gt;Stał koło niej. Blisko. Bardzo blisko... Patrzyła mu w oczy i wiedziała, że jeszcze chwila i coś się stanie... On ją elektryzował, a i w jego spojrzeniu odnajdywała malutkie iskierki pożądania i czegoś jeszcze, czego nie potrafiła odczytać. Ostatkiem sił odwróciła się od niego i podeszła do okna. &lt;br /&gt; - Niezły widok. Nie wiedziałam, że z tej strony kamienicy jest coś takiego.&lt;br /&gt; - Zgodzę się, jest niezły. W ogóle... napijesz się czegoś?&lt;br /&gt; - Wiesz, że chętnie? Zaschło mi w gardle.&lt;br /&gt; - Chcesz jakąś kawę, herbatę, sok, colę, ewentualnie piwo? Wiem, że to ostatnie mało eleganckie, ale nie mam innego alkoholu w domu, wybacz. &lt;br /&gt; - No przestań. Może być cola, nie będę cię pozbawiać browarów, zresztą mam w domu swoje. &lt;br /&gt; - Tak, wiem, nawet cztery. - zaśmiał się Knut i zaprosił Edith do pokoju dziennego, gdzie usiadła na sofie, a sam udał się do kuchni po napoje. Gdy wrócił, powiedział do niej:&lt;br /&gt; - Nie mam niestety nic, czym mógłbym cię poczęstować. Mieszkam sam, a mnie tam wiele nie trzeba. Ale jakbyś była głodna, to coś się znajdzie.&lt;br /&gt; - Nie no, wiesz, dzięki, po wizycie w restauracji naprawdę nic więcej nie chcę, pojadłam sobie. &lt;br /&gt; - W porządku, ale jakby co, to mów. &lt;br /&gt;Podał jej szklankę z colą i usiadł obok. Zaczęli rozmawiać na jakiś luźny temat, po chwili do pokoju przyszedł kot, który zaraz umościł się między nimi na sofie i zaczął głośno miauczeć, domagając się zwrócenia na niego uwagi. Edith roześmiała się i pogłaskała go. Gdy tylko przestała, miauczenie pojawiło się na nowo.&lt;br /&gt; - Ej, ty myślisz, że będę cię tak ciągle głaskać? Ładnie cię pan wychował, nie ma co. - popatrzyła z uśmiechem na Knuta i, nie mając wyjścia, powróciła do głaskania futrzaka. - Wiesz co, Knut? Twój kot jest bezczelny.&lt;br /&gt; - Hehe, no co ja ci poradzę na to. - wyszczerzył się mężczyzna. - Nauczył się od pana głośno domagać się tego, na co ma ochotę. &lt;br /&gt; - Ach tak, od pana...? - zmrużyła oczy Edith. - No ładnie. &lt;br /&gt; - Wiem. - ten szczerzył się dalej. - A wiesz na co teraz mam ochotę...?&lt;br /&gt; - Nie wiem, ale pewnie zaraz się dowiem, skoro się głośno domagasz. W ogóle to zaczynam się bać... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; O, akurat bardzo dobrze wiedziała... Widziała w jego oczach do czego zmierza i poczuła jak jej się wszystko przewraca w brzuchu. Postanowiła jednak nie ułatwiać mu zadania i poudawać, że nie wie o co chodzi. Cały czas głaskała kota i gdy spojrzała w dół, zobaczyła, że Knut dołączył do niej w tym działaniu. Znów rzuciło jej się w oczy jego przedramię, przełknęła ślinę i podniosła wzrok. On wpatrywał się w nią bardzo uważnie, wiedział, że ona tylko udaje, zresztą ona zrozumiała ten fakt bardzo szybko. Poczuła, że nie może się ruszyć. Jedynie jej ręka przesuwała się lekko po kocim futrze, jednak i to ustało, gdy Knut zatrzymał ją swoją. Patrzyli sobie nawzajem w oczy nic nie mówiąc, atmosfera zrobiła się gęsta i duszna... [Pocałuj mnie!!!] Mężczyzna pochylił się i zbliżył swą twarz do twarzy Edith. W tym momencie spod ich dłoni uwolnił się Amon, który najwyraźniej zrozumiał co się święci. Bez najcichszego chociażby miauknięcia wybiegł do kuchni, zostawiając tych dwoje samych. W tym czasie Knut złożył już lekki pocałunek na wargach siedzącej obok kobiety. Ich dłonie, spoczywające ciągle na miejscu, gdzie leżał kot, splotły się, a usta tańczyły razem namiętny taniec... [To się nie dzieje...] Gdy po dłuższej chwili oderwali się od siebie, obydwoje wiedzieli, że na tym nie koniec. Knut spojrzał jej prosto w oczy, po czym wplótł palce w jej włosy i lekko odchylił jej głowę, aby mieć dostęp do szyi. Edith przymknęła oczy i poczuła jego usta na skórze... Najpierw jeden pocałunek, potem drugi, bliżej ucha... Kobieta czuła jak mocno wali jej serce i jak bardzo pragnie tego, poznanego dzisiaj, faceta. Którego pocałunki, nawiasem mówiąc, zaczęły kierować się w dół, ku jej dekoltowi. Powoli opuścił ramiączka jej kreacji, obcałowując każdy odkryty fragment jej ciała. Nagle powrócił do ust. Poczuła jednak jego ręce na plecach, starające się odsunąć zamek w jej małej czarnej. Gdy mu się to udało, oderwał się od niej i poprosił ją by wstała, po czym ściągnął z niej sukienkę, która z szelestem opadła na podłogę. [Na szczęście mam ładną bieliznę...] &lt;br /&gt; - Wyglądasz jak...bogini. Naprawdę. - rzekł Knut z wyraźnym zachwytem w oczach. Następnie wziął ją na ręce. - Idziemy do sypialni...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Po drodze minęli stojącego w drzwiach kuchni kota, który spojrzał na nich z dezaprobatą. On tak dawno nie miał żadnej kocicy... Gdyby koty umiały wzdychać, to Amon właśnie w tym momencie by to zrobił. Jego pan zdążył w tym czasie położyć swą kochankę na łóżku i samemu położyć się na niej. Podparł się na rękach i zaczął ją całować, ona w tym czasie zabrała się za rozpinanie mu koszuli. Gdy się jej pozbyli, dopadła jego torsu. Całowała go, głaskała... [Rany, on jest boski... Idealny... I...mój, przynajmniej tego wieczora... Boże, proszę cię. Niech nie tylko tego wieczora...] W końcu przerwał jej i poprosił, aby lekko się uniosła. Gdy to zrobiła, rozpiął jej czarny, koronkowy stanik i odrzucił na podłogę. Zobaczyła zachwyt w jego oczach, gdy spojrzał na jej piersi. Edith nie należała do kobiet typowo „cycatych”, ale nie miała też kompleksów na punkcie swego biustu. Był taki średnich rozmiarów, ładny, okrągły. W oczach Knuta urósł on jednak do rangi ósmego cudu świata... Kobieta przymknęła oczy i oddała się delektowaniu przyjemności, którą fundował jej jej kochanek. Jego dłonie i usta najpierw pieściły jej dekolt, potem przesunęły się niżej, skupiając się na piersiach. Edith czuła jak on ją całuje, jak kciukami drażni jej nabrzmiałe sutki, jak następnie ssie je delikatnie... Z jej ust dobiegł cichy jęk, a ten zachęcił Knuta do dalszych poczynań. Trzymając ciągle ręce na jej piersiach ustami zjechał na jej brzuch, począł go obcałowywać, zataczać językiem kręgi na jego płaskiej powierzchni i sukcesywnie zmierzać ku pewnemu szczególnemu miejscu... Palce mężczyzny wsunęły się za gumkę majtek Edith, która uniosła biodra i pozwoliła kochankowi na ściągnięcie z niej ostatniego elementu garderoby, jaki miała na sobie. Pozostała jednak ze złączonymi nogami, uniemożliwiając Knutowi wtargnięcie od razu do środka jej kobiecości. Ten zaczął znów całować jej brzuch i schodzić coraz niżej i niżej... Przyssał się ustami do jej wzgórka, doprowadzając ją tym samym do szaleństwa. Wiedziała, że nie wytrzyma długo. Jej uda same z siebie zaczęły się rozchylać, a mężczyzna od razu z tego skorzystał. Najpierw dłońmi pogładził ich rozpalone wnętrze, następnie począł je obcałowywać, powodując tym samym u kochanki gwałtowną produkcję soków. Następnie złożył pocałunek na mokrych już wargach, które, rozchylone zachęcająco, zapraszały do wtargnięcia między nie... Palce wskazujący i środkowy ułożył tak, że jej łechtaczka znalazła się pomiędzy nimi, po czym zaczął ją lizać... Kobieta jęknęła głośno, a on nie przestawał... Zaczął też trącać nabrzmiałą kuleczkę językiem, palcem drugiej dłoni masując wejście do gorącego wnętrza Edith. Ta wiła się pod wpływem jego pieszczot, czując, że spełnienie jest już całkiem blisko. On wsunął w końcu palec do środka, po chwili dołączył do niego drugi. Wystarczyła tylko chwila połączonych pieszczot od wewnątrz i z zewnątrz, aby orgazm wybuchnął w niej wszechogarniającą przyjemnością. Świat zawirował. Gdy kobieta już trochę ochłonęła, Knut podniósł się, obrzucił spojrzeniem jej całe ciało, a następnie popatrzył jej w oczy i powiedział:&lt;br /&gt; - Jesteś piękna... I moja... Mam nadzieję, że nie tylko dziś, że mi nie uciekniesz po tej nocy... Hmm, wiesz, już wtedy w sklepie miałem nieodparte wrażenie, że to na ciebie czekałem, że wszystkie moje nieudane związki miały prowadzić do ciebie, że jesteś kobietą, z którą przeżyję coś wspaniałego... Nie chciałbym się mylić, tak bardzo nie chciałbym się mylić... - przymknął na chwilę oczy. - Normalnie nie mam zwyczaju zagadywać do kompletnie obcych mi osób, ale to, jak patrzyłaś na moje ręce... Czułem, że coś musi w tym być, że właśnie to da początek czemuś nowemu... Proszę, powiedz mi, o co tak naprawdę chodziło z moimi rękami? Gdyby nie to, nie zagadałbym do ciebie...&lt;br /&gt;Edith uśmiechnęła się nieznacznie, czując jak niesamowite ciepło rozpływa się po całym jej ciele. [A więc to nie będzie tylko zwykła przygoda... Boże, dziękuję!] W jednej sekundzie zdecydowała.&lt;br /&gt; - Dobrze, powiem ci... - sięgnęła rękami do jego rozporka. - Wiesz, męskie przedramiona to mój fetysz, uwielbiam się na mnie patrzeć, uwielbiam ich dotykać... Jak zobaczyłam Twoją rękę, sięgającą do lodówki, serce mi zamarło. - zaczęła ściągać z niego spodnie. - Masz...idealne ręce, całkowicie idealne... Kurde, wiem, że to głupio musiało wyglądać, ale po prostu nie mogłam się powstrzymać... - z jego pomocą pozbawiła go dolnej części garderoby, która wylądowała obok łóżka. - I nawet nie wiesz jak się cieszę, że cię to sprowokowało do odezwania się do mnie.  - pocałowała go, zszokowanego. Gdy uwolniła jego usta, on spytał:&lt;br /&gt; - Edith... Mówisz serio...? Naprawdę one ci się tak podobały...?&lt;br /&gt; - Naprawdę.&lt;br /&gt; - Nie sądziłem...&lt;br /&gt;Zamilknął, gdyż ona znowu zamknęła mu usta pocałunkiem. Ich wargi kąsały się łapczywie, ssały wzajemnie i pieściły, a języki odgrywały wspólny taniec, pełen pasji i namiętności. Gdy przerwali, Knut wstał, zdjął skarpetki i bokserki, po czym wrócił do pozycji poprzedniej – ułożył się na Edith, podpierając ciało rękami. Ta z kolei sięgnęła dłonią do jego podbrzusza. &lt;br /&gt; - Lepiej tego nie rób. - wzdychnął.&lt;br /&gt; - Dlaczego? - zdziwiła się.&lt;br /&gt; - Jestem już maksymalnie podniecony... I wiesz... - wyszczerz.&lt;br /&gt;Kobieta zmrużyła oczy, pogładziła go po rękach, przyciągnęła go do siebie i powiedziała zdecydowanie:&lt;br /&gt; - Wejdź we mnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Poczuła go. Najpierw tylko pocierającego jej kobiecość... by po chwili zagłębić się w niej. Jęknęła, gdy po kilku pchnięciach on znalazł się w niej cały. Objęła jego szerokie plecy rękami, zamknęła oczy i delektowała się każdym jego ruchem wewnątrz, każdym naparciem na jej gorące wnętrze. [Chcę, by ten wieczór nigdy się nie skończył...] Czuła jego oddech na swej szyi, pod palcami pracę mięśni jego pleców, jego zapach, pomieszany z zapachem miłosnego uniesienia ich oboje – zachłannie wdychała go modląc się, by to nie był ostatni raz, kiedy go czuje... Jednocześnie czuła niesamowite pulsowanie w podbrzuszu, którego nie da się porównać z niczym innym... Igiełki rozkoszy z każdym pchnięciem Knuta wbijały się w nią, doprowadzając ją prawie do utraty świadomości. Zacisnęła mocno uda na jego biodrach i jeszcze mocniej go przycisnęła do siebie, aby był głębiej, mocniej, potężniej... Nie rejestrując nic, oprócz jego ciała, dopiero po chwili uzmysłowiła sobie, że zachowuje się dość głośno. Gdy kolejny jęk wyrwał się z jej ust, otworzyła oczy i spojrzała na kochanka. Widziała pot na jego skroniach, przymknięte powieki i coś na kształt uśmiechu na ustach... Uniosła głowę i pocałowała je. Spojrzał na nią i przyspieszył ruchy. Przez dłuższą chwilę ciągle patrzyli sobie w oczy, gdy... ją dopadły pierwsze skurcze orgazmu... a tuż po tym zrozumiała, że i Knut jest na krańcu. Z jego gardła wydobył się naprawdę głośny jęk i Edith poczuła jak jego członek wytryska w jej pulsującym wnętrzu. Objęci ciasno przeżywali tę rozkosz i ostatnie chwile uniesienia, by po tym zamrzeć w bezruchu... Mężczyzna w końcu podniósł się z posłania i powiedział:&lt;br /&gt; - Strasznie mnie suszy. Idę po piwo i zaraz wracam...&lt;br /&gt;Gdy dotarł do drzwi, obrócił się i popatrzył na łóżko i leżącą na nim kobietę. Nie spodziewał się takiego dnia, choć od rana czuł przez skórę, że coś się wydarzy... Ale nigdy, że spotka kogoś, z kim chciałby być. Oby tylko ona nie uciekła...&lt;br /&gt; - Napijesz się też, nie?&lt;br /&gt; - Noo , mogę.&lt;br /&gt;Oby nie uciekła...&lt;br /&gt; - Zaczekasz?&lt;br /&gt;Kuszący uśmiech. [No jasne!!!]&lt;br /&gt; - Nigdzie się nie wybieram...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6659335699966341168-3056245238617441564?l=seksipiersi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seksipiersi.blogspot.com/feeds/3056245238617441564/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2009/10/edith.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/3056245238617441564'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/3056245238617441564'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2009/10/edith.html' title='Edith'/><author><name>Gorąca Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02683475488685416474</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6659335699966341168.post-2711618172785168762</id><published>2009-10-27T10:47:00.005-07:00</published><updated>2009-10-27T10:47:52.359-07:00</updated><title type='text'>Przygoda w sklepie</title><content type='html'>Jestem studentem, mam 20 lat i studiuję w Opolu i to tu doszło do tego niezwykłego zdarzenia. Jako, że mam dużo czasu po zajęciach zgłosiłem się do agencji pracy i co jakiś czas dostaję oferty prac do zrobienia. Chodzi o takie zajęcia które zajmują najwyżej kilka godzin np. przerzucanie paczek czy wykładanie towaru na półki w supermarketach. Pewnego dnia dostałem telefon z agencji pracy i zaproponowano mi pracę w miejscowym markecie Obi. Stwierdziłem, że stawka nie jest zła dlatego ofertę przyjąłem i danego dnia zjawiłem się w sklepie. Po wstępnych czynnościach jakimi są wpisanie się do księgi wejść itd. do przedsionka przyszedł po mnie kierownik działu, na którym miałem pracować. Początkowo skierował mnie do rozkręcania podestu, na którym stały piecyki. Kiedy skończył pracę przekazał mnie "pod opiekę" kierowniczce. Hmmm... nie była to najmilsza istota na ziemi i od razu wymyśliła mi kilka czynności do wykonania- muszę przyznać, że dała mi popalić... Aż w końcu wybrałem się na zasłużoną przerwę. Kiedy wróciłem poinformowała mnie, iż przeniesie mnie teraz na inny dział, gdyż nie ma już dla mnie zajęć i zaprowadziła mnie do stoiska ogrodniczego. Tam czekała już inna pracownica, była na prawdę sympatyczna- wysoka, zgrabna, miała kasztanowe włosy, spod charakterystycznej bluzeczki widać było sterczące piersi.Kierowniczka zwróciła się do niej:&lt;br /&gt;- Hej Dorotko. Mam tu dla Ciebie jednego "workera"- wykorzystaj go dobrze!&lt;br /&gt;Dorota z uśmiechem na ustach przywitała się ze mną i powiedziała, żebym posegregował jakieś nasionka na wieszaczkach. Zabrałem się do pracy- o dziwo tego dnia niewiele osób pomyślało o zakupach w tym markecie, więc nikt nie przeszkadzał mi w pracy. Po około 20 minutach przykucnąłem, żeby zajrzeć na dolne wieszaki- gdy nagle poczułem czyjeś dłonie na moich ramionach. Spojrzałem w górę- okazało się, iż to Dorota trzyma je na mnie. Zdziwiłem się trochę, ale przypomniałem sobie słowa kierowniczki- "wykorzystaj go dobrze". Wstałem, spojrzałem Dorocie prosto w oczy. Ona opuściła ręce i powiedziała:&lt;br /&gt;- Resztę "pańszczyzny" odrobisz już ze mną.&lt;br /&gt;Domyśliłem się o co może jej chodzić, ale nie byłem jeszcze pewny. Lecz kiedy Dorota złapała mnie za rękę i zaczęła ciągnąć mnie w znanym mi już kierunku- utwierdziłem się jakie są jej zamiary. Zaciągnęła mnie do części marketu gdzie wstęp mają tylko pracownicy i dyrekcja. To właśnie tam spędzałem przerwę w tzw. pokoju wypoczynkowym- jednak ona jako stała pracownica miała klucz do pokoju socjalnego, gdzie wstęp mieli tylko stali pracownicy Obi. Otworzyła drzwi i ujrzałem małe łóżko na którym kazała mi usiąść. Nie zamknęła drzwi na klucz- a jedynie zatrzasnęła je. Odwróciła się i kiedy szła w moim kierunku zaczęła rozpinać swoją pomarańczową koszulkę. Kiedy była już blisko mnie została jedynie w dżinsach i czarnym staniku. Jej kasztanowe włosy dodawały jej seksapilu. Muszę przyznać, że wpadłem w osłupienie i nie wiedziałem co mam zrobić. Kiedy dotknęła mnie znów- ocknąłem się i chciałem zabrać się "do roboty", ale Dorota nie pozwoliła mi wstać- kazała jedynie patrzeć na siebie. Odeszła dwa kroki i zaczęła tańczyć w rytm muzyki, wypływającej z głośników. Mój  powoli zaczął pęcznieć w spodniach i Dorota chyba już to zauważyła, więc się uśmiechnęła. Rozpięła swoje spodnie, po chwili zsunęła je i moim oczom ukazał się najpiękniejszy tyłeczek jaki widziałem w życiu, "ubrany" jedynie w czarne koronkowe stringi. Pokręciła nim trochę przede mną, lecz nie pozwalała mi go pocałować, possać, dotknąć. Odwróciła się i powiedziała:&lt;br /&gt;- Ojej, a Ty nadal w tych ciuszkach... Rozbieraj się prędko i rób TO- bo lubię patrzeć jak chłopcy TO robią. &lt;br /&gt;Długo nie myśląc zdjąłem z siebie koszulkę, spodnie i zostałem w samych bokserkach. Od pewnego czasu mój  stał już na baczność więc Dorota ujrzała od razu ten duży namiot.&lt;br /&gt;- Ściągaj szybko bokserki i rób TO!- wykrzyczała.&lt;br /&gt;Byłem posłuszny jak nigdy wcześniej i zsunąłem bokserki na podłogę i zacząłem się onanizować. Jak Dorotka to ujrzała- od razu na jej majteczkach zarysował się wilgotny ślad wydzieliny z jej cipki.&lt;br /&gt;- Uwielbiam TO!- Ooooooo tak!- jęczała jak widziała mnie walącego sobie konia.&lt;br /&gt;Zdjęła stanik, moim oczom ukazał się piękny, zgrabny, dość duży biuścik.P odeszła do mnie i zaczęła robić mi loda. Mhmmm... Jej języczek tańczył na moim &lt;a href="http://foto.sex.pl"&gt;penis&lt;/a&gt;ie jak oszalały, co chwilę wkładała główkę sobie głęboko do gardła i zasysała go tak mocno, aż mnie bolało. Niekiedy brała go między piersi i tarła go nimi. Kiedy znudziło się jej to zsunęła mokre już stringi, położyła się na łóżku i powiedziała:&lt;br /&gt;- Liż moją cipkę, liż tylko MOCNO! Liż ją, liż!&lt;br /&gt;Jak już wspomniałem byłem bardzo potulny i spełniałem każde jej żądanie. Zatem od razu zbliżyłem mój język do jej łona i zacząłem ją lizać. Najpierw lekko, tak żeby ją pobudzić- później kiedy zauważyłem, że to już jej nie wystarcza robiłem to mocniej, gwałtowniej, bardziej zdecydowanie. Po chwili umieściłem w jej cipce palca, najpierw jednego, później dołożyłem jeszcze jednego, aż weszły trzy, a czwarty już "nie dał rady". Posuwałem ją tak dobrą chwilę, kiedy pomyślałem, że też chciałbym mieć z tego jakąś przyjemność. Podniosłem się i umieściłem swojego &lt;a href="http://pornoamator.pl"&gt;penis&lt;/a&gt;a przy jej cipce, kiedy miałem wejść w nią podniosła się na łokciach i krzyknęła:&lt;br /&gt;- Stój! Załóż gumkę!&lt;br /&gt;Odpowiedziałem: Ok! i włożyłem jej &lt;a href="http://foto.sex.pl"&gt;kutas&lt;/a&gt;a bez gumki... Spojrzała na mnie bojaźliwym wzrokiem i powiedziała:&lt;br /&gt;- Oj kolego, widzę, że lubisz ostrą jazdę.&lt;br /&gt;Spojrzałem na nią i nic nie mówiąc zacząłem ją mocno ujeżdżać, wkładałem jej a, aż po same jądra. Bała się, chciała wstać i wyciągnąć mojego &lt;a href="http://foto.sex.pl"&gt;kutas&lt;/a&gt;a- lecz złapałem ją za ręce tak, że nie mogła się uwolnić i kontynuowałem działanie. Działałem w tej pozycji ok 5 minut i zapytałem:&lt;br /&gt;- Uciekniesz czy zostaniesz jak Cię puszczę?&lt;br /&gt;Odpowiedziała, że zostanie- zatem stwierdziłem, żeby się odwróciła i zmieniła pozycję. Zanim jeszcze wszedłem w nią od tyłu- strzeliłem jej mocnego klapsa i krzyknąłem:&lt;br /&gt;- Niegrzeczna dziewczynka, chciała mi uciec!&lt;br /&gt;I wsadziłem jej znów &lt;a href="http://pornonisza.pl"&gt;kutas&lt;/a&gt;a z impetem, aż chlupnęło i jęknęła z bólu. Złapałem ją za cycuszki i kiedy zacząłem je ugniatać usłyszałem, że wydaje z siebie delikatne jęki. &lt;br /&gt;Waliłem, ją mocno na pieska, kiedy to nagle w głośniku ktoś powiedział:&lt;br /&gt;- Pracownica Dorota z działu Ogród- proszona jest o podejście do kasy numer 2.&lt;br /&gt;Odwróciła się, spojrzała na mnie i stwierdziła, że woli to jak ją tu ujeżdżam niż kłótnie z klientami. Uśmiechnąłem się i wsadziłem jej mocno a tak- że aż się wyprężyła jak kotka. Zrobiłem to jeszcze raz i jęknęła głośno z rozkoszy. Nachyliłem się nad nią i szepnąłem jej do ucha, że lubię kochać sie na stojąco. Więc wysunęła się spode mnie i podeszła do okna, wypięła pupę, włożyła sobie rękę między nogi, rozsunęła wargi sromowe i powiedziała:&lt;br /&gt;- No, chodź tu do mnie mój rycerzu!&lt;br /&gt;Widok kobiety ubranej jedynie w czarne kozaczki do kolan był tak zachęcający, że długo nie czekając podszedłem do niej i moim &lt;a href="http://pornowrota.pl"&gt;kutas&lt;/a&gt;em zacząłem szukać jej jamy. Kiedy znalazłem ją, wsadziłem go energicznie, a jedna moja ręka pracowała nad jej łechtaczką, druga natomiast "badała" cycuszki. Na efekty nie trzeba było długo czekać i po chwili jęknęła, jeden, drugi, trzeci raz, poczułem skurcz jej cipki, wyciągnęła się, złapała mnie za pupę i zawyła głośno. Odwróciła się do mnie, uśmiechnęła się i powiedziała, że było jej na prawdę cudownie ale nie wie jeszcze jak smakuje moja sperma. Przykucnęła, nakierowała mojego &lt;a href="http://foto.sex.pl"&gt;penis&lt;/a&gt;a na swoje piersi i zaczęła mocno go pocierać ręką i ssać. Nie minęła minuta kiedy poczułem się bardzo odprężony i rozlałem spermę na jej ciało... Rozsmarowała sobie ją po cycusiach i trochę wzięła sobie do ust. Uśmiechnęła się, wstała i powiedziała, żebym się lepiej już ubrał bo za chwilę kończy się zmiana i wszyscy przyjdą się tu przebrać. Podeszła do umywalki, umyła sie ze spermy i ubrała jedynie majtki, kiedy nagle otworzyły się drzwi i wszedł jej kolega z działu budowlanego.&lt;br /&gt;- Ups... chyba przeszkodziłem- powiedział i zamknął za sobą drzwi i oddalił się. &lt;br /&gt;- Dobrze, że przyszedł teraz, a nie wcześniej- stwierdziła Dorota- tak to byście musieli pojechać ze mną na dwa baty, a tak- to wykorzystam go później. Uśmiechnęła się a w międzyczasie ubraliśmy się. Podeszła do mnie, zbliżyła do mnie swoje usta wsadziła mi język w ustach i powiedziała:&lt;br /&gt;- Tego mi jeszcze brakowało do szczęścia!&lt;br /&gt;Chwile jeszcze się całowaliśmy i zaraz wstała i wyszła z pokoju. Później już niestety jej nie widziałem.&lt;br /&gt;Jutro znów idę tam do pracy. Ciekawe co tym razem mi się przytrafi?? :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6659335699966341168-2711618172785168762?l=seksipiersi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seksipiersi.blogspot.com/feeds/2711618172785168762/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2009/10/przygoda-w-sklepie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/2711618172785168762'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/2711618172785168762'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2009/10/przygoda-w-sklepie.html' title='Przygoda w sklepie'/><author><name>Gorąca Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02683475488685416474</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6659335699966341168.post-3852274703110410238</id><published>2009-10-27T10:47:00.003-07:00</published><updated>2009-10-27T10:47:34.468-07:00</updated><title type='text'>Olga internistka - cz.I</title><content type='html'>Udałem się na zakupy do hipermarketu. Samochód zaparkowałem w garażu. W sobotę, jak zawsze, było zdecydowanie więcej kupujących niż w tygodniu. Widać to był od razu po stopniu zapełnienia parkingu. Zamknąłem auto i skierowałem się do wejścia.&lt;br /&gt;Moją uwagę ściągnęła blondynka zamykająca właśnie swój samochód. Zwolniłem od razu krok, aby bliżej się przyjrzeć. A było na co. Elegancka, ponętna, ubrana w garsonkę ze spódniczką, włosy proste ładnie upięte, delikatne czarne okulary na sosku. Czarne buty na wysokiej szpilce z dobranymi rajstopami dopełniały całości. W sumie nie wiem, co mnie w niej urzekło. Po prostu biła od niej swojego rodzaju aura zakamuflowanego erotyzmu, która kazała mi się zatrzymać. Poruszała się pewnym krokiem balansując swoimi pośladkami w iście mistrzowskim stylu. Wyjąłem telefon i udawałem, że dzwonię. Ona tymczasem, ruszyła do wejścia stukając obcasami. &lt;br /&gt;W mojej głowie rozpętała się burza pożądania, po prostu pragnąłem ją poznać. Poznać ją i jej ciało. Jakaś niepohamowana siła kazała mi iść za nią. Trzymałem się w bezpiecznej odległości. Sobotni tłok ułatwiał zadanie. Obiekt mojego pożądania szedł na sam i wziął mały koszyk. Zrobiłem dokładnie to samo, gorączkowo rozmyślając nad sposobem nawiązania znajomości. Przecież znajomości nie zawiera się na zakupach w sklepie, myślałem. Śledząc ja miałem przyjemność zaobserwować ponętne kołysanie jej tyłeczka, nie jeden facet się za nią obejrzał. W pewnym momencie poczułem nawet ukucia zazdrości o jej tyłek. Chyba wariuję, pomyślałem. Starałem się pozbierać do kupy i jasno myśleć. Jednak supermarket nie jest dobrym miejscem na nawiązanie kontaktów, a ja nie mogłem jej po prostu stracić, pozwolić jej odjechać. &lt;br /&gt;Do głowy przyszedł mi szatański pomysł. Odłożyłem koszyk i popędziłem do garażu. Okazało się, iż obok jej samochodu, czerwonego fiata, jest wolne miejsce. Na to tylko czekałem. Jak najprędzej ustawiłem swój pojazd koło jej wozu. Wysiadłem z samochodu i ukucnąłem przy kole mojej wybranki. Po minucie z koła zeszło całe powietrze. Pół planu wykonane. Z powrotem szybkim krokiem udałem się na górę. Wziąłem koszyk i w sklepie w galerii upiłem jakieś bzdety. Byle były duże i z torbą (że niby robiłem zakupy, później okazało się że kupiłem poduszki). Następnie czekałem krążąc przed kasami, aż pojawi się moja kobieta. Już zacząłem się zastanawiać czy aby mi się to wszystko nie uroiło, aż ją zobaczyłem. Wykładała towary na sklepową kasę. Nie wiem dlaczego, ale mój  zareagował lekkim wzwodem. Zapłaciła za zakupy i skierowała się do wyjścia. Poczekałem minutę jak znikła w wejściu do garażu podziemnego i z bijącym sercem ruszyłem za nią. Kolejny etap planu się powiódł. Stała z otwartym kufrem z zakupami już spakowanymi i zdezorientowana patrzyła na koło. Podjechałem wózkiem do swego wozu i „pipnołem” centralnym zamkiem. Odwróciła się szybko, a widząc mnie lekko się uśmiechnęła uśmiechem osoby, która czegoś chce. Czekałem na ten uśmiech. Odwzajemniłem uśmiech.&lt;br /&gt;Grałem jednak dalej i spokojnie otworzyłem klapę kufra i począłem pakować nieprzemyślane zakupy. Chciałem, aby pomyślała, że z moim odjazdem przejdzie jej koło nosa szansa na łatwą zmianę koła.&lt;br /&gt;-Przepraszam Pana… O,..o to chodziło, pomyślałem.&lt;br /&gt;-Tak, słucham. Odwróciłem się z uśmiechem, patrząc jej w oczy. W uroczo błękitne oczy.&lt;br /&gt;-Widzi Pan, chyba złapałam gumę, i powietrze zeszło z koła. Odparła. W jej głosie była mieszanka pewności siebie, prośby i lekkiego zakłopotania.&lt;br /&gt;-Rzućmy okiem. &lt;br /&gt;Podszedłem i ukucnąłem przy uszkodzonym kole. Ona stanęła obok mnie. Udawałem że coś patrzę, że sprawdzam grubość bieżnika, że wentyl, że kołpak, że coś tam. W rzeczywistości nie mogłem się napatrzeć na jej piękne czarne klasyczne szpileczki i na łydki w pięknych czarnych rajstopach. Bardzo mnie to podniecało. W końcu z żalem podniosłem się do góry.&lt;br /&gt;-Nie ma rady, trzeba zmienić koło. Pompowanie nic nie da, bo jest chyba uszkodzony wentyl. Powiedziałem stanowczym głosem znawcy motoryzacyjnego.&lt;br /&gt;-W takim wypadku, czy nie zechciałby mi Pan pomóc? Zapytała zmieszana. Do prośby dołożyła delikatny uśmiech.&lt;br /&gt;-Wspólnie jakoś sobie poradzimy. Powiedziałem z uśmiechem.&lt;br /&gt;Zabrałem się do wymiany koła. Olga próbowała pomagać, jednak niewiele mogła zrobić, więc w czasie kiedy ja odkręcałem śruby stała oparta o samochód. Podczas pracy wymieniliśmy się wiadomościami o sobie. Dowiedziałem się, że jest lekarzem internistą. Nie ma dzieci, ale niestety ma męża, który obecnie wyjechał w tygodniową delegację. Prowadzi także prywatną praktykę. Ja z kolej opowiedziałem o swojej pracy i hobby. Wydawało się, że między nami zawiązała się nić sympatii.&lt;br /&gt;Dokręcałem śruby z namaszczeniem i nie spieszyłem się. Chciałem jak najwięcej napatrzeć się na jej nogi. Olga chyba zauważyła, że dosyć często rzucam okiem na jej nogi, ale widać się tym nie przejęła. Czasami nawet, jakby na przekór, czasami wyjmowała nóżkę z buta i bawiła się nim lekko stukając. Widok był naprawdę apetyczny.&lt;br /&gt;-Gotowe!! Powiedziałem, gdy skończyłem.&lt;br /&gt;-Dziękuję bardzo! Czy mogłam by się jakoś zrewanżować? Zapytała chyba z grzeczności.&lt;br /&gt;- W sumie mam pomysł na rewanż, ale nie wiem czy się zgodzisz..&lt;br /&gt;- Mów, zobaczymy co da się zrobić. Uśmiechnęła się&lt;br /&gt;-Konkretnie chodzi o wypisanie skierowania do lekarza specjalisty. Po prostu nie mam ochoty stać w kolejce najpierw do internisty a potem jeszcze do specjalisty. Wolę stać raz. Czy jest to możliwe?&lt;br /&gt;-Normalnie tego nie robię, ale dla Ciebie zrobię wyjątek. Umówmy się za dwie godziny na kruczej 15/8, tam mam gabinet.&lt;br /&gt;- W porządku będę na pewno.&lt;br /&gt;Uścisnęliśmy sobie dłonie, po czym Olga wsiadła do samochodu i odjechała. Nie mogłem się doczekać spotkania, popędziłem do domu, aby się przebrać i odświeżyć. Miałem tylko nadzieję, że on się nie przebierze.&lt;br /&gt;Na pięć minut przed czasem zadzwoniłem domofonem, nie mogłem się doczekać. Furtka się otworzyła i po schodach dostałem się przed drzwi gabinetu internistycznego „Olga Krupińska, gabinet internistyczny”, jak głosił szyld powieszony na drzwiach. Otworzyła mi drzwi, i była ubrana dokładnie tak samo jak w sklepie. Dreszcz emocji przeszedł mi po plecach. Mijając ją w drzwiach pouczyłem subtelny zapach perfum. Okazało się, że prowadzi działalność w swoim mieszkaniu przeznaczając jeden z pokoi na gabinet. Zdało mi się, że w mieszkaniu poza nami nikogo nie było. Zaprosiła mnie do gabinetu gdzie zająłem miejsce przy biurku na wprost lekarki. &lt;br /&gt;- Olga jestem. Podała mi dłoń na przełamanie pierwszych lodów&lt;br /&gt;-Michał. Odparłem i uścisnąłem jej delikatną dłoń&lt;br /&gt;-Więc w czym problem?&lt;br /&gt;- Chciałby skierowanie, tak jak rozmawialiśmy w sklepie..&lt;br /&gt;- Do jakiej specjalności?&lt;br /&gt;- Urologa.&lt;br /&gt;Słysząc to Olga zbystrzała i podniosła wzrok z nad papierów na biurku.&lt;br /&gt;- A jaki masz problem? Zaskoczyła mnie tym pytaniem&lt;br /&gt;- wolałbym o tym nie powiać,.. to sprawa intymna i trochę mnie to krępuje. Odparłem zmieszany. W końcu miała tylko napisać mi skierowanie.&lt;br /&gt;- Panie Michale! Jestem lekarzem. Przed wypisaniem skierowania muszę Pana zbadać lub przynajmniej wiedzieć o problemie. Każdy chciałby iść bezpośrednio, bezpośrednio do specjalisty od razu, a później się okazuje że kardiochirurg leczy katar! Tłumaczyła podniesionym głosem nieznoszącym oznak sprzeciwu. Można było w głosie poczuć urażoną dumę.&lt;br /&gt;-Jak Pana nie zbadam, a będzie kontrola wystawień skierowań, to będę miała nieprzyjemności, jeśli się okaże, że jest Pan zdrowy. Tak to wymyślił ustawodawca, do lekarza internisty najpierw, a dopiero później do specjalisty.&lt;br /&gt;Przy takiej nawale silnych argumentów, nie miałem wyjścia, jeśli chciałem utrzymać miłą atmosferę. A chciałem miłą atmosferę utrzymać za wszelką cenę.&lt;br /&gt;- dobrze, już dobrze. no więc,.. mam problem z przedwczesnym wytryskiem….jakoś tak to wszystko wychodzi podczas miłości że za szybko…no wie pani o co chodzi…. Wybąkałem jąkając się.&lt;br /&gt;Olga wyciągnęła notes.&lt;br /&gt;-rozumiem. Wysypia się Pan?&lt;br /&gt;- Tak&lt;br /&gt;- spożywa Pan dużo alkoholu, pali papierosy? Dalej pytała notują moje odpowiedzi w zeszycie.&lt;br /&gt;- piję czasami a i podpalać mi się zdarza, ale tylko od święta.&lt;br /&gt;- często uprawia Pan seks?, często powtarzają się problemy z przedwczesnym wytryskiem?&lt;br /&gt;W jej ustach słowo „wytryskiem” zabrzmiało naprawdę podniecająco.&lt;br /&gt;- średnio tak dwa-trzy razy na tydzień, a problem się powtarza mniej więcej, co drugi raz.&lt;br /&gt;- Rozumiem, rozumiem. Mówiła ciągle notując.&lt;br /&gt;-Co u Pana wywołuje stan podniecenia?&lt;br /&gt;To pytanie wydało mi się trochę wykraczające poza granice lekarskiego wywiadu, lecz nie uchyliłem się o odpowiedzi.&lt;br /&gt;- jeśli Pani pyta, to…… to szpilki damskie i seks analny. Odparłem pół żartem, pół jednak serio.&lt;br /&gt;- takie szpileczki jak moje? Zażartowała z uśmiechem. &lt;br /&gt;Nic nie odpowiedziałem, tylko spuściłem wzrok i zarumieniłem się.&lt;br /&gt;-Czy często uprawia Pan seks analny?, i czy podczas tego rodzaju stosunku także dochodzi do wcześniejszej ejakulacji? Wywiad toczył się dalej.&lt;br /&gt;- Powiedzmy, raz w tygodniu. Jednak przy wkładaniu …w …”w pupę” zazwyczaj mam już pierwszy wytrysk za sobą. Wtedy mogę się kochać dłużej. Powiedziałem patrząc jej w oczy. Problem jednak w tym, że wszystko co powiedziałem było bujdą. Nie kochałem się nigdy analnie, choć często o tym marzyłem. Postanowiłem jednak grać doświadczonego wyjadacza seksualnego, mimo iż przedwczesny wytrysk do tego nie do końca pasował.&lt;br /&gt;Zauważyłem, że tym razem to ona się zarumieniła.&lt;br /&gt;-Czy u trzymuje Pan stały kontakt seksualny z jedną osobą? Powiedziała już trochę innym głosem, jakby cichszym.&lt;br /&gt;- Przed miesiącem skończył się mój czteroletni stały związek. &lt;br /&gt;- Proszę się rozebrać, obejrzę Pana, tam przy łóżku. Powiedziała.&lt;br /&gt;Nie chciałem słuchać znowu gadania o kontrolach i tym podobnym, więc spełniłem jej rozkaz. Zdjąłem koszulę i podkoszulkę zostając na sobie spodnie. Olga wstała i wyjęła stetoskop. Podeszła stukając obcasami. Osłuchała mnie w kilku miejscach. Po osłuchaniu klatki piersiowej usiadła na łóżku, ja natomiast stałem dalej. Jej bliskość sprawiała naprawdę miłe uczycie.&lt;br /&gt;-Proszę abyś teraz abyś zdjął spodnie. Zakłopotany coraz bardziej ściągnąłem spodnie. Trochę się bałem, gdyż mój &lt;a href="http://pornoamator.pl"&gt;penis&lt;/a&gt; trochę zdążył się powiększyć.&lt;br /&gt;- majtki również. Muszę zbadać Pana całościowo. Proszę się nie obawiać, jestem lekarzem. &lt;br /&gt;Krew w żyłach nagle zaczęła pulsować gwałtownie. Serce bić szybciej. Zimny pot oblał ciało.&lt;br /&gt;Według jej życzenia zdjąłem majtki. Stałem skierowany do niej pośladkami bojąc się przekręcić.&lt;br /&gt;Poczułem jak jej ręce spoczęły na biodrach. Obróciła mnie o sto osiemdziesiąt stopni, tak że do tej pory zwisający &lt;a href="http://pornoamator.pl"&gt;kutas&lt;/a&gt; znalazł się wprost przez siedzącą na łóżku Panią doktor. &lt;br /&gt;Pulsująca w żyłach krew dopłynęła do członka i spowodowała jego powiększenie. Przed twarzą Olgi, oddalony o kilkanaście centymetrów, powoli piął się do góry mój &lt;a href="http://pornowrota.pl"&gt;kutas&lt;/a&gt;, aż do osiągnięcia całkowitego wzwodu. Z czubka &lt;a href="http://foto.sex.pl"&gt;penis&lt;/a&gt;a w czasie powiększania, trochę zeszła skórka napletka, odsłaniając główkę. Z czubka żołędzi powoli wysączyła się kropelka. Cała ta sytuacja była niezwykle podniecająca. &lt;br /&gt;-Widzę, że ze wzwodem nie ma Pan problemów. Stwierdziła.&lt;br /&gt;Nie dotykając mnie dokładnie obejrzała moje przyrodzenie prężące się przed jej nosem w pełnej krasie. Po dość długich oględzinach z każdej strony, odezwała się:&lt;br /&gt;- proszę się nie denerwować, odciągnę teraz napletek, musze zobaczyć jak wygląda żołądź. &lt;br /&gt;Jak powiedziała tak zrobiła. Nie protestowałem, w sumie bardzo tego chciałem. Jej ręka obieła &lt;a href="http://pornonisza.pl"&gt;penis&lt;/a&gt;a i delikatnie się zacisnęła. Czułem, że zaraz odlecę. Skórka napletka rozpoczęła powolną podróż do nasady prącia. Oczom Olgi w końcu ukazała się w całości pulsująca czerwona nabrzmiała głowa żołędzia. W tym momencie po moim ciele zaczęły przechodzić ciarki, poczułem nagle nadchodzący nieuchronny orgazm. Nie mogłem go już powstrzymać. &lt;br /&gt;Sperma zaczęła gwałtownie i niespodziewanie nawet dla mnie tryskać z &lt;a href="http://foto.sex.pl"&gt;kutas&lt;/a&gt;a. Olga zupełnie zaskoczona, cicho krzyknęła. Nie wiedziała chyba właściwie, co się stało. Pierwsze dwa wytryski ozdobiły jej czoło i okulary, pozostałe trafiły na nos i do uchylonych z wrażenia ust. Widać było, że z wrażenia nie mogła się ruszyć i z zamkniętymi oczami przyjmowała spokojnie na siebie prysznic nasienia. Oddychałem głośno. Chciałem, aby ostatnie porcje spermy upadły na jej czarne szpileczki, co mi się udało zrobić. Po sześciu strzałach, gdy fallus wydobył z siebie ostatnie krople nasienia, Olga doszła do siebie. Ręką zaczęła dotykać się po obspermionej buzi. Widziałem, że krople przy buzi wsunęła sobie ukradkiem do ust. Oddychała ciężko, kontemplując moje opadające podniecenie. Jej twarz, włosy, garsonka, i buty całe pokryte były mokrymi plamami.&lt;br /&gt;- Mówiłem, że mam problem z przedwczesnym wytryskiem….&lt;br /&gt;Olga wstała z łóżka i powoli stukając zaspermionymi obcasami podeszła do biurka i usiadła na krześle. Muszę przyznać, że bardzo było jej ładnie w tym ubraniu i nasieniem na buzi. Nic nie mówiła. Ja usiadłem na łóżku i odpoczywałem. Nie wiedziałem za bardzo co zrobić, chyba była na mnie zła. Czekałem na dalszy rozwój wypadków zbierając siły.&lt;br /&gt;CDN.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6659335699966341168-3852274703110410238?l=seksipiersi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seksipiersi.blogspot.com/feeds/3852274703110410238/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2009/10/olga-internistka-czi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/3852274703110410238'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/3852274703110410238'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2009/10/olga-internistka-czi.html' title='Olga internistka - cz.I'/><author><name>Gorąca Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02683475488685416474</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6659335699966341168.post-3015630580889075656</id><published>2009-10-27T10:47:00.001-07:00</published><updated>2009-10-27T10:47:21.498-07:00</updated><title type='text'>Przed komputerem</title><content type='html'>Siedzę przed ekranem komputera i nie wiem co robić z rękami. Właśnie przeczytałam twoja ostatnia wiadomość. Piszesz, ze kiedy przyjadę na urlop, musimy koniecznie kontynuować to, co zaczęło się poprzedniego lata...&lt;br /&gt;Lewa ręka wędruje na uda. Mam na sobie spódniczkę, podciągam ja do góry. Szkoda, ze nie możesz widzieć moich różowych majtek. Koronkowe i przezroczyste. W tej chwili chętnie bym się ich szybko pozbyła. Zsuwam je wiec powoli, opadają na podłogę. &lt;br /&gt;Środkowy palec ma już swobodny dostęp do nabrzmiałej i wilgotnej łechtaczki. Myślę o tym, ze ty tez siedzisz przed swoim komputerem i może właśnie pieścisz swojego fiuta. Druga ręką zaczynam pocierać sobie piersi. Nie mam stanika, przez białą bluzkę szybko przebijają się pęczniejące brodawki. &lt;br /&gt;Podwijam bluzkę, opieram się na fotelu i w tej wygodnej pozycji zaczynam jednocześnie masować wilgotna dziurę i piersi. Wyobrażam sobie twoje zaskoczenie, kiedy klękam przed tobą i odpinam guzik twoich spodni. Przez materiał ocieram się twarzą o wypukłość przy twoim rozporku. &lt;br /&gt;Rozpinam...Bokserki są napięte, już nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć go w całej okazałości. Chce go poczuć w gardle, wessać twoje jądra...Pozycja na fotelu staje się mało wygodna, kładę się na kanapie i rozchylam szeroko nogi. Miedzy nimi mam wilgotna, tykająca bombę. &lt;br /&gt;Jestem już całkiem naga, brodawki sterczą jak na baczność. Jakże mi brakuje męskiego ciała, wielkiego, sztywnego członka, który brutalnie wedrze się w moje wilgotne wnętrze...Pocieram rękami wewnętrzną stronę ud, ściskam piersi, zamykam oczy i znowu w myślach klęczę przed tobą i obciągam ci fiuta. &lt;br /&gt;Za mną stoi duże lustro, możesz wiec obserwować mnie od tylu, moje jędrne pośladki, chwytasz mnie za włosy i sam ustalasz rytm, z którym urabiają cię moje usta. Kiedy już nie możesz dłużej wytrzymać, odciągasz moja głowę i zalewasz mi sperma twarz. &lt;br /&gt;Trzymasz mnie mocno, tak, żeby wszystko trafiło gdzie trzeba. Uwierzysz, ze ta wizja tak mnie podnieca, ze wilgoć zalewa mi już uda? Skręcam się na łóżku z rozkoszy, nie chce, żeby to uczucie minęło, biorę szybko mój mały wibrator i pakuje gwałtownie do pochwy. Poruszam nim do przodu i do tylu, moja ręka jest już szybka i wyćwiczona...&lt;br /&gt;Przypominam sobie jak ostatnio wziąłeś mnie od tylu. Powiedziałeś, ze pozycja „na pieska” to twoja ulubiona i mi się tez na pewno spodoba. Uklęknąć na łóżku i wypiąć tyłek. Nie widziałam co robisz, patrzyłam w dół na moje falujące piersi. Musiałeś czymś naoliwić swojego fiuta, był taki śliski. Jedna ręką złapałeś mnie za pośladki, druga próbowałeś wcisnąć na sile &lt;a href="http://pornoamator.pl"&gt;penis&lt;/a&gt;a do mojego odbytu. Stawiałam mimowolny opór, wiec złapałeś mnie za włosy i pociągnąłeś, krzyknęłam z bólu, a tobie udało się go z trudem wcisnąć. &lt;br /&gt;Bolało, ale kiedy poczułam twoje pchnięcia, wynagrodziło to wszystkie cierpienia. Zaczęłam  szczypać jedna ręką moje sutki, pośladki same wędrowały do tylu, żeby jak najgwałtowniej nadziać się na twój pal. Robiliśmy to tak prędko jak króliki. Rżnąłeś mnie jak dzikie zwierze...Leżę bezwładnie na kanapie, ze szparki wystaje wyłączony już wibrator, próbuje złapać oddech i po prostu nie mogę doczekać się urlopu! Czy tez siedzisz właśnie przed komputerem?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6659335699966341168-3015630580889075656?l=seksipiersi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seksipiersi.blogspot.com/feeds/3015630580889075656/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2009/10/przed-komputerem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/3015630580889075656'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/3015630580889075656'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2009/10/przed-komputerem.html' title='Przed komputerem'/><author><name>Gorąca Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02683475488685416474</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6659335699966341168.post-545250540965316969</id><published>2009-10-27T10:46:00.006-07:00</published><updated>2009-10-27T10:47:05.327-07:00</updated><title type='text'>Modliszka</title><content type='html'>- Już dziś będziesz mój ... - piękna kobieta o długich, czarnych włosach pociągnęła szminką po pełnych, teraz zalotnie bordowych ustach - ciężka praca przynosi owocne plony, czyż nie ? - spojrzała zalotnie w stronę lustra, uważnie się sobie przyglądając - czy wszystko na swoim miejscu ? &lt;br /&gt;A wszystko na swoim miejscu było jak najbardziej. Ciemnobordowa sukienka do kostek na cieniutkich ramiączkach, mocno spiętrzająca średnich rozmiarów piersi, z rozporkiem na dole ,ukazującym "przy dobrych wiatrach" dwie długie zgrabne nogi, pnące się wysoko do góry jędrnych ud i pośladków. Kaskada pięknych, kruczoczarnych włosów opadała na odkryte, opalone ramiona i niesamowite, gładkie plecy. Oczy za to były morzem tajemnic, zamkniętą dla innych księgą, z której kazdy mężczyzna chciałby czytać, choć żaden tak naprawdę nie mógł - jedni patrzyli z daleka, co inni szczęśliwcy jedynie dotknąć mogli jej oprawy, szlachetnej niczym bydlęca skóra zdobiona złotem najwyższej próby. Ta para głębokich, szarych oczu, z dominującym ale też niezmiernie pociągającym spojrzeniem, intrygowała mężczyzn, sprawiając ,że wielu pragnęło, aby spoglądały właśnie na nich. Teraz spoglądały w stronę lustra. Z niekłamanym zadowoleniem.&lt;br /&gt;- Teraz wszystko pójdzie jak trzeba ... Pod Abisynię, najmodniejszy hotel przyjechała 15 minut spóźniona. Jak zawsze, wtedy jej towarzysze byli jeszcze bardziej spragnieni jej przybycia. O ile jeszcze bardziej można było być ... Taxówka zajechała na parking, drzwi się otworzyły, w świetle latarni widać było zgrabną nóżkę, wyłaniającą się z samochodu i zdecydowanie trzaskającą obcasem w bruk ulicy .Czarne włosy rozwiewał wieczorny wiatr ,a kobieta szła mocnym,ale też kobiecym krokiem w stronę mężczyzny ,stojącego pod markizą budynku . Mężczyzna był przystojny ,typ "latynosa" ale nie wypielęgnowany jak malowana lala - męski , silny , o ciemnej karnacji,ciemnych włosach i jednodniowym zaroście. Trochę podobny do Deląga ,ale bez przesady . Na widok kobiety oczy mu pojaśniały ,a w ciało jakby wstąpiło nowe życie. &lt;br /&gt;Otworzył jej drzwi ,odsunął krzesło Już siedzieli na przeciw siebie . Nie mógł się skupić na rozmowie ,ciągle patrzył na nią zafascynowany . Palcami obiegała brzegi kieliszka napełnionego winem ,a on tylko marzył o tym ,żeby te być tym kieliszkiem . &lt;br /&gt;Czasem delikatnie zwilżyła koniuszkiem języka swoje drapieżnie pociągające wargi ,a w nim wszystko się gotowało . Mówił ,a ona tylko lekko się uśmiechała ,obdarzając go "łaskawym" spojrzeniem spod niewiarygodnie długich rzęs i brwi o nienagannym ,tajemniczym kształcie . Odgarniała włosy ,odrzucając je uwodzicielsko do tyłu, a on niemalże natychmiast czuł niebezpieczną ciasnotę w spodniach . Ani jedna kobieta tak nie działa na niego ... Na nikogo tak chyba nie działała ! &lt;br /&gt;Zachowanie jej było całkowicie naturalne ,jakby urodziła sie z taką niebezpieczną zdolnością zjednywania sobie mężczyzn oraz sprawiania ,że każdy jej gest wywoływał u nich grę erotycznych barw . Spojrzała na niego rozbawiona ,ale tez niezwykle zadowolona z siebie ,patrzył się na nią z zafascynowaniem i zdecydowaniem na to,co stanie się tego wieczora - Mężczyźnie należy dać tyle ,aby później przychodził po jeszcze ... - pomyślała dumna z siebie Kiedy jechali windą, każde do swojego pokoju ,ona obiegała wzrokiem całe małe pomieszczenie ,śledząc każdy jego zakątek (jakby blaszana ekskluzywna puszka była wyjątkowo interesująca) ,ale czuła też na sobie jego wzrok. Gdy zakończyła podróż po ścianach ,podłodze, lustrze windy ,zaczęła bezczelnie patrzeć na niego ,znacząco zatrzymując się na rozporku ,który już dość wyrazie zdradzał zamiary właściciela jego zawartości .Tym razem to on ,ośmielony jej zachowaniem ,spojrzał się jej prosto w oczy ,przystąpił do ofensywy – już chciał się na nią rzucić i zacząć ją całować ,doprowadzając tym samym do szybkiego numerka w windzie ,lecz ona mu na to nie pozwoliła .Energicznie odepchnęła go od siebie ,drzwi się otworzyły a ona uciekła na korytarz. Stanęła pod ścianą ,patrząc na niego ni to niewinnie, ni to lubieżnie. &lt;br /&gt;Chłopak był cokolwiek zbity z tropu ,ale kiedy złapała go za krawat i pociągnęła do pokoju nr. 413 wiedział ,że wieczór nie będzie składał się z kurtuazyjnej rozmowy i gry w szachy. Kiedy znaleźli się w hotelowym pokoju ,ona rzuciła go na łóżko ,dziko patrząc mu w oczy . Nastrój sprzyjał miłości – świece , półmrok ,kadzidełka oraz szampan postawiony na stoliku obok łóżka. Przebiegła mu przez głowę niepokojąca myśl : „Czyżby ona sobie to wszystko zaplanowała … ?” Nie zdążył jednak się nad tym zastanowić ,gdyż cała jego uwaga skupiła się na pięknej kobiecie ,która właśnie rozbierała go ,całowała i ogólnie wprawiała w stan ,który na głębsze myślenie nie pozwalał .Poruszała się zmysłowo, płynnie ,jak kotka w rui . Dosiadła go jak narowistego rumaka i nie pozwalała mu się wyswobodzić ,dominowała nad nim ,podniecało to i ją ,i jego . &lt;br /&gt;Zostawiła go jedynie w slipkach ,ciasno opinających jego wezbraną męskość ,następnie zeskoczyła z łóżka i sama zaczęła powolnymi ruchami zdejmować z siebie ubranie .Została w bieliźnie – czarnym komplecie zdobionym bordową koronką – skąpy biustonosz piętrzący jej zgrabne piersi i majtki zakrywające zgrabne pośladki ,która dodawała jej jeszcze większego uroku i tajemnicy. Z powrotem wdrapała się na łóżko ,wijąc się jak kociak i lekko posapując ,zabrała się za wyswobodzanie jego członka ze slipek. Kiedy już miała go przed oczami – w całej swojej pęczniejącej okazałości – przystąpiła do dzieła . Miała nad nim całkowitą władzę – trzymała w rękach jego największy klejnot ,męską dumę – mogła z nim zrobić teraz co tylko chciała .&lt;br /&gt;Pociągnęła za &lt;a href="http://pornonisza.pl"&gt;penis&lt;/a&gt;a ,ściągnęła skórkę i polizała nagą żołądź. Suchą i twardą obficie naśliniła ,podgryzając lekko.Ruszała szybko jedną ręką ,a drugą pieściła jego jądra, do których zaraz dołączył jej język . Lizała go ,od góry do dołu ,po główce i trzonie ,po pulsującej żyle ,co jakiś czas ściskając mocniej ,drapiąc i gryząc jego członka . Kiedy był już blisko ,zdecydowanym ruchem ścisnęła go wręcz boleśnie za nasadę &lt;a href="http://foto.sex.pl"&gt;penis&lt;/a&gt;a ,szybko wskoczyła na górę i na wysokości jego twarzy znalazła się jej  ,zakryta jeszcze koronkowym materiałem . &lt;br /&gt;Nie musiała nic mówić – on szybko ściągnął z niej bieliznę ,i przystąpił ochoczo do dzieła . Najpierw wysunął język ,aby jej posmakować ,z jej szparki płynęło już dużo słodkiego nektaru ,który on szybko i z zapałem spijał .Odnalazł jej łechtaczkę i zaczął ją pieścić kolistymi ruchami palca ,który po chwili dołączył do języka . &lt;br /&gt;Drugą ręką złapał ją za jędrny posladek i ugniatał ,zahaczając o rowek między nimi. Wsunął sztywny język do wnętrza jej rozgrzanej jaskini ,czując ,jak zagłębia się w jej warstwach ,jak go ogrzewa ,jak jej soki rozpływają się po jego ustach ,brodzie,szyi … &lt;br /&gt;Czuł się zniewolony przez tą niesamowitą kobietę, czuł się ogromnie podniecony i nie mógł się doczekać momentu ,kiedy w jej wnętrzu znajdzie się jego sztywny już do granic możliwości członek. Ona złapała go za włosy ,wplotła w nie palce i rytmicznie to przysuwała ,to odsuwała go od siebie . Nagle odepchnęła go całkowicie ,sięgnęła ręką do szuflady stolika i wyciągnęła z niego satynową wstążkę . Zanim zdąrzył cokolwiek powiedzieć ,leżał ze związanymi powyżej głowy rękoma i wpatrywał się w piękną postać nad nim dominującą ,która właśnie rozpinała haftki koronkowego biustonosza . Jego oczom ukazały się w całej swojej dumnej okazałości sterczących sutków i krągłości białej skóry piersi ,których nie mógł dotknąc ,posmakować ,mógł się na nie tylko patrzec i czuć jeszcze większe – o ile to możliwe – podniecenie . &lt;br /&gt;Kobieta odrzuciła na plecy swoje czarne włosy ,spojrzała mu prosto w oczy ,uniosła biodra i nabila się na jego sterczącą męskość ,czując ,jak zagłębia się w niej już za pierwszym wniknięciem do końca ,dotykając samej najdalszej ścianki jej szparki . Dalej patrząc mu w oczy ,nie poruszyła się nawet na centymetr ,upajając się magią tego dziewiczego dla niech obojga zetknięcia . Po paru chwilach zaczęła się rytmicznie posuwać ,najpierw wolno ,bardzo wolno ,ujeżdżając go powoli ,acz zdecydowanie ,unosząc ręce i pieszcząc swoje piersi ,gniotąc je ,zataczając koła i ściskając sutki. Później stopniowo i regularnie przyspieszała ,nadając tempo tej zabawie ,potęgując doznania ich obojga i ocierając się swoim wzgórkiem niemal o jego podbrzusze. &lt;br /&gt;Galopowała tak długie minuty ,co raz ciężej wzdychając i pojękując ,a kiedy przystąpila do ostatecznego ataku ,oparła swoje dłonie na jego klatce ,pochylając się znacznie do przodu ,tak ,że mógł lizać i ssać jej sutki ,podnosząc głowę do góry . Zaczęła napierać na niego co raz mocniej ,ujeżdżając go z szalonym tepmie ,czując zbliżający się orgazm ich obojga .Podnosiła biodra co raz to wyżej ,tak że &lt;a href="http://pornoamator.pl"&gt;penis&lt;/a&gt; niemal całkiem się z niej wysuwał, aby za chwilę zanurkować w jej cipce na całą długość .Ruchy jej pupy były zdecydowane i posuwiste ,włosy potargane ,pot lśnił na jej pięknym ciele ,oczy błyszczały a na policzki wystąpiły rumieńce .&lt;br /&gt;On przymknął tylko oczy ,czekając na rokoszne nieuniknione .Ostatnie jej ruchy były stanowcze i mocne ,jakby chciała ,aby jego instrument przebił ją na wylot .On zdąrzył tylko krzyknąć : „Już! Już !” i właśnie wystrzelił w jej wnętrze dużą porcją białego nasienia .Wyrtysk był długi ,niemalże bolesny .Ona swój orgazm przeżyła zaraz później ,czując jak potęguja go strugi spermy ,uderzające o ścianki jej pochwy ,która rytmicznie zaciskała się na jego członku. &lt;br /&gt;Opadła na niego zmęczona ,z dzikim zadowoleniem w oczach ,z błyskiem ,mamrocząc coś niezrozumiałego … „Mój ... Tylko mój ...” Podniosła się ,a kiedy on dochodził do siebie ,nalała do kieliszków szampna ,wyciągnęła niepostrzeżenie spod butelki mały ,przezroczysty woreczek z niewielką zawartością biało-szarego proszku i dosypała go do jednego z kieliszków ,rozwiązała go i podała mu szampana . Pili go razem ,śmiejąc się i pieszcząc ,a on wtulając się w nią ,zasnął mocnym snem . Kobieta zaś ubrała się szybko ,poprawiła makijaż i spoglądając w lustro mówiła zadowolona - Zawał ,nic nie wykryją … Byłeś mój . I tylko mój ... &lt;br /&gt;Rano cały hotel postawił na nogi przeraźliwy krzyk sprzątaczki otwierającej drzwi pokoju nr 413...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6659335699966341168-545250540965316969?l=seksipiersi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seksipiersi.blogspot.com/feeds/545250540965316969/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2009/10/modliszka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/545250540965316969'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/545250540965316969'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2009/10/modliszka.html' title='Modliszka'/><author><name>Gorąca Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02683475488685416474</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6659335699966341168.post-8689817339292313231</id><published>2009-10-27T10:46:00.005-07:00</published><updated>2009-10-27T10:46:51.101-07:00</updated><title type='text'>Pończoszki</title><content type='html'>Mam na imię Agnieszka, mam 27 lat i od 6 lat jestem mężatką. Mam przystojnego męża Bartka. Jest wysoki, wysportowany, umięśniony, o ciemnej karnacji i czarnych krótko przystrzyżonych włosach. Jednak niedawno borykaliśmy się z dość poważnym problemem w naszej sypialni. Kiedyś, na początku naszego małżeństwa, kochaliśmy się bardzo często i prawie za każdym razem było nam wspaniale. Później pojawiła się ta okropna rutyna. Zawiało nudą na całego. Mąż kilka razy próbował mnie namówić na jakieś urozmaicenia, ale jego pomysły wydawały mi się wtedy troszeczkę krępujące. Później tego żałowałam. &lt;br /&gt;Mąż przestał próbować, poddał się. Po kilkunastu miesiącach nudnego seksu zapragnęłam wziąć udział w jakiejś jego szalonej gierce, ale jak już pisałam - poddał się. Starałam się go jakoś zachęcić, pokazać ze jestem na to gotowa, ale nie udało się. &lt;br /&gt;Pewnego piątkowego wieczora, gdy byłam sama w domu, bo mąż wyjechał w sprawach służbowych i miał wrócić następnego dnia, siedziałam w fotelu i skacząc po kanałach TV myślałam o poprzednim wieczorze. Mój facet, jak zwykle ostatnimi czasy, pogłaskał mnie po brzuszku, popieścił mnie palcami, popieścił chwilę moje piersi. Wspiął się na mnie i wszedł do środka. Kochaliśmy się w pozycji na "misjonarza" przez dłuższą chwilę, poczym trysnął we mnie. Wszystkie nasze "namiętne" wieczory wyglądały podobnie. Czasami tylko zmieniała się pozycja lub kolejność. Czasami zdarzało się jeszcze, że przed penetracją popieściliśmy się ustami, ale to była rzadkość. Wierzcie mi to już było nudne. &lt;br /&gt;Owszem zdarzały się wieczory, że miałam orgazm, ale orgazm to nie wszystko. Potrzebna jest prawdziwa pasja, namiętność i żądza. Oglądaliśmy czasami &lt;a href="http://pornoamator.pl"&gt;porno&lt;/a&gt;lka i to było naszym jedynym urozmaiceniem. Marzyłam wtedy, aby znaleźć się na miejscu tych kobiet. Marzyłam, że brało mnie kilku napalonych facetów na raz i przeżywałam cudowne chwile. Ale to były tylko fantazje. Na pewno Bartek, również przyłączyłby się do podobnego scenariusza, ale stracił chęć działania. Tak przełączając kanały zatrzymałam się na pewnym polskojęzycznym kanale typu discowery. Przyciągnął mnie widok męskiego &lt;a href="http://foto.sex.pl"&gt;penis&lt;/a&gt;a w zwodzie zajmującego cały ekran. Zainteresowało mnie to i zaczęłam się przysłuchiwać. Okazało się, że program był właśnie o tym jak uniknąć rutyny w łóżku i sprawić, aby mężczyzna zawsze reagował na nasz widok właśnie takim wzwodem. Dowiedziałam się wtedy czegoś, co zmieniło moje życie na lepsze. A było to już ponad rok temu. Mianowicie, podobno mężczyźni lubią jak pieści się ich tyłki, mimo że są hetero i że się do tego nie przyznają. Było tam wytłumaczone, że właśnie tyłek i  to najważniejsze miejsca erogenne mężczyzny. &lt;br /&gt;Zaciekawiło mnie to jeszcze bardziej. Pośladki są bardzo czułe na dotyk a sam odbyt jest bardzo unerwiony i to zarówno u kobiet jak i u mężczyzn. Dodatkowo faceci mają bardzo czuły gruczoł krokowy. Umiejscowiony przy ciemnej dziurce w kierunku &lt;a href="http://foto.sex.pl"&gt;penis&lt;/a&gt;a. Dwie blondyny polecały pieścić te miejsca i dawały głowę, że uczynią cuda. W programie mówiono również o tym, że kobieta nie powinna czekać na jakiś ruch ze strony mężczyzny tylko sama przejąć inicjatywę. Kobiety mają bardziej rozbudowaną wyobraźnie emocjonalną i powinny jej używać. Powinny użyć wszelkich sposobów, aby sprawić sobie i swojemu partnerowi prawdziwą przyjemność nawet, jeśli kiedyś uważałyby takie sposoby za perwersyjne. &lt;br /&gt;Mężczyźni są wzrokowcami i o tym też powinnyśmy pamiętać. Później było kilka przykładów jak tego dokonać np. striptiz, kupno nowej bielizny, wypożyczenie filmu erotycznego, pójście do lokalu z show erotycznym, proponowali nawet zaprosić kogoś jeszcze do wspólnej zabawy. Mieli wiele ciekawych pomysłów. Słuchając tego i oglądając przystojnych, umięśnionych facetów, kochające się pary i pieprzące się grupki zapragnęłam by ktoś mnie zerżnął! Postanowiłam, że następnego dnia wypróbuje któryś z tych pomysłów! W sobotę wstałam ok. 10. Szybko wysprzątałam mieszkanie i wybrałam się na zakupy. Musiałam naruszyć moje "tajne" oszczędności, ale było warto. Ruszyłam w poszukiwaniu seksownej bielizny. W wielkim sklepie kupiłam czarne pończochy w kratkę razem z pasem i ładniutki cienki, koronkowy staniczek. Również czarny. Chodząc po mieście przechodziłam obok &lt;a href="http://tavern.pl"&gt;sex&lt;/a&gt; shopu Poczułam rumieniec na twarzy, bo chciałam tam wejść a byłam w takim sklepie tylko dwa razy w życiu i to nigdy sama. Po chwili wahania weszłam do środka. To, co zobaczyłam było szokujące. Olbrzymia liczba sztucznych &lt;a href="http://pornoamator.pl"&gt;kutas&lt;/a&gt;ów prężących się na pułkach. &lt;br /&gt;Prosiły się o to, by takie spragnione kotki jak ja, zaopiekowały się nimi. Była tam też bielizna, filmy, czasopisma, sztuczne cipki, dmuchane lale, wszystkie gadżety, jakie kiedykolwiek wymyślono i mogłyby służyć potęgowaniu rozkoszy cielesnych. Stałam tak i wpatrywałam się w zdjęcia nagich dziewczyn i chłopaków na okładkach magazynów. Poczułam, że wilgotnieje. Kiedy podeszła do mnie sprzedawczyni z pytaniem czy może mi w czymś pomóc, pomyślałam, że ona nie bardzo, ale te zabawki tak. Oprzytomniałam trochę i poprosiłam o pomoc w wyborze jakiegoś "sprzęciku", który rozpaliłby ogień w mojej sypialni. Ekspedientka od razu zaproponowała mi wibrator, podając kilka rodzajów i przedstawiając ich zalety, a było ich dużo. Nigdy nie miałam w ręku czegoś takiego. Słyszałam tylko, że przy pomocy wibratora można przeżyć naprawdę niezapomniane chwile. Kiedyś uważałam, takie fallusy za nieprzydatne, sztuczne zło. W końcu kupiłam dość duży wibrator w kształcie i o kolorze prawdziwego &lt;a href="http://pornonisza.pl"&gt;penis&lt;/a&gt;a. Jest on większy od pały mojego męża, ale o to mi chodziło. Chciałam przecież coś ekstra. &lt;br /&gt;W drodze powrotnej kupiłam jeszcze coś na kolację i dwa półsłodkie wina. Wróciłam do domu i czułam się bardziej podniecona tymi zakupami, niż kiedy byłam z mężem i jeszcze bardziej zdeterminowana by go uwieść. Przygotowałam kolację, wykąpałam się, ogoliłam cipkę, nasmarowałam się balsamem, spryskałam jego ulubionymi perfumami, zrobiłam wyzywający makijaż i seksownie się ubrałam. Byłam ubrana w nowiutką bieliznę bez majteczek, pończoszki, króciutką czarną spódniczkę, białą zapinaną bluzeczkę. Spódniczka była tak krótka, że po pochyleniu się było widać część pośladków i cipkę. W bluzeczce zostawiłam cztery górne guziczki rozpięte. Czarny staniczek delikatnie prześwitywał przez gładki materiał. &lt;br /&gt;Wyglądałam bosko! Znajomi zawsze mówili mi, że niezła ze mnie &lt;a href="http://pornoamator.pl"&gt;dupa&lt;/a&gt;. Mam 88 cm w biuście, 68 cm w tali i 92 cm w biodrach, z czego jestem naprawdę dumna, bo z takimi wymiarami przy wzroście 171cm i wadze 58 kg naprawdę nieźle się prezentowałam. Nakryłam stół, włączyłam wolną muzyczkę i usiadłam w fotelu czekając na mojego księcia, wiedząc, że niedługo powinien się zjawić. Mój książę przyszedł ok. 17 i widząc mnie zrobił dziwną, ale zachwyconą minę, wcale mu się nie dziwię. &lt;br /&gt;Spytał o okazję, ale zbyłam go mówiąc, że miałam taki kaprys, a on nie nalegał na tłumaczenia. Usiedliśmy do stołu. Zjedliśmy kolację i otworzyłam wino, jak przejmować inicjatywę to na całego. Opróżniliśmy butelkę rozmawiając o naszym miodowym miesiącu, dokładniej o miodowych nocach. Później pogłośniłam muzykę i zaczęłam tańczyć. Wino już zrobiło swoje. Delikatnie bujałam bioderkami, kręciłam się wokół. Kręciłam i wypinałam w jego kierunku tyłeczek. Stałam pochylona do przodu, dupcią w jego stronę. Złapał mnie z pośladki, zauważył je spod spódniczki, podciągnął spódnicę wyżej i zaczął masować moją rozgrzaną dupcię. Całował ją i paluszkami pieścił moją norkę. Czułam ciepło na twarzy i w podbrzuszu, poczułam jak zrobiło mi się mokro. Zawsze dość obficie się moczyłam i kiedyś się tego wstydziłam, ale przestałam, bo faceci to lubią. Odepchnęłam go i nie pozwalałam się już dotykać. Tańczyłam dalej. Rozpięłam bluzeczkę i powolutku zsuwałam ją na podłogę pokazując nowy staniczek, a w nim piękne piersi. Zrzuciłam też spódnice. Ponownie wypięłam tyłeczek i kręcąc nim masowałam swoją cipkę. &lt;br /&gt;Obserwowałam jak mój mąż się podnieca, tak jak kiedyś a może jeszcze bardziej. Nie mógł już wytrzymać i próbował się na mnie rzucić, ale mu nie pozwoliłam. Położyłam się przed nim na podłodze rozkraczając nóżki, ciągle masując pipkę i prężąc się z rozkoszy. Wyszeptałam, że może się nie wstydzić i może się sam zabawiać. Poczekałam aż wyciągnie swojego ogiera i zacznie go masować i zniknęłam na chwilę. Po sekundzie wróciłam i kontynuowałam samotne pieszczoty na oczach ukochanego. Tym razem z pomocą - wibratorem. Zdziwił się bardzo, ale i ucieszył, bo jego ręka mocniej zacisnęła się na prężącym się &lt;a href="http://pornoamator.pl"&gt;kutas&lt;/a&gt;ie i zaczęła się szybciej poruszać. Był pocięty siateczką żyłek, z gładką bordową główką. Nie było widać włosów, bo wyciągnął go przez rozporek. Przyglądałam się temu i jeszcze bardziej się podnieciłam. &lt;br /&gt;Masowałam się zabawką, wirowałam po całej pizdeczce i zaczęłam go wkładać do środka. Było po prostu cudownie, polecam każdej kobiecie jako dodatkowe źródło szczęścia. Trochę się zapomniałam. Po dłuższej chwili wygięłam się w łuk i szczytowałam. Leżałam bezczynnie z wibrującym &lt;a href="http://pornonisza.pl"&gt;kutas&lt;/a&gt;kiem w dziurce i wpatrywałam się w pełne żądzy oczy Bartka. On dalej się onanizował i kiedy doszłam już częściowo do siebie zaproponowałam mu kąpiel, bo przecież był zmęczony po podróży. Bartek szybciutko wziął prysznic i zaczął napuszczać wody do wanny. Rozsiadł się w niej wygodnie, na tyle na ile na to pozwalała jej wielkość i patrzył jak się rozbieram. Odwróciłam się i ściągnęłam biustonosz. Zaczęłam masować cycuszki i po raz kolejny kuciapkę. Zabrałam się z ściąganie pończoch. Odpinałam je i powolutku spuszczałam na podłogę patrząc jak Bartek onanizuje się w wannie prawie pełnej wody. Rozebrałam się do końca i wskoczyłam do niego. &lt;br /&gt;Chciał mnie dotknąć, ale ciągle mu zabraniałam. Widziałam, że wariuje i nie może wytrzymać. Stojąc przed nim wzięłam prysznic i polewałam się wodą. Strumyczki wody rozbijały się o naprężoną skórę. Zatrzymałam się dłużej przy pizdeczce, robiłam to już wcześniej i wiedziałam, jakie to przyjemne. Usiadłam przy nim, opierając się o niego. Wypiliśmy następną butelkę wina, którą przemyciłam do łazienki jeszcze przed jego powrotem. Piliśmy dość szybko i to wprost z butelki, oblewając się trochę i zlizując pyszne winko z pysznych ciał. Później zabrał się za moje cycuszki. Ugniatał je i szczypał. Tak bardzo tego pragnęłam. Jedną ręką zjechał do cipki. Rozchylił wargi i wtargnął do środka. Drażnił łechtaczkę, co chwila zaglądając w moje wnętrze dwoma palcami. Po chwili, po raz kolejny tego wieczoru, szczytowałam. Wstałam i próbowałam wyjść z wanny, ale mnie przytrzymał i wbił się twarzą między moje wypięte pośladki. Przygryzał je i całował. Lizał gorącą cipę i dupę. Kręcił się wokół łechtaczki i wpychał się do środka. Lizał mój cały rowek. &lt;br /&gt;Palcem pieścił moją drugą słodką dziurkę. To było świetne, ale zrobiło mi się trochę niewygodnie, więc postanowiłam się mu wyrwać i wyjść z wanny. Wyszedł za mną. Całowałam jego tors, jedną ręką ugniatając i poklepując pośladki, a drugą masując nabrzmiałego członka. Zsunęłam się niżej i wsunęłam go sobie w usta. Przyssałam się mocno. Poruszałam głową do przodu i do tyłu, pomagając sobie u nasady ręką. Co chwila odrywałam się od niego, by popatrzeć mu w oczy i na jego pulsującą męskość. Lubię widok męskich &lt;a href="http://pornoamator.pl"&gt;penis&lt;/a&gt;ów. Lubię czuć go takiego gorącego w dłoni. Masowałam go jak dzikuska i ssałam jego delikatną główkę. Wstałam na chwilę i odwróciłam go plecami do mnie. Oparł się o ścianę, a ja całowałam jego plecy schodząc niżej z zamiarem sprawdzenia teorii o męskim tyłku. Gryzłam go w pośladki i ugniatałam je, przez cały czas powolutku i delikatnie waląc mu konia. Przycisnęłam jego plecy mocniej do ściany, aby wypiął swoją twardą dupę. Zaczęłam lizać rowek między pośladkami. Schodziłam niżej i zdziwiłam się, gdy byłam już przy odbycie, jego tyłek wypiął się jeszcze bardziej, co oznaczało, że mu się podoba. Lizałam tą tajemniczą dziurkę i pocierałam ją mocno palcami. &lt;br /&gt;Słyszałam jak cichutko wzdycha. Prężył się jakby chciał się nabić na mojego palca. Odwróciłam go i nie przestając pocierać dziurki zaczęłam robić mu loda. Musiało mu to sprawiać olbrzymią przyjemność, bo takiego wielkiego i twardego nie miał już dawno. Po krótkiej chwili wystrzelił mi w usta gorącym mleczkiem. Wyplułam je na swoje piersi i patrząc do góry w jego jakby nieobecne oczy masowałam mu, aż soki przestały wypływać. Wzięłam go jeszcze raz do buzi i tym razem już delikatnie ssałam, rytmicznie poruszając głową, a dłońmi ugniatałam gorące od klapsów pośladki. Jego &lt;a href="http://pornoamator.pl"&gt;kutas&lt;/a&gt; prawie wcale nie zmalał, a po minucie moich pieszczot wrócił do swojej wielkość sprzed "potopu" w ustach. Mój mąż wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni. &lt;br /&gt;Nie wiem czy to ten striptiz, czy moje pończochy, czy może pieszczoty jego tyłeczka sprawiły, że był na mnie napalony, jak nigdy dotąd. Położył mnie na łóżku i przez sekundę przyglądał mi się. Zdążyłam zobaczyć, że  celuje w sufit i nie zamierza szybko opaść. Nie czekając dłużej ruszył do ataku. Zaczął całować moje nogi szybko przechodząc wyżej. Całował moje stopy, kolanka i uda. Pocałował mnie delikatnie w krocze i w usta i bez zbędnych ceregieli wszedł we mnie. Poczułam przyjemny dreszcz przebiegający mi przez całe ciało i wydałam głośny jęk. W powietrzu pachniało seksem. Posuwał mnie mocno i szybko. Czułam jak buszuje we mnie. Wsuwał się i wysuwał rytmicznie. Odchodziłam od zmysłów. Jęczałam i wiłam się w rozkosznych skurczach. Słyszałam jak Bartek również sapie i wiedziałam, że jest już blisko. &lt;br /&gt;Drapałam go po plecach i po moich ukochanym tyłeczku. W pewnej chwili jego twarz wygiął grymas rozkoszy a ciało przeszył skurcz. Wyskoczył ze mnie i pomagając sobie ręką, spuścił się na moją cipę. Czułam gorącą spermę spływającą po wargach sromowych, udach i całym podbrzuszu. Jęczał i dyszał. Opadł na mnie. Pocałował mnie namiętnie w usta i szepnął, że mnie kocha. Później stanowczo odwrócił mnie na brzuszek i przyciągnął mocno do siebie. Byłam oparta na łokciach z pupą wycelowaną w mojego faceta. Zerkałam na jego krocze i o dziwo, jego fiut zmalał i zwiotczał tylko nieznacznie. Pieścił moją muszelkę palcami. Czułam, że mój pierożek zrobił się bardzo mokry i luźny. Wkładał w nią trzy palce i szybko wirował. Kciukiem pocierał mi ciemniejszą dziurkę. &lt;br /&gt;Wie, że lubię jak mnie pieści palcami, tak samo mocno jak on lubi jak ja pieszczę jego, więc przedłużył to nieznacznie. Znów byłam na szczycie i wołałam, aby we mnie wszedł. Już prawie odzyskał siły. Wsunął się we mnie, pomagając sobie dłonią, gdyż jego pała nie była jeszcze wystarczająco sztywna, ale widocznie miał na mnie niezłą chcicę. Wysuwał się powoli, by później szybko mnie pchnąć, swoim stale twardniejącym bagnetem. Twardniał i rozpędzał się. Znów cała sypialnia wypełniła się jękami, sapaniem i stłumionym w poduszce krzykiem oraz charakterystycznym dźwiękiem, jaki wydają zderzające się ciała. Czułam go tak głęboko. Odpłynęłam. Straciłam wszelki kontakt z otoczeniem. Walił mnie najmocniej jak potrafił. Zatracił się w tym. Myślałam, że mnie zaraz rozerwie, ale wcale nie chciałam by przestał. Rżnął mnie tak przez kilka minut, po czym strzelił swoją gorącą lawą. Poruszał się we mnie jeszcze przez chwilę, stopniowo zwalniając. &lt;br /&gt;Wyskoczył ze mnie. Całował moją ciągle wypiętą dupcię i cipkę, po czym opadł obok mnie na łóżko. Wyprostowałam się i poczułam jak ciepełko wypływa i spływa po cipce. Przytuliliśmy się mocno. Głaskaliśmy się i szeptaliśmy o tym jak nam było wspaniale i że musimy to powtórzyć. Zasnęliśmy w pełni spełnieni. To było niezapomniane przeżycie. Nigdy wcześniej nie miałam takiego rżnięcia. Następnego ranka obudziłam się cała w skowronkach z pulsującą myszką, która przypominała mi wcześniejszy wieczór. Na dzień dobry użyliśmy mojego nowego nabytku, którego bardzo polubiłam, lecz już delikatniej, gdyż kuciapka była trochę podrażniona. Bartek chętnie mi w tym pomagał. Od tamtej pory wiele się działo. Ciągle próbujemy czegoś nowego, ostrego, co nie pozwoli nam ponownie wpaść w rutynę, świetnie się przy tym bawiąc. &lt;br /&gt;Mamy coraz więcej i coraz śmielsze pomysły, które z czasem wprowadzimy w czyn. Jestem zachwycona nowo odkrytymi pieszczotami i nie uważamy tego za coś nienormalnego. Bardzo się kochamy i uwielbiamy nasze ciała. Wszystkie jego zakamarki. Stosujemy różne techniki, kochamy się w różnych pozycjach i w różnych miejscach. Pomagamy sobie wszelkimi dostępnymi gadżetami. Zdecydowanie są to nasze najlepsze lata życia. Jesteśmy naprawdę szczęśliwi. Puśćcie wodze fantazji i róbcie wszystko, na co macie ochotę. Nie wstydźcie się siebie, przecież się kochacie. Trzeba się przełamać i nie mieć żadnego tabu. Warto! Dziewczyny przejmijcie inicjatywę!!! Faceci nudzą się ciągłym wymyślaniem "nowości" i zastanawianiem się czy aby na pewno mogą tak postąpić. Idźcie na przód. Obierzcie kierunek - rozkosz! &lt;br /&gt;Pozwólcie sobie na chwile zapomnienia w ramionach ukochanego. Nie bójcie się spełniać swoich najskrytszych marzeń. Przecież właśnie tego życzymy wszystkim znajomym przy różnych okazjach i to nie ma znaczenia, że w tym przypadku chodzi o seks. PRZEJMIJCIE INICJATYWĘ i cieszcie się seksem. Zapewniam was, jest jeszcze wiele do odkrycia, tylko trzeba się postarać&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6659335699966341168-8689817339292313231?l=seksipiersi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seksipiersi.blogspot.com/feeds/8689817339292313231/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2009/10/ponczoszki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/8689817339292313231'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/8689817339292313231'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2009/10/ponczoszki.html' title='Pończoszki'/><author><name>Gorąca Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02683475488685416474</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6659335699966341168.post-6056152193707034954</id><published>2009-10-27T10:46:00.003-07:00</published><updated>2009-10-27T10:46:33.354-07:00</updated><title type='text'>Studenckie spotkania</title><content type='html'>Tak wiec powoli brnęłam jako studentka do przodu. Kolejny rok zaliczony. Byłam już studentka trzeciego roku, a dodatkowo szczęśliwą matka i zona. Wydawać by się mogło, ze mam wszystko. Tak myślałam, aż do czasu…&lt;br /&gt;Na trzecim roku znaliśmy się wszyscy już o wiele lepiej i były już pewne grupki utworzone. Moja składała się z przyjaciółki i 2 kolegów. Byłam studentką studiów zaocznych, wiec zamiast chodzić na wykłady, powiedzieliśmy sobie, kurde dwa lata cały czas chodziliśmy na wykłady czas w końcu poznać miasto. Postanowiliśmy, ze na następnym zjeździe zamiast na wykłady idziemy na piwo…&lt;br /&gt;Nadeszła w końcu długo oczekiwana sobota. Nakarmiłam piersią moja małą córeczkę. Położyłam ja do łóżka i poszłam się ubierać. Długo się zastanawiałam, co włożyć. Założyłam najzwyklejsza bieliznę, jaka miałam. Zwykle figi w groszki i biały lekko prześwitujący staniczek. Do tego dżinsy i bluzeczka czarna dopasowana. Obudziłam męża, żeby odwiózł mnie na pociąg. Na dworcu dal buziaka i życzył mi miłych wykładów. Nie wiedział ze idę na piwo ze znajomymi…&lt;br /&gt;Dojechałam na miejsce, a znajomi już czekali na mnie na dworcu. Poszliśmy na poranne zajęcia, bo żaden bar nie jest otwarty o 8 rano. Posiedzieliśmy na nudnych wykładach do dwunastej, po czym zniknęliśmy. Koleżanka powiedziała, ze zna niedaleko bardzo dobrą knajpkę, w której są osobne boksy w stylu pokoi. Wiec poszliśmy tam. Weszliśmy do środka. Lokal okazał się bardzo gustownie wykończony. Wzięłyśmy na początku po drinku, na rozluźnienie. Początkowo rozmowa była o studiach. Po kolejnym naszym drinku i kolejnym piwie naszych kolegów, postanowiliśmy zagrać w butelkę. Ja mówię od razu, nie całuję się z nikim, ale chłopaki mówią, ze nie na całowanie tylko w pytania i wyzwania. Zgodziłam się, nie wiedząc, ze bardzo pożałuje, ze założyłam te figi… zaczęliśmy grac, padały lekkie pytania w stylu, kiedy pierwszy raz itp. Po wypiciu drinka postanowiłam napić się piwa. Kupiłam sobie, bo gra nabierała tempa. Wiedzieliśmy o sobie coraz więcej. W końcu padło wyzwanie, dziwnym zbiegiem okoliczności padło na mnie. Kolega mówi, odsłoń brzuch i pokaz nam. Nie było odwrotu, sami ustalaliśmy zasady. Wstałam i odsłoniłam. Na początku trochę, ale widać ze chłopaki dobrze zapamiętali reguły. Wyżej krzyczeli… musiałam podnieść, aż do dolnej koronki stanika. Oglądali wszyscy głośno klaszcząc. Bałam się ze ktoś może zobaczyć wiec zasłoniłam. Ale to był dopiero początek… myśmy też pooglądali chłopaków torsy, ale najlepsze dopiero nadeszło. Graliśmy drużynowo. My dwie na dwóch chłopaków. Przegrałyśmy a oni mówią, ze teraz pokazujemy majtusie z przodu i z tylu. Jak wtedy żałowałam, ze założyłam te grochy. Zaczerwiniłam się mocno, ale koleżanka podpita podobnie jak i ja, już pokazywała. Powoli rozpięłam spodnie opuściłam je i pokazałam się. Okręciłam się wokół osi i pokazałam z każdej strony. Nie zapomnę wzroku Michała jak patrzył na mnie. Próbował dojrzeć jak najwięcej mych udek i dupci. Ale chwilkę później odegrałyśmy się. Kazałyśmy im pokazać to samo już bez gry. Nie protestowali wogóle. Ściągli spodnie i pokazali się nam w bokserkach. Popatrzyłam na Michała i bardzo się podnieciłam tym, co zobaczyłam. Widziałam rozkoszne wybrzuszenie na jego bokserkach. Szczególnie bokiem. Czułam, ze jest mi mokro… pogadaliśmy i pośmialiśmy się i każdy zaczął wracać powoli do domu…&lt;br /&gt;Wieczorem pogadałam z Michałem na gadu. Zaczął mi pisać, ze jak na kobietę, która urodziła pięć miesięcy temu dziecko, to mam świetną figurę. W sumie zgodziłam się z nim. Ważyłam 52kg, przy wzroście 165cm, moje piersi pełne mleka po całym dniu rozsadzały mi w tym barze miseczki stanika. Pisał mi, ze bardzo mu się podobam i ze szkoda ze mam męża. Skarciłam go, ale umówiliśmy się znów w tym barze na kolejny raz. Napisał fajne majtki miałaś i zaczęliśmy się z nich śmiać. &lt;br /&gt;Kolejna sobota, poszłam na piwo w bardzo radosnym nastroju. Podświadomie czułam, ze cos się zdarzy. Na dziś jednak byłam przygotowana lepiej. Miałam bordową bieliznę, którą dostałam na walentynki od męża. Piękne i owne koronkowe wykończenie z kokardką na stringach, która wystawała ze spodni za każdym razem jak się pochylałam. Znów ten sam bar, co poprzednio. Tym razem piłam same drinki. Po wypiciu dwóch drinków, rozmowa stała się bardzo swobodna i wszyscy mówiliśmy dużo o &lt;a href="http://tavern.pl"&gt;sex&lt;/a&gt;ie. O tym, jak kto lubi i co kogo podnieca. Wyszłam do kibelka, po powrocie, okazało się ze Michał tez wyszedł i Anita z Kuba przesiedli się kolo siebie. Postanowiliśmy z Michałem usiąść kolo siebie. Przy naszym stoliku paliła się tylko świeczka, tak ze był miły nastrój. Żeby nie powiedzieć za miły…&lt;br /&gt;Wróciliśmy wszyscy do rozmowy, kiedy nagle poczułam dłoń na kolanie, bardzo delikatnie przesuwała się w gore. Było mi bardzo przyjemnie, sama nie wiem, czemu nie kazałam mu przestać tego robić. Nie widząc protestu przesuwał ją coraz wyżej. Czułam coraz większe ciepło i pożądanie. Michał był już bardzo blisko mej cipeczki. Jego ręka zatrzymała się o parę centymetrów od mego łona i pieścił mi wewnętrzną stronę ud. Robił to tak dyskretnie, ze Anita i Kuba nie skapnęli się, co się dzieje pod stołem. Było mi tak przyjemnie, ze jakby sam nie zaczął iść wyżej, to chyba bym sama nakierowała jego dłoń wyżej. Poczułam, ze zaczyna rozpinać mi guzik w spodniach i delikatnie rozpina mi rozporek. Poczułam jak jego dłoń dotyka me majtki, po czym zaczął schodzić niżej. Rozchyliłam szerzej nóżki, aby mógł łatwiej dotykać i pieścić mą rozpaloną do czerwoności cipke. Świadomość, ze dotyka mnie inny facet, ze jego dłoń dotyka mój najwrażliwszy punkt, ze ktoś inny poza mężem mnie w tym momencie pieści podniecał mnie niesamowicie. Od czterech lat dotykał i pieścił mnie tylko mąż. Już zapomniałam jak smakuje obcy facet. A teraz czułam przypływ takiej namiętności w tym, ze myślałam ze zaraz odlecę. Z wielkim trudem powstrzymywałam się przed jękami. Rozmawialiśmy przy stoliku nadal, a ja czułam jak jego palce przejeżdżają po cipce przez cienki i mokry materiał mych majteczek. Robił to delikatnie na początku, żeby po chwili robić to mocniej. Czułam ze majteczki razem z jego palcem wchodzą w głąb cipki. Zaczęłam oddychać coraz szybciej. Jego palce odchyliły nieznacznie majteczki i włożył palec w mą mokrą i ciepłą dziureczkę. Tego było już za wiele jak dla mnie. Czułam jak świdruje nim w środku, to było takie rozkoszne. Z każdą chwilą byłam bardziej napalona na niego. Chciałam poczuć go w sobie… wyciagnełam jego dłoń z mych majteczek, zapięłam spodnie. Rozmawialiśmy, a ja powiedziałam ze musze skorzystać z toalety, Michał powiedział ze on tez. Wstaliśmy i odeszliśmy od stołu. Powolnym krokiem przeszłam do toalety. Wejście było wspólne. Wszedł za mną i pociągnął mnie od razu do siebie i pocałował. Jego szorstki język wdzierał się w moje usta, szukając mego języczka. Zaczął z nim rozkoszny i błogi taniec. Rekami pieścił me plecki i pośladki, ściskając je coraz mocniej. Przestał mnie całować i wziął mnie do męskiej toalety. Zamknęliśmy kabinę i powróciliśmy do całowania i pieszczenia swych ciał. Czułam jak zaczyna mi rozpinać spodnie, które zaraz upadły na podłogę. Odwrócił mnie tyłem do siebie odchylił me majtki i wszedł we mnie od tylu ostro. Czułam jak jego twardy &lt;a href="http://pornowrota.pl"&gt;penis&lt;/a&gt; wypełnia mnie całą. Poruszał się coraz szybciej, podniósł moją bluzkę do góry i uwolnił me piersi ze stanika. Bawił się moimi twardymi sutkami. Z każdym pchnięciem ściskał mocno me piersi. Byłam taka podniecona i taka bliska orgazmu, ze wogóle nie zwracałam uwagi na swe krzyki. Czułam ze dochodzę, mój kochanek tez się zbliżał, pędziliśmy coraz szybciej i gwałtowniej. Pod sam koniec wyszedł ze mnie i wzięłam jego pulsującego &lt;a href="http://pornoamator.pl"&gt;penis&lt;/a&gt;a w usta i zaczęłam go ssać szybko. Po chwili zalał mi całe usta swa ciepłą spermą…&lt;br /&gt;Ubraliśmy się, pocałowaliśmy się jeszcze i osobno powróciliśmy do stolika…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6659335699966341168-6056152193707034954?l=seksipiersi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seksipiersi.blogspot.com/feeds/6056152193707034954/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2009/10/studenckie-spotkania.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/6056152193707034954'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/6056152193707034954'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2009/10/studenckie-spotkania.html' title='Studenckie spotkania'/><author><name>Gorąca Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02683475488685416474</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6659335699966341168.post-8070625290424350507</id><published>2009-10-27T10:46:00.001-07:00</published><updated>2009-10-27T10:46:18.053-07:00</updated><title type='text'>Joanna - przygoda w pociągu</title><content type='html'>Asia na co dzień pracowała w dużej firmie zajmującej się handlem elektroniką i oprogramowaniem. Była asystentką szefa, bo tak się teraz ładniej nazywa stanowisko sekretarki. Poza tym ładniej w dokumentach wygląda delegacja w ciepłe kraje z asystentką, niż z sekretarką. Asia co prawda jeszcze nigdy nie została zaproszona przez szefa na wycieczkę na Majorkę, ale wiedziała, że to jest jedynie kwestia czasu. Wielokrotnie specjalnie prowokowała prezesa i widać było, iż tej tylko czeka on na najbliższą okazję, aby zabrać ją ze sobą w jakieś przyjemne miejsce celach nie do końca służbowych.&lt;br /&gt;Tym razem jednak, Joanna została poproszona przez wicedyrektora, aby towarzyszyła mu w podróży do Berlina. Ponieważ Pan Andrzej bał się latać kupił od razu bilety powrotne. Musiała się wiec tłuc w tym obskurnym pociągu. Aśka nigdy nie przepadała za środkami publicznego transportu. Zawsze wolała poruszać się samochodem, czy taksówką. Do samolotu wsiadała, gdy w żaden inny sposób nie byłą w stanie pokonać większych odległości. Pociąg był ostatecznością, a autokar w ogóle nie wchodził w grę. Nie mówiąc już o komunikacji miejskiej. Tramwajem jechała chyba ostatni raz z matką, jak miała 15 lat i okradli ich podczas robienia zakupów. Nie miały wówczas jak wrócić do domu , zdesperowane wsiadły do tramwaju i pojechały „na gapę”. Nie mogła jednak odmówić prośbie wicedyrektora, zwłaszcza, że wiązała z tym wyjazdem nadzieje na wymierne korzyści - choćby sama premia jaka mogła stać się jej udziałem była kusząca. Poza tym wicedyrektor, był całkiem niczego sobie. Cała kadra kierownicza firmy, w której pracowała, była młoda i kilku facetów zdecydowania przypadło do jej do gustu. Dziewczyna czuła się tam jak ryba w wodzie. Uwielbiała kokietować tych wszystkich samców, zwłaszcza że nie miała dookoła zbyt wiele rywalek, które mogły dorównać jej urodą. Do tego  wszystkie bardziej atrakcyjne dziewczyny, miały już swoich „stałych adoratorów” w postaci najwyżej postawionych w zarządzie firmy.&lt;br /&gt;Asia kusiła wszystkich. Uwielbiała te gierki w pracy, gdy niby to przypadkiem pochylała się nad biurkiem, aby wspaniale wyeksponować swój dekolt. Często niby to przypadkiem opierała się o biurko wypinając swój zgrabny tyłeczek wszystkim dookoła. Czuła doskonale na swoim ciele pożądliwy wzrok tych wszystkich niewyżytych mężczyzn, którzy chodzili wciąż pobudzeni jej seksownymi strojami, jakie ubierała do pracy. Na pierwszy rzut oka, ubierała się w standardowej biurowej konwencji. Jednak zawsze w jej stroju, znalazł się element, który burzył krew w męskich żyłach. To była to lekko prześwitująca koszulka, to spódniczka z bardzo wysokim rozcięciem. Innym razem odrobinę zbyt głęboki dekolt. Największą sensację wzbudzała zawsze, gdy firmie był casual day, kiedy mogła odrobinę odejść od sztywnych konwenansów. Wtedy zawsze ubierała obcisłe biodrówki i dopasowany golf. Kształty jej wspaniałego ciała, były wówczas bardzo wyeksponowane. Często do takiego stroju „zapominała” ubrać stanika, wówczas momentami, współpracownicy w biurze byli wprost sparaliżowani i praca jakoś dziwnie szła im znacznie wolniej. Za każdym razem, gdy przechodziła korytarzem, odgłosy pisania na klawiaturze nienaturalnie ustawały.&lt;br /&gt;Tymczasem, teraz Aśka siedziała sama w pociągu czytała gazetę. Wicedyrektor został o jeden dzień dłużej, gdyż poznał na miejscu bardzo „interesującą” przedstawicielkę handlową, firmy z którą od jakiegoś czasu starali się nawiązać współpracę. Zdaje się, że konto firmowe dzięki temu zostanie obciążone kilkoma dodatkowymi pozycjami w postaci egzotycznych drinków, czy jakimiś ekskluzywnymi prezentami. Asia nie bardzo mogła skupić się na literkach, które przelatywały jej przed oczami. W myślach miała obrazy, których zapewne są teraz świadkami ściany jakiegoś ekskluzywnego apartamentu w Berlinie. Pan Andrzej zapewne teraz usilnie pertraktuje z Panią Haliną, powoli podbijając stawkę kontraktu, jednocześnie zdejmując z niej kolejne elementy garderoby. Ciekawe czy kontrakt będzie wystarczająco intratny, gdy nowa znajomość wicedyrektora stanie przed nim całkowicie naga. A może jak się zacznie nim zajmować, cały interes przestanie być opłacalny. W końcu od faceta, którego się właśnie ujeżdża, można wyciągnąć całkiem sporo korzyści. Tak ten świat już jest jakoś dziwnie ułożony, że wystarczy aby kobieta wzięła męskość swego towarzysza do ust, a ten zaraz staje się potulny jak baranek. Wystarczy, że wypnie dla niego swój tyłeczek i pozwoli skorzystać z uroków jej gorącego wnętrza, a jest w stanie załatwić sobie wszystko czego tylko pragnie. Ileż to razy Asia korzystała z tych przywilejów. Lubiła dopinać swego i nie przebierała w środkach, gdy czegoś bardzo pragnęła. Jednak nigdy nie poszła do łóżka, z kimś kto jej wcale nie pociągał. Zawsze wybierała tak, aby połączyć „interesy” z przyjemnością. Zupełnie odwrotnie było to w przypadku jej szefostwa. Wielokrotnie widziała jak zapraszali na kolacje, zapewnie połączone ze śniadaniem, mało atrakcyjne, acz wypływowe kobiety. Takie postępowanie potępiała całkowicie. Zawsze brała z życia wszystko co najlepsze i nigdy nie pozwalała sobie na słabość oddania się komuś, kogo i tak sama nie miałaby ochoty „schrupać”. Nawet jakby obiecywał jej za to krocie. A miała już kilka takich propozycji. &lt;br /&gt;Z tych wszystkich rozmyślań wyrwało Joannę „dzień dobry, czy można się dosiąść”, wypowiedziane niskim, bardzo przyjemnym głosem. – Oczywiście, proszę bardzo. Do przedziału wszedł właśnie bardzo przystojny, wysoki brunet, który nie mógł mieć jeszcze skończonej trzydziestki. Nieźle ubrany, najwyraźniej również wracał z jakieś delegacji, w ręku trzymał torbę z laptopem i kilka teczek z dokumentami. Po głowie Asi od razu zaczęło krążyć milion myśli na sekundę. –Ciekawe jak ma na imię. Co robi na co dzień? Może jest dyrektorem w jakimś przedsiębiorstwie? A może po prostu prowadzi jakiś swój niewielki biznes? Czy też może jest rozchwytywanym specjalistą i właśnie wraca od Klienta, u którego rozwiązał jakiś niezwykle skomplikowany problem? A może najzwyczajniej na świecie, próbował przed chwilą wcisnąć niewielkiej hurtowni przy granicy część zapasów zalegających magazyny? Co robi po pracy? Lubi pływać na swoim jachcie, czy też pielęgnuje przydomowy ogródek? A może pucuje swojego harleya? Chyba że po godzinach zabawia dzieci i pomaga żonie prowadzić dom? Ma żonę? Na pewno ma żonę, taki przystojniak! Pewnie niejedna próbowała go usidlić. &lt;br /&gt;Tylko czy żonie to się udało? Może ma na boku kochankę? Albo woli chwilowe przygody z nowopoznanymi dziewczynami. Takimi studentkami, dla których jest on spełnieniem marzeń, dopóki nie dowiedzą się, że już się mu znudziły? A może woli kobiety takie jak ona? Dojrzałe, pewne siebie, atrakcyjne i wiedzące czego oczekują w życiu? Jakby wyglądał seks z nim? Czy jest pewny siebie i wie, czego oczekuje od kobiety? Bierze co chce i nie przejmuje się satysfakcją kochanki? Czy też napalony szybko dochodzi do finiszu i zasypia obracając się na drugi bok? Może jednak jest czułym kochankiem, który najpierw pozwala dojść swojej partnerce, a później samemu dochodząc, ją również doprowadza na drugi szczyt? Asi zrobiło się ciepło od tych wszystkich domysłów. Tymczasem towarzysz drogi rozsiadł się już na fotelu i wyciągnął z teczki z laptopem Playboya i zanurzył się w lekturze.&lt;br /&gt;Asia nie spuszczała go z oczu. Był naprawdę przystojny, krótka dobrze przystrzyżona bródka, ciemne oczy wyraźnie odcinające się od jasnej cery. Szerokie i silne ramiona. Pod marynarką odcinały się pokaźnych rozmiarów bicepsy. Widać było, że dba o swoją kondycję. Asi zrobiło się gorąco, zważywszy na fakt, że przed chwilą fantazjowała na temat Andrzeja baraszkującego z nowo poznaną panienką, sama nabrała ochoty na małe „co nieco”. A gdyby tak poderwać tego miłego jegomościa? &lt;br /&gt;Nie, nie miała ochoty na flirty tego dnia. Chciała czystego pożądania, gorącej erotycznej fascynacji. Spontaniczności i zaskoczenia. Jej dłoń powędrowała do włosów i odgarnęła spływające na ramię bujne loczki. Gdy jej łabędzia szyja była już odsłonięta delikatne palce powędrowały w okolice dekoltu. Tam na wysokości seksownego rowka zatrzymały się i chwilkę szukały między dwiema seksownymi krągłościami piersi, wisienki, której niestety tam nie było. Ale palce - zupełnie jakby znalazły tam czerwony i słodki owoc - powędrowały do góry. Asia delikatnie rozchyliła swoje kształtne usta i włożyła dwa palce do buzi, jakby smakowała ten znaleziony przed chwilą smakołyk. Przez krótką chwilę ssała te dwa palce, jakby smakowała najwspanialszych ambrozji. Jednocześnie obserwowała jak siedzący naprzeciwko niej towarzysz podróży nie może skupić się na czytanej gazecie i wciąż na nią zerka. Jej druga dłoń powędrowała w miejsce znalezionej przed chwilą wisienki i tam się zatrzymała. Palce zaczęły krążyć wokół guzika bluzeczki i ten „prawie przypadkiem” się rozpiął, odsłaniając fragment koronkowego stanika. Za chwilkę podobny los spotkał kolejny guzik. Później ofiarą padł drugi i trzeci. &lt;br /&gt;Bluzeczka zwisała teraz już bezwładnie na jej wspaniałym ciele, odsłaniając jędrne piersi uwięzione w staniku i smukły opalony brzuch. Nieznajomy był w takim szoku, że nawet nie zorientował się jak jego gazeta spadała z hukiem na podłogę. W spodniach wyraźnie sterczał naprężony i gotowy do działań wojownik. Chłopak był jednak tak zaskoczony sytuacją, że nie tylko nie potrafił wyjąknąć z siebie ani słowa, ale nawet nie ruszył się z miejsca. Tymczasem Asia, się rozkręcała. Jej dłonie powędrowały w okolice kolan. Jedna na jednym, druga na drugim zaczęły jakby siłować się z nogami. Szala wygranej przechylała się na stronę rąk, gdyż nogi Joanny rozchodziły się coraz szerzej, a oczom współpasażera pokazały się koronkowe stringi. Ich biel wyraźnie odcinała się pod krótką spódniczką, którą miała na sobie. Gdy nogi były już wystarczająco szeroko, dłonie rozpoczęły wędrówkę w głąb spódniczki. Delikatnie muskając swą satynową skórę, Asia kierowała dłonie w kierunku tego podniecającego skrawka materiału, który zakrywał jej kobiecość. Gdy zbliżyła się do niej, poczuła wyraźnie własne ciepło. Była w tej chwili naprawdę mocno napalona. Uniosła się lekko na siedzeniu i szybkim ruchem ściągnęła z pupy majteczki. Od razu też złączyła nogi i rzuciła stringi w kierunku nieznajomego. Rzuciła mu rękawicę, miała nadzieję iż okaże się wystarczająco dobrym rycerzem i sprosta rzuconemu wyzwaniu.&lt;br /&gt;Asia wstała aby to sprawdzić, zbliżyła się do wciąż twardo siedzącego pasażera, który wlepiał w nią osłupiały wzrok. Kucnęła przed nim i dłońmi przejechała po jego udach w kierunku rozporka. Po kilku sekundach jego &lt;a href="http://pornowrota.pl"&gt;penis&lt;/a&gt; dumnie sterczał już na wierzchu. Bez chwili zastanowienia Asia skierowała w jego kierunku swoje usta. Na początku pobawiła się nim tylko końcem języka, po chwili jednak już cała główka objęta była miękkimi i wilgotnymi ustami. Nieznajomy aż zajęczał z rozkoszy i mięśnie jego ciała naprężyły się do granic możliwości. Tak usztywniony delektował się niesamowitą rozkoszą jaką dawała mu Aśka. Tymczasem Asia nie miała zamiaru starać się zadowolić swojego kochanka, tylko samemu czerpać przyjemność z nieplanowanej sytuacji. &lt;br /&gt;Po chwili więc skończyła pieszczoty. Uniosła się i jednocześnie podwinęła obcisłą spódnicę jaką miała na sobie. Gdy cały materiał znalazł się na jej biodrach Asia szybko usiadła okrakiem na swoim kochanku i nabiła się na jego starczącego &lt;a href="http://pornonisza.pl"&gt;penis&lt;/a&gt;a. Była już tak podniecona, że wszedł w nią bez najmniejszych oporów. Ujeżdżając go, przycisnęła jego twarz do swojego biustu i zamknąwszy oczy delektowała się uczuciem przyjemnego wypełnienia. Galopowała na swoim kochanku w oszałamiającym tempie. Ten z twarzą pomiędzy jej wspaniałymi piersiami ledwo mógł oddychać. Ale nie to było teraz dla niej najważniejsze. Chwyciła go za dłonie i jedną skierowała na swoje pośladki, a drugą włożyła pod materiał stanika. Ujeżdżała go teraz w szalonym tempie wydając z siebie głośne jęki rozkoszy. Była coraz bliżej punktu szczytu, gdy poczuła jak ciepła maź wypełnia jej wnętrze. Jej rycerz niestety nie podołał wyzwaniu. Zeszła więc z niego i usiadła na swoim miejscu. Jedną dłoń skierowała w okolice swojej muszelki. Zaczęła delikatnie pieścić nabrzmiałą łechtaczkę, jednocześnie masując piersi, które podczas szalonego galopu uwolniły się ze stanika. &lt;br /&gt;Zamknęła oczy i oddała się całkowicie rozkoszy jaka ogarnęła jej ciało. Minęła już ładna chwila od kiedy sama kończyła dzieło swojego kochanka, gdy poczuła na swoim najwrażliwszym miejscu mokry i ciepły dotyk języka. To rycerz, który nie dał rady swoją dzidą zadowolić kochanki, chciał nadrobić teraz zalęgłości „dyplomacją”.  Asia odsunęła swoją dłoń i szerzej rozłożyła nogi, aby ułatwić zadanie swojemu partnerowi. Ten od razu przystąpił do dzieła. Delikatnie pieścił końcówką języka jej najczulszy punkt. To znów przysysał się do jej skarbów całymi ustami, od czasu do czasu przygryzając delikatnie tą wrażliwą skórkę. Asia przyznała w duchu, że w tym jest znacznie lepszy niż w jeździe konnej. Nie trzeba było czekać zbyt długo, aż jej ciało ogarnął dreszcz orgazmu a krwią po całym ciele rozpłynęła się charakterystyczna rozkosz i błogość. Ścisnęła uda na głowie swojego kochanka i wydając z ust cichy jęk wygięła całe ciało w łuk. &lt;br /&gt;Po całym zajściu Asia szybko wstała i opuściła spódniczkę, która do tej pory zrolowana zdobiła jej biodra. Umieściła piersi na swoim miejscu w staniku. Zapięła naprędce połowę guzików koszulki. Chwyciła koronkowe stringi które leżały na kanapie i wręczyła je nieznajomemu. &lt;br /&gt;- To dla ciebie, byłeś całkiem niezły. Potrenuj trochę z żoną – dodała, gdy zauważyła podając majteczki, na jego palcu złotą obrączkę. Otworzyła swoją torbę, wyjęła stamtąd wizytówkę i dodała: - Jak będziesz w X, to zadzwoń, chętnie się z tobą jeszcze kiedyś spotkam. Po czym chwyciła torbę i wyszła z przedziału. Na odchodnym dała mu buziaka w policzek i dodała – było mi bardzo miło cię poznać, ale już nie będę ci dzisiaj więcej przeszkadzać. Przeszła do sąsiedniego wagonu i tam spędziła drzemiąc resztę drogi do domu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6659335699966341168-8070625290424350507?l=seksipiersi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seksipiersi.blogspot.com/feeds/8070625290424350507/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2009/10/joanna-przygoda-w-pociagu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/8070625290424350507'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/8070625290424350507'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2009/10/joanna-przygoda-w-pociagu.html' title='Joanna - przygoda w pociągu'/><author><name>Gorąca Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02683475488685416474</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6659335699966341168.post-4334568416116055062</id><published>2009-10-27T10:45:00.000-07:00</published><updated>2009-10-27T10:46:04.379-07:00</updated><title type='text'>WadeckiWadecki</title><content type='html'>- Halo? – głośny głos rozległ się po pustej sali.&lt;br /&gt;- Czy rozmawiam z Kazimierzem Wadeckim? &lt;br /&gt;- Tak, przy telefonie. &lt;br /&gt;- Panie Kazimierzu…Powiem krótko. Nikt z nas nie chce, aby coś się stało pana żonie i dzieciom, prawda?&lt;br /&gt;- O co chodzi?&lt;br /&gt;- O to chodzi, że komisja musi skończyć swoją działalność.&lt;br /&gt;- W jakim celu?&lt;br /&gt;- W takim, że pana rodzinie coś grozi. Komisja musi przestać działać. Natychmiast. Jeśli uda się panu tego dokonać do końca miesiąca dostanie pan niemałą premię. Rozumie pan?&lt;br /&gt;- Nie bardzo.&lt;br /&gt;- To niech pan jedzie do domu. Tam jest wiadomość do pana. Do widzenia panie Kazimierzu.&lt;br /&gt;Wadecki nacisnął czerwoną słuchawkę i się zamyślił. Włożył telefon do teczki i ruszył z sali w stronę korytarza. Gmach był prawie pusty. Sprzątaczki kończyły mycie podłóg. Gdzieś w oddali rozmawiało kilka osób. Wadecki rzucił im tylko krótki „cześć” i wyszedł z gmachu. Wsiadł do swojego Audi i wyjechał w stronę swojego domu.&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;- Cześć kochanie – Wadecki rzucił teczkę na stół i podszedł do żony.&lt;br /&gt;- Spierdalaj – odpowiedziała mu w niespodziewanie krótko i dosadnie. &lt;br /&gt;- Co się stało?&lt;br /&gt;- Co się stało? Ty się pytasz, co się stało? Dzwonię do ciebie od dwóch godzina ty nie odbierasz. Co się stało? Idź na górę i zobacz, co się stało. No śmiało. No idź. Nie stój jak ten kołek. No idź. &lt;br /&gt;Wadecki zaczął szybko wchodzić po schodach. Wszedł do pokoju syna, z którego dochodziły ciche jęki. Marcin leżał na kanapie z bandażem na głowie. Twarz była cała posiniaczona. Podbite oczy i zadrapania na całym ciele. Lewa ręka włożona w gips. Kiedy Wadecki podszedł do syna zobaczył, że dwa przednie zęby są bardzo mocno ukruszone. Jęczał cicho. &lt;br /&gt;- Co ci się stało?&lt;br /&gt;- Jacyś mężczyźni go tak załatwili. Policja mówi, że było ich, co najmniej trzech – poinformowała Wadeckiego żona – Jest tu coś dla ciebie. Nie dałam tego policji – podała mu kopertę wypchaną jakimiś papierami.&lt;br /&gt;Wadecki otworzył kopertę, z której wyjął gruby plik pieniędzy i kartkę, na której napisane było:&lt;br /&gt;„Komisja musi zostać zlikwidowana jak najszybciej. Pan ma ku temu możliwości. Przepraszamy za syna. W wypadku likwidacji komisji opłacimy jego leczenie. Z pozdrowieniami DR.”&lt;br /&gt;Wadecki usiadł na krawędzi łóżka i spojrzał na syna. Następnie na żonę. &lt;br /&gt;- Przepraszam – wydukał – Idę zadzwonić a potem do łóżka. &lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;- Wadecki z tej strony.&lt;br /&gt;- Cześć Kaziu, co dzwonisz o tej godzinie. &lt;br /&gt;- Słuchaj Darek. Nie rób mi więcej takich numerów. Nie ze mną. Chcesz to komisja zostanie zlikwidowana. Wiem, że przez jej działalność tracisz grube miliony. &lt;br /&gt;- Kaziu, nie wiem, o czym mówisz – Darek był zdziwiony.&lt;br /&gt;- Dobrze wiesz. Jutro komisja przestanie działać. Na razie. &lt;br /&gt;Poszedł pod prysznic i puścił zimną wodę. Stał pod nią tak długo aż się uspokoił. Wyszedł z łazienki i skierował się w stronę sypialni. Kiedy wszedł żona już leżała i czytała książkę. Wadecki podszedł do niej i pocałował ją w czoło. Odłożyła książkę i spojrzała na niego. &lt;br /&gt;- Kaziu…Przepraszam. Nie wiem, co we mnie wstąpiło. &lt;br /&gt;- Nie martw się. Wszystko będzie dobrze.&lt;br /&gt;Złączyli usta w namiętnym pocałunku. Dłonie Wadeckiego błądziły po ciele żony Matyldy zahaczając o pośladki. Macał ją pierwszy raz od bardzo długiego czasu. Po chwili zrzucił z niej delikatną koszulę nocną i ujrzał ją w całej okazałości. Nagą i piękną. Całował ja szalenie i dziko. Jego ręce już błądziły po piersiach Matyldy. Chciał jak najszybciej dostać się do środka swojej żony. Teraz, w łóżku wyglądała identycznie jak wtedy, kiedy ją poznał…&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;Była zima 1978 roku. Śnieg sypał powoli na jadące samochody. Wyglądała pięknie w uniwersyteckim oknie. Blask światła dochodził do niej z daleko zostawiając ją w romantycznym półmroku. Młody mężczyzna spojrzał na nią, zamyśloną i pięknie ekstrawagancką. Nie znał jej imienia jednak już jej pragnął. Odłożył książki na bok i zbliżył się do niej. Dotknął delikatnie jej ramienia strasząc ją.&lt;br /&gt;- Och, przepraszam, że panią przestraszyłem – zagadnął delikatnie. &lt;br /&gt;- Nic się nie stało. Mam jedną prośbę…&lt;br /&gt;- Słucham?&lt;br /&gt;- Mógłby mi pan nie przeszkadzać? Uczę się do egzaminu…Mam go za 40 minut i nie mogę go zawalić.&lt;br /&gt;- Oczywiście. Ale mam lepszą propozycję. Na dole jest przecież kawiarenka….&lt;br /&gt;- Zamknięta.&lt;br /&gt;- Niech idzie pani za mną…Znam tylne wejście tylko dla znajomych – wystawił rękę i się uśmiechnął – No…Zapraszam. W cieplejszym pomieszczeniu, przy herbacie lepiej się będzie uczyło. Obiecuję.&lt;br /&gt;- No dobrze.&lt;br /&gt;Dziewczyna złapała swoje książki w rękę i ruszyła przed mężczyzną. Był cały rozpalony i zdenerwowany. Kiedy zerkała na niego widziała jego drżące ręce. Kiedy przechodzili obok wydziału biologii mężczyzna wciągnął ją siłą do sali wykładowej. Mocno złapał ją za rękę i pociągnął za sobą. Kiedy byli już w środku spojrzał na dziewczynę i mocno ją pocałował. Nie odwzajemniła jego pocałunku, lecz także nie odepchnęła napastnika. Czuła obrzydzenie pomieszane z podnieceniem. Kiedy dłonie mężczyzny wędrowały pod jej sukienkę zaczęła się widocznie opierać. Odpychała go i odtrącała bluźnierczym słownictwem rzucanym w jego stronę. &lt;br /&gt;On się jednak tylko uśmiechał i coraz szybciej szedł do przodu. Jego dłonie zerwały sukienkę i odsłoniły sporej wielkości biust. Facet nawet nie spojrzał tylko zaczął całować jej sutki. Kiedy jego podniecenie w spodniach nabrało już widocznych rozmiarów zerwał jej majtki. Sam zdjął spodnie wraz z majtkami jedną ręką. Drugą trzymał dziewczynę. Zbliżył się do niej i mocno wszedł w suchą dziurkę. Ból, jaki towarzyszył temu wejściu otrzymała tylko dziewczyna. Z jej oczu popłynęły łzy. Nie krzyczała tylko poddawała się temu „niby gwałtowi”. Penis napierał na cipkę nie myśląc o tym żeby zaspokoić dziewczynę. Myślał tylko o sobie. Dziewczyna przeżywała ból. Oczy wciąż roniły łzy. Mężczyzna mocno ściskał ją za piersi. &lt;br /&gt;Dziewczyna zmusiła się do jakiegokolwiek podniecenia. Zrobiła to tylko w jednym celu. Celem był śluz. Ból i pieczenie cipki były nie do wytrzymania. Kiedy śluz zaczął rozchodzić się po cipce  zaczął coraz płynniej wchodzić. Mężczyzna to odczuł i mocniej wszedł w dziurkę. Dziewczyna zaczęła krzyczeć. Ból był niemożliwy do zniesienia. Kolejne uderzenia w twarz nie zmusiły dziewczyny do ucichnięcia. Krzyczała jeszcze głośniej i jeszcze donośniej. &lt;br /&gt;Ktoś musiał usłyszeć jej krzyki. Drzwi się otworzyły i wbiegł jakiś mężczyzna. Postawny i silny. Uderzenia w twarz powaliły rozpalonego napastnika. Ze sterczącego &lt;a href="http://pornowrota.pl"&gt;penis&lt;/a&gt;a uroniły się kropelki spermy. Facet ubrał się w pośpiechu i wybiegł z sali. &lt;br /&gt;Obrońca podszedł do dziewczyny i pomógł jej wstać. Ubrał ją w strzępy ubrania. &lt;br /&gt;- Może wezwę milicję? – spytał.&lt;br /&gt;- Nie…Nie trzeba. Nic mi nie jest.&lt;br /&gt;- Chciał panią zgwałcić. Nie można tak mówić. &lt;br /&gt;- Wszystko w porządku. Dziękuję. Jak się pan nazywa?&lt;br /&gt;- Jestem Kazimierz Wadecki. Od niedawna wykładam na uniwersytecie. &lt;br /&gt;- O Jezu, przepraszam, nazywam się Matylda Kochańska. Ja tu studiuję. &lt;br /&gt;- Można wiedzieć, co?&lt;br /&gt;- Filozofię. &lt;br /&gt;- Nudne to jest…Ja jestem historykiem. &lt;br /&gt;- Jak, dla kogo. Dla mnie historia to nudy. &lt;br /&gt;- No tak…Na pewno wszystko w porządku?&lt;br /&gt;- Tak. Dziękuję. Nic mnie nie boli. Proszę się nie martwić. O Boże! Mój egzamin. Profesor Kowal mnie zabije. &lt;br /&gt;- Spokojnie…Porozmawiam z nim. Niech się pani nie martwi. &lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;Wadecki wstał wcześnie rano. Pierwszy telefon wykonał do kancelarii. Potem kolejne telefony do posłów w celu unieważnienia komisji. Porada u zaprzyjaźnionego profesora prawa. To właśnie ten mężczyzna najbardziej się przyczynił do likwidacji komisji. &lt;br /&gt;- Kaziu…Poczekaj.&lt;br /&gt;Głos dochodził zza pleców. Wadecki obejrzał się i zauważył idącego w jego stronę przewodniczącego partii sejmowej działającej w opozycji. Romuald Kosmalski podszedł do Wadeckiego i podał mu rękę. &lt;br /&gt;- Partia się cieszy, że załatwiłeś tak szybko tą sprawę Kaziu – powiedział cicho. &lt;br /&gt;- To wy? To wy to wszystko nagraliście?&lt;br /&gt;- Partia jest tylko pośrednikiem. Wiesz, że w momencie, w którym komisja skończyła działalność akcje mojej firmy drastycznie podskoczyły w górę. Fantastyczne widoki na przyszłość. Dziękujemy. &lt;br /&gt;- Macie przejebane skurwysyny…&lt;br /&gt;- Oj Kaziu – przerwał Kosmalski – Nie pierdol. Twój synek to twardziej. Pieniądze dostaniesz jutro. Leczenie w Szwajcarii, pasuje?&lt;br /&gt;- Nic mi kurwa nie pasuje. Posłuchaj mnie…Mam nagrane wszystko, co mówiłeś przez ostatnie 5 minut. Umoczę cię tak, że się zdziwisz. &lt;br /&gt;- Ależ Kaziu…Robię jutro grilla, może wpadniesz?&lt;br /&gt;- Nie wpadnę. Nie mam ochoty z tobą nigdzie wpadać. Do zobaczenia w sądzie. &lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;Wadecki wywalczył satysfakcjonujący wynik. W sądzie wygrał zdecydowanie. Kosmalskiego nie uratował nawet immunitet. Wadecki śmiał się z porażki byłego kolegi. W następnych wyborach doznał sromotnej porażki. Partia Wadeckiego uzyskała zaledwie 1% poparcia. Wadecki wycofał się z polityki i wyjechał do Szkocji gdzie miał załatwioną już pracę na uniwersytecie. Tak skończyła się jego kariera. Jedna sytuacja, która pokazała, że uczciwość nie zawsze wychodzi na dobre. Nie został sławnym politykiem. Nie został premierem czy prezydentem. &lt;br /&gt;Pozostał sobą. Zwykłym i prostym wykładowcą historii na uniwersytecie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6659335699966341168-4334568416116055062?l=seksipiersi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seksipiersi.blogspot.com/feeds/4334568416116055062/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2009/10/wadeckiwadecki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/4334568416116055062'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/4334568416116055062'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2009/10/wadeckiwadecki.html' title='WadeckiWadecki'/><author><name>Gorąca Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02683475488685416474</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6659335699966341168.post-3647595874120685968</id><published>2009-10-27T10:44:00.002-07:00</published><updated>2009-10-27T10:45:03.124-07:00</updated><title type='text'>Moja Ewa</title><content type='html'>Czas przestał istnieć. Dni, miesiące a może nawet lata straciły znaczenie. Poniedziałek, środa, lipiec czy grudzień, to były tylko nazwy. Nic nie znaczące tu gdzie byłem wyrazy. Jedyną istotą bytu było przetrwać, przeżyć dla siebie, dla niej , dla nas. Tylko to sprawiało że tak kurczowo trzymałem się jeszcze życia i pozostawałem przy zdrowych zmysłach.&lt;br /&gt;Z tego co się wydarzyło feralnego dnia pamiętam niewiele. Wypożyczony wspólnie z przyjaciółmi jacht, spokojnie pruł fale oceanu, my zaś bawiliśmy się popijając szampana. Do pełni szczęścia brakowało mi tylko jej, mojej ukochanej żony. Kobiety z którą żyłem od dziesięciu lat, a którą kochałem tak, jak na początku naszego związku.&lt;br /&gt;Pogoda nagle się zepsuła, zerwał się gwałtowny wiatr, a spokojnie do tej pory płynący jacht, zaczął podskakiwać na falach i niebezpiecznie przechylać się na boki. Strzelające co chwilę błyskawice, raz po raz rozświetlały czarne niebo, zaś coraz większe fale, zalewały nas i pokład na którym coraz gorzej było utrzymać równowagę.&lt;br /&gt;Okropny ból i zawroty głowy oraz słona woda w ustach sprawiły że o mało nie zwymiotowałem. Usiadłem na piasku i masując kark i potylicę zacząłem się rozglądać, próbując uzmysłowić sobie gdzie jestem. Ból głowy, który nie był spowodowany tylko uderzeniem, ale i nadmierną ilością alkoholu, nie pozwalał jednak logicznie myśleć. Mimo tego zdobyłem się jednak na wysiłek i podcząłgałem do cienia który dawały drzewa przy plaży. &lt;br /&gt;Obudził mnie wieczorny chłód. Ból trochę ustąpił, a pragnienie i głód sprawiły że wstałem, rozglądając się bacznie po okolicy. Ruszyłem w głąb lasu, lecz dźwięki które z niego dochodziły, szybko sprawiły że wróciłem z powrotem na plażę. Poczekam tu do rana-pomyślałem, za dnia łatwiej będzie coś znaleźć do jedzenia, a może trafię na jakichś ludzi którzy mi pomogą. Pokrzepiony tą myślą zasnąłem.&lt;br /&gt;Ewa siedziała na mnie okrakiem rytmicznie unosząc się i opadając na moje uda. Tkwiący w niej mój członek, prześlizgiwał się po ściankach jej pochwy i docierał do jej najdalszych zakamarków. Patrzyłem na to piękne smukłe ciało, dorodne piersi i uśmiechniętą do mnie buzię mojej żony i podniecałem się coraz bardziej. Czując instynktownie że zaraz dojdę, Ewa zeszła ze mnie, położyła się między moimi udami i patrząc mi w oczy z miną niewinątka, zaczęła delikatnie muskać językiem czubek &lt;a href="http://pornoamator.pl"&gt;penis&lt;/a&gt;a.&lt;br /&gt;Gwałtowne skórcze wyrzucały kolejne porcje spermy, która lecąc wysoko w górę, spadała następnie na mój brzuch. Ewa jednak nie przestawała. Jej język dalej drażnił sztywne prącie, które znów reagowało kolejnymi strzałami. W końcu poczułem lekki ból, gdyż po wytrysku każda następna pieszczota nie sprawiała już przyjemności i poprosiłem aby przestała. Ona jednak, co mnie zdziwiło, nie zareagowała na moją prośbę i biorąc go w usta lizała jeszcze intensywniej. Gwałtownie podniosłem się na łokciach i .&lt;br /&gt;Słońce stało już wysoko na niebie, mi zaś powoli wracała przytomność po długim śnie. Stałem tak ze sterczącym, ociekającym spermą członkiem, mokrym od niej brzuchem i nie mogłem uwierzyć że to wszystko mi się tylko przyśniło. Czułem jej dotyk, pieszczoty i ciepłą norkę w której buszował mój &lt;a href="http://pornowrota.pl"&gt;penis&lt;/a&gt;. Czułem usta i język który sprawił mi tyle przyjemności. No właśnie język, jego czułem najmocniej. W tym momencie spojrzałem na miejsce w którym spędziłem dzisiejszą noc. &lt;br /&gt;No tak wszystko jasne. Nad wygiecionym w piasku dołkiem  w którym spałem nago, wisiała moja koszula, jej rękaw zaś unosił się i kiwał na boki. Mam swoje usta pomyślałem i wybuchnąłem śmiechem. Ja śniłem, a ten poruszany wiatrem obijał się o moje ciało  i krocze, sprawiając mi erotyczny sen. No cóż pomyślałem, ruszając w kierunku wody. Sen snem a teraz trzeba doprowadzić się do porządku i poszukać jakiejś pomocy.&lt;br /&gt;Odświeżony i rześki ruszyłem znów w głąb lasu, szukając jakichś ludzi i zabudowań. Miejsca w którym mógłbym coś zjeść i wypić, albowiem głód i pragnienie odzywały się we mnie coraz bardziej. No i oczywiście telefonu. Bardzo chciałem skontaktować sie z Ewą i dowiedzieć się czegoś na temat moich przyjaciół z jachtu. Mi udało się przeżyć, miałem więc nadzieję że im także.&lt;br /&gt;Po wielu godzinach marszu las zaczął się przeżedzać, a moim oczom zamiast choćby namiastki cywilizacji, ukazał się obraz którego najmniej się spodziewałem. Szeroka piaszczysta plaża i rozciągający się po horyzont ocean. Nie, to nie możliwe, nie mogłem przecież wrócić z powrotem na plażę, na którą wyrzuciły mnie fale. To przecież nie może być wyspa- powiedziałem głośno do siebie. Tym  razem pójdę brzegiem.&lt;br /&gt;W ten sposób po wielogodzinnej wędrówce, dotarłem do swojego  zrobionego z liści i gałęzi szałasu. Byłem zmęczony a głód który zaspokoiłem paroma bananami, znów dawał o sobie znać. Odpocznę i jutro ruszę w dalszą wędrówkę. Usiadłem na piasku, pożywiłem się paroma przyniesionymi ze sobą owocami i zasnąłem.&lt;br /&gt;Ewa, tak to znowu była ona. Siedziała na mnie zupełnie naga, a jej piersi z różowymi sutkami, podnosiły się i opadały w rytm jej ruchów. Boże jaka ona jest piękna-pomyślałem. Jakie to szczęście być znów w niej, rozkoszując się ciepłem jej zmysłowego ciała. Uśmiechała się do mnie a ja unosząc i opuszczając lekko biodra, prowadziłem z nią tą jedyną w swoim rodzaju grę, której finał zawsze był taki sam. Ona szczytowała a mój członek wyrzucał w powietrze kaskady białego lepkiego nasienia, które spadając, zawsze lądowało na mnie.&lt;br /&gt;Przerażliwy krzyk jakiegoś ptaka wyrwał mnie ze snu. Nastał nowy dzień, a ja tak jak poprzednio, zamiast w ramionach swojej ukochanej, obudziłem się na tej przeklętej plaży. Wzwiedziony &lt;a href="http://foto.sex.pl"&gt;penis&lt;/a&gt; i kapiąca z niego na rozgrzany piasek sperma. To jedyna prawdziwa rzecz która pozostała z mojego snu. Pamiątka z której po kąpieli tak jak poprzednio, nie został nawet ślad.&lt;br /&gt;Dziś postanowiłem ruszyć w dalszą drogę. Pokrzepiwszy się resztką owoców, znów ruszyłem wzdłuż plaży. Gdzieś tam miałem nadzieję spotkać kogoś. Natknąć się na jakikolwiek ślad cywilizacji, spotkać ludzi którzy pomogli by mi wrócić do domu. Do mojej ukochanej Ewy.&lt;br /&gt;Zachodzące słońce nikło na horyzoncie, a koniec mojej wędrówki ujawnił przerażającą prawdę. To była wyspa, maleńka plamka ziemi, rzucona gdzieś w bezmiar oceanu. Miejsce nie zamieszkane przez żadną ludzką istotę, lecz goszczące tu kiedyś jakichś ludzi. Stara zbita z desek chata, jakieś narzędzia i metalowe naczynia, świadczyły o tym że ktoś tu kiedyś bywał.  &lt;br /&gt;Niewielka to była pociecha, lecz dawała jakiś cień nadziei. Być może ktoś tu kiedyś wróci, przypłynie łodzią i mnie zabierze. Być może stanie sie tak jutro, może za parę dni. Obudzę się, a na brzegu zobaczę ludzi. Ratunek na który tak bardzo liczę a którego próżno jak na razie wygladałem  &lt;br /&gt;Nadzieja, wiara w ocalenie i rychły powrót do domu. To sprawiało że mimo upływu czasu żyłem dalej. Doprowadzona do porządku chata, służyła mi za schronienie i miejsce do spania. Znalezione przedmioty, siekiera, piła i kilka noży, pozwoliły na zabezpieczenie mojego obecnego domu i mnie przed zakusami zwierząt. Przestałem być dla nich potencjalnym jedzeniem, teraz to ja polowałem na nie.&lt;br /&gt;Czas jednak mijał nieubłaganie, z nim zaś moje sny stawały się mniej wyraźne i coraz rzadsze. Nie uprawialiśmy już seksu, staliśmy tylko patrząc na siebie. Ewa była smutna a z jej oczu płynęły łzy. Mówiła coś do mnie, lecz nic z tego nie rozumiałem. Próbowałem ją objąć, lecz ona w tym momencie zaczynała się oddalać. Próbowałem biec, lecz nogi zawsze odmawiały posłuszeństwa. Koniec, taki był ostatnio koniec moich snów- koniec nadziei?&lt;br /&gt;Nastał poranek. Jeden z wielu jak mi się wydawało na tej wyspie. Poranek który zaczynał się od mycia, ubierania i jedzenia. Rutyna dnia codzienego a jednak coś sprawiło że nie było tak jak zwykle. Dojadałem resztki ptaka  upolowanego wczorajszego dnia, gdy moją uwagę przykuło  jakieś wybrzuszenie na brzegu plaży. &lt;br /&gt;Nie śpiesząc się, dokończyłem swój posiłek i ruszyłem nad brzeg. Jakież było moje zdziwienie i radość jednocześnie, gdy ujrzałem że jest to jakiś człowiek. Podszedłem bliżej i dopiero wtedy rozpoznałem iż było to ciało kobiety. Ciemne  długie włosy, zgrabna sylwetka- Boże czyżby to była moja Ewa, jakim cudem- przemknęło mi przez myśl.&lt;br /&gt;Podszedłem bliżej i delikatnie przewróciłem ją na plecy. Opalone równomiernie nagie ciało, zakrywał jedynie dół od stroju kapielowego. Identyczny jak mojej Ewy- pomyślałem. Jędrne piersi z ładnymi sterczącymi sutkami jeszcze bardziej utwierdziły mnie w przekonaniu że to ona. Pewny swoich racji, klęknąłem przy niej i odgarnąłem włosy zakrywające jej twarz. &lt;br /&gt;Cdn...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6659335699966341168-3647595874120685968?l=seksipiersi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seksipiersi.blogspot.com/feeds/3647595874120685968/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2009/10/moja-ewa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/3647595874120685968'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6659335699966341168/posts/default/3647595874120685968'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seksipiersi.blogspot.com/2009/10/moja-ewa.html' title='Moja Ewa'/><author><name>Gorąca Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02683475488685416474</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6659335699966341168.post-7075298441790380292</id><published>2009-10-27T10:44:00.001-07:00</published><updated>2009-10-27T10:44:20.523-07:00</updated><title type='text'>Subtelna erotyka</title><content type='html'>Należała do kobiet, które choć nie grzeszą bystrością, to kiedy zechcą usidlić mężczyznę bądź przynajmniej się do niego zbliżyć, zawsze obmyślą iście genialny plan. Dlatego Michał nie tylko się zdziwił, ale i zaniepokoił nieco, gdy tydzień temu zapukała do jego drzwi i od progu rzuciła enigmatycznie:&lt;br /&gt;- Czy chcesz przysłużyć się światu?&lt;br /&gt;Fakt, że w taki właśnie sposób rozpoczęła ostatnią od trzech lat rozmowę, czynił to sztampowe pytanie niezwykle ciekawym. Z tego też powodu mężczyzna uśmiechnął się, choć nie przypuszczał, że niespodziewane spotkanie z mężatką, która nadal jest w nim zadurzona, może się okazać choć przez chwilę przyjemne.&lt;br /&gt;- Jak chyba każdy - powiedział do jej pleców, gdyż uśmiech uznała za zaproszenie do środka. Usiadła na pufie, zaczęła rozwiązywać buty. Nie wiedział, co może dodać.&lt;br /&gt;- Ładnie się urządziłeś, widzę. - zawiesiła tamten temat na kołku - Wszędzie porządek. Kobieca ręka?&lt;br /&gt;- Od czasu do czasu. - z dumą omiótł mieszkanie spojrzeniem. Mogło się podobać i czyniło to przykładnie. Reprodukcje obrazów Williama Blake'a spoglądały ze ścian korytarza i razem z dwoma stuletnimi komodami nadawały domowi klimatu dawnych czasów. Widoczna reszta pomieszczeń nie była pod tym względem mniej urokliwa. - Żyję tak, jak planowałem. Nie zamknąłem się w klatce, jaką jest stały związek. A żeby nie uschnąć z powodu niezaspokojonych potrzeb bliskości, czułości i seksu, przeżywam od czasu do czasu romans. Jak wiesz, uważam, że są bardziej wartościowe zajęcia, niż codzienne przebywanie z kobietą. I to im właśnie się poświęcam.&lt;br /&gt;Ugryzł się w język. Mogła, nieudolnie czytając między wierszami, wyłuskać z jego wypowiedzi nieistniejącą sugestię, jakoby to z nią właśnie chciał przeżyć romans. Wiedział, że gdy się czegoś pragnie - a nie miał wątpliwości, że cały czas marzy o nim - człowiek we wszystkim dopatruje się aluzji związanych z jego żądzami. Źrenice kobiety rozszerzyły się zauważalnie, z pewnością znamionując podniecenie.&lt;br /&gt;- Jeśli jesteś szczęśliwy, cieszę się - spuściła wzrok. Wyjęła z kieszeni chusteczkę, którą - pewnie aby usprawiedliwić blisko półminutowe unikanie spojrzenia - powoli wytarła nos. Gdy podniosła głowę, z jej oczu jeszcze przez chwilę wyzierał smutek.&lt;br /&gt;- Napijesz się czegoś? - nie czekając na odpowiedź, poszedł do kuchni, gdyż głupio mu było patrzeć na nią w takim stanie. Z zamyślenia herbatę znalazł dopiero wtedy, gdy zagotowała się woda. Parę kropel wrzątku sparzyło mu dłoń, kiedy niósł filiżankę.&lt;br /&gt;Blanka podziękowała, zmuszając go do dokończenia znienawidzonego rytuału rutyniarskim “proszę”. Wbiła wzrok w łyżeczkę młynkującą w herbacie i podjęła temat, o którym już zapomniał:&lt;br /&gt;- Jeśli chcesz się przysłużyć światu, przekaż swoje geny.&lt;br /&gt;Nie mógł nie parsknąć śmiechem. Oto kobieta, z którą pięć lat temu przeżył miłostkę, przychodzi po trzech latach niewidzenia, by udzielać rad rodem z kiepskiej komedii.&lt;br /&gt;- Wiesz - odpowiedział czym prędzej, by zmyć z twarzy głupkowaty uśmiech - Myślałem kiedyś nad tym, uznałem jednak, że tacierzyństwo to niewola.&lt;br /&gt;- Możesz zrobić dziecko kobiecie, która wyszła za bezpłodnego mężczyznę. - podniosła na niego fiołkowe oczy. To niesamowite, pomyślał, że nawet niezbyt atrakcyjne dziewczyny, takie jak ona, mają zawsze piękne oczy. Widział, że toczyła walkę ze wstydliwością, która ciągnęła jej głowę w dół.&lt;br /&gt;- Chcesz mnie spłycić do roli reproduktora? - wypalił niezbyt grzecznie, ale skwitowała to uśmiechem.&lt;br /&gt;- Do roli wspaniałego mężczyzny - odpowiedziała po krótkim zastanowieniu - który przekaże wspaniałe geny, dzięki czemu urodzi się wspaniały człowiek. I nie spłycić, tylko wyznaczyć.&lt;br /&gt;Połechtała jego ego z wyczuciem godnym panegirysty. Zaraz podjęła uzasadnianie, dlaczego uważa ten pomysł za świetny, a gdy z każdym jej słowem Michał nabierał pewności, że to właśnie ją miałbym zapłodnić, ostatecznie rozwiała wątpliwości:&lt;br /&gt;- Już dawno uzgodniłam to z mężem. Jeśli chcesz się upewnić, możemy się z nim spotkać.&lt;br /&gt;Odwiedziła Michała w najdogodniejszym momencie, czyli wtedy, gdy głód kobiety zaczynał go coraz mocniej dręczyć. To oraz fakt, iż naprawdę sądził, że jego potomek będzie wyjątkowy, sprawiło, że jeszcze tego samego dnia rozmówił się z małżonkiem Blanki. Łatwo zauważył, że choć pragnienie dziecka rzeczywiście przemogło w mężczyźnie zazdrość, to jednak była ona nadal obecna, a uwidoczniała się choćby w oschłym tonie i szybkim zakończeniu dialogu.&lt;br /&gt;Blanka przyszła nad ranem, mieli dla siebie cały dzień. Michał nie sądził, że będzie się krępował, a jednak świadomość, co różni te zbliżenia od innych, które przeżył, osadzała się nieprzyjemnie w postaci mokrego podkoszulka i lekko dygocących kolan.&lt;br /&gt;- Już jestem - nie znosił takich zdań, wypowiadanych, gdy widzi się rozmówcę, podobnie jak nienawidził równie głupiego pytania “o, już wróciłeś?”. Jednak ucieszył się to słysząc, gdyż z drżenia głosu Blanki wyczytał, że nie on jeden czuje się nieswojo.&lt;br /&gt;- Rzeczywiście - nabrał trochę animuszu - Może się czegoś napijesz?&lt;br /&gt;- Mam nadzieję - ale zamiast powiedzieć, czego sobie życzy, wymownie spojrzała na jego krocze. A zatem, jak przypuszczał, nie przyszła tu tylko po to, by zostać zapłodnioną. Pragnęła w ciągu tego dnia ziścić jak najwięcej pragnień związanych z jego cielesnością.&lt;br /&gt;Prędko wzięła się za pierwsze.&lt;br /&gt;Rzuciła mu się na szyję i wpiła ciepłymi ustami w jego usta. Po pocałunkach zapierających dech zwolniła znacznie, w końcu cofnęła głowę i się uśmiechnęła. Ujęła dłoń Michała zaprowadziła go do sypialni jak małe dziecko, które zgubiło się w tłumie. Oto rozpoczynał się obmyślany latami przez Blankę scenariusz, w którym mężczyzna grał kluczową rolę, a którego nie znał. Dał się prowadzić, gdyż ta niewiedza niezwykle go pociągała.&lt;br /&gt;Uwielbiał zapadać się w wodne łóżko. Uczucie, jakiego wtedy przez ułamek sekundy doznawał, było jego ulubionym zaraz po orgazmie. Tym razem przyjemna chwila trwała trochę dłużej, gdyż leżąca na Michale kobieta przyprawiła go o dobre pięćdziesiąt pięć kilogramów. Nie skupił się jednak na tym momencie, ale i nie żałował tego, gdyż miękkość ust partnerki stanowiła lepsze zaczepienie dla uwagi.&lt;br /&gt;- Długo... - wyszeptała i jęknęła, bo wsunął rękę pod jej bluzkę. Nie dokończyła zdania, wiedziała jednak, że domyślił się dalszego ciągu: “...na to czekałam”. Wiedziała także, że nie musiała tego mówić, gdyż jej ciało, teraz drżące z podniecenia, gdy dłonią gładził jej plecy, wyrażało znacznie więcej.&lt;br /&gt;Powoli zdjęła z Michała koszulę. Rozpuściła czarne jak smoła, puszyste włosy, których koniuszki zaczęły pieścić nagi tors mężczyzny. W sukurs pachnącej cytrynową odżywką grzywie przyszły usta, z namaszczeniem całując posągowo wyrzeźbioną klatkę piersiową. Z ociąganiem schodziły niżej, czasem wracały na miejsce przed chwilą zwiedzone, by jeszcze raz wpić się w ciągle wilgotna skórę. Jednak zaraz znowu parły naprzód, nieuchronnie jak śmierć, czule niczym pierwsza kochanka.&lt;br /&gt;Wreszcie dobiły do spodni. Wtedy smukłe, wypielęgnowane dłonie Blanki uporały się z guzikiem, potem rozporkiem. Michał uniósł lekko biodra, by kobieta zdjęła z niego dżinsy, co uczyniła niezgrabnie, wpatrzona w wybrzuszają slipy męskość.&lt;br /&gt;Usta rwały się, by podjąć pochód, lecz fiołkowe oczy chciały patrzeć. Syciły się więc widokiem ukochanego ciała, które w ciągu ostatnich lat nic się nie zmieniło. Jednak bezwarunkowa miłość, która pragnęła przede wszystkim obdarowywać, wzięła górę i Blanka na powrót rozpoczęła całowanie. Michał westchnął, poczuwszy znów spragniony dotyk, znaczący podbrzusze wilgocią.&lt;br /&gt;Usta musnęły wyprężoną męskość. Przystanęły, jakby sposobiąc się do od dawna wyczekiwanej chwili, przywołując wszystkie oczekiwania, by skonfrontować je z niewyobrażalnie bliskim spełnieniem. W końcu, ogłupione szczęściem, przylgnęły do wybrzuszonych slipów. Blanka zaśmiała się, a w głosie jej dźwięczało najprawdziwsze szaleństwo, właściwe kochankom, którzy poza seksem nie widzą w życiu sensu. Wystrzeliła dłońmi ku wełnianej zawadzie, podarła majtki z herkulesową siłą, którą wyzwoliło w niej zwierzęce pożądanie. Potem usta połknęły męskość. Michał stęknął.&lt;br /&gt;Wbiegał na wyżynę rozkoszy. Coraz szybciej. W końcu odleciał...&lt;br /&gt;Poczuł ulgę w lędźwiach. Spojrzał na Blankę. Nasienie znaczyło brodę kobiety kilkoma strugami.&lt;br /&gt;Nienawidził chwilowej bezsiły, która ogarniała go tuż po orgazmie. Nie mógł bowiem od razu odwdzięczyć się partnerce za rozkosz, którą został obdarowany. Ale tym razem, po raz pierwszy w życiu, żadnej niemocy nie odczuwał, więc czym prędzej ułożył Blankę wygodnie na łóżku.&lt;br /&gt;Miała fantazyjne skarpetki z palcami we wszystkich kolorach tęczy. Lubiła rzeczy kojarzące się ze zwariowaną młodością, z takich nosiła także pacyfkę, teraz otuloną przez falujące piersi. Wybierała przedmioty tego typu, by sprawiać na sobie mylne wrażenie, że jest – jak to zwykła ujmować – osobą wyluzowaną. Poza tym w ten sposób zaspokajała po części głód młodzieńczego szaleństwa, którego jako stale przesiadująca w domu, samotna dziewczyna nie doświadczyła w latach szkolnych.&lt;br /&gt;Zdjął Blance skarpetki możliwie najwolniej, aby materiał jak najdłużej pieścił wrażliwą skórę podeszew stóp. Ucałował lekko zgrabne palce, noszące znamiona niedawnej wizyty u pedicurzystki. Jedną dłonią głaskając pod bufiastymi spodniami łydkę, drugą zaczął je ściągać.&lt;br /&gt;Rozwarła obnażone nogi. Pewnie i fakt, że nadal nie nosiła majtek, powiązałby z jej niespełnioną młodością. Jednak nie mógł myśleć o niczym innym, jak tylko, by czym prędzej zanurzyć język w wilgotnej pochwie.&lt;br /&gt;Zapiszczała, czując Michała między udami. Chwycił jej piersi zamaszyście, jak spadający w przepaść alpinista łapie się zrębu skały. Na chwilę straciła oddech, jednak zbyt była skupiona na nieopisanych doznaniach, by to zauważyć.&lt;br /&gt;Umiejętnie przedłużał jej przyjemność, zwalniał na krok przed orgazmem. Aż w końcu, przeklinając zmęczenie, postanowił się nie zatrzymywać. I wszyscy mieszkańcy kamienicy usłyszeli po chwili przenikliwy krzyk spełnienia. Bigoci spod trójki wygłosili głośną tyradę o mieszczańskim zepsuciu. Alkoholik spod czwórki uciszył ich zadziwiająco składną wiązanką wymyślnych przekleństw. A młodzież z dwu innych mieszkań zaczęła bić brawo i z entuzjazmem pogwizdywać.&lt;br /&gt;Zdjął Blance bluzkę, stanik i niczym zapłakane dziecko wtulił się w pełne piersi. Potem zatopił spojrzenie w fiołkowych oczach, od których oderwać go mogły tylko kolejne pieszczoty. I uczyniło to tamtego dnia jeszcze dziesięć razy.&lt;br /&gt;Michał stale wracał myślami do tej soboty, stanowiącej zresztą najp
